Lech lepszy w hicie Ekstraklasy
Zaległe starcie 5. kolejki PKO Ekstraklasy dostarczyło kibicom gigantycznych emocji do ostatnich minut. W pojedynku naszych reprezentantów w europejskich pucharach Lech Poznań pokonał przed własną publicznością Jagiellonię Białystok 2:1. O końcowym sukcesie gospodarzy zadecydowało trafienie zdobyte w samej końcówce spotkania, a w kluczowym momencie meczu musiał interweniować arbiter VAR.
Wielkie "dymy" od pierwszych minut
Oba zespoły przystąpiły do hitowego starcia ze sporymi osłabieniami, bowiem w ekipa z Białegostoku musiała radzić sobie bez Jesusa Imaza, natomiast w zespole "Kolejorza" jedynie na ławce rezerwowych usiadł wracający do zdrowia Mikael Ishak. Początek spotkania został zdominowany przez pauzę spowodowaną zadymieniem murawy przez kibiców, przez co piłkarze długo nie potrafili złapać odpowiedniego rytmu. Ofensywnych akcentów jednak nie brakowało, choć próby najczęściej były niecelne. Dopiero w 43. minucie kibice doczekali się przełomu, gdy po wypieszczonym dośrodkowaniu Joela Pereiry bramkę głową zdobył Pablo Rodriguez. Jagiellonia odpowiedziała jednak rzutem na taśmę w czwartej minucie doliczonego czasu pierwszej połowy, kiedy na kapitalne uderzenie z 25 metrów zdecydował się Yuki Kobayashi. Japończyk był bardzo długo nieatakowany, co skrzętnie wykorzystał.
Druga odsłona potyczki toczyła się pod dyktando poznańskiego zespołu, który raz po raz zmuszał do interwencji Sławomira Abramowicza. Zmarnowane okazje m.in. Luisa Palmy, Patrika Walemarka i Yannicka Agnero mogły się zemścić, gdy w 84. minucie zaledwie o centymetry pomylił się zawodnik gości Yannick Agnero. Decydujący cios zadał jednak Lech w 87. minucie gry. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę w siatce umieścił Robert Gumny. Choć sędzia początkowo dopatrzył się przewinienia na bramkarzu ze strony Wojciecha Mońki, po analizie wideo Szymon Marciniak zmienił swoją decyzję i wskazał na środek boiska. Był to decydujący cios tego spotkania.
AŁ
Fot.: Grzegorz Wajda/REPORTER

