Lech przejechał się walcem po Thun
Gromko i bezlitośnie. Lech Poznań zdemolował szwajcarski FC Thun aż 7:0 w pierwszym starciu ostatniej fazy eliminacji Ligi Europy. Zespół ze stolicy Wielkopolski nie dał niespodziewanemu mistrzowi Szwajcarii najmniejszych szans, praktycznie przypieczętowując awans do fazy głównej rozgrywek jeszcze przed meczem rewanżowym.
Pierwsza połowa w cieniu totalnej dominacji Lecha
Mimo że przyjezdni zaczęli od groźnego akcentu – kiedy Radosław Murawski musiał ratować zespół, wybijając piłkę z linii bramkowej – późniejsze wydarzenia przypominały jednostronny trening. Strzelecką kanonadę w 10. minucie otworzył Patrik Walemark, wykorzystując przytomne zgranie Allahyara Sayyadmanesha. Chwilę później na listę strzelców wpisał się sam Irańczyk, wykańczając sprytne rozegranie stałego fragmentu gry i wyprowadzenie go dwoma podaniami do sytuacji sam na sam.
"Kolejorz" kontynuował natarcie z niezwykłą swobodą. Najpierw Szwed po raz drugi wpakował piłkę do siatki po precyzyjnej wrzutce Michała Gurgula. Chwilę później kapitalnie rozegrany stały fragment gry na 4:0 zamienił Mateusz Skrzypczak. Był to dla niego pierwszy gol w europejskich pucharach. Wynik do przerwy ustalił Murawski, wykorzystując chwilową grę w przewadze, gdy rywale oczekiwali na zmianę kontuzjowanego gracza. Jego płaskie uderzenie z 16. metrów choć nie było potężne, to i tak nie zostało zatrzymane przez golkipera.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Zaledwie dwie minuty po wznowieniu rywalizacji zamieszanie pod bramką gości wykorzystał wprowadzony wcześniej Daniel Hakans, którego strzał po rykoszecie od Jana Bamerta wpadł do siatki. Szwajcarzy co prawda odpowiedzieli trafieniem Furkana Dursuna, jednak analiza VAR wykryła spalonego. Gol został więc anulowany.
Kropkę nad "i" postawił Robert Gumny, który po kapitalnym prostopadłym podaniu Gurgula sprytnym lobem ustalił wynik na 7:0. Poznaniacy w pełni zrehabilitowali się za wcześniejsze odpadnięcie z Aarhus w kwalifikacjach Ligi Mistrzów. Bilet do fazy ligowej Ligi Europy jest już w zasadzie odebrany.
AŁ
Fot.: Lukasz Gdak/East News
