Nagła śmierć uczestnika Mistrzostw Świata
Sobota przyniosła niezwykle tragiczne wieści dla piłkarskiego świata oraz kibiców reprezentacji Republiki Południowej Afryki. W wieku dwudziestu pięciu lat zmarł Jayden Adams, środkowy pomocnik, który jeszcze niedawno rywalizował na boiskach tegorocznych mistrzostw świata.
Sukces na mundialu w cieniu tragedii
Piłkarze popularnych „Bafana Bafana” sprawili ogromną niespodziankę podczas trwającego turnieju. Zespół zdołał między innymi pokonać reprezentację Korei Południowej, co pozwoliło mu na wywalczenie awansu do 1/16 finału. Tam, po zaciętej walce, drużyna z Afryki uległa Kanadzie 0:1, jednak samo wyjście z grupy zostało przyjęte w kraju jako gigantyczny sukces.
Znaczący udział w tych osiągnięciach miał właśnie Jayden Adams. Środkowy pomocnik był bardzo ważnym ogniwem swojej drużyny narodowej i zdołał wystąpić w trzech spotkaniach fazy grupowej tegorocznego mundialu, będąc na murawie niezwykle cennym zawodnikiem dla całego układu taktycznego selekcjonera.
Szok i niedowierzanie w środowisku
W sobotnie popołudnie poinformowano o nagłej śmierci gracza, który na co dzień reprezentował barwy afrykańskiego klubu Mamelodi Sundowns. Obecnie oficjalne przyczyny jego odejścia pozostają nieznane, choć w kuluarach mówi się o potencjalnym odebraniu sobie życia. Sytuacja ta wstrząsnęła całym środowiskiem, zwłaszcza że zawodnik wrócił z turnieju w doskonałym nastroju i snuł plany na najbliższą przyszłość.
Ogromnego poruszenia nie ukrywała przedstawicielka zmarłego piłkarza, Brendine Johnson, która w komunikacie poprosiła o uszanowanie prywatności pogrążonej w żałobie rodziny. Kobieta wyznała, że informacja ta głęboko uderzyła we wszystkich z otoczenia zawodnika. Dodała również, że jeszcze w czwartek odbyła z nim szczerą rozmowę, w której dwudziestopięciolatek był pełen optymizmu i gotowości na nowe wyzwania po powrocie z wielkiego turnieju ze statusem mistrza Afryki, mając pełną świadomość tego, co czeka go w dalszej karierze.
AŁ
Fot.: Wu Wei/Xinhua News/East News
