Urugwaj rozczarowaniem turnieju
Reprezentacja Hiszpanii pokonała Urugwaj 1:0 w ostatnim spotkaniu grupy H mistrzostw świata. Porażka ta jest równoznaczna z sensacyjnym pożegnaniem się z turniejem przez podopiecznych Marcelo Bielsy. O losach zamkniętego i niezbyt porywającego meczu przesądził koszmarny błąd urugwajskiego bramkarza.
Fatalna pomyłka, która kosztowała awans
Kibice zgromadzeni na trybunach spodziewali się piłkarskich fajerwerków, jednak widowisko należało do tych trudnych w odbiorze. Mecz był niezwykle zamknięty i pozbawiony płynności. W takich starciach o wyniku najczęściej decyduje indywidualny przebłysk, dobrze rozegrany stały fragment gry lub rażący błąd w obronie. W tym spotkaniu ziścił się ten ostatni scenariusz.
Prawdziwym antybohaterem reprezentacji Urugwaju został na tym turnieju Fernando Muslera. Doświadczony bramkarz, który już wcześniej zawinił w starciu z Republiką Zielonego Przylądka, tym razem całkowicie pogrzebał szanse swojej drużyny.
- W 42. minucie Alex Baena oddał bardzo lekki, niezbyt precyzyjny strzał z kilkunastu metrów.
- Z niewyjaśnionych przyczyn Muslera przepuścił futbolówkę do siatki, wprawiając w osłupienie własnych kolegów z zespołu.
- Ta jedna pomyłka zniweczyła świetną do tego momentu pracę całej urugwajskiej defensywy, która nie dopuszczała Hiszpanów do żadnych klarownych sytuacji.
Hiszpańska kontrola i urugwajska niemoc
Hiszpanów trudno winić za jakość tego widowiska. Ekipa z Półwyspu Iberyjskiego po prostu zrobiła swoje – wygrała zmagania w grupie, nie tracąc w nich ani jednego gola. Zwycięstwo "La Furia Roja" mogło być nawet wyższe, jednak Ferran Torres w doskonałej, stuprocentowej sytuacji posłał piłkę jedynie w poprzeczkę.
Ofensywa Urugwaju w odpowiedzi była zupełnie bezradna. Jedynym wartym odnotowania momentem był strzał z dystansu Nicolasa de la Cruza, z którym bez większych problemów poradził sobie Unai Simon. Urugwajczycy nie potrafili wykorzystać faktu, że bramkarz Hiszpanii nie miał tego dnia najwyższej formy i przydarzyło mu się kilka niepewnych interwencji.
W samej końcówce nie zabrakło ogromnych kontrowersji. Dani Olmo ewidentnie kopnął we własnym polu karnym Federico Vinasa, jednak amerykański sędzia Ismail Elfath, wspierany przez arbitrów z wozu VAR, nie dopatrzył się w tej sytuacji przewinienia i nie podyktował rzutu karnego.
Historyczny sukces debiutanta
Porażka z Hiszpanią sprawiła, że zespół z Ameryki Południowej musiał nasłuchiwać wieści z drugiego stadionu. Te okazały się dla nich bezlitosne.
W równolegle rozgrywanym spotkaniu Republika Zielonego Przylądka bezbramkowo zremisowała z Arabią Saudyjską. To oznacza, że absolutny debiutant, opierający swoją grę na fantastycznie dysponowanym bramkarzu Vozinhy, zagra w 1/16 finału kosztem utytułowanego Urugwaju. Dla drużyny Marcelo Bielsy turniej niespodziewanie dobiegł końca.
AŁ
Fot.: Fernando Llano/Associated Press/East News
