Kompromitacja Hiszpanów na MŚ!
Trwające mistrzostwa świata przyniosły jedną z najbardziej surrealistycznych i spektakularnych sensacji w historii mundiali. Na stadionie w Atlancie naprzeciw siebie stanęły ekipy, które w rankingu FIFA dzieli absolutna przepaść – wicelider zestawienia, naszpikowana gwiazdami i stawiana w roli faworyta do złota Hiszpania, oraz sklasyfikowana na 67. pozycji, debiutująca na turnieju Republika Zielonego Przylądka. Końcowy rezultat zszokował cały świat: urzędujący mistrzowie Europy nie potrafili sforsować muru skazywanych na pożarcie wyspiarzy i bezbramkowo zremisowali 0:0.
Jednostajne tempo i potężne bicie głową w mur
Przed pierwszym gwizdkiem eksperci i kibice spodziewali się łatwej przeprawy podopiecznych Luisa de la Fuente, a niektórzy wieszczyli wręcz pokazowy trening strzelecki. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna dla ekipy z Półwyspu Iberyjskiego. Choć Hiszpanie tradycyjnie zdominowali posiadanie piłki i rządzili w środku pola, ich atak pozycyjny przypominał chodzonego. Brak elementu zaskoczenia i ślamazarne rozgrywanie akcji sprawiły, że ambitni Afrykanie bez większych problemów przesuwali formacje obronne.
W pierwszej połowie "La Furia Roja" stworzyła tak naprawdę jedną stuprocentową okazję, która mogła i powinna zamienić się w gola. W 39. minucie, po precyzyjnym dograniu Marca Cucurelli, Ferran Torres z zaledwie czterech metrów potężnie huknął w poprzeczkę. Chwilę później dobitkę głową Mikela Oyarzabala w niewiarygodny sposób sparował 40-letni bramkarz Vozinha.
Nastolatek w kleszczach – potrojone krycie Yamala
W drugiej odsłonie selekcjoner Hiszpanów próbował ratować sytuację zmianami personalnymi i posłał na boisko m.in. Lamine Yamala. Koledzy z drużyny natychmiast zaczęli szukać młodego asa Barcelony, licząc na jego genialne, indywidualne błyski.
Podopieczni trenera Bubisty odrobili jednak lekcję domową z taktyki. 18-letni gwiazdor był natychmiast podwajany, a momentami nawet potrajany w bocznych sektorach boiska. Skuteczne odcięcie Yamala od wolnych stref całkowicie sparaliżowało i tak bezproduktywne tego dnia skrzydła hiszpańskiej reprezentacji.
Sukces skrojony na miarę możliwości
Republika Zielonego Przylądka od pierwszych minut realizowała jasny plan. Choć w ofensywie zespół ten nie istniał i nie potrafił stworzyć niemal żadnego zagrożenia pod hiszpańską bramką, w obronie zaprezentował absolutny heroizm. Z minuty na minutę sensacyjny remis stawał się faktem, a debiutanci do ostatniego gwizdka utrzymali nerwy na wodzy.
Nazwać ten rezultat niespodzianką to zdecydowanie za mało. To kompromitacja hiszpańskich mistrzów, którzy zlekceważyli rywala, i zarazem piękna karta w historii futbolu, udowadniająca, że czysta determinacja potrafi zatrzymać największych tytanów piłki.
AŁ
Fot.: Grzegorz Wajda/REPORTER
