Kanada otarła się o blamaż
W drugim dniu piłkarskich mistrzostw świata do gry wkroczył kolejny ze współgospodarzy turnieju. Choć reprezentacja Kanady miała przed własną publicznością w słonecznym Toronto udowodnić swoją rosnącą siłę, starcie z Bośnią i Hercegowiną zamieniło się w prawdziwy horror. Gospodarze zdołali uratować remis 1:1 dopiero w samej końcówce spotkania, unikając tym samym gigantycznej wpadki na inaugurację.
Bałkański koszmar nawet bez Dzeko
Zespołu z Bałkanów nikt nie zamierzał lekceważyć – to w końcu ta ekipa sensacyjnie pozbawiła Włochów marzeń o mundialu, wygrywając z nimi po rzutach karnych w barażach. Do Kanady przyjechali jednak osłabieni brakiem swojej największej gwiazdy, kontuzjowanego Edina Dzeko. Jak się okazało, wcale nie stępiło to ich pazurów.
Już w 3. minucie Amar Memić poważnie postraszył kanadyjską defensywę. Co nie udało się na samym początku, zrealizowano w 21. minucie. Bośniacy wykorzystali swój jedyny rzut rożny w pierwszej połowie w sposób perfekcyjny. Sead Kolasinac sprytnie przedłużył dośrodkowanie, a formalności z bliska dopełnił Jovo Lukić, uciszając na moment trybuny w Toronto.
Bicie głową w mur i bohaterska defensywa
Od momentu straty gola obraz gry przypominał oblężenie bośniackiej bramki, jednak Kanadyjczykom brakowało zimnej krwi. Tylko w pierwszej połowie gospodarze egzekwowali aż dziewięć rzutów rożnych, z których nie wynikało absolutnie nic. Swoją doskonałą okazję zmarnował też Jonathan David, trafiając prosto w bramkarza Nikolę Vasilja.
Po zmianie stron zmasowane ataki Kanady wciąż rozbijały się o fantastycznie zorganizowaną, choć momentami kurczową obronę gości. Absolutnym bohaterem Bośniaków był wspomniany wcześniej Kolasinac. W 53. minucie w akrobatyczny sposób wybił z linii bramkowej pewny strzał Stephena Eustaquio. W 66. minucie bałkańska defensywa ponownie ratowała się wybiciem z "linii" po uderzeniu głową Taniego Oluwaseyiego.
Złote zmiany i ratunek w końcówce
Napór gospodarzy w końcu przyniósł efekt w 79. minucie. Szkoleniowiec Kanadyjczyków trafił w dziesiątkę ze swoimi zmianami. Po szybkiej, kombinacyjnej akcji rezerwowy Promise David dograł do innego zmiennika, Cyle'a Larina, a ten efektownym strzałem zewnętrznym podbiciem wreszcie znalazł sposób na pokonanie Vasilja.
Dla polskich kibiców ciekawostką był występ znanego z boisk PKO Ekstraklasy Sameda Bazdara. Zawodnik Jagiellonii Białystok pojawił się na murawie w barwach Bośni w 62. minucie spotkania.
AŁ
Fot.: Foto Olimpik/REPORTER
