Ustawiał mecze z Fryzjerem, czy teraz wróci do sportu?
Mirosław Stasiak, postać, która dla wielu jest uosobieniem „piłkarskiego pokera” w najgorszym wydaniu, oficjalnie odzyskał prawo do działania w strukturach polskiego futbolu. Dobiegła końca jego 10-letnia banicja, ale czy zdecyduje się na powrót do sportu?
Mirosław Stasiak to osoba, która według wielu powinna zostać usunięta ze sportowych struktur na zawsze. Początkowo był on działaczem, właścicielem klubów takich jak Stasiak Ceramika Opoczno i KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Chciał on wszystkim i sobie udowodnić, że nadal potrafi grać w piłkę, więc mimo braku treningów i predyspozycji do gry… zmuszał swoich podwładnych trenerów do wpuszczania go na boisko.
To tylko po części pokazuje, jak perfidnym był człowiekiem. O wiele gorszych czynów dopuszczał się jednak później. W 2011 roku usłyszał wyrok za udział w „mafii Fryzjera”. Postawiono mu 53 zarzuty, a na liście ustawionych przez niego spotkań znalazło się aż 41 meczów. Mimo wyroków wciąż pojawiał się na salonach. W 2023 poleciał z naszą kadrą samolotem na mecz w Mołdawii, był też VIP-em na spotkaniu Polska-Szwecja.
W 2016 roku PZPN wykluczył go ze struktur dożywotnio, jednak po apelacjach kara została skrócona do 10 lat. Ten czas właśnie minął i może on wrócić do inwestowania w kluby lub piastowanie oficjalnych funkcji. Właśnie dlatego wszyscy obawiają się o to, czy misia nie będzie ciągnęło do miodu, a tak szkodliwa jednostka nie będzie chciała znów zaistnieć w świecie sportu. Sam Stasiak w ostatnich latach wielokrotnie zapewniał, że do wielkiej piłki wracać nie zamierza. Twierdził, że „zrobił głupie rzeczy”, których żałuje i teraz skupia się na wspieraniu młodzieży. Ale czy na pewno tak będzie?
AŁ
Fot.: Anita Walczewska/East News
