palma lech fsv mainz

Lech jedynie remisuje z Mainz

Fot. eastnews
2025-12-11

Lech Poznań jedynie zremisował 1:1 z FSV Mainz w meczu fazy ligowej Ligi Konferencji, choć przez dużą część grał w przewadze jednego zawodnika. Wynik ten skomplikował sytuację Kolejorza w walce o awans do kolejnej rundy.

Początek starcia Lecha z Mainz był intensywny, ale nie obfitował w sytuacje bramkowe. Groźniej było dopiero w 10. minucie, ale przy technicznym uderzeniu Nikolasa Veratschniga sprzed pola karnego bez zarzutów zachował się Bartosz Mrozek. Lech odpowiedzieć mógł w 16. minucie. Luis Palma posłał ostrą wrzutkę z głębi pola w kierunku Mikaela Ishaka, ten głową strącił zagranie, ale bramkarz doskonale obronił to uderzenie.

Trener Mainz w 26. minucie musiał przeprowadzić wymuszoną zmianę, ale z wyborem zawodnika wybrał genialnie. Wprowadzony na plac gry Sota Kawasaki już 2. minuty później otworzył wynik meczu. Benedict Hollerbach zszedł z piłką ze skrzydła do środka pola, dośrodkował na długi słupek do Japończyka, ten urwał się Palmie i z bliskiej odległości wepchnął futbolówkę do siatki.

Chwilę później było już 0:2, ale na szczęście tylko przez chwilę. Benedict Hollerbach w momencie uderzenia Veratschniga w poprzeczkę był na pozycji spalonej, więc jego dobitka nie mogła zostać uznana. W kolejnych minutach Lech wyraźnie przycisnął i efektem tego było wskazanie na rzut karny. Michał Gurgul oddał strzał z dystansu, ten sparował bramkarz, akcja toczyła się dalej, a piłka trafiła w boczny sektor boiska. Tam Palma zdecydował się na drybling pod linią końcową i został sfaulowany w obrębie pola karnego, a arbiter wskazał na wapno. Ishak pewną podcinką z jedenastki trafił do siatki i od 41. minuty był już remis.

W drugiej połowie emocje mocno opadły. Sytuacji strzeleckich nie było zbyt wiele, a bramkarze z rzadka czuli jakiekolwiek zagrożenie. W drugiej połowie emocje mocno opadły. Sytuacji strzeleckich nie było zbyt wiele, a bramkarze z rzadka czuli jakiekolwiek zagrożenie. Szczęście uśmiechnęło się do Lecha w 67. minucie gry. Za bezsensowny faul na Pablo Rodriguezie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał aktywny w tym meczu Veratschnig. 

Lech wyczuł swoją szansę na wyjście na prowadzenie i od 70. minuty napierał na przeciwników. Najpierw sytuacji sam na sam trafiając w wychodzącego bramkarza nie wykorzystał Pablo Rodriguez, a potem po zagraniu Hiszpana obok bramki z bliskiej odległości uderzył Antoni Kozubal. W kolejnych minutach dominacja w posiadaniu piłki rosła, ale Lech nadal nie mógł trafić do siatki - strzał Ishaka obronił golkiper, a główka Leo Bengtsson minęła bramkę. 

Fot.: Lukasz Gdak/East News 

iparts.pl
Zobacz także