Wielu znanych zawodników wciąż bez klubu
Kulminacja letniego okienka transferowego to dla większości dyrektorów sportowych czas gorączkowych negocjacji i walki z uciekającym zegarem. Choć status wolnego agenta pozwala na podpisanie kontraktu również po oficjalnym zamknięciu okna, brak przynależności klubowej na tym etapie rozgrywek rodzi spore ryzyko. W wielu przypadkach fakt, że uznani zawodnicy wciąż pozostają na bezrobociu, wydaje się wręcz szokujący.
Polacy wciąż do wzięcia za darmo
Z punktu widzenia rodzimych kibiców i działaczy Ekstraklasy najciekawiej prezentuje się sytuacja na polskim rynku. Na liście wolnych graczy nie brakuje nazwisk, które mogłyby od ręki wzmocnić czołowe zespoły w kraju.
Szymon Żurkowski (28 lat): 7-krotny reprezentant naszego kraju jest wprawdzie obecnie kontuzjowany, ale po wyleczeniu mógłby z miejsca dać dużą jakość potencjalnemu zespołowi.
Umów nie znaleźli także zdecydowanie młodsi zawodnicy, jak chociażby bramkarze Aleksander Bobek (22 lata, 300 tys. euro) i Kewin Komar (23 lata, 200 tys. euro) oraz prawy obrońca Bartłomiej Kłudka (24 lata, 250 tys. euro). Jeśli jakiś klub poszukuje natomiast ogranych i doświadczonych ligowców, to również tacy są dostępni. Wolni są Paweł Stolarski (30 lat, 300 tys. euro), Michał Nalepa (31 lat, 200 tys. euro) oraz napastnik Jakub Świerczok (33 lata, 150 tys. euro).
Światowe gwiazdy na giełdzie bezrobotnych
Sytuacja na rynku międzynarodowym budzi równie duże osłupienie. Najwyżej wycenianym wolnym agentem jest Jadon Sancho (18 mln euro), który wciąż odbija sięod kolejnych europejskich klubów. Tuż za nim plasują się Diogo Leite (12 mln euro) oraz Yves Bissouma (10 mln euro), którego kariera zastopowała przez problemy dyscyplinarne.
Listę bezklubowców uzupełniają piłkarze formatu światowego: Oleksandr Zinchenko, Ismaël Bennacer, Marcelo Brozović, a także gracze wybitni, choć będący już zdecydowanie bliżej emerytury jak Paul Pogba, Karim Benzema, Raheem Sterling, Riyad Mahrez czy Dani Carvajal.
AŁ
Fot.: Nur Photo/East News
