kibice polska malta

Zwycięstwo w bólach na Malcie

Fot. eastnews
2025-11-17

Słaby występ naszej reprezentacji i dobry naszych kibiców na trybunach - tak można podsumować starcie Biało-Czerwonych z Maltą. Ostatecznie podopieczni Jana Urbana po dużych problemach pokonali outsiderów 2:3. 

Początek meczu nie wskazywał na to, że Polacy mogą mieć w tym meczu jakiekolwiek problemy. Już w 2. minucie po składnej akcji na strzał z dystansu zdecydował się Bartosz Slisz, ale jego próbę przed siebie sparował golkiper gospodarzy. Potem Malta mocno jednak przydusiła i próbowała wyjść na prowadzenie, ale pomimo kilku groźnych piłek zagranych w nasze pole karne na tablicy wciąż był remis. Polacy mieli problem z przejęciem kontroli nad boiskowymi wydarzeniami i mogła liczyć głównie na kontry, a jedna z nich mogła dać nam gola. Nicola Zalewski ruszył z Lewandowskim 2 na 2, a wobec biernej postawy naszego kapitana zdecydował się na płaski strzał z 16 metrów, który nieznacznie minął słupek.

Kibice przecierali oczy ze zdumienia, bo gra Biało-Czerwonych była bardzo słaba, ale na szczęście bramkę udało się wreszcie zdobyć. W 31. minucie gry Piotr Zieliński dośrodkował piłkę z rzutu wolnego, walkę o pozycję wygrał Lewandowski i głową otworzył wynik meczu. Z prowadzenia nie cieszyliśmy się długo. Już w 36. Minucie było 1:1. Po serii przegranych pojedynków w prawym sektorze (Paweł Wszołek i Jakub Kiwior) piłka trafiła na prawe skrzydło do Mbonga. Ten opanował ją i w sytuacji sam na sam trafił wprost w wychodzącego z bramki Bartłomieja Drągowskiego. Futbolówka została jednak w polu karnym, podbiegł do niej Irvin Cardona i najpierw trafił w Michała Skórasia, ale chwilę później dobił do pustej bramki i doprowadził do wyrównania.

W przerwie Jan Ubran zdecydował się na zmianę taktyczną i Nicolę Zalewskiego zmienił Karolem Świderskim. Ten szybko mógł zmienić oblicze meczu. Już w 50. minucie dobrym podaniem obsłużył Lewandowskiego, ale ten w dogodnej sytuacji przeniósł piłkę nad poprzeczką. Chwilę później znów zabrakło precyzji - tym razem podkręcony strzał z linii pola karnego oddał Kamiński, ale ponownie do celu zabrakło bardzo niewiele. Ataki Biało-Czerwonych z minuty na minuty były coraz groźniejsze i wreszcie zakończyły się trafieniem. Zieliński prostopadłym podaniem uruchomił Lewandowskiego, ten po raz kolejny w sytuacji sam na sam został dogoniony przez obrońcę, ale odbita w momencie strzału piłka szczęśliwie trafiła do Pawła Wszołka, który z bliskiej odległości umieścił ją w siatce i wyprowadził Polaków na prowadzenie.

Defensywa Malty była coraz bardziej pogubiona, a to poskutkowało kolejnym golem. W 62. minucie fenomenalną akcję przeprowadził Skóraś, który założył siatkę przeciwnikowi w bocznym sektorze, a następnie wyłożył futbolówkę do Świderskiego, który pewnym strzałem podwyższył prowadzenie. Z gola cieszyliśmy się krótko, bo po analizie VAR arbiter cofnął strzelonego gola i wrócił do akcji, która działa się chwilę wcześniej w naszym polu karnym. Tam Kiwior sfaulował Cardonę, a sędzia wskazał na wapno. Z jedenastki nie pomylił się Teddy Teuma i na tablicy wyników zamiast 1:3, było 2:2.

Stracona bramka podcięła naszym skrzydła, a gospodarze byli blisko zdobycia gola. Kiwior źle obliczył tor lotu piłki, minął się z nią, ta trafiła pod nogi Adama Overenda, który po opanowaniu stanął oko w oko z Drągowskim. Jego strzał obronił jednak polski golkiper, czym utrzymał nas w meczu. W 85. minucie wielki kamień spadł z serca wszystkich polskich kibiców. Bartosz Kapustka zagrał do Zielińskiego, ten zdecydował się na strzał z dystansu, piłka odbiła się rykoszetem od obrońcy i zmyliła bramkarza. Na tablicy wyników pokazało się upragnione prowadzenie naszej ekipy, które utrzymało się do końca.

Fot.: Beata Zawadzka/East News 

iparts.pl