Jagiellonia urywa punkty Strasbourgowi
Niezwykle cenny remis z Francji przywiozła Jagiellonia. W drugim meczu fazy ligowej Ligi Konferencji ze Strasbourgiem podopieczni Adriana Siemieńca osiągneli wynik 1:1. Z wyniku tego trzeba się cieszyć szczególnie po tym, jaki przebieg miało spotkanie.
Strasburg bardzo szybko mógł otworzyć wynik. Sebastian Nanasi już w 4. minucie gry otrzymał prostopadłe podanie z głębi pola, idealnie wkleił się w linię spalonego, opanował futbolówkę na klatce piersiowej, ale w sytuacji oko w oko z Miłoszem Piekutowskim uderzył w wychodzącego golkipera. W kolejnych minutach mecz się uspokoił, dominował brak precyzji, ale posiadanie piłki było po stronie francuskiej ekipy.
Przewaga przełożyłą się wreszcie na sytuację strzelecką - w 28. minucie po raz kolejny wykazać musiał się Piekutowski. Po klepce na linii pola karnego kawałek miejsca na strzał z dystansu znalazł Felix Lemarechal, ale dobrze zachował się młody golkiper. Ofensywa Jagi dała o sobie znać dopiero w 35. minucie gry. Bartłomiej Wdowik zagrał fenomenalną prostopadłą piłkę do wbiegającego Jesusa Imaza, ten doskonale ją opanował i błyskawicznie kopnął w kierunku bramki, ale trafił w bramkarza gospodarzy.
Drugą połowę śmielej zaczęła Jaga. Afimico Pululu otrzymał podanie na linie pola karnego, opanował je tyłem do bramki, a następnie oddał strzał, który przeleciał nieco ponad poprzeczką. Dużo groźniej odpowiedział Strasbourg - Nanasi doszedł do dośrodkowania z lewego skrzydła i uderzył lewą nogą, ale instynktownie interweniował Piekutowski. Chwilę później Jaga znów miała szczęście, a tym razem Kendry Paez trafił w słupek.
Strasbourg naciskał coraz mocniej, a w kolejnej akcji to Jaga zdobyła gola. Wdowik dośrodkował piłkę w pole karne, a po zamieszaniu w nim do futbolówki ekwilibrystycznie wyskoczył Dusan Stojinović, trafił ją w powietrzu i skierował do siatki. Na odpowiedź gospodarzy trzeba było czekać do 79. minuty, ale była ona bardzo skuteczna. Do wrzutki z głębi pola na długi słupek doszedł Martial Godo, zgrał piłkę głową na okolice 5. metra, a tam przewrotką do uderzenia złożył się wprowadzony na plac gry Joaquin Panichelli i nie dał szans na utrzymanie przez Jagę czystego konta.
Chwilę później mieliśmy niemalże kopię tej sytuacji, znów Godo otrzymał podanie na długi słupek, ale teraz zdecydował się sam kończyć akcję - dobrze krótki róg przytrzymał jednak Piekutowski. W doliczonym czasie gry Strasbourg mógł jeszcze strzelić bramkę, ale z linii bramkowej przytomnie wybił ją Norbert Wojtuszek.
AŁ
Fot.: FREDERICK FLORIN/AFP/East News
