Polacy pokonują Litwinów
Niezbyt olśniewająca, ale skuteczna gra dała Biało-Czerwonym zwycięstwo 2:0 nad reprezentacją Litwy. Bohaterem spotkania był Sebastian Szymański, który miał udział przy obu trafieniach.
Pierwsza połowa w wykonaniu Polaków wyglądała imponująco. Niestety, tymi Polakami byli tylko kibice i akurat do nich zastrzeżeń mieć nie można. Oprawa, bogaty repertuar przyśpiewek i gromko odśpiewany hymn z pewnością zrobiły na Litwinach wrażenie. Gorzej zaprezentowali się natomiast zawodnicy na boisku. Gospodarze długimi fragmentami kontrolowali przebieg meczu i choć nie oddawali zbyt wielu strzałów, to trzymali naszych zawodników z dala od własnego pola karnego.
Brak naszych ofensywnych akcji trwał do 15. minuty, kiedy to przypadkowo strzeliliśmy bramkę. Sebastian Szymański dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, do tej wyskoczyło kilku zawodników z obu ekip, ale żaden nie zmienił toru jej lotu. Fakt ten zaskoczył golkipera reprezentacji Litwy, a futbolówka wpadła do siatki.
W późniejszych minutach meczu emocji zdecydowanie brakowało. Raz po zagraniu Szymańskiego urwał się obronie Jakub Kamiński, ale piłkę w polu karnym przyjmował tak długo, że najpierw został dogoniony przez przeciwnika, a potem wywrócił się, próbując nabrać sędziego na jedenastkę. Strzał z obrębu pola karnego oddał natomiast Matty Cash, jednak był on niezbyt precyzyjny i bez większych problemów interweniował Tomas Svedkauskas. Do przerwy utrzymało się minimalne prowadzenie Biało-Czerwonych.
Druga połowa w wykonaniu podopiecznych Jana Urbana wyglądała zdecydowanie lepiej. Już w pierwszych 10 minutach golkiper Litwy dwa razy ratował swój zespół przed stratą gola. Najpierw przebił nad poprzeczką mocny strzał Kiwiora, a chwilę później dobrą interwencją odbił uderzenie z pola karnego Kamińskiego.
Bramka wisiała w powietrzu i wreszcie padła w 64. minucie. Szymański wygrał pojedynek pod linią końcowa, wrzucił piłkę na 5. metr do Lewandowskiego, a nasz kapitan głową podwyższył prowadzenie. W kolejnych minutach Polacy nadal atakowali. Bliscy trafienia byli Cash, ponownie zatrzymany przez bramkarza, a także uderzający niewiele obok bramki Wiśniewski. Ostatecznie jednak do końca utrzymał się wynik 2:0, a Biało-Czerwoni z kompletem oczek zakończyli spotkanie.
AŁ
Fot.: Beata Zawadzka/East News
