Chuligańskie wybryki kibiców Lechii: Dwóch zatrzymanych
Chuligani z Gdańska - nazywający się kibicami Lechii - po raz kolejny doprowadzili do przerwania meczu. Dwóch z nich zostało zatrzymanych przez policję, a trzeci powędrował do szpitala. Do Janikowa przyjechała spora grupa fanów Lechii (około 300 osób).
- Specjalnie przygotowaliśmy sektor dla kibiców gości. Było w nim miejsca na 120 osób. Tyle też wysłaliśmy biletów do Gdańska. Fanów Lechii przyjechało jednak znacznie więcej. Wraz z delegatem Polskiego Związku Piłki Nożnej zdecydowaliśmy się ich wpuścić na stadion, gdyż odmowna decyzja mogła stanowić zagrożenie dla mieszkańców miasta - wyjaśnia "Pomorskiej" Edward Antczak, prezes Unii.
Przez większą część spotkania grupa z Gdańska nie sprawiała ochronie problemów. Dopingowała swój zespół. Dramatycznie zrobiło się po zdobyciu przez Lechię wyrównującego gola. Na boisko rzucano serpentyny, race i petardy.
Chuligani Lechii dali się sprowokować młodym fanom Unii. Po tych zaczepkach, gdańszczanie zaczęli zbliżać się do ogrodzenia oddzielającego ich od boiska i od sektora kibiców Unii.
Napięcia nie wytrzymali ochroniarze, którzy pałkami przejechali po kratach "klatki". Rozjuszyło to lechitów, którzy z wielką siłą napierali na narożną część płotu. Wyrwali go i ruszyli w kierunku sektora gospodarzy, a kilku wbiegło na murawę.
Do akcji wkroczyć musieli policjanci (około 230), którzy bardzo szybko zaprowadzili porządek na trybunach. Dwóch najbardziej krewkich chuliganów z Gdańska zostało zatrzymanych i umieszczonych w izbie wytrzeźwień. Obaj mieli po około 2 promili alkoholu we krwi. Dziś przed sądem grodzkim odpowiedzą za swoje naganne czyny. Jeden z fanów trafił do szpitala, gdzie udzielono mu pomocy.
- Wylegitymowaliśmy 246 osób z Gdańska. Wkroczyliśmy do akcji na pisemną prośbę organizatora zawodów - powiedziała Izabella Drobniecka, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Inowrocławiu.
- Ochroniarze byli cały czas prowokowani przez pseudokibiców Lechii. Musieli zareagować, gdyż takie jest ich zadanie. Absolutnie nie winimy ich za zamieszanie na trybunach - ocenił prezes Antczak. - Nie jesteśmy jeszcze w stanie podać strat, jakie ponieśliśmy. Postaramy się wyciągnąć wnioski z tych przykrych wydarzeń i jeszcze lepiej zadbać o bezpieczeństwo.
Przerwa potrwała około 10 minut. Po meczu fanów Lechii udało się wyprowadzić ze stadionu na dworzec, z którego odjechali do Gdańska.
Źródło: pomorska.pl
