Kibic Legii wyjdzie na wolność
2006-07-07
Warszawski sąd nie zgodził się, by Artur B., którego "Fakt" oskarżył o bandytyzm stadionowy, nadal przebywał w areszcie. Artur B. od trzech miesięcy siedzi w areszcie, prokuratura zarzuca mu, że zaatakował po meczu policjantów. Policja aresztowała B. nie natychmiast po meczu, ale dopiero po opublikowaniu na pierwszej stronie "Faktu" jego zdjęcia z tytułem "To bandyta. Dlaczego jeszcze nie siedzi?". Na zdjęciach nie widać jednak ataku na policję. Według adwokata Artura B. obciążają go jedynie zeznania policjantów.
Wczoraj sąd uznał, że nie ma już groźby matactwa, bo przesłuchano prawie wszystkich świadków. Stwierdził też, że dalsze stosowanie aresztu byłoby niewspółmierne wobec możliwej kary. B. nie był karany i prowadzi "stabilne życie". Nawet jeśli zostanie skazany, to raczej nie grozi mu bezwarunkowe więzienie.
Źródło: gazeta.pl
