GymBeam
Widzewski charakter ponownie dał o sobie znać

Widzewski charakter ponownie dał o sobie znać

Fot. PIOTR DZIURMAN/REPORTER
2022-11-12

Starcie beniaminków miało zdecydowanego faworyta i był nim Widzew. I to nie tylko dlatego, że łodzianie plasują się w czołówce tabeli, lecz też za sprawą plamy, którą zostawili po porażce z Radomiakiem. Na boisku jednak tego nie było widać, obydwie drużyny mogły przechylić szalę na swoją korzyść. W końcówce to Widzew zachował więcej zimnej krwi i zakończył jesień zwycięstwem. 

2022 rok trzeba uznać za udany dla obu drużyn. Widzew i Korona powróciły na najwyższy poziom rozgrywek. W Ekstraklasie jak na razie lepiej radzą sobie gracze z miasta włókniarzy. Kielczanie plasują się w dolnej części tabeli, jednak nadal z szansami na utrzymanie, co, przy obecnych możliwościach klubu, należy uważać za dobry wynik. Podopieczni Kamila Kuzery liczyli na to, że dzięki dobremu wynikowi z Widzewem, zimę uda się spędzić na bezpiecznej pozycji. 

Początek meczu w Kielcach był bardzo wyrównany. Pierwszą klarowną okazję do zdobycia bramki miał Widzew, lecz w ostatniej chwili piłkę z nogi Terpiłowskiemu zdjął Zapytowski i uchronił kielczan przed stratą. Golkiper złocisto-krwistych miał dzisiaj dużo pracy, w 21 minucie wykazał się dużym refleksem przy strzale Stępińskiego. Kwadrans później był zmuszony do wyciągnięcia piłki z siatki po strzale Sancheza. Na jego szczęście VAR wykazał, że Hiszpan był na spalonym i nadal było 0:0. Remis utrzymał się do przerwy.

W drugiej części trochę bardziej aktywni byli gospodarze. W 59. minucie Śpiączka stanął przed świetną okazją do strzelenia bramki, lecz jego strzał z rzutu karnego obronił Ravas. Słowacki bramkarz jeszcze raz uratował swoją drużynę przed stratą w 78. minucie, kiedy to groźnie uderzał Szykawka. Widzew czekał, czekał i w końcu wyprowadził decydujący cios. W 91. minucie Milos otrzymał piłkę w polu karnym i strzelił zwycięską bramkę

Zobacz także