Lechia zepsuła święto w Łodzi

Lechia zepsuła święto w Łodzi

Fot. Polska Press/East News
2022-07-31

Widzew wrócił do Ekstraklasy. Ma już na koncie 3 punkty, jednak to właśnie mecz na własnym stadionie miał pokazać, jak bardzo wyczekiwany był to powrót. Atmosfera na trybunach była na najwyższym poziomie, piłkarze łódzkiej drużyny muszą jeszcze się sporo napocić do tego, żeby dorównać fanom Widzewa.

O tym, że na stadionie przy al. Piłsudzkiego będzie komplet widzów, było wiadomo już jak Widzew zapewnił sobie awans do Ekstraklasy. Już przed pierwszym gwizdkiem sędziego na trybunach trwało święto, kibice łódzkiej drużyny przygotowali efektowną kartoniadę z hasłem: „We are back” co znaczy wróciliśmy.

Już od pierwszych minut na boisku działo się bardzo dużo. Wynik otworzył już w 5. minucie Maciej Gajos, który przepięknym uderzeniem wyprowadził Lechię na prowadzenie. Po falstarcie łodzianie ruszyli do ataku i bardzo szybko zyskali okazję do odrobienia strat. Stec zagrał w polu karnym ręką i Widzew otrzymał rzut karny. Ten wykorzystał Pawłowski i był już remis 1-1

Gospodarze przejęli kontrolę nad widowiskiem i drużyna z Gdańska tylko dobrej postawie Buchalika i nieskuteczności gości mogli zawdzięczać to, że nie przegrywali w Łodzi. Lecz jak to często w piłce bywa, niewykorzystane sytuacje się mszczą. I tak było w przypadku Widzewa. Lechia wyprowadziła kontrę w 40. minucie, do piłki odbitej przez Ravasa dobiegł Zwoliński i skierował ją do siatki. Do przerwy Lechia utrzymała prowadzenie 2-1.

Druga połowa nie miała aż tak wysokiego tempa, jak pierwsza. Stroną przeważającą byli gospodarze, jednak nie mieli oni aż tak wielu sytuacji bramkowych jak w pierwszych 45 minutach. Łodzianie jednak nie rezygnowali w walce o wyrównanie i ich upór został wynagrodzony w 71. minucie. Wtedy to Nunez dograł do Sancheza a ten skierował piłkę do siatki.

Wydawało się, że po raz kolejny widzewski charakter poprowadzi łodzian do wygranej. Jednak tak się nie stało. Lechia po raz kolejny mogła liczyć na Flavio, Portugalczyk zwiódł obrońców i w 86. minucie wyprowadził gdańszczan na prowadzenie.  

Widzew nie zamierzał się poddać i w samej końcówce ruszył do odrabiania strat. W 90. minucie Buchalik w wyjątkowy sposób obronił strzały Danielaka i Sypka. Ta interwencja uchroniła Lechię przed stratą punktów. Lechia po pięknym meczu pokonała Widzew 3-2. 

Zobacz także