grosicki zdziwienie pogon

Portowcy za burtą Pucharu Polski!

Fot. East News
Piro Shop
2021-09-21

Sensacją zakończyło się spotkanie 1/32 finału Pucharu Polski pomiędzy Pogonią Szczecin, a KKS Kalisz. Faworyzowani Portowcy pomimo wielkich nazwisk w składzie ulegli drugoligowemu zespołowi 2:1.

Kosta Runjaić, mając w pamięci porażki we wczesnych fazach Pucharu Polski w poprzednich latach, zdecydował się na wystawienie w wyjściowej jedenastce kilku zawodników, którzy regularnie grają w pierwszym składzie w potyczkach ligowych. W grupie tej znaleźli się Sebastian Kowalczyk, Damian Dąbrowski, Jakub Bartkowski czy Konstantinos Triantafyllopoulos. Nie oznacza to jednak, że reszta jedenastki to mało znani piłkarze. Na murawę w Kaliszu od pierwszej minuty wybiegli między innymi Kamil Grosicki czy Rafał Kurzawa. 

Wydawało się, że wszystko idzie po myśli ekipy gości. W 24. minucie prowadzenie Pogoni dał Bartkowski, który wykorzystał doskonałe podanie Grosickiego. Stosunkowo szybko, bo zaledwie 3 minuty później gospodarze wyrównali po stałym fragmencie gry i bramce Filipa Kendzi. Wyjście na prowadzenie zajęło ekipie z Kalisza kolejne 6 minut - trafienie na 2:1 zanotował Nikodem Zawistowski, a błąd przy tym trafieniu zaliczył grający z konieczności na lewej stronie defensywy Kurzawa. Wynik utrzymał się do końca pierwszej połowy.

Kosta Runjaić nie czekał i już w przerwie dokonał dwóch zmian - na plac gry pojawili się Michał Kucharczyk oraz Kacper Kozłowski, co miało wzmocnić siłę rażenia gości. Niestety dla Pogoni gra wyglądała jedynie nieco lepiej, a rezultatu nie udało się poprawić.

Fortuna Puchar Polski to wielka słabość Kosty Runjaicia. Tegoroczna edycja to kolejna z rzędu nieudana przygoda Pogoni w tych rozgrywkach. W poprzednim sezonie ekipa niemieckiego szkoleniowca odpadła w 1/8 finału po porażce z Piastem Gliwice, a rok wcześniej w 1/16 ze Stalą Mielec. We wcześniejszych latach Portowcy pod wodzą tego szkoleniowca odpadli w 1/32 z GKS Katowice i w 1/8 z Lechem Poznań. Brak nawet jednego ćwierćfinału w ciągu tylu lat należy odbierać jako wielkie rozczarowanie. 

Fot.:ANDRZEJ SZKOCKI/POLSKA PRESS/Polska Press/East News

Zobacz także