moder debiut brighton

Karbownik i Moder zadebiutowali w Brighton

Fot. East News
Piro Shop
2021-02-10

Nieco ponad miesiąc na swój debiut w Brighton & Hove Albion czekali Michał Karbownik i Jakub Moder. Polacy zagrali w wyjazdowym meczu Mew przeciwko Leicester City.

Nowi zawodnicy Brighton dostali szansę od Grahama Pottera już od pierwszej minuty pucharowego spotkania z Leicester City. Wyjściowe ustawienie to znane z ligowych potyczek 3-5-2, w którym Jakub Moder ustawiony został na swojej nominalnej pozycji środkowego pomocnika, natomiast Michał Karbownik był prawym wahadłowym. Obaj Polacy od początku meczu wyglądali bardzo pewnie i angażowali się w grę ofensywną. Choć pierwsza połowa nie obfitowała w sytuacje bramkowe, to byli zawodnicy Ekstraklasy z pewnością zasłużyli na pochwałę za swoją grę. W 27 minucie Karbownik na prawym skrzydle przeprowadził indywidualną akcję i minął dwóch zawodników, a po jego akcji okazję na uderzenie z obrębu pola karnego miał Moder, który ostatecznie został zablokowany. Były gracz Lecha miał też szansę na asystę przy najgroźniejszej okazji strzeleckiej gości - w 41 minucie dośrodkował on z lewego skrzydła do Andi Zeqiriego, a ten złożył się do strzału przewrotką, jednak strzał Szwajcara przeleciał nad poprzeczką.

Na pierwszy strzał w światło bramki trzeba było poczekać aż do 65 minuty i sytuacja to od razu została zamieniona przez Zaqiriego na bramkę - niestety dla gości Szwajcar był w momencie podania na spalonym i gol nie został uznany. Chwilę później mieliśmy kolejny strzał w światło bramki i ponownie piłka wpadła do siatki, jednak znów zasygnalizowana została pozycja spalona i również trafienie Cengiza Undera nie zostało zaliczone. Gdy wydawało się, że oba zespoły aż do końca spotkania nie oddadzą celnego strzału, Turek po raz kolejny spróbował swoich sił po szybkim rozegraniu piłki z Jamesem Maddisonem, ale jego uderzenie obronił Christian Walton. Brighton było już gotowe na dogrywkę, tymczasem Leicester zadało decydujący cios w doliczonym czasie gry - Youri Tielemans szybko i krótko rozegrał rzut rożny, a następnie dośrodkował futbolówkę w pole karne prosto na głowę Kelechiego Iheanacho, który z najbliższej odległości zapewnił awans do kolejnej rundy Lisom. Choć Polacy rozegrali cały mecz, to w drugiej połowie byli zdecydowanie mniej widoczni, co wynikało głównie ze słabszej dyspozycji całego zespołu.

Fot.:AP/Associated Press/East News