fabianski polska holandia

Polacy ponownie gorsi od Holandii

Fot. East News
Piro Shop
2020-11-18

Podopieczni Jerzego Brzęczka przegrali ostatni tegoroczny mecz reprezentacji. Polacy ulegli Holendrom 1:2, choć przez blisko 70 minut prowadziliśmy po trafieniu Kamila Jóźwiaka. Postawa Biało-Czerwonych była zdecydowanie lepsza niż przeciwko drużynie z Włoch, jednak taka gra nie napawa optymizmem przed zbliżającymi się Mistrzostwami Europy.

Polacy rozpoczęli mecz od mocnego ciosu w 6 minucie spotkania. Kamil Jóźwiak zanotował odbiór na własnej połowie, oddał piłkę do Roberta Lewandowskiego, który idealnym prostopadłym podaniem uruchomił skrzydłowego Derby County. 22-letni skrzydłowy wpadł z futbolówką w pole karne, zwiódł obrońcę i precyzyjnym strzałem w krótki róg otworzył wynik meczu. Holandia odpowiedziała dwoma bardzo groźnymi atakami - w 9 i 12 minucie dwukrotnie interweniować po strzałach Memphisa Depaya i Georginio Wijnalduma musiał Łukasz Fabiański. W 17 minucie Polacy po raz kolejny przeprowadzili dobrą akcję na skrzydle, jednak tym razem po drugiej stronie boiska - znów Lewandowski prostopadłym podaniem uruchomił Przemysława Płachetę, ten wykorzystał swoją szybkość i z piłką wbiegł w pole karne, a jego strzał z ostrego kąta trafił w słupek. Kolejne minuty należały już do gości, a swoje okazje marnowali kolejno Donyell Malen, Depay oraz Patrick van Aanholt. Do przerwy pomimo wyraźnej przewagi Holendrów utrzymywało się jednobramkowe prowadzenie podopiecznych Jerzego Brzęczka.

Również druga część gry rozpoczęła się od ataków Biało-Czerwonych. W 48 minucie indywidualna akcja Piotra Zielińskiego w środku pola stała się początkiem sytuacji bramkowej, którą po wymianie kilku podań miał Płacheta - strzał skrzydłowego trafił jednak jedynie w boczną siatkę. W 60 minucie kolejny raz dobrze w środkowej linii zachował się Zieliński - odebrał piłkę na 30 metrze, rozprowadził ją do wprowadzonego w przerwie w miejsce Roberta Lewandowskiego Krzysztofa Piątka, a ten oddał niecelny strzał z 16 metra. W odpowiedzi akcję przeprowadzili najgroźniejsi piłkarze gości w tym spotkaniu - Wijnaldum wymienił podania z Depayem, a napastnik Pomarańczowych precyzyjnym strzałem zmusił Fabiańskiego do interwencji. W 73 minucie po raz kolejny ta para zawodników po szybkiej klepce stworzyła okazję strzelecką dla napastnik Lyonu, jednak i tym razem czujnie na linii zachował się bramkarz West Hamu. Czystego konta nie udało się jednak utrzymać do końca spotkania - w 75 minucie zastawiającego się Depaya w polu karnym sfaulował Jan Bednarek, a sam poszkodowanym pewnym uderzeniem pod poprzeczkę z jedenastki wyrównał wynik spotkania. Chwilę później było już 1:2 - po rzucie rożnym bitym na krótki słupek najsprytniej zachował się Wijnaldum, piłka po uderzeniu głową odbiła się jeszcze od Piątka i wpadła do bramki bezradnego Fabiańskiego. Trafienie to ustaliło wynik spotkania.

Fot.:Lukasz Kalinowski/East News