Cracovia z superpucharem Polski

Cracovia zdobywcą superpucharu Polski!

Fot. Jan Bielecki/East News
Piro Shop
2020-10-10

Cracovia pokonała Legię i sięgnęła po superpuchar Polski

W piątkowym meczu o superpuchar Polski Cracovia zaskoczyła, pokonując faworyzowaną mimo słabszej formy Legię Warszawa i sięgając po trofeum. Sam mecz nie był widowiskowym wydarzeniem. W podstawowym czasie gry padł bezbramkowy remis, a zwycięzcę wyłoniła dopiero seria rzutów karnych.

Obie drużyny wyszły na murawę w mocno rezerwowych składach. Miało to związek z trwającą przerwą reprezentacyjną i powołaniami dla niektórych graczy, a także z wieloma kontuzjami. Być może to był powód słabej postawy obu ekip. O pierwszej połowie trudno powiedzieć cokolwiek więcej niż to, że się po prostu odbyła. Legioniści nie oddali nawet jednego celnego strzału na bramkę, a Pasy jedyne i to niewielkie zagrożenie stwarzali po strzałach z dystansu. Coś więcej zaczęło się dziać po przerwie, ale poziom emocji znaczącej zwyżce nie uległ. Przez jakiś czas wydawało się, że Legia odważnie zaatakuje i odmieni obraz gry. Tak się jednak nie stało, bo podopieczni Czesława Michniewicza nie bezradni w ofensywie. U piłkarzy Michała Probierza gra w ataku nie wyglądała lepiej, dlatego Pasy zdecydowały się na agresywną grę w obronie nastawioną przede wszystkim na niedopuszczanie rywali do własnej bramki. To zabiło emocje, ale Krakowianom ostatecznie się opłaciło. W regulaminowym czasie gry nikt nie strzelił gola i konieczne było przeprowadzenie serii rzutów karnych. W niej skuteczniejsi okazali się goście i dzięki temu po raz drugi w tym roku sięgnęli po trofeum. Gratulacje, choć szkoda, że spotkanie o superpuchar Polski nie dostarczyło więcej wrażeń.

Warto wspomnieć, że kibice Legii Warszawa stworzyli na trybunach przy Łazienkowskiej świetną atmosferą. Na samym początku meczu mocno zadymili stadion, przedstawiając przy okazji ciekawą oprawę z wielką sektorówką, transparentami oraz pirotechniką. Stanowiło to miłe urozmaicenie w obliczy bardzo nudnej rywalizacji na murawie.