legia drita wszolek

Legia w słabym stylu pokonuje Dritę

Fot. East News
Piro Shop
2020-09-24

Legia po bezbarwnym spotkaniu pokonała zespół Drity Gnjilane 2:0. Bramki strzelali Paweł Wszołek oraz Tomas Pekhart. W kolejnej rundzie eliminacyjnej Polacy zmierzą się z Karabachem Agdam. 

Bardzo długo Legia kazała czekać na pierwszą dobrą okazję strzelecką. Tę gospodarze mieli w 15 minucie po rzucie wolnym, z którego uderzał Filip Mladenovic - niestety dla podopiecznych Czesława Michniewicza piłka trafiła tylko w poprzeczkę. Polacy próbowali kreować swoje akcje przez akcje oskrzydlające i w 24 minucie Legionistom wreszcie udało się zdobyć bramkę - Mladenovic dośrodkował piłkę z lewego skrzydła, obrońcę wyprzedził Paweł Wszołek i szczupakiem umieścił ją w siatce. Tuż przed przerwą lewy obrońca Legii po kolejnej wrzutce zanotował swoją drugą asystę - tym razem wrzucił futbolówkę na 5 metr z rzutu rożnego, a najwyżej w polu karnym wyskoczył Tomas Pekhart i podwyższył prowadzenie gospodarzy. W doliczonym czasie gry pierwszej części gry Czech miał kolejną okazję strzelecką - tym razem na jego głowę idealnie dośrodkował Michał Karbownik, jednak strzał napastnika Legii po koźle był zbyt lekki, by zagrozić Fatonowi Maloku.

W drugiej połowie Legia nie zmieniła stylu gry i zagrożenie tworzyła głównie po wrzutkach i stałych fragmentach gry. W 47 minucie tuż przed polem karnym sfaulowany został ustawiony przez Michniewicza w środku pola Michał Karbownik, a bezpośrednio z rzutu wolnego na bramkę uderzył Bartosz Slisz, jednak golkiper Drity przeniósł piłkę nad poprzeczką. Kolejną akcję Legia przeprowadziła w 51 minucie i ponownie gości uratował Maloku - Joel Valencia urwał się obronie na lewym skrzydle i dograł piłkę do niekrytego Wszołka, a jego strzał z woleja skutecznie sparował bramkarz Drity. W kolejnych minutach Legioniści mieli duże problemy ze stworzeniem sobie dogodnych sytuacji i dopiero w 84 minucie udało się to dwójce rezerwowych - Bartosz Kapustka wrzucił piłkę w pole karne za plecy obrońców, do tej wyskoczył Jose Kante, ale jego uderzenie głową minęło lewy słupek. Gdy gospodarze czekali na końcowy gwizdek, Drita przeprowadziła najgroźniejszą akcję tego meczu - w 90 minucie po szybkiej klepce z Betimem Haxhimusą oko w oko z Borucem stanął Festim Alidemaj, który przegrał jednak pojedynek z byłym bramkarzem Bournemouth.

Fot.:ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER