cracovia kibice legia

Cracovia minimalnie lepsza od Legii

Fot. East News
2021-12-05

Jedna sytuacja bramkowa - tylko tyle wystarczyło Cracovii do zainkasowania 3 punktów w pojedynku z Legią Warszawa. Gospodarze przez większość meczu byli zepchnięci do defensywy, jednak dzięki szybkim kontratakom i groźnym stałym fragmentom pokonali mistrzów kraju. Decydujące trafienie w 20. minucie meczu zanotował Pelle van Amersfoort.

Od początku spotkania Legia zdominowała posiadanie piłki i zepchnęła cały zespół Cracovii do głębokiej defensywy. Gospodarzom nie przeszkadzał jednak taki obrót spraw, ponieważ często udawało się im wyprowadzać bardzo groźne i szybkie kontrataki. Pierwszy gol dla podopiecznych Jacka Zielińskiego nie padł jednak po błyskawicznym ataku, a stałym fragmencie gry. W 20. minucie meczu rzut rożny został krótko rozegrany przez Kamila Pestkę i Sergiu Hancę, a następnie Polak posłał podkręconą wrzutkę w pole karne. Piłka trącona przez obrońców Legii spadła na 4. metrze od bramki, a tam z najbliższej odległości niekryty Pelle van Amersfoort nie dał szans Arturowi Borucowi. Goście mogli odpowiedzieć w 26. minucie - Bartosz Slisz posłał potężne uderzenie z ponad 30 metrów, te z problemami sparował Karol Niemczycki, a dobitka Kacpra Skibicki minęła bramkę. Kolejny raz młody golkiper mógł się wykazać 10 minut później i znów po próbie z dalszej odległości. W środku pola Luquinhas wykorzystał źle wyprowadzoną kontrę gospodarzy, a po przejęciu podprowadził piłkę kilkadziesiąt metrów i oddał techniczny strzał, który skutecznie obronił bramkarz Pasów. 

Choć gra Legii nie wyglądała źle w pierwszej połowie, to trener Marek Gołębiewski już w przerwie dokonał dwóch zmian - Rui Gomes i Tomasz Nawotka pojawili się na placu gry w miejsce Skibickiego i Hołowni. Zmiana rozruszała ofensywne poczynania Legii, bo chwilę po wprowadzeniu Portugalczyk miał pierwszą okazję do zdobycia gola, jednak jego strzał sprzed pola karnego obronił Niemczycki. Po tej akcji na boisku dominowała niedokładność, a żadna z ekip nie była w stanie stworzyć sobie dogodnej sytuacji. Impas mógł przerwać w 65. minucie Otar Kakabadze, jednak strzał Gruzina z woleja sprzed pola karnego trafił w słupek. Legioniści coraz mocniej dominowali w posiadaniu piłki, jednak nie przekładało się to na okazje bramkowe, ponieważ broniąca głęboko całym zespołem Cracovia skutecznie utrudniała posłanie skutecznego podania w pole karne. Jedyną szansą na sforsowanie tak grającej defensywy były strzały z dystansu i taką próbę w 84. minucie gry podjął wprowadzony na boisko chwilę wcześniej Bartłomiej Ciepiela - jego podkręcony strzał nieznacznie minął jednak słupek bramki.

Fot.: Artur BARBAROWSKI/East News

Zobacz także