polska islandia kibice

Polacy remisują z Islandią

Fot. East News
Piro Shop
2021-06-08

Polacy zremisowali 2:2 z Islandią w ostatnim sparingowym spotkaniu przed Euro2020. W Poznaniu bramki dla Biało-Czerwonych strzelili Piotr Zieliński oraz Karol Świderski.

Polska remisuje z Islandią 2:2

Kibice bardzo długo czekali na pierwsze okazje bramkowe i ku zdziwieniu trybun w Poznaniu jako pierwsi gola strzelili Islandczycy. Po wrzutce z rzutu rożnego na krótki słupek Tomasz Kędziora przepuścił zgranie Arona Gunnarssona, a piłka trafiła do niekrytego w polu bramkowym Alberta Gudmundssona, który sprytnym strzałem z pierwszej piłki pokonał Wojciecha Szczęsnego. Sędzia w pierwszym momencie odgwizdał pozycję spaloną napastnika AZ Alkmaar, ale po sygnale arbitra VAR Szymona Marciniaka ostatecznie uznał bramkę drużyny gości — zawodnikiem, który złamał linię spalonego, był Piotr Zieliński. Ten błyskawicznie nadrobił swój błąd. Wyrównanie przyszło bowiem bardzo szybko, jednak potrzebny był do tego błysk geniuszu Roberta Lewandowskiego. Kapitan naszej kadry cofnął się głęboko po piłkę, następnie minął w środku pola trzech zawodników i został ostro sfaulowany przez Islandczyków. Akcja była jednak kontynuowana przez Zielińskiego, który rozciągnął grę do Tymoteusza Puchacza, a ten zagrał wycofaną piłkę, która po odbiciu się od dwóch obrońców gości spadła pod nogi Zielińskiego, a ten z bliskiej odległości nie miał szans z pokonaniem golkipera drużyny przeciwnej. Chwilę później Biało-Czerwoni mogli objąć prowadzenie, a dobrą okazją strzelecką miał Jakub Moder, jednak jego uderzenie z obrębu pola karnego było bardzo niecelne. 

Druga połowa rozpoczęła się od dużego błędu Grzegorza Krychowiaka, który sprezentował bramkę Islandczykom. W 47. minucie gry Gudmundur Thorarinsson dośrodkował piłkę w pole karne, tam z piłką minął się Krychowiak, a futbolówkę opanował Brynjar Ingi Bjarnason, który błyskawicznym strzałem z woleja dał prowadzenie swojej ekipie. Szansę na wyrównanie Polacy mieli w 55. minucie - Lewandowski ograł przeciwnika na skrzydle i zagrał do wchodzącego Puchacza, który błyskawicznie podał do Jakuba Świerczoka, a ten po obróceniu się oddał zbyt lekki strzał w światło bramki. Wydawało się, że Biało-Czerwoni ruszą do bardziej zdecydowanych ataków, jednak przez ponad 20 minut nie byli oni w stanie zagrozić bramce Islandczyków. Swoje okazje kreowali jednak goście. W 83. minucie bezpośrednio z rzutu wolnego uderzył Gunnarson, ale jego strzał z problemami wyłapał Szczęsny. Dużo pecha Polacy mieli w 85. minucie, kiedy to stworzyli sobie 3 okazje w jednej akcji. Najpierw indywidualną akcję strzałem kończył Kacper Kozłowski, a do dobitki po błędzie bramkarza wystartował Kamil Jóźwiak, jednak jego dobitkę ciałem zasłonił golkiper. Następnie piłka trafiła na skrzydło, skąd wrzutkę w pole karne posłał Tomasz Kędziora, pojedynek główkowy wygrał Kozłowski, a jego uderzenie nieznacznie minęło prawy słupek bramki. Gdy mecz zbliżał się do końca, Biało-Czerwoni przeprowadzili decydujący atak. Aktywny Kozłowski opanował futbolówkę na skrzydle i wrzucił ją w pole karne, a tam najpierw na klatkę piersiową przyjął ją Karol Świderski, by później szczęśliwym uderzeniem ustalić wynik spotkania. 

Fot: Beata Zawadzka/East News