Wywiad z chuliganem: Ignacy Czwartos

Wywiad z chuliganem: Ignacy Czwartos

Piro Shop
Komentarze (3) 2018-10-02

Ignacy Czwartos jest wybitnym malarzem, który zaszokował politycznie poprawne środowisko artystyczne malując swoje autoportrety w szaliku Korony Kielce. W Koronie grał i kibicował jej w podstawówce, potem wyemigrował z Kielc, a po wielu  latach wrócił na jej stadion z synami.

Odcinek - film z rozmową z nim jest na dole, pod niniejszy tekstem.

Może on być ciekawostką dla kibiców Korony, bo malarz opisuje lata 70., gdy w miejscu obecnego stadionu Korony był stadion Błękitnych - milicyjnego klubu. Sam mieszkał po drugiej stronie ulicy, ale nie podjął treningów w milicyjnym klubie. - Instynkt albo Opatrzność Boża spowodowały, że nie wylądowałem w Błękitnych, tylko w Koronie, chociaż grała klasę rozgrywkową niżej - opowiada dziś.

Kor01

Jako kibic z podstawówki zapamiętał pieśń o tym, że "Błękitni to milicyjny klub i za to ch...a w dziób". Mecze Błękitnych obstawiało ORMO, czyli Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej. Przyszły znany malarz na terenie obecnego stadionu Korony zrywał jabłka i mirabelki, ale także zbierał wraz z kolegami tzw. "fajans", czyli butelki, czemu towarzyszyła pieśń:

Fajans, fajans, dobra rzecz

Za fajansem trzeba biec

Od śmietnika do śmietnika

I już mamy pół patyka

Z Kielc wyjechał pod skończeniu podstawówki, gdyż jego ojciec, nauczyciel i rzeźbiarz ludowy zaczął pracę w Poznaniu. Skończył studia plastyczne, potem trafił do Krakowa, gdzie stał się znanym malarzem, szefem Otwartej Pracowni.

kor02

Jednak gdy nastoletni synowie zaczęli go pytać, czy kibicuje Wiśle, czy Cracovii, odpowiedział: Koronie Kielce. I od 2005 r. zaczął wraz z synami przyjeżdżać na każdy mecz Korony do Kielc. Władze zaproponowały mu miejsce w loży VIP, jednak uznał je za nudne i zaczął przychodzić do młyna. Z tyłu, z boku, skromnie, nie znając nikogo z młodszej przeciętnie o dwa dziesięciolecia ekipy.

Dlaczego zaczął malować swoje kibicowskie autoportrety i portrety innych kibiców? - Sztuką sarmacką interesowałem się od zawsze, mój dyplom z malarstwa zahaczał o tę tematykę. Postać kibica jawi mi się jako taka postać szlachcica. Człowieka, który wyznaje pewne wartości, ma jakieś idee - opowiada. Przy okazji wojny kibiców z poprzednim rządem zobaczył, jak działa policja i propaganda. - Policja zaatakowała kibiców, widziałem to na własne oczy, a potem jej relacja w mediach była kłamliwa, obrzydliwa.

kororys01

Pod wpływem kibiców zaczął interesować się Żołnierzami Wyklętymi: - Jeden z kibiców powiedział, że woli mieć za idola rotmistrza Pileckiego, niż nie Kubę Wojewódzkiego. I to mnie bardzo ujęło. Zacząłem myśleć o obrazach na ten temat. I studiować historię Żołnierzy Wyklętych.

lir06

To skonfliktowało go ze znaczną częścią środowiska artystycznego, ale nie żałuje. Najbardziej wstrząsnęła nim historia ojca i syna - porucznika Kazimierza Żebrowskiego ps.  "Bąk" i jego syna Jerzego  ps. "Konar": - Wzięci w potrzask uciekają przez pola. Pada seria i upada na ziemię syn. Mówi: "Tato, dostałem". Ojciec się wraca, prawdopodobnie widzi, że sytuacja jest beznadziejna. Klęka, żegna się, potem strzela do syna, a potem sobie w głowę. Wielcy rycerze.

O tym, że Żołnierze Wyklęci stali się inspiracją dla kibiców mówi: - Ci ludzie zostali zakopani pod ziemią. Ale jak jeden z nich powiedział: zakopali nas pod ziemią, ale nie wiedzieli, że jesteśmy ziarnem. I to ziarno kiełkuje właśnie teraz, na naszych oczach. I zaczyna wydawać owoce.

Jak zareagowało na jego obrazy środowisko artystyczne?  - Był wielki krzyk, że maluję trupy. Żebym skończył z tym trupami. Ale to chodziło o to, że malowałem polskie trupy. Bo kolega obok w pracowni malował żydowskie. I wtedy nie było sprzeciwu. Ja bardzo lubię twórczość kolegi, zresztą wśród Wyklętych było też wielu Polaków żydowskiego pochodzenia, jak Szmul Ostwin, czyli Stanisław Zuzga, wielki bohater. W tej sprawie też nam kręcą w głowach.

lir09

O reakcji tej części artystów ma jak najgorsze zdanie: - 90 procent tego świata artystycznego ma w nosie Żołnierzy Wyklętych. Wielu z artystów mówi językiem propagandy komunistycznej po 1944 r. - bandyci, mordercy Żydów, mordercy dzieci. Takie hasła, którymi posługuje się każdy bezmózgowiec.

Najnowszy odcinek Wywiadu z chuliganem:

Komentarze
Akceptuję politykę prywatności serwisu.