Wstydliwa porażka Biało-Czerwonych z ukraińcami
Polacy przegrali w meczu towarzyskim 0:2 z zespołem ukraińskim na stadionie we Wrocławiu. Przyczyn porażki było wiele - od braku skuteczności w stuprocentowych sytuacjach, przez brak reakcji zespołu sędziowskiego na ewidentne rzuty karne, po niesamowitą skuteczność naszych przeciwników.
Po raz pierwszy polacy poważnie zagrozili bramce przeciwników w 20. minucie. Oskar Pietuszewski otrzymał doskonałe podanie od Jakuba Piotrowskiego, doszedł do sytuacji sam na sam, ale w niej trafił wprost w wychodzącego Anatoliia Trubina. W kolejnych minutach Polska mocno naciskała przyjezdnych, a arbiter mógł odgwizdać dwa rzuty karne. Najpierw jeden z Ukraińców nastrzelił swojego kolegę z kadry w rękę, a chwilę później Tomasz Kędziora został przy próbie walki o piłkę nadepnięty. Niestety ani sędzia, ani arbitrowie VAR nie widzieli przewinień.
Ataki jednak nie ustawały. W 25. minucie Sebastian Szymański zdecydował się na strzał z dystansu, ale jego próba minęła prawy słupek bramki. Mimo doskonałej gry i naciskania Ukraińców, nasi reprezentanci stracili wreszcie gola w 33. minucie. Piotrowski zgubił piłkę w środku pola, Roman Yaremchuk otrzymał podanie tuż przed polem karnym i zdecydował się na uderzenie poza zasięgiem Marcina Bułki.
Niestety nie był oto ostatnie trafienie gości. Nicola Zalewski nie pokrył Andriya Yarmolenki, ten otrzymał piłkę wgraną wszerz pola karnego i z bliskiej odległości wbił ją do pustej bramki.
W przerwie Jan Urban przeprowadził 5 zmian i szybko jedna z nich mogła i powinna dać bramkę. Mykola Matviienko we własnym polu karnym chciał zagrać do drugiego stopera, ale zrobił to za lekko, Karol Świderski otrzymał piłkę na 7. metrze i w banalnej sytuacji kopnął prosto w Trubina. Niestety, mimo większego posiadania piłki dogodnych sytuacji zabrakło, a mecz został przez Biało-Czerwonych ostatecznie przegrany. Warto przy tym wspomnieć, że gracze zza wschodniej granicy okazywali w trakcie meczu totalny brak szacunku dla zdrowia naszych zawodników, kilkukrotnie bezpardonowo, by nie powiedzieć chamsko faulowali reprezentantów Polski.
AŁ
Fot.: PRZEMEK SWIDERSKI/REPORTER
