Śląsk wygrywa trochę spokoju

Śląsk wygrywa trochę spokoju

Fot. Maciej Witkowski/REPORTER
2022-03-19

Obydwie drużyny w ostatnim czasie zmieniły trenerów. I jedni i drudzy nie do końca są zadowoleni z pozycji, którą zajmują w tabeli. Po dzisiejszym meczu powody do radości mają wrocławianie, którzy w ostatnich sekundach wydarli zwycięstwo.

W Płocku zmiana trenera przynosi jak na razie skutki. Wisła wygrała 2 ostatnie spotkania i tylko kataklizm mógłby sprawić, że spadnie z Ekstraklasy. We Wrocławiu sytuacja jest gorsza, Śląsk balansuje na granicy strefy spadkowej, dlatego też desperacko potrzebuje punktów.

W pierwszej połowie w meczu to gospodarze mieli przewagę. Bardzo aktywny był Szwoch, który co chwilę niepokoił defensywę Śląska. Goście mieli z nim spore problemy i momentami rozpaczliwie się bronili. Jednak w 25. minucie byli już bezradni. Wtedy to z dystansu strzelił Tomasik, piłka po drodze odbiła się od obrońców gości i gospodarze wyszli na prowadzenie

Po stracie bramki goście trochę się obudzili i zaczęli grać bardziej aktywnie. Wrocławianie kreowali sytuacje podbramkowe i byli bardzo blisko strzelenia wyrównującego gola. Przed utratą prowadzenia płocczan uchronił Kamiński, który z linii bramkowej wybił uderzenie Quintany. 

Śląsk kontynuował swoją dobrą grę na początku drugiej połowy. I to opłaciło się podopiecznym Piotra Tworka, którzy w 52. minucie wyrównali wynik meczu. Stało się to dzięki skuteczności Exposito, który wykorzystał ładną akcję Soboty.

Wraz z wyrównaniem wyniku na tablicy, sytuacja na boisku również uległa zmianie. Goście już nie atakowali tak mocno, trochę bardziej aktywni stali się gracze Wisły. To jednak przez długi czas nie przekładało się na zmianę rezultatu. Dopiero w ostatnich sekundach po rzucie rożnym wrocławianie strzelili decydującą bramkę. Zrobił to Fabian Piasecki, który strzałem głową zapewnił 3 punkty Śląskowi.

Zobacz także