Śląsk znowu traci punkty w ostatnich minutach

Śląsk znowu traci punkty w ostatnich minutach

Fot. Artur BARBAROWSKI/East News
Piro Shop
2021-11-05

Najpierw Jagiellonia polowała na kości, jednak jak już wzięła się do gry, to Śląsk miał poważne problemy. Wrocławianie są rozczarowani remisem 2-2, jednak z przebiegu meczu mogą być wdzięczni, że nie przegrali. 

Początek meczu we Wrocławiu był bardzo spokojny. Delikatną przewagę mieli goście, jednak nie wynikały z tego sytuacje bramkowe. Dopiero w 12. minucie w polu karnym znalazł się Jesus Imaz, jednak jego próbę zablokował Verdasca. Białostoczanie grali bardzo agresywnie, czasami, zamiast zajmować się kopaniem piłki, to polowali na kości wrocławian. Jeden z takich ataków powinien zakończyć się czerwoną kartką dla Israela Puerto. Hiszpan swoim zachowaniem doprowadził do kontuzji Praszelika.

W 30. minucie ładnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Erik Exposito, jednak jego uderzenie obronił Dziekoński. Hiszpan wykazał się skutecznością w doliczonym czasie pierwszej połowy. Mączyński zagrał piłkę na długi słupek a najlepszy strzelec Śląska wyprowadził gospodarzy na prowadzenie.

Stracona bramka do szatni podziałała motywująco na gości, którzy zajęli się grą w piłkę, zamiast polować na kości wrocławian. To od razu przełożyło się na sytuację do strzelenia bramki. W 49. minucie gospodarzy od straty bramki uchronił Szromnik. Kilka chwil później golkiper Śląska był bezradny przy uderzeniu Prikryla zza pola karnego. Czech uderzył nie do obrony i było 1-1. W kolejnych minutach Jagiellonia nadal atakowała. To, że wrocławianie nie przegrywali mogą zawdzięczać Szromnikowi, który ratował gospodarzy. Na kwadrans przed końcem meczu białostoczanie mogli się łapać za głowę, dziwiąc się, że nie prowadzą we Wrocławiu. Najpierw Nastić trafił w słupek, a chwilę później kapitalną sytuację zmarnował Imaz. Jak to zwykle bywa, niewykorzystane sytuacje się zemściły i to gospodarze wyszli na prowadzenie. Kapitalnie zachował się Łyszczarz i głową trafił do siatki gości. Graczom Śląska nie udało się dowieźć wygranej do końca. W doliczonym czasie gry, defensorzy gospodarzy nie przypilnowali  Imaza, który wyrównał wynik meczu. 

Zobacz także