Sensacji nie było, Lech przegrywa w Lizbonie
Benfica dość spodziewanie wygrała mecz 4. kolejki fazy ligowej Ligi Europy z Lechem Poznań 3:1. Gospodarze pozostają liderem tabeli, natomiast Kolejorz spada na ostatnią lokatę.
Przebieg meczu nie był szokujący, bo Lech standardowo dla siebie szybko stracił pierwszego gola. Już w 6. minucie gry zagranie na skrzydło otrzymał Andreas Schjelderup, a na jego płaskie dogranie ruszył w polu karnym Rafa Silva. Mateusz Lis miał problem z wyłapaniem piłki, uderzenie Portugalczyka trafiło jeszcze w niego, ale kolejna próba była już celna. W kolejnych minutach mecz spowolnił, a gospodarze stworzyli sobie tylko jedną sytuację strzelecką - na szczęście dla Lecha Yegbe wybijający piłkę zmierzającą w kierunku linii bramkowej trafił w poprzeczkę, a ta wróciła do gry.
Więcej działo się w drugiej połowie. Lech miał wiele sytuacji mniej lub bardziej klarownych do zdobycia gola, ale na listę strzelców wpisał się ostatecznie gracz Benfici. Gianluca Prestianni otrzymał w 67. minucie gry podanie od Sudakova, wygrał pojedynek jeden na jeden, a następnie między nogami Lisa strzelił gola. Wydawałoby się, że teraz worek z bramkami Benfici się otworzy, a nieoczekiwanie do siatki trafił Lech. Błąd w wyprowadzeniu piłki od własnej bramki, podanie przez stopera wszerz pola karnego, które skrzętnie strzałem do pustej bramki wykorzystał Leo Bengtsson i w 72. minucie goście złapali kontakt.
Niestety tylko pozorny. Ostatecznie to Benfica zadała decydujący cios. Sudakov miał dużo miejsca na skrzydle, wszedł z piłką w pole karne, a następnie uderzeniem między nogami Gumnego ustalił wynik meczu na 3:1.
AŁ
Fot.:D. Ribeiro / Shutterstock.com

