Wielki mecz w Białymstoku, Górnik górą
Jagiellonia wciąż nie potrafi wejść na właściwe tory, a kolejnym tego dowodem był sobotni mecz z Górnikiem Zabrze. Goście wywieźli z Białegostoku 3 punkty po zwycięstwie 1:3.
W pierwszej połowie gra toczyła się w rytmie 13. minutowym, bo dokładnie co tyle minut działo się coś pod którąś z bramek. Najpierw w 13. minucie gry pierwszy celny strzał w meczu oddał Maksym Khlan. Po kolejnych 13 minutach groźna piłka w pole karne do Jesusa Imaza, ten uderza z powietrza, a Górnika uratowała tylko kapitalna interwencja Phillipa Schulze. 39. minuta, czyli po raz kolejny po 13. minutach w polu karnym znów groźny był Khlan, ale w obu pojedynkach przegrał ze Sławomirem Abramowiczem.
Worek z bramkami rozwiązał się w drugiej połowie. Pierwszy gol wpadł w 51. minucie gry. Dośrodkowanie z prawego sektora, Ikia Dimi wygrał pojedynek główkowy, piłka trafiła do Sondre Lisetha, a temu z nieumiejętnego przyjęcia na udo wyszła asysta przy trafieniu Jarosława Kubickiego. Norweg 7 minut później zachował się dużo lepiej, gdy w polu karnym przejął odbitą piłkę i błyskawicznym strzałem z powietrza podwyższył prowadzenie gości. W 67. minucie nadzieję w serca gospodarzy nalał Jesus Imaz, który świetnie wykończył akcję zespołu strzałem z ostrego kąta. Kilka minut później trafił jeszcze raz, ale gol został anulowany przez VAR. Kolejnych szans Jaga szukała do samego końca, ale jedyne co znalazła, to stratę bramki w ostatniej minucie meczu. Na listę strzelców wpisał się wprowadzony chwilę wcześniej Kacper Urbański.
AŁ
Fot.:Mikolaj Barbanell / Shutterstock.com

