pirozone.pl
norbert wojtuszek faulujący rywala podczas meczu LE

Jagiellonia z wynikiem lepszym niż gra

Fot. eastnews
2026-09-16

Debiut Jagiellonii Białystok w fazie głównej Ligi Europy przyniósł sporo emocji, choć ostatecznie zakończył się niedosytem. Zespół Adriana Siemieńca długo stawiał czoła utytułowanemu Olympiakosowi Pireus na jego terenie, a nawet wyszedł na prowadzenie. Grecy pokazali jednak ogromne doświadczenie i dojrzałość, punktując mistrzów Polski w samych końcówkach obu połów, zasłużenie wygrywając starcie 2:1.

Dobry początek, a potem obrona Częstochowy

Gospodarze od pierwszego gwizdka narzucili własne warunki gry i zdominowali posiadanie piłki, jednak twardo grająca w defensywie Jagiellonia skutecznie neutralizowała ich poczynania. Białostoczanie przeczekali napór rywali i wyprowadzili jeden, niezwykle zabójczy cios. Najpierw w 18. minucie Jaga trafiła w słupek, ale w 20. minucie, po fatalnym wznowieniu bramkarza Stefana Ortegi padł już gol. Źle wprowadzoną do gry piłkę przejął Rodrigo Conceicao, podał w pole karne do Nika Preleca, a ten natychmiast obsłużył Kajetana Szmyta. Młody skrzydłowy nie zastanawiał się ani chwili i bez przyjęcia potężnym uderzeniem lewą nogą pod poprzeczkę otworzył wynik spotkania, uciszając głośne trybuny w Pireusie.

Podrażnieni gospodarze zaczęli dominować. Olympiakos marnował okazję za okazją, lecz zdołał doprowadzić do wyrównania jeszcze przed przerwą. To co złe dla Jagi zaczęło się od straty Norberta Wojtuszka, który dał się wyprzedzić rywalowi pod własnym polem karnym. Piłka została szybko przetransportowana do napastnika, ale Armando Gonzalez przegrał pojedynek ze Sławomirem Abramowiczem. Piłka wyszła na rzut rożny, ale w kolejnym pojedynku górą był już Hiszpan i doprowadził do wyrównania. 

O losach pojedynku zadecydowała trafna decyzja trenera gospodarzy, Imanola Alguacila. Wprowadzony przez niego w drugiej połowie Roman Jaremczuk w 84. minucie idealnie zamknął dośrodkowanie i uderzeniem głową pokonał golkipera Jagi. W samej końcówce mistrzowie Polski nie zdołali już wykreować groźnej okazji, a grecki zespół utrzymał zaliczkę do ostatniego gwizdka. 

Wynik nie może jednak mylić obrazu gry. Ten był mocno jednostronny, czego dowodem są suche statystyki. Grecy przeważali, oddali aż 25 strzałów, a w kontrze do 13 wykonywanych przez nich rzutów rożnych stoi okrągłe 0 Jagiellonii.

Fot.: Thanassis Stavrakis/Associated Press/East News 

iparts.pl
Zobacz także