Zagłębie rzutem na taśmę wywozi 3 punkty z Częstochowy
To miał być mecz, w którym Raków Częstochowa zaczenie powoli odrabiać zaległości w PKO Ekstraklasie po rozczarowującym pożegnaniu z Ligą Konferencji. Choć pod wodzą nowego trenera Tomasza Kaczmarka gospodarze prowadzili i przez blisko 70 minut sprawiali wrażenie zespołu kontrolującego wydarzenia na boisku, ostatecznie ulegli KGHM Zagłębiu Lubin 2:3. Starcie pod Jasną Górą dostarczyło kibicom nieprawdopodobnych emocji, a o jego losach zadecydowała absolutnie szalona końcówka.
Od kontroli Rakowa do wyrównania Nalepy
Pierwsza połowa nie obfitowała w klarowne sytuacje, a szkoleniowiec częstochowian musiał dodatkowo szybko reagować na uraz Władysława Koczerhina, zastępując go już w 16. minucie Karolem Struskim. Tuż przed przerwą gospodarze dopięli jednak swego. W doliczonym czasie gry fatalny błąd Romana Jakuby bezlitośnie wykorzystał Marko Bulat, który wykończył dogranie Mahira Emreliego i zapewnił Rakowowi prowadzenie do przerwy.
Po zmianie stron częstochowianie dążyli do podwyższenia wyniku, ale zabrakło im skuteczności. Mahir Emreli najpierw przegrał pojedynek ze Zlatanem Alomeroviciem, a chwilę później jego trafienie zostało anulowane przez arbitra. Niewykorzystane okazje zemściły się w 70. minucie, kiedy to po rzucie rożnym bitym przez Sebastiana Kerka w zamieszaniu podbramkowym najprzytomniej zachował się obrońca Miedziowych Michał Nalepa, doprowadzając do remisowego rezultatu.
Czerwona kartka i decydujący cios w 103. minucie
Sytuacja gospodarzy skomplikowała się drastycznie w 84. minucie, kiedy drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Fran Tudor. Grający w przewadze lubinianie natychmiast ruszyli do natarcia, a pomyłkę Emreliego zimną krwią w sytuacji sam na sam wykorzystał Marcel Reguła, wyprowadzając Zagłębie na prowadzenie.
Mimo gry w dziesiątkę Raków zdołał odpowiedzieć w szóstej minucie doliczonego czasu gry. Po analizie wideo sędzia podyktował rzut karny za zagranie ręką Michalisa Kossidisa, a pewnym wykonawcą "jedenastki" okazał się Patryk Makuch. Gdy wydawało się, że emocjonujący pojedynek zakończy się podziałem punktów, w trzynastej minucie doliczonego czasu gry Zagłębie zadało ostateczny cios. Po precyzyjnym dośrodkowaniu Jakuby bohaterem gości został Damian Michalski, który strzałem wolejem zapewnił swojej drużynie sensacyjny komplet punktów.
AŁ
Fot.: PIOTR DZIURMAN/REPORTER

