pierwszy gol lewandowskiego w league cup

Lewandowski wymęczył kolejnego gola dla Fire

Fot. eastnews
2026-08-10

Kapitan reprezentacji Polski przez lwią część rywalizacji w Leagues Cup z meksykańskim Santos Laguna snuł się po boisku bez wyrazu. Choć ostatecznie wpisał się na listę strzelców, pieczętując triumf Chicago Fire 3:1, to jego występ wywołał sporo mieszanych uczuć. Kibice zapamiętają z tego meczu przede wszystkim fatalne pudło napastnika, które z pewnością długo nie da mu spokoju.

Męczarnie Chicago Fire i Lewego

Kluby z MLS wykorzystują obecnie ligową przerwę na zmagania w pucharze z drużynami z Meksyku. Ekipa z Wietrznego Miasta przystępowała do starcia podbudowana wygraną nad Necaxą (2:0), jednak już tamten mecz w wykonaniu Lewandowskiego pozostawiał wiele do życzenia. Przeciwko Santos Laguna scenariusz się powtórzył – Polak był całkowicie odcięty od podań, a inicjatywę na murawie szybko przejęli goście.

Sytuację amerykańskiej drużyny drastycznie skomplikował w 20. minucie Chris Brady. Golkiper gospodarzy kompletnie przeliczył się przy wyjściu do bezpańskiej piłki daleko przed własną "szesnastkę". Ezequiel Bullaude błyskawicznie wykorzystał ten błąd, precyzyjnie lobując bezradnego bramkarza z dystansu. Do przerwy "Strażacy" bili głową w mur, a sfrustrowany Lewandowski bezskutecznie domagał się od arbitra rzutu karnego po jednym ze starć w polu karnym.

Obraz gry zmienił się w drugiej odsłonie. Amerykanie rzucili się do odrabiania strat, co przyniosło efekt w 72. minucie. Philip Zinckernagel przeprowadził świetną akcję indywidualną i choć potrzebował dobitki, ostatecznie umieścił futbolówkę w siatce. Radość z wyrównania przerwał na moment nieoczekiwany gość na murawie – młody kibic, który wbiegł na boisko, by zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie z polskim napastnikiem.

Gdy gra została wznowiona, Lewandowski miał doskonałą okazję, by zostać bohaterem Chicago. W 83. minucie Anton Jonsson Saletros obsłużył 35-latka fenomenalnym podaniem. Polak znalazł się tuż przed bramką, uderzył z pierwszej piłki i w niewytłumaczalny sposób nie trafił w światło bramki z zaledwie kilku metrów.

Szczęśliwie dla niego, koledzy z zespołu uratowali sytuację w samej końcówce. W 90. minucie wspomniany Saletros wyprowadził Fire na prowadzenie. Kropkę nad "i" postawił wreszcie sam Lewandowski, z bliska dobijając piłkę do pustej siatki po fatalnej pomyłce meksykańskiego bramkarza. Zwycięstwo daje ekipie Polaka 6 punktów i trzecią lokatę w grupie. Kolejny sprawdzian czeka ich już 14 sierpnia o 3:00 w nocy polskiego czasu, a rywalem będzie Cruz Azul.

Fot.: JUSTIN CASTERLINE/Getty AFP/East News 

iparts.pl