Otwarty konflikt wśród polskich sędziów. Wójcik oskarża Szulca, ten odpowiada
W polskim środowisku sędziowskim trwa otwarty konflikt pomiędzy em Kamilem Wójcikiem a przewodniczącym Kolegium Sędziów PZPN Marcinem Szulcem. Wójcik publicznie oskarżył swojego przełożonego o mobbing i próbę wygaszenia jego kariery. Szulc stanowczo odrzuca te zarzuty. Sprawą zajmuje się już prokuratura.
Konflikt pomiędzy Kamilem Wójcikiem i Marcinem Szulcem przestał być wewnętrzną sprawą środowiska sędziowskiego. Obaj publicznie przedstawiają zupełnie różne wersje wydarzeń, a zarzuty dotyczą między innymi sposobu traktowania Wójcika po wyborach na przewodniczącego Kolegium Sędziów.
Spór rozpoczął się po tym, jak Wójcik wystartował przeciwko Szulcowi w wyborach na szefa Kolegium Sędziów PZPN. Ostatecznie stanowisko objął Szulc. Wójcik twierdzi, że później jego sytuacja zawodowa zaczęła się pogarszać i że mogło mieć to związek właśnie z wcześniejszą rywalizacją obu arbitrów.
Wójcik szeroko opowiedział o sprawie w ponad dwugodzinnej rozmowie na kanale Weszło. Przedstawił szereg sytuacji, które jego zdaniem świadczyły o niewłaściwym traktowaniu przez nowego przewodniczącego Kolegium Sędziów.
Arbiter twierdził między innymi, że otrzymywał coraz mniej spotkań do prowadzenia, mimo że – według jego oceny – nie popełniał błędów uzasadniających takie odsunięcie. W rozmowie mówił także o sytuacji, w której przypisywano mu kontuzję, choć sam nie uważał się za niezdolnego do sędziowania.
Wójcik przekonywał również, że ograniczenie liczby obsad miało dla niego konsekwencje finansowe. Według jego relacji sytuację zauważyli inni arbitrzy. Właśnie dlatego Szymon Marciniak miał zabrać go na jedno ze spotkań do Arabii Saudyjskiej, aby pomóc mu w uzyskaniu dodatkowego wynagrodzenia.
Konflikt zaszedł na tyle daleko, że Wójcik skierował sprawę do prokuratury, oskarżając Szulca o mobbing. Według Meczyków postępowanie w tej sprawie nadal się toczy.
Zdaniem Wójcika źródłem problemów mogła być jego wcześniejsza kandydatura na przewodniczącego Kolegium Sędziów. Weszło przypomina, że arbiter proponował wówczas zmiany w sposobie funkcjonowania środowiska. Ostatecznie PZPN postawił jednak na Marcina Szulca, który objął stanowisko po poprzednim przewodniczącym.
Przewodniczący Kolegium Sędziów odniósł się do sprawy na antenie CANAL+ Sport. Stanowczo odrzucił oskarżenia i stwierdził, że żadnego mobbingu nie było.
– „Żadnego mobbingu z mojej strony absolutnie nie było” – powiedział Szulc, podkreślając również, że Wójcik nie był gorzej traktowany ze względu na wcześniejszą kandydaturę na przewodniczącego.
Szulc zwrócił uwagę na kilka okoliczności, które jego zdaniem przeczą wersji przedstawianej przez Wójcika. Przypomniał, że arbiter sam wziął kilkutygodniowy urlop w okresie wyborów na przewodniczącego Kolegium Sędziów. Wspomniał również, że Wójcik nie zaliczył egzaminów w pierwszym terminie i zrobił to dopiero za drugim podejściem.
Cały konflikt nakłada się na inną poważną sprawę dotyczącą Wójcika. Arbiter został niedawno zawieszony przez Komisję Ligi na dwa lata za udział w sprawie kontaktu z trenerem Jagiellonii Białystok Adrianem Siemieńcem. Wójcik odpowiedział na wiadomość szkoleniowca, a następnie przekazał ją Pawłowi Raczkowskiemu. W konsekwencji otrzymał dwuletnią dyskwalifikację, a jego profesjonalny kontrakt sędziowski został rozwiązany.

