pirozone.pl
brzeczek podczas meczu kadry narodowej

Brzęczek wreszcie przegrywa i to bardzo dotkliwie

Fot. eastnews
2026-10-05

Mieli wygrać, mogli zremisować lub nawet nieznacznie przegrać, ale Biało-Czerwoni do lat 21 dostali srogą lekcję futbolu od Włochów i jak na razie nie jadą na Mistrzostw Europy. Dotkliwa porażka 6:2 powoduje, że trzeba czekać na wyniki innych spotkań.

Młodzi Polacy rozbici przez Włochów

Mecz mógł się rozpocząć fatalnie. Już w 5. minucie kapitalną wrzutkę w pole karne głową wykańczał Cher Ndour, ale fenomenalną paradą popisał się Marcel Łubik. Po kilku minut golkiper znów uratował pasywnych na starcie spotkania stoperów, gdy po raz kolejny wybronił główkę rywali. Napór nie ustawał i w 15. minucie wreszcie piłka wpadła do siatki. Strzał z dystansu został wyblokowany przez Wojciecha Mońkę, natomiast futbolówka po kontakcie trafiła w pole karne pod nogi Luci Koleosho, a ten nie miał problemów z wykorzystaniem sytuacji. 

Minęło kolejne 10 minut, a wynik zrobił się jeszcze gorszy. Znów zagrożenie przyszło z prawego skrzydła, po zagraniu pod linię końcową w pole karne wrzucił Mattia Liberali, na piłkę nabiegł Ndour i głową podwyższył prowadzenie na 2:0. Liberali dalej sprawiał problemy na prawym skrzydle, czego kolejnym efektem była sytuacja z 38. minucie gry. Po jego uderzeniu piłka trafiła w Michała Gurgula, a następnie ostęplowała słupek bramki. 

Do przerwy przegrywaliśmy dwiema bramkami, ale niedługo po wznowieniu było już 3:0. Mateusz Kowalczyk stracił piłkę na połowie rywali na rzecz Ndoura, a ten błyskawicznie zdecydował się na strzał. Łubik był wysunięty na 30. metr, a uderzenie z łatwością go przelobowało. W 58. minucie spadł kolejny cios. Fatalny tego dnia Marcel Krajewski stracił piłkę podczas dryblingu na rzecz Koleosho, ten błyskawicznym prostopadłym podaniem uruchomił Lucę Lipaniego, a ten podwyższył na 4:0. 

W 65. minucie na chwilę humor kibiców się poprawił. Akcja zmienników, Dawid Drachal do Daniela Mikołajewskiego, a ten strzelił bramkę na 4:1. Radość trwała krótko, bo po niespełna 60 sekundach Włosi brutalnie nas skarci. Seydou Fini otrzymał piłkę na skrzydle, na zamach minął Gurgula, a następnie strzałem w krótki róg znów wyprowadził swój zespół na czterobramkowe prowadzenie. To nie był jednak koniec strzelania. W 85. minucie po raz kolejny na listę strzelców wpisał się Polak, tym razem Jakub Żewłakow. 

Po krótkim zwodzie zdecydował się na bardzo mocny strzał z dystansu, który wpadł do bramki poza zasięgiem golkipera. Znów Włosi radość wybili nam bardzo szybko. Znów po niespełna 60 sekundach, tym razem przez Drachala, Luigi Cherubini wszedł w drybling, zwiódł kilku zawodników i precyzyjnym podkręconym uderzeniem ustalił wynik spotkania na 6:2. 

AŁ

Fot.:MaciejGillert / Shutterstock.com

iparts.pl