Re: Kibicowska Warszawa
: 25.12.2024, 16:56
panowie święta są,zamiast podjadać polskie specjały popijać dobrą gorzałką nawet w święta musicie tu pisać posty pełne nienawiści?Serio?
Mówienie, że "Warszawa nie jest miastem kibiców" to bzdura. Na Legię jest obecnie bardzo duża moda, stadion notuje historycznie najwyższe frekwencje, na wiele meczów brakuje biletów. A to wszystko przy przeciętnych występach graczy z Łazienkowskiej, bo mistrza nie było kilka lat, a w europejskich rozgrywkach wygląda to w kratkę - raz pokonanie u siebie Aston Villi, raz wpierdziel od Lugano. W dodatku miasto jest zalane przez legijne grafy, a ciuchy Legii są mega popularne - od dni meczowych po te zwykłe. Gama produktów jest szeroka - od typowo kibiolskich kolekcji dobrych na osiedle czy trening po eleganckie, casualowe wzory przygotowane przez oficjalny fanstore, w których można spokojnie śmigać po nowym biurowcu, bo stylówka i jakość nie odbiegają od średniej półki marek uważanych za prestiżowe.kibiccc1 pisze: 24.12.2024, 13:35Opisałbyś zatem z Twojej perspektywy jak to wygląda skoro to powyższe to lekka propaganda?yalla pisze: 24.12.2024, 10:27Twój opis sytuacji jest bardzo lajtowy, normalnie jakbym czytał o rywalizacji derbowej w Londynie czy Madrycie ;) Skoro jest tak spokojnie, to śmiało zakładaj też kurtki, koszulki, czapki, spodnie, czy co tam jeszcze macie w arsenale sklepiku. Nie krępuj się.KaeSPe pisze: 10.12.2024, 22:22
Odpowiem bez spiny. Wiesz, Warszawa nie jest miastem kibiców. Na ostatnim meczu Legii był 1% mieszkańców, na ostatnim meczu Polonii 0,1%. Do tego są środowiska, w których bycie jawnym kibicem to obciach. Do podstawówki chodziłem na Muranowie, więc problemu nie miałem w ogóle. W liceum miałem jeszcze z dwóch polonistów i kilku legionistów. Zero przygód pod tym względem. Na studiach kumplowałem się tylko z polonistami, na innych wydziałach byli legioniści, ale nigdy nie było jakiejkolwiek spiny. W robocie zawsze wszyscy wiedzieli, że kibicuję, w poniedziałki pytają o wynik z weekendu. Generalnie dużo częściej ludzie się dziwili, że jestem aktywnym kibicem, nieważne którego klubu. Na imprezie może raz była spinka między mną a pijanym legionistą, szybko uspokojona, potem piliśmy razem. Śmieszne, bo kiedyś kumpel wkręcił mnie na oglądanie El Clasico, a że byłem za Barceloną, to kibice Realu chcieli mnie bić. Na co dzień noszę smycz Polonii, wlepkę na portfelu - nie rzuca się w oczy, ale kibicowskie oko wyłapie. Nigdy nikt się nie czepiał. Mój syn był kilka razy na treningu swojej drużyny w koszulce Polonii. Wiem, że kilku rodziców jest za Legią, mają dresy z elką, plecaki. Zero komentarzy, normalnie gadamy.
Fajna propaganda, ale w rzeczywistości wygląda to trochę inaczej.
Przeszkadzają mi na Legii, że nie wpuszczają ekip gości na sektor, i pozwalają na wniesienie 900 rac.
Widzę, że kolega chce się takimi śmiesznymi "argumentami" przerzucać bez końca. W takim razie proszę bardzo, sam chciałeś.Hal9000 pisze: 29.12.2024, 10:23 Ubecja, esbecja, prezesi - ruscy generałowie, wojskowe służby informacyjne, tajni współpracownicy, POlityczne powiązania, TW Mewa, TVN. Prezes, prawa ręka Kulczyka. Klub kalka CSKA. To tak w mega skrócie, bo lista jest bardzo długa. „Historia, której nie dorównacie”, i słusznie. Cała prawda o CWKS.






Różnica polega na tym, że my ciągle pokazujemy jakieś źródła i podpieramy swoje twierdzenie dowodami. Ty natomiast rzucasz swoimi farmazonami niczym dziecko z zespół Tourette'a i liczysz na to, że ktoś na gębę Ci w to wszystko uwierzy i że w ogóle ktokolwiek potraktuje Cię poważnie
No to nie za bardzo te pokazówki wyszły, bo niektórym klubom nie poświęcono nawet w połowie tyle atencji, co temu "niszczonemu" przez władzę klubowi. Najciekawsze jest to, że ludzie niezwiązani z tym klubem zawsze opisują jego dzieje w kompletnie inny sposób niż Pekiny czy inni polonijni pseudohistorycy:Hal9000 pisze: 29.12.2024, 14:38Tak, były różnego typu pokazówki, po to aby pokazać, że system równo dba o wszystkich.

Śmieszne to jest wciskanie publicznie mitów, że komuniści byli na tyle wybiórczy i wybredni, że ciemiężyli jedynie sekcję piłkarską Polonii z przyczyn ideologicznych, podczas, gdy Irena Szewińska czy Waldemar Marszałek udowadniali wyższość sportu socjalistycznego nad kapitalistycznym. To Wy uważacie, że coś miało miejsce i to na Was ciąży obowiązek udowodnienia swoich twierdzeń, a to, że ktoś zgłasza obiekcje i pozostaje sceptyczny, to już nieodłączny element każdej metody naukowejHal9000 pisze: 29.12.2024, 14:38 Wy jesteście śmieszni do potęgi, bo próbujecie porównać sukcesy jakichś koszykarzy czy tam lekkoatletów, a może jeszcze sekcji motorowodnej czy szachowej Polonii do sukcesów sekcji piłki nożnej na Legii.
A jednak ciągle zaśmiecasz temat swoimi urojeniami i to nawet w sytuacji, kiedy już nikt o tym nie gada ani nikt o to nie pyta. Zaiste
No skoro sekcji bokserskiej nie śmierdziało wsparcie kadrowe od Legii czy Gwardii, to widocznie tylko kopacze mają moralne zasługi dla walki z reżimem.amaris pisze: 29.12.2024, 15:06 Czyżby sekcja piłkarska była jedyną ostoją antykomunizmu na KSP, a inne sekcje poddały się i postanowiły kolaborować z komunistycznym reżimem? Czy odcinacie się od ich sukcesów, czy może jesteście dumni jak z tego mistrzostwa w 1946 roku zdobytego dzięki wsparciu Milicji Obywatelskiej? |

Wiesz, że prezesi Legii mają polską krew na rękach?asmodeL pisze: 29.12.2024, 20:16 Zgadnijcie na jakim stadionie odbywały się za komuny rokrocznie zawody szkół sportowych z Warszawy? Ach jakie piękne hasła i czerwone flagi tam łopotały.
A wiesz, że najpierw należy patrzeć na własne podwórko, a potem dopiero na cudze?







Polonia po tym meczu zniknęła z I ligi na 40 lat, podczas gdy CWKS stał się pieszczochem komuny.Rozsądnychultaj88 pisze: 31.12.2024, 11:05 Hal9000 to napisz proszę ile wg Ciebie Polonia zdobyła w historii Pucharów Polski. Liczy się to co poniżej, czy też nieprawda?
![]()
2 puchary. Próbujesz dyskutować z wynikiem. Polonia pokonała CWKS w finale.Rozsądnychultaj88 pisze: 31.12.2024, 12:04 No ale ile Polonia ma tych Pucharów Polski? Bo nie napisałeś. Prawda to co napisali w tej peerelowskiej gazecie, że Polonia zdobyła Puchar Polski, czy nieprawda? @Hal9000 prośba o jednoznaczne stanowisko. :)

Nikt niczego nie musiał uznawać, albowiem zasada ta została ustalona przed startem sezonu, dla wszystkich była jasna i nikt nie zgłaszał sprzeciwu. Były to pierwsze powojenne rozgrywki u Puchar Polski i dla podniesienia rangi tych rozgrywek uchwalono taką jednorazową akcję. To czy była ona mądra, czy nie, to już rozmowa na inny temat.lubię czytać książki pisze: 31.12.2024, 12:19 wiesz, że sezon wcześniej Ruch Chorzów, który zdobył Puchar Polski, został uznany przez związek mistrzem Polski? mimo że nie wygrał ligi?
Polonia zdobyła Puchar Polski, a mimo to została zdegradowana z ligi...
Czyli ogólnie to Ty będziesz decydował co jest prawdą, a co jest nieprawdą. To znaczy w sumie to cały czas na tym się opiera Twoja argumentacja - że to co Ci w źródłach się podoba, to się z tym zgadzasz, a to co Ci się nie podoba, nie pasuje do Twojej narracji, nie świadczy pozytywnie o KSP - to sobie decydujesz, że to nie jest prawda. Niemniej fajnie, że tak wprost to ogłaszasz.Hal9000 pisze: 31.12.2024, 13:03 O Stalinie też napisali prawdę kiedy zdechł. Reszta, że był ojcem postępowej ludzkości to bullshit.
Tak samo pisały te wasze pożółkłe komunistyczne gazetki.
No wynik był taki jaki był, natomiast pisanie o Polonii, że otrzymywała jakiekolwiek profity od komuny to gówno prawda.
W tamtym okresie, tak samo jak i teraz, najbardziej medialne były igrzyska olimpijskie, a zgadnij, która dyscyplina na tej imprezie miała wtedy największe znaczenie? Stalinowska "reforma" sportu była przeprowadzona właśnie po to, aby pozbyć się zawodowstwa w krajowym sporcie i wyprodukować jak największą ilość amatorów gotowych na olimpiadę. Przeciętnego komucha gówno obchodziła popularność danego klubu, liczyło się pokazanie wyższości sportu socjalistycznego nad kapitalistycznych i Szewińska wraz z Komarem przyłożyli do tego rękę.Hal9000 pisze: 31.12.2024, 16:24 Jakby to wam powiedzieć?
Jest różnica między sukcesami piłki nożnej, a np. lekkoaatletyką, czy szachami. Która dyscyplina jest bardziej medialna i daje większą popularność klubowi i powoduje, że przybywa kibiców?
Taki możny, że musiał organizować zbiórki wśród własnych piłkarzy na wykupienie takich zawodników jak Deyna czy Gadocha. Przeczytaj wspomnienia Gmocha, on dosyć szczegółowo opisał tę sytuację. Wojsko które miało mieszkania jedynie dla piłkarzy w stopniu oficerskim i przez to nie było w stanie wygrać wyścigu o pozyskanie zawodników z klubami śląskimi. Tam były wysokie premie za zwycięstwa, fikcyjne etaty pracownicze, luksusowe mieszkania. Natomiast Legia? Nie chcąc wchodzić w konflikt z Górnikiem i rozwalać układu dot "nie wchodzenia sobie w drogę" na rynku transferowym odrzuciła podania Jerzego Musiałka i Romana Lentnera, bo działacze L wiedzieli, że w walce na argumenty materialne nie mają z Górnikiem żadnych szans (dowód: Stefan Szczepłek, "Deyna, Legia i tamte czasy", str. 172). Strasznie możny ten sponsor.Hal9000 pisze: 31.12.2024, 16:24 Legia miała bardzo możnego sponsora jakim było Ludowe Wojsko Polskie, czyli resort siłowy należący do Układu Warszawskiego, a zatem sponsor był bardzo możny,
Stołeczne ekipy dlatego, że MON-y mają swoją siedzibę właśnie w stolicach. Stolica jest stolicą dlatego, że swoją siedzibę ma tam władza danego kraju.Hal9000 pisze: 31.12.2024, 16:24 i takimi sponsorami obdarzone były i inne stołeczne ekipy innych krajów demokracji ludowej, które z racji takiego reżimowego resortu były traktowane jako wizytówka i pieszczoch systemu owych krajów.
Powiedział kibic klubu, którego przedstawiciele po wojnie lizali tyłki milicjantom z Targówka, a każdy wielbiciel tamtego systemu właśnie o tym marzył, aby wykreślić wszystkie wzmianki o przeszłości, zbudować nowy ład, tożsamość i udawać, że to co było wcześniej nigdy nie istniało, bo było zbyt burżujskie i nie pasujące do nowej rzeczywistości. Jakie to uczucie spełniać marzenia komunistycznych trepów i podążać za ich tokiem rozumowania?Hal9000 pisze: 31.12.2024, 16:36 Na Polonii, każdy wie, że jesteście ukochanym dzieckiem komuny, tak samo w Polsce wszyscy dobrze wiedzą jaki jest wasz rodowód.
Widzisz czytelniku, ale tak się składa, że do tego trudnego przypadku kompletni nic nie dociera. Raz już miał napisane, że to, o czym napisał nie było zjawiskiem typowym dla Polski Ludowej czy bloku wschodniego, ale odbywanie służby wojskowej przez kopaczy było zjawiskiem typowym i normalnym dużo, dużo wcześniej.Hal9000 pisze: 31.12.2024, 16:24 W Polsce Ludowej taką resortowym klubem była Legia, która na dodatek kradła wyróżniających się piłkarzy z całej Polski.






Tempo nr 91 z 30 lipca 19908. I. 1968 r. Kazimierz Kmiecik pisze do KOZPN i do Cracovii: "Zawiadamiam uprzejmie, że wycofałem swoją prośbę o zwolnienie z sekcji piłki nożnej SKS Cracovia i pragnę nadal uprawiać tą dyscyplinę sportu w macierzystym klubie".
Młody chłopak chce nadal grać ze swoimi kolegami. Tydzień później jednak matka informuje Cracovię:
"Zawiadamiam, że syn mój Kazimierz wbrew mojej woli i swemu postanowieniu, tak jak mi oświadczył, został zmuszony do wyjazdu na obóz GTS Wisła w dniu 14. I. 1968 r.".
Równocześnie KOZPN, w którym Wisła miała najmocniejsze wpływy mocno naciskała, by Cracovia przekazała skreślenie Kmiecika z listy członków klubu. Jeden z upartych trenerów Cracovii pojechał interweniować w Warszawie, ale tam usłyszał: - Macie rację, ale z Wisłą nie wygracie. I nie wygrali.
Także sprawa przejścia Ryszarda Sarnata do Wisły oburzyła wielu kibiców Cracovii. Naciski, aby grał we Wiśle były z wielu stron i Cracovia widząc beznadziejność sytuacji skłonna była ustąpić, ale nie za darmo. W pertraktacjach ustalili, że za Sarnata Cracovia otrzyma kończącego karierę Kawulę i Polaka (na pół roku - potem miał jechać do USA) oraz Sputę. Ponieważ rozgrywki I Iigi (Wisła) rozpoczynały się tydzień wcześniej niż II liga (Cracovia) gwardyjscy działacze nalegali, by Cracovia podpisała Sarnatowi zwolnienie jeszcze przed pierwszym meczem w ekstraklasie, obiecując że w następnym tygodniu ureguluje sprawę swoich trzech piłkarzy. Ale gdy Sarnata mieli w rękach zapomnieli o swoich obietnicach...
https://www.onet.pl/sport/historiasport ... j,30bc1058Któregoś dnia, już po kontakcie z Cracovią, wracał wieczorem do domu i drogę zajechał mu milicyjny samochód. Funkcjonariusze wsadzili go do środka i zawieźli na stadion Wisły. Tam porozmawiali z nim klubowi włodarze. Nie chcieli, by taki talent zasilił szeregi lokalnego rywala. Przekonywali. Negocjowali. Krawczyk przystał na propozycję "Białej Gwiazdy". Miał tylko jeden problem. Musiał jakoś odstąpić od umowy z "Pasami", a że bał się pójść sam, to do siedziby Cracovii wysłał swojego tatę. Ten oddał sprzęt i poinformował pierwotnych pracodawców syna, że będzie on grał dla rywala zza miedzy.
Tak kosz nic nie znaczy, tylko piłka interesuje, tylko najśmieszniejsze jest to, że wojna kibiców Legii i Polonii zaczęła się właśnie na koszu. Na piłce nie mieli ze sobą za bardzo styczności, za tego nielubianego lokalnego rywala uważana była Gwardia (słynna piosenka "Gwardia to nie warszawski klub" powstała na Żylecie jako odpowiedź na przyjęcie przez Gwardię przedrostka WKS do nazwy) natomiast na koszu było już inaczej. Wspomina o tym Andrzej Pstrokoński na łamach książki "80 lat pruszkowskiej koszykówki":Hal9000 pisze: 31.12.2024, 16:24 A Polonia? Biedny sponsor, koleje, który finansował tanie w utrzymaniu sekcje jak lekkoatletyka. Zejdźcie na ziemię, bo to żałość porównywać sekcję koszykówki czy tam lekkoatletyki z bardzo kosztowną sekcją piłki nożnej.

No w piłce nożnej może i nie, ale we wspomnianej koszykówce w latach 70 spadła dwukrotnie. Polonia tylko raz (1978) by już po roku powrócić w szeregi elity.
Oj tam Oleksy. W przeszłości mieli znacznie ciekawszych idoli. To tak w kontekście ulubionych prezesów Legii, których ciągle przywołują:Żyrardów pisze: 03.01.2025, 17:44 Dlaczego nie wrzucasz zdjęć komucha Oleksego i jego kolegów, ktorzy chętnie bywali przy K6 ?

W odpowiedzi na te bzdury napisałem wówczas, że śląskie gazety były krytyczne wobec działań Legii. Żeby nie być gołosłownym fragment z "Życia Bytomskiego" 1960, nr 50:Hal9000 pisze: 07.12.2024, 09:53 Gazety w tamtym czasie pisały bardzo pochlebnie o was, bo byliście pieszczochem systemu. Nie można było pisać negatywnie o Legii, o reformach ligi i takich tam różnych działaniach władz, bo prasa nie była wolna a zindoktrynowana.





Cycu, zdajesz sobie sprawę, że w tamtych czasach panowała cenzura i często rzeczywistość nie pokrywała się z tym, co było w gazecie? Polonia dla warszawiaków i Polaków z całego kraju była klubem mocno kojarzonym z wartościami patriotycznymi, honorem i dawną Polską. Celem komunistów było zniszczenie tego obrazu. To nie był przypadek, że gen. Sosnkowski, wojskowy i prawa ręka marszałka Piłsudskiego wybrał Polonię, a nie Legię.
Cycu, ale rzucenie suchym truizmem nie spowoduje w żaden sposób, że każdy jeden artykuł i każdy jeden fakt tam przytoczony stanie się automatycznie nieprawdziwy. Tak jak pisałem poprzednio, z punktu widzenia analizy źródeł fakt prasowy ma dużą wartość z racji tego, że opisuje świeże wydarzenie, które działy się (z reguły) kilka dni przed jego opisaniem w prasie, dlatego dla odwzorowania przeszłości jest warty o wiele więcej niż opracowanie sporządzon po latach. Żeby wykazać niewiarygodność tych treści trzeba się trochę bardziej nagimnastykować. Wylewaniem dziecka z kąpielą nikogo do niczego nie przekonasz.lubię czytać książki pisze: 03.01.2025, 23:07 Cycu, zdajesz sobie sprawę, że w tamtych czasach panowała cenzura i często rzeczywistość nie pokrywała się z tym, co było w gazecie?
Tylko, że w ich mniemaniu uwielbienie dla Rokossowskiego było dobrym PR-em i świetnym zabiegiem marketingowym. Gdyby Twoje rozumowanie było prawdziwe, to celem ówczesnej prasy było codzienne zniechęcanie społeczeństwa do władzy i otaczającej go rzeczywistości.lubię czytać książki pisze: 03.01.2025, 23:07 Polonia dla warszawiaków i Polaków z całego kraju była klubem mocno kojarzonym z wartościami patriotycznymi, honorem i dawną Polską. Celem komunistów było zniszczenie tego obrazu.
Przypadkiem raczej nie było to, że wybrał sobie klub, w którym sport uprawiała..... jego własna żona. Jadwiga Sosnkowska zgłosiła akces do Polonii w styczniu 1928 r., natomiast gen. Sosnkowski objął prezesurę klubu w dn. 15 grudnia 1928 r.lubię czytać książki pisze: 03.01.2025, 23:07 To nie był przypadek, że gen. Sosnkowski, wojskowy i prawa ręka marszałka Piłsudskiego wybrał Polonię, a nie Legię.
K_89 pisze: 04.01.2025, 01:48Cycu, ale rzucenie suchym truizmem nie spowoduje w żaden sposób, że każdy jeden artykuł i każdy jeden fakt tam przytoczony stanie się automatycznie nieprawdziwy. Tak jak pisałem poprzednio, z punktu widzenia analizy źródeł fakt prasowy ma dużą wartość z racji tego, że opisuje świeże wydarzenie, które działy się (z reguły) kilka dni przed jego opisaniem w prasie, dlatego dla odwzorowania przeszłości jest warty o wiele więcej niż opracowanie sporządzon po latach. Żeby wykazać niewiarygodność tych treści trzeba się trochę bardziej nagimnastykować. Wylewaniem dziecka z kąpielą nikogo do niczego nie przekonasz.lubię czytać książki pisze: 03.01.2025, 23:07 Cycu, zdajesz sobie sprawę, że w tamtych czasach panowała cenzura i często rzeczywistość nie pokrywała się z tym, co było w gazecie?
Tylko, że w ich mniemaniu uwielbienie dla Rokossowskiego było dobrym PR-em i świetnym zabiegiem marketingowym. Gdyby Twoje rozumowanie było prawdziwe, to celem ówczesnej prasy było codzienne zniechęcanie społeczeństwa do władzy i otaczającej go rzeczywistości.lubię czytać książki pisze: 03.01.2025, 23:07 Polonia dla warszawiaków i Polaków z całego kraju była klubem mocno kojarzonym z wartościami patriotycznymi, honorem i dawną Polską. Celem komunistów było zniszczenie tego obrazu.
Widzisz, ja nie twierdzę, że o Rokossowskim w tamtym okresie można było mówić inaczej niż dobrze i nie uważam też, że brak okazywania radości nie byłoby samobójstwem. Odrobinę uczciwości zachować należy nawet na forach o tak niskim poziomie debaty. Tej uczciwości jednak brakuje Wam i chyba serio myślicie, że aktyw społeczny działający przy Legii (złożony m.in. z przedwojennych zawodników - Mielech, Ziemian,Czarnik, Przeździecki) miał coś do gadania odnośnie tego, kto jest jej prezesem.
No i jeszcze jedna rzecz. Jak to jest, że po zakończeniu IIWŚ działalność sportową wznowiło wiele klubów sportowych, których korzenie sięgały okresu zaborów, także na terenie Warszawy. Jak to jest, że tylko Polonia kojarzyła się z dawną Polską? Ta czysto PRowska paplanina się trzyma się kupy w żadnym aspekcie.
Przypadkiem raczej nie było to, że wybrał sobie klub, w którym sport uprawiała..... jego własna żona. Jadwiga Sosnkowska zgłosiła akces do Polonii w styczniu 1928 r., natomiast gen. Sosnkowski objął prezesurę klubu w dn. 15 grudnia 1928 r.lubię czytać książki pisze: 03.01.2025, 23:07 To nie był przypadek, że gen. Sosnkowski, wojskowy i prawa ręka marszałka Piłsudskiego wybrał Polonię, a nie Legię.
Jeżeli ktoś się zastanawia, dlaczego wariant poznański nie przeszedł u nas próby czasu:kibiccc1 pisze: 05.01.2025, 23:46 ale dla przykładu taki Poznań? No jest niby Warta, ale chyba stosunki na tej linii są całkowicie neutralne. To takie nudne to kibicowanie.
Po 13 latach pobytu w trzeciej lidze w sezonie 74/75 Polonia melduje się w II lidze. Na inauguracyjnym meczu na stadionie obecnych jest 9 tysięcy ludzi, czyli jak na Warszawę dużo. Ogólnie średnia frekwencja w tym sezonie wyniosła ponad 5 tysięcy na mecz. W tym sezonie pojawili się pierwsi szalikowcy na stadionie Polonia. Oczywiście nie lubili Legii, zaś ich zgody był dobierane wśród największych wrogów Legii. Tak więc Poloniści sprzymierzyli się z kibicami Lecha, ŁKS-u, Arki, Zawiszy, a potem Cracovii.
https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7 ... o-sie.htmlAwantura na Puławskiej najpewniej była reperkusją jakiegoś wcześniejszego zdarzenia, nieporozumienia fanów. Ale rzeczywiście, wcześniej do takich rzeczy niemal nie dochodziło.
Pamiętam taki mecz, bodaj z 1975 r., kiedy Polonia grała u siebie z Wartą. Kibice Legii przyszli sporą grupą, kilku z nich miało szaliki w barwach Legii, a nawet flagę, usiedli osobno, ale ewidentnie byli za Polonią!
Mimo tego czuć było jednak napięcie między fanami, ale przybierały formę uszczypliwości pojedynczych osób. Ktoś krzyknął: „z takimi szalikami to do siebie, na Łazienkowską!". Ale o awanturach nie było mowy.
(...)
Wydaje się, że pod koniec lat 70. Pamiętam mecz Polonii z Zagłębiem Wałbrzych w 1977 r. Jako kilkunastoletni kibic byłem wtedy na trybunach Warszawianki, z wydzierganym przez babcię szalikiem.
Mecz Polonii na Warszawiance?
– Stadion przy Konwiktorskiej był wtedy w remoncie. My, kibice Czarnych Koszul wracaliśmy już z meczu tramwajami, Puławską. W pewnej chwili wyrosło przed nami ok. 800 fanów Legii. Wściekłych i chętnych do awantury. Na szczęście też mieliśmy kilku zakapiorów w ekipie. Doszło do przepychanek, obelżywych słów, ale obyło się bez bijatyki.
Pamiętam jednak, że milicjanci byli w szoku, nie wiedzieli,jak się zachować.
(...)
Nie dochodziło do spięć?
– Incydentalnie. Na meczach koszykówki zdarzało się, że fani Polonii śpiewali obelżywe hasła dotyczące Legii. Na Łazienkowskiej zaś, gdy spiker podawał II ligowe wyniki Polonii, zaczęły się pojawiać gwizdy. Ale starsi fani, pamiętający czas przedwojenne, nie akceptowali tego. Brali takiego smarkacza na bok i tłumaczyli losy obu klubów.
oczywiście, pewnym jest że część z tych osób zaangażowanych gdyby przenieść ich do miasta derbowego jednak odbili by od tematu. Podam ci najprostszy przykład i chyba prościej nie da się tego przedstawić. W Krakowie wiele osób zaangażowanych odbijało od tematu po przeprowadzkach, zmianach szkoły, czy zmianach pracy. Jeśli jesteś zaangażowany w życie kibicowskie i przeprowadzasz się na osiedle wroga to nie możesz mieć łatwego życia jeśli dodamy do tego to że ktoś ma kobite, dziecko to prędzej czy później odpuszcza. Tak samo jak zmieniasz szkołe czy prace, jeśli gdzieś się udzielasz i ktoś cię rozkmini to wkońcu przyjdzie po ciebie komitet powitalny. Pamiętam jeszcze za małolata jak ktoś działał a potem szedł do szkoły na osiedle wroga to miał dojazdy dopóki albo się nie przerzucił albo nie odbił od tematu. To jest w ogóle inna sytuacja niż jak w Poznaniu gdzie jak jesteś za Lechem to śmigasz w każdej szkole czy nawet po galerii w koszulce klubowej. Jakby w Wawie były dwa mocne kibicowsko kluby to część zaangazowanych na Legii na pewno by odbiło jakby zaczęli mieć wjazdy pod szkołe czy komitet powitalny pod pracą. I w sumie im sie nie dziwie bo nie kazdy musi ustawiać swoje zycie pod kibicowanie.kibiccc1 pisze: 05.01.2025, 23:46 W zasadzie można śmiało uznać, że w Warszawie jest jeden klub (mówię tu typowo o ulicy) i to zawsze mnie ciekawiło jak wygląda życie kibiców tych bardziej fanatycznych i zaangażowanych w ruch kibicowski w mieście gdzie jest jedna drużyna. Wtedy nasuwa mi się pytanie czy gdyby ci fanatyczni mieszkali w takiej Łodzi albo Krakowie to też by się w to pakowali? Może Warszawa to zły przykład, bo jak tu wcześniej ktoś wspomniał to miasto straciło klimat "kibicowski", ale dla przykładu taki Poznań? No jest niby Warta, ale chyba stosunki na tej linii są całkowicie neutralne. To takie nudne to kibicowanie.
Czesc @lubieczytacksiazki, już wróciłeś z meczu?Kalafior11 pisze: 27.02.2025, 20:32 Polonia na PP pokazała masę flag.. czy ta wielka Legia która rządzi podobno w Warszawie ma zamiar coś z tym zrobić?Czy jednak obawy o kolejne plecy?