Waltera na początku też witaliście na trybunie "na misia", dopóki nie powiedział głośno, że to on rządzi interesem a nie Wy ;)My nigdy nie "lustrowaliśmy" działaczy,
Kibicowska Warszawa
Moderatorzy: Automoderation, Zorientowany, LechiaCHWM
-
trzykolory
- Posty: 50
- Rejestracja: 01.03.2010, 15:30
Re: Kibicowska Warszawa
Z tym Romanowskim, to kolejny dowód, że większość kibiców Legii o historii swojego klubu nie ma bladego pojęcia. I to stosunkowo świeża sprawa, bo sprzed 20 lat.
Re: Kibicowska Warszawa
Naprawdę? Linka poproszę. I nie mówię tu o momencie wejścia ITI do Legii, tylko literalnie o tym, co napisałeś :) (jakimkolwiek zbliżeniu SKLW do ITI i przede wszystkim - osobiście Waltera, gdy się pojawił)
Jak nie znajdziesz - pod wirtualny stoliczek i odszczekujemy ;) Świetny temat do prostowania całego pakietu czarnych kłamstw :)))
Jak nie znajdziesz - pod wirtualny stoliczek i odszczekujemy ;) Świetny temat do prostowania całego pakietu czarnych kłamstw :)))
-
trzykolory
- Posty: 50
- Rejestracja: 01.03.2010, 15:30
Re: Kibicowska Warszawa
Ale dogadywał się z kibicami, był nawet zakolegowany...
- No wie pan, ja nie jeżdżę na imieniny czołowych kibicowskich działaczy. Byłem zdziwiony, jak w czasie kilku pierwszych meczów jeden z eksponowanych działaczy Stowarzyszenia Kibiców rzucał mi się na szyję z radością. Zapytałem, czy myśmy wcześniej się znali, czy mamy jakieś koneksje, o których zapomniałem, bo ta wylewność mnie rozczula, ale też i dziwi. Zdaje się, że to, co chciałem powiedzieć, nie trafiło do mojego rozmówcy.
http://www.legia.net/index.php?typ=news&id=26539
- No wie pan, ja nie jeżdżę na imieniny czołowych kibicowskich działaczy. Byłem zdziwiony, jak w czasie kilku pierwszych meczów jeden z eksponowanych działaczy Stowarzyszenia Kibiców rzucał mi się na szyję z radością. Zapytałem, czy myśmy wcześniej się znali, czy mamy jakieś koneksje, o których zapomniałem, bo ta wylewność mnie rozczula, ale też i dziwi. Zdaje się, że to, co chciałem powiedzieć, nie trafiło do mojego rozmówcy.
http://www.legia.net/index.php?typ=news&id=26539
Re: Kibicowska Warszawa
Opowieści gościa gardzącego kibicami o jakiejś sytuacji z innym gościem. Dalej czekamy na relacje , fotki, itd. Akurat słowa człowieka rekomendoweno przez Urbana (rzecznika Jaruzela) do medialnego ocieplania wizerunku SB i MO są wiarygodne nieco inaczej :)
Podpowiem, dlaczego ta narracja to ślepa uliczka. Po wejściu ITI, przy odmowie kontaktów ze strony nowych właścicieli (plan wymiany publiki na "korporacyjną", kibic - "klientem", właściciel "panem i władcą na krańcu świata") było Wilno i c*** bąbki strzelił. Na ewentualną fraternizację, nawet dla potencjalnych chętnych, po prostu nie było miejsca. A już na pewno w imieniu kogoś więcej, niż oni sami. Teoretycznie dopuszczam, że ktoś np. cieszył się po bramce, a Walter był w szoku, że została zakłócona jego psychiczna ewentualna "strefa bezpieczeństwa" 5 x 5 metrów. Ale nic mi o tym nie wiadomo i na pewno taka sytuacja nie dotyczy nas jako ekipy.
http://sport.interia.pl/klub-legia-wars ... nId,491595
Takie to były klimaty. To jak z tym wiarygodnym linkiem? :)
Podpowiem, dlaczego ta narracja to ślepa uliczka. Po wejściu ITI, przy odmowie kontaktów ze strony nowych właścicieli (plan wymiany publiki na "korporacyjną", kibic - "klientem", właściciel "panem i władcą na krańcu świata") było Wilno i c*** bąbki strzelił. Na ewentualną fraternizację, nawet dla potencjalnych chętnych, po prostu nie było miejsca. A już na pewno w imieniu kogoś więcej, niż oni sami. Teoretycznie dopuszczam, że ktoś np. cieszył się po bramce, a Walter był w szoku, że została zakłócona jego psychiczna ewentualna "strefa bezpieczeństwa" 5 x 5 metrów. Ale nic mi o tym nie wiadomo i na pewno taka sytuacja nie dotyczy nas jako ekipy.
http://sport.interia.pl/klub-legia-wars ... nId,491595
Takie to były klimaty. To jak z tym wiarygodnym linkiem? :)
Re: Kibicowska Warszawa
Polonista chyba zapomniał, jak sami malowali na sektorówkach twarze Romanowskiego czy Wojciechowskiego. Przypomnę więc:


Re: Kibicowska Warszawa
Foxx piszesz do znudzenia o KSP SciFi. To ja mam dwa pytania, które będą klasycznym sprawdzam. Tylko prosiłbym o skrótową odpowiedź, bez elaboratów rozmywających sens wypowiedzi.
1) Czy w ekipie Hutnika są ludzie, którzy udzielają się również w fooTBalistach (starszych czy też młodszych)?
2) Czy prawdą jest, że po kilku latach progresu Polonii od 2005 roku, niektórzy kibice Legii rozmiłowali się we wpadaniu na herbatkę do domów. Przynosili przy tym kolekcjonerskie narzędzia w tym młotki i prezentowali sposoby jedzenia niejadalnych kulek do łożysk. Wspólne wycieczki do lasu i rozmowy o bliskich też wpisały się w zakres działań. Prawda czy fałsz?
Tak gdzieś słyszałem, ale nie jestem pewien. Mógłbyś? Tylko krótko.
Pozdrawiam :)
1) Czy w ekipie Hutnika są ludzie, którzy udzielają się również w fooTBalistach (starszych czy też młodszych)?
2) Czy prawdą jest, że po kilku latach progresu Polonii od 2005 roku, niektórzy kibice Legii rozmiłowali się we wpadaniu na herbatkę do domów. Przynosili przy tym kolekcjonerskie narzędzia w tym młotki i prezentowali sposoby jedzenia niejadalnych kulek do łożysk. Wspólne wycieczki do lasu i rozmowy o bliskich też wpisały się w zakres działań. Prawda czy fałsz?
Tak gdzieś słyszałem, ale nie jestem pewien. Mógłbyś? Tylko krótko.
Pozdrawiam :)
Re: Kibicowska Warszawa
Prażanin - witam po, co najmniej, miesiącach :)
1. Nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem. O ile wiem natomiast, gdy Huta dopinguje jako Huta, to bez wsparcia z zewnątrz. Ale tego nie grają w TV ;)
2. Ten wątek już się w tym temacie przewinął. I nie o "progres" tu chodziło, tylko niedoszły "drugi jude gang"... (© L. aka Ż z KSP niemal 10 lat temu na necie)
_Henderson_ - dyskutujemy tu sobie na interesujące nas tematy na poziomie powyżej kibiconetowej średniej. Nie pasi? Nie wchodzić, musu nie ma :)
1. Nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem. O ile wiem natomiast, gdy Huta dopinguje jako Huta, to bez wsparcia z zewnątrz. Ale tego nie grają w TV ;)
2. Ten wątek już się w tym temacie przewinął. I nie o "progres" tu chodziło, tylko niedoszły "drugi jude gang"... (© L. aka Ż z KSP niemal 10 lat temu na necie)
_Henderson_ - dyskutujemy tu sobie na interesujące nas tematy na poziomie powyżej kibiconetowej średniej. Nie pasi? Nie wchodzić, musu nie ma :)
Re: Kibicowska Warszawa
Foxx ja tu tylko przelotem, pamięć już nie ta to więcej czytam niż piszę :)
Dzięki za odpowiedź. Myślę, że zainteresowani sami wyciągną wnioski :)
Dzięki za odpowiedź. Myślę, że zainteresowani sami wyciągną wnioski :)
-
trzykolory
- Posty: 50
- Rejestracja: 01.03.2010, 15:30
Re: Kibicowska Warszawa
Foxx - chciałeś źródło to Ci podałem. Walter mówi, że rozmawiał z "eksponowanym działaczem", który rzucał mu się na szyję. Każdy niech sobie oceni na ile ten wywiad jest wiarygodny. O ile się nie mylę, Walter nadal jest właścicielem Legii, możesz mu wysłać depeszę z pytaniem :)
Viclav - dzięki, super oprawa, jak na architekturę Kamiennej wręcz wspaniała. Nie pochwalam JW na oprawie, ale też nie będę z tego powodu płakać w rękaw. Jakby nie było zapisał się w historii, a tej nie należy traktować "wybiórczo" ;)
Viclav - dzięki, super oprawa, jak na architekturę Kamiennej wręcz wspaniała. Nie pochwalam JW na oprawie, ale też nie będę z tego powodu płakać w rękaw. Jakby nie było zapisał się w historii, a tej nie należy traktować "wybiórczo" ;)
Re: Kibicowska Warszawa
... no i ORMO-wiec Romanowski na oprawie OK :) Tak, "Walter mówił" :)))
My gadamy tylko z Leśnym. Kombinuj, researche'uj i takie tam :)
My gadamy tylko z Leśnym. Kombinuj, researche'uj i takie tam :)
-
WarszawskaFerajna
- Posty: 768
- Rejestracja: 08.04.2012, 16:48
Re: Kibicowska Warszawa
Jakieś dowody, że Romanowski był w ORMO?Foxx pisze:... no i ORMO-wiec Romanowski na oprawie OK :) Tak, "Walter mówił" :)))
My gadamy tylko z Leśnym. Kombinuj, researche'uj i takie tam :)
Re: Kibicowska Warszawa
no pewnie, tak się w waszej historii zapisał, że zrobił z Polonii Groclin, albo też prześmiewczo "Disco Polo" na chwilę pokazywania oprawy ;)trzykolory pisze:Viclav - dzięki, super oprawa, jak na architekturę Kamiennej wręcz wspaniała. Nie pochwalam JW na oprawie, ale też nie będę z tego powodu płakać w rękaw. Jakby nie było zapisał się w historii, a tej nie należy traktować "wybiórczo" ;)
w całej tej dyskusji chciałbym zauważyć pewną rzecz - poloniści uważają legionistów za tych "siejących propagandę"... to ja się pytam, czym innym jak nie sianem propagandy są oprawy i teksty o tym że "aby trzeba być polonistą trzeba mieć charakter, legionistą może być każdy". tylko jak ta propaganda o silnych, wyjątkowych i idących pod prąd bohaterów ma się do antify na trybunach, antykomuniźmie z lewakiem z SLD na czele kibolskiego pochodu, przyjęciu Króla... to jest dopiero propaganda.
Re: Kibicowska Warszawa
Dowody, dowody... Łap z "koszernej":WarszawskaFerajna pisze:Jakieś dowody, że Romanowski był w ORMO?Foxx pisze:... no i ORMO-wiec Romanowski na oprawie OK :) Tak, "Walter mówił" :)))
My gadamy tylko z Leśnym. Kombinuj, researche'uj i takie tam :)
http://www.warszawa.sport.pl/blogi/mazu ... ietnosci/1Kiedyś tygodnik Polityka przedstawił Romanowskiego jako członka PZPR, wysokiego oficjela ZSMP i OPZZ, działacza ORMO i TPRR. W 1989 roku został przedstawicielem szwajcarskiej firmy „KAUFRING AG" budującej w Polsce imperium Kodaka.
:)))
Re: Kibicowska Warszawa
Te inteligenty wy tam ligi pilnujta, żeby się piąty poziom rozgrywkowy nie okazał za wysokimi progami dla elyty. Dobrze, że się Misiu Listkiewicz ostatnio zaangażował to sędziowie pilnują Dumy Stolicy.
A jak to dla was za mały wysiłek intelektualny to się w sekcję koszykówki zaangażujcie bo kupienie awansu do 2 ligi i stękanie o hale na 5 tysięcy(przy średniej frekwencji 20 osób na aktualnej) to chyba nie za wiele jak na taką elyte.
A jak to dla was za mały wysiłek intelektualny to się w sekcję koszykówki zaangażujcie bo kupienie awansu do 2 ligi i stękanie o hale na 5 tysięcy(przy średniej frekwencji 20 osób na aktualnej) to chyba nie za wiele jak na taką elyte.
Re: Kibicowska Warszawa
Kupienie 2 ligi koszykarskiej? Coś ci się pomyliło.rzutkarny pisze:Te inteligenty wy tam ligi pilnujta, żeby się piąty poziom rozgrywkowy nie okazał za wysokimi progami dla elyty. Dobrze, że się Misiu Listkiewicz ostatnio zaangażował to sędziowie pilnują Dumy Stolicy.
A jak to dla was za mały wysiłek intelektualny to się w sekcję koszykówki zaangażujcie bo kupienie awansu do 2 ligi i stękanie o hale na 5 tysięcy(przy średniej frekwencji 20 osób na aktualnej) to chyba nie za wiele jak na taką elyte.
Kurde, szkoda jak ten temat rozwalicie, bo tylko tu można było spokojnie o Warszawie podyskutować.
-
nieznanym2
- Posty: 6
- Rejestracja: 25.09.2013, 01:15
Re: Kibicowska Warszawa
do rzut karny. nie ma co się spinać zza monitora bo wy też kupiliście dziką kartę ale napinka musi trwać... chyba że zaraz "jakiś" moderator wykasuje te wypociny.
http://www.kosz.sport24.pl/news/show/99 ... ika-karta
http://www.kosz.sport24.pl/news/show/99 ... ika-karta
Re: Kibicowska Warszawa
No ale my nie jesteśmy "elyta intelektualna", wy natomiast na taką się tu zaczęliście kreować. Chyba już was nikt nie prześladuje żaden Stalin czy ktoś, co?nieznanym2 pisze:do rzut karny. nie ma co się spinać zza monitora bo wy też kupiliście dziką kartę ale napinka musi trwać... chyba że zaraz "jakiś" moderator wykasuje te wypociny.
http://www.kosz.sport24.pl/news/show/99 ... ika-karta
Re: Kibicowska Warszawa
No, żaden Stalin, czy ktoś, no.rzutkarny pisze:No ale my nie jesteśmy "elyta intelektualna", wy natomiast na taką się tu zaczęliście kreować. Chyba już was nikt nie prześladuje żaden Stalin czy ktoś, co?nieznanym2 pisze:do rzut karny. nie ma co się spinać zza monitora bo wy też kupiliście dziką kartę ale napinka musi trwać... chyba że zaraz "jakiś" moderator wykasuje te wypociny.
http://www.kosz.sport24.pl/news/show/99 ... ika-karta
-
Virtus Unita Fortior
- Posty: 5
- Rejestracja: 30.01.2013, 00:27
Re: Kibicowska Warszawa
Nie zaglądać regularnie, a z nadajnika (24 h non-stop, praca na zmiany) znowu pójdzie zacięta płyta. Piszę tylko jako historyk, a nie jako kibic. Albo jako potencjalny kibic Warszawianki.
Poloniści mają tendencję do szukania heroizmu i płyną w rzewne kawałki. Niszczenie klubów szło po cichu. Drobne zaniechania, utrudnienia, ignorowanie potrzeb, serwilizm wobec silniejszych, ale nie sensacyjne scenariusze. A na Legii też nie zawsze byli tacy co w łeb strzelali patriotom. Na górze zdrajcy, niżej nie. Setki przyzwoitych ludzi znalazły tam metę.
Ale oczywiście to co robią legioniści to nowatorska wykładnia dziejów, sposoby narracji importowane chyba od właścicieli drużyny. Legioniści, jesteście największymi piłkarskimi beneficjentami komuny i możecie czarować rzeczywistość ile wlezie - tak będzie. Nie żaden Górnik i nie Widzew. Podobno mało mistrzostw zdobyliście? Niby tak, ale dzięki 45 latom komuny zostaliście sportową wizytówką stolicy wyjątkowo scentralizowanego kraju. I po 89 zawsze się znajdzie sponsor, udziałowiec, media, układ polityczny (zresztą wy wszystkich oflankujecie, z każdym deal zrobicie ku obopólnej uciesze). Zabrze po 89 wróciło do roli prowincji i może najwyżej podskakiwać raz na kilka lat. Widzew to samo. A wy mieliście jakiś sezon, że spadek groził... Mity.
Próbujecie dowodzić Bóg wie czego, ale zmiana demograficzna w Warszawie za czasów komuny stworzyła kibicowanie Legii. Kibice Polonii jeździli na przełomie 40/50 na mecze po parę tysięcy, a u Was dopiero po kilku latach jakiś tam Nisenbaum (?) został oddelegowany do organizacji trybun. Macie wiele relacji o bezwzględnej przewadze Polonii, nawet starzy piłkarze Legii to przyznawali, ale Foxx zawsze znajduje talmudyczną mądrość. Bo na zdjęciu, bo na meczu towarzyskim z drużyną zagraniczną, bo Polonia kolaborowała... A nawet tam między zdaniami pada, że publikę na Legii robili wojskowi. Potem miasto urosło parokrotnie i ch... kto na nowych osiedlach pytał czemu zdycha Polonia. Przyjechali za robotą, poszli na Deynę i dziś ich dzieci wierzą, że to oni są "niezwyciężone miasto". I napierają radośnie, że jest ich 20 na jednego czarnego. I modzą jakieś historyczne bełkoty o KSP jadąc z nazwą CWKS, która jest haniebna.
A do polonistów jeszcze jedno pytanie. Wierzycie, że Piekarzewski to taki niepokalany bohater?
Poloniści mają tendencję do szukania heroizmu i płyną w rzewne kawałki. Niszczenie klubów szło po cichu. Drobne zaniechania, utrudnienia, ignorowanie potrzeb, serwilizm wobec silniejszych, ale nie sensacyjne scenariusze. A na Legii też nie zawsze byli tacy co w łeb strzelali patriotom. Na górze zdrajcy, niżej nie. Setki przyzwoitych ludzi znalazły tam metę.
Ale oczywiście to co robią legioniści to nowatorska wykładnia dziejów, sposoby narracji importowane chyba od właścicieli drużyny. Legioniści, jesteście największymi piłkarskimi beneficjentami komuny i możecie czarować rzeczywistość ile wlezie - tak będzie. Nie żaden Górnik i nie Widzew. Podobno mało mistrzostw zdobyliście? Niby tak, ale dzięki 45 latom komuny zostaliście sportową wizytówką stolicy wyjątkowo scentralizowanego kraju. I po 89 zawsze się znajdzie sponsor, udziałowiec, media, układ polityczny (zresztą wy wszystkich oflankujecie, z każdym deal zrobicie ku obopólnej uciesze). Zabrze po 89 wróciło do roli prowincji i może najwyżej podskakiwać raz na kilka lat. Widzew to samo. A wy mieliście jakiś sezon, że spadek groził... Mity.
Próbujecie dowodzić Bóg wie czego, ale zmiana demograficzna w Warszawie za czasów komuny stworzyła kibicowanie Legii. Kibice Polonii jeździli na przełomie 40/50 na mecze po parę tysięcy, a u Was dopiero po kilku latach jakiś tam Nisenbaum (?) został oddelegowany do organizacji trybun. Macie wiele relacji o bezwzględnej przewadze Polonii, nawet starzy piłkarze Legii to przyznawali, ale Foxx zawsze znajduje talmudyczną mądrość. Bo na zdjęciu, bo na meczu towarzyskim z drużyną zagraniczną, bo Polonia kolaborowała... A nawet tam między zdaniami pada, że publikę na Legii robili wojskowi. Potem miasto urosło parokrotnie i ch... kto na nowych osiedlach pytał czemu zdycha Polonia. Przyjechali za robotą, poszli na Deynę i dziś ich dzieci wierzą, że to oni są "niezwyciężone miasto". I napierają radośnie, że jest ich 20 na jednego czarnego. I modzą jakieś historyczne bełkoty o KSP jadąc z nazwą CWKS, która jest haniebna.
A do polonistów jeszcze jedno pytanie. Wierzycie, że Piekarzewski to taki niepokalany bohater?
Re: Kibicowska Warszawa
Zawsze mnie to ciekawiło. Czy jakby nie było komuny to z "bezmózgiego dresa ze wsi" transformowałbym się w "rodowitego warszawiaka, członka intelektualnej elyty" automatycznie, czy jakiś rytuał voodoo rodowity W. aka S. by musiał wykonać(jakby trzeba było to sam bym do niego do Wołomina podjechał, w końcu warto!)?
Formułując pytanie na serio: czy czasem ludzie tworzący środowisko kibiców Legii i ci z Polonii to czasem nie zupełnie inny target? Jakoś sobie nie potrafię wyobrazić sytuacji, że "centrala" w regulaminie młyna zabrania mi stać na schodach(jak to miało miejsce w przypadku KSP[przy okazji "centrali" to tam chyba miało nie być?]), że trybuny na których stoję przez 5 lat nie zostały spowite dymem rac(bo w środku nocy to można żonę wyruchać a nie race na pustym stadionie odpalać).
Formułując pytanie na serio: czy czasem ludzie tworzący środowisko kibiców Legii i ci z Polonii to czasem nie zupełnie inny target? Jakoś sobie nie potrafię wyobrazić sytuacji, że "centrala" w regulaminie młyna zabrania mi stać na schodach(jak to miało miejsce w przypadku KSP[przy okazji "centrali" to tam chyba miało nie być?]), że trybuny na których stoję przez 5 lat nie zostały spowite dymem rac(bo w środku nocy to można żonę wyruchać a nie race na pustym stadionie odpalać).
Re: Kibicowska Warszawa
Nie pamiętam w latach 03-04 takiej wypowiedzi że w walce z Legią nie ma zasad a tym bardziej czynów które by to potwierdzały... W tamtym okresie było sporo awantur na miescie i sprzętu jakos nikt nie używał.... Legia wprowadziła brak zasad po stracie Elegant Boys. Więc ja nie wiem kto tu komus cos narzucał... A co do artykułu w GW to dotyczył on chłopaka który akurat z h nie miał nic wspólnego... Moim zaniem liczą się fakty a nie jakies gadki że ktos cos powiedział... Jesli w każdym derbowym miescie normalne są lub były wywózki po lasach, wjazdy na chatę i oprawianie swoich derbowych wrogów w stylu ub/gestapo to ja już nie mam pytań....
Re: Kibicowska Warszawa
A jeszcze niedawno dyskutowałeś jako kibic KSP :) Widzisz, o tym czy ktoś pisze jako historyk świadczy krytyczna analiza źródeł, a nie deklaracja w internecie :)Virtus Unita Fortior pisze:Nie zaglądać regularnie, a z nadajnika (24 h non-stop, praca na zmiany) znowu pójdzie zacięta płyta. Piszę tylko jako historyk, a nie jako kibic. Albo jako potencjalny kibic Warszawianki.
O, markujemy "obiektywizm", by się uwiarygodnić i chwilę później walnąć :)Poloniści mają tendencję do szukania heroizmu i płyną w rzewne kawałki. Niszczenie klubów szło po cichu. Drobne zaniechania, utrudnienia, ignorowanie potrzeb, serwilizm wobec silniejszych, ale nie sensacyjne scenariusze. A na Legii też nie zawsze byli tacy co w łeb strzelali patriotom. Na górze zdrajcy, niżej nie. Setki przyzwoitych ludzi znalazły tam metę.
Naprawdę? Bo tak twierdzisz? Ja wolę operować na faktach, a nie opiniach.Ale oczywiście to co robią legioniści to nowatorska wykładnia dziejów, sposoby narracji importowane chyba od właścicieli drużyny. Legioniści, jesteście największymi piłkarskimi beneficjentami komuny i możecie czarować rzeczywistość ile wlezie - tak będzie. Nie żaden Górnik i nie Widzew.
No to "historyku" kilka faktów. 25.04.1989 r., nastąpiło bezprecedensowe na tamte warunki odłączenie sekcji piłkarskiej od resortowego wielosekcyjnego CWKS i powstała Autonomiczna Sekcja Piłki Nożnej (ASPN Legia Warszawa). Przedsięwzięciu szefował Wojtysiak, typowy "biznesmen" lat '80/'90, prezes szemranej Fundacji Na Rzecz Rozwoju (Sportu Wojskowego) Warsfutbol. Jednym słowem, schyłkowej komunie zawdzięczamy to, co cała Polska - kręcenie lodów na majątku publicznym. Symbolem tamtego okresu są dwa wydarzenia. Puszczenie Koseckiego seniora do Galatasaray (niemal zero kasy z tego transferu dla Legii i, dla odmiany, grube miliony dla klubowych działaczy poukładanych z pośrednikiem).Podobno mało mistrzostw zdobyliście? Niby tak, ale dzięki 45 latom komuny zostaliście sportową wizytówką stolicy wyjątkowo scentralizowanego kraju. I po 89 zawsze się znajdzie sponsor, udziałowiec, media, układ polityczny (zresztą wy wszystkich oflankujecie, z każdym deal zrobicie ku obopólnej uciesze).
Uwielbiam takie momenty :))) Otóż wyobraź sobie "historyku", że byłem na meczu o utrzymanie w pierwszej lidze - Motor-Legia (0:3), 13.06.1992. Zajęliśmy ostatecznie 10 miejsce w tabeli (1991/92). Klub był wtedy w takim stanie, ze powszechne było przekonanie, że w przypadku spadku mógłby się długo nie podnieść. Mamy więc drugie ze wspomnianych wyżej symbolicznych wydarzeń - jeden z najważniejszych meczów w historii naszego klubu. Jeszcze w maju 1992 Legię zaczęło sponsorować upadające FSO (to te "media" i "układ polityczny").A wy mieliście jakiś sezon, że spadek groził... Mity.
Legia na trwałe się podniosła, gdy szefem ASPN został, przewijający się w temacie, Romanowski (1993). Jednym słowem, paradoks propagandy KSP SciFi polega na tym, że oba warszawskie kluby po upadku komuny zawdzięczają to samo temu samemu gościowi - byłemu ORMO-wcowi. Ale kibice tylko jednego z tych klubów umieścili go na oprawie :)
I to ma dowodzić, że za komuny kluby te nie pływały jak przysłowiowe "pączki w maśle"? :)Zabrze po 89 wróciło do roli prowincji i może najwyżej podskakiwać raz na kilka lat. Widzew to samo.
Cóż, ja tak mogę do skutku :)
Próbujecie dowodzić Bóg wie czego, ale zmiana demograficzna w Warszawie za czasów komuny stworzyła kibicowanie Legii.
Podczas meczów Legii publiczność głośno manifestowała swoje uwielbienie dla piłkarzy Legii, którzy mogli liczyć na ciepłe przyjęcie i wsparcie z jej strony: „Bezpośrednio po pierwszym meczu wbiega na boisko T K. S., a za nim głośno oklaskiwana Legja.” – „Stadjon” mecz z TKS Toruń z 1927 roku, „Meczem z Pogonią zyskała sobie zawodników [Legia oczywiście - przyp. Snopek], a publiczność nie szczędzi jej faworów, co dawniej było monopolem jedynej Polonji.” – mecz z Pogonią Lwów z 1927 r. „Stadjon”. Podobnie jak teraz, wtedy zdarzały się sytuacje, że publiczność po zakończeniu meczu dziękowała piłkarzom za odniesione zwycięstwo w sposób bezpośredni: „Licznie zebrana publiczność zadowolona z pięknej gry i pięknej pogody oraz tanich wstępów opuściła boisko syta wrażeń. Zwycięscy zaś wśród oklasków i okrzyków uznania za obronę barw stolicy.” (mecz z 1FC Katowice z 1927 roku), „Publiczności do 4000. Po zawodach urządzono Legji owację. Ciszewskiego i Śliwę noszono na rękach” – po meczu z Pogonią Lwów z 1927 roku. Poza pochwałami otrzymywali również reprymendy. Na przegranym meczu z „Polonią” publiczność pod adresem Nawrota i Martyny wołała „przekupieni?” – wspomina Stanisław Mielech.

W tle pełne trybuny.
http://zyleta.info/?p=3107(...) W 1951 drużyna Dynamo Tbilisi odbyła podróż po Polsce, rozgrywając kilka propagandowych meczów w ramach umocnienia przyjaźni polsko-radzieckiej. Po Unii Chorzów (tak nazywał się wtedy Ruch) i Górniku Zabrze, przyszedł czas na mecz z CWKS. Zainteresowanie wydarzeniem było ogromne, w prasie pojawiła się informacja, dotycząca podziału biletów. Komitet organizacyjny meczu zdecydował, że aby zdobyć bilet należy złożyć pisemne zapotrzebowanie: zakłady pracy i instytucje centralne do branżowych związków zawodowych, koła sportowe i kluby do rad okręgowych swoich zrzeszeń sportowych, szkoły do wydziału oświaty i do DOSZ, wyższe uczelnie do AZS, wojsko do CWKS. Na samym meczu był nadkomplet publiczności, nie mogło zabraknąć przedstawicieli władzy państwowej i ambasadora ZSRR. Fakt ten wykorzystali przeciwnicy tego systemu, by zademonstrować swój sprzeciw. Właściwie tyle tylko na ten temat wiadomo, gdyż brakuje dziś konkretnych informacji o tym wydarzeniu, nie wspominając o materiałach „z epoki”. Przykładowo w prasie na ten temat nie znajdziemy ani słowa, co oczywiście dziwić nie może. Wspomniał o tym po krótce Andrzej Gowarzewski w legijnej encyklopedii FUJI (jedynie w tej uaktualnionej z 2006, czego zabrakło w pierwszym wydaniu) wskazując że o wydarzeniach tych można przeczytać w powieści Jerzego Putramenta „Pół Wieku” i „Polityce” z maja 1988, jednak jak sam pisze, typowa czerwona narracja została zachowana. Na szczęście dawno temu ktoś wrzucił na forum Legii notatkę MO, relacjonującą „chuligańskie wybryki” z tego spotkania:
(...) W latach 50-tych zwolennicy zaliczyli wyjazd na mecz decydujący o mistrzostwie w 1955 roku, a mianowicie do Sosnowca ze Stalą. W jubileuszowej księdze czytamy: „Zagorzali kibice Stali, a także i CWKS – z których wielu przybyło z Warszawy - spodziewali się wielkiej gry, stojącej na wysokim poziomie”, „Kibice sosnowieckiego zespołu wyczekiwali na decydującą o zwycięstwie bramkę swoich pupilów, podczas gdy kibice wojskowych z niepokojem spoglądali na wskazówki zegara, zbliżającej się dziwnie wolno do drugiej 45″.
Można? Można.
No chyba nie dziwne - pierwszy mistrz po wojnie, chwilę później puchar... Jak widać, z powyższego cytatu, gdy CWKS walczył o najwyższe cele, ludzie też się ruszali za drużyną. Nic dziwnego - do dzisiaj.Kibice Polonii jeździli na przełomie 40/50 na mecze po parę tysięcy.
Widzisz, historia to nie publicystyka. Jeżeli masz na coś dokumentację fotograficzną, czy pisaną, rzecz przestaje podlegać dyskusji do momentu podważenia wiarygodności źródeł. "Historyku".Macie wiele relacji o bezwzględnej przewadze Polonii, nawet starzy piłkarze Legii to przyznawali, ale Foxx zawsze znajduje talmudyczną mądrość. Bo na zdjęciu, bo na meczu towarzyskim z drużyną zagraniczną, bo Polonia kolaborowała...
Nic nie pada "między zdaniami". Wojsko stworzyło Legię i ją odbudowało, choć bardzo szybko (1946) w związku z sowiecką okupacją pojawiła się czerwona czapa.A nawet tam między zdaniami pada, że publikę na Legii robili wojskowi.
To kto w latach '70 kibicował w Warszawie Górnikowi, a w '80 - Widzewowi? :)Potem miasto urosło parokrotnie i ch... kto na nowych osiedlach pytał czemu zdycha Polonia. Przyjechali za robotą, poszli na Deynę
Niepokonane. Czaisz różnicę? Każdy wybiera tradycję, jaką chce kultywować na trybunach (o ile ma na to wpływ). U nas, gdy była możliwość wyboru lub demonstracji światopoglądowej - były one konsekwentne.i dziś ich dzieci wierzą, że to oni są "niezwyciężone miasto".
CWKS Legia, a ta odnosi się do innego okresu, niż CWKS Warszawa. Co do KSP zaś, to raczej możemy przeczytać socrealistyczne bełkoty ich działaczy fetujących Rokossowskiego, czy deklarujących szerzenie komuny po wsiach. Ja to tylko wkleiłem :)I napierają radośnie, że jest ich 20 na jednego czarnego. I modzą jakieś historyczne bełkoty o KSP jadąc z nazwą CWKS, która jest haniebna.
Jeżeli zaś chodzi o okres przypadający na działalność CWKS-u Warszawa i nasze podejście do tamtej części historii Polski, znaleźli się ludzie nieco poważniejsi od wirtualnych "historyków", którzy nas zrecenzowali.

jestesmywaszastolica - zostawiłem to, ale nie wdawajmy się w takie dyskusje.
Exployted - pisałem już, że odwracanie w internecie chronologii wydarzeń oraz przyczyn i skutków miało by większy sens, gdybyście w tej samej sieci 10 lat temu otwarcie nie zadeklarowali woli stworzenia "drugiego jude gangu". Dzisiaj już "po jabłkach" :)
Re: Kibicowska Warszawa
Nieoficjalnych spotkaniach z Walterem? Nie było takich. W ogóle bezpośrednim powodem Wilna było to, że gdy ludzie z ITI nie chcieli rozmawiać z SKLW nawet na temat logistyki wyjazdu - dostali info, że stadion się nie nadaje, ogrodzenie boiska sięgające kolan, itp. - stwierdziliśmy, że mamy wyjebane i stało się to, co się stać musiało. Poza tym, w przypadku Waltera obie strony podchodzą do siebie podobnie "pozytywnie" i nikt w tej drugiej nie widzi partnera do dyskusji.
W rozmowach uczestniczyli ludzie pracujący w czasach Polmotu, który ITI sprzedał Legię i w niej zostali (np. Miklas). Miały miejsce wyłącznie kontakty z takimi ludźmi ITI, którzy byli zatrudnieni w klubie - głównie kolejnymi prezesami. Leśny jako pierwszy po przejęciu klubu przez koncern nie jest pracownikiem ITI i podchodzi do tematu jako pasjonat, a nie gubernator okupanta. Tyle.
W rozmowach uczestniczyli ludzie pracujący w czasach Polmotu, który ITI sprzedał Legię i w niej zostali (np. Miklas). Miały miejsce wyłącznie kontakty z takimi ludźmi ITI, którzy byli zatrudnieni w klubie - głównie kolejnymi prezesami. Leśny jako pierwszy po przejęciu klubu przez koncern nie jest pracownikiem ITI i podchodzi do tematu jako pasjonat, a nie gubernator okupanta. Tyle.
Re: Kibicowska Warszawa
Skoro nie CWKS Legia, to który klub najwięcej skorzystał w czasach PRLu ?
Jakie typy ?
Jakie typy ?
Re: Kibicowska Warszawa
Znowu? Poniższy tekst pierwszy raz napisałem na tym forum niecałe 10 lat temu...
W historii Legii z tamtych lat można wyodrębnić następujące okresy:
- do listopada 1949, gdy powołany w kwietniu '45 I WKS Warszawa zaczął rozgrywać mecze przy Łazienkowskiej, by w czerwcu oficjalnie powrócić do nazwy WKS Legia Warszawa. Wśród organizatorów byli przedwojenni działacze, którzy jednak szybko "znikali" (szerszy opis działań władz komunistycznych wobec nich m.in. w: Andrzej Gowarzewski, Stefan Szczepłek, Legia Warszawa. 80 lat "Zielonych" - księga jubileuszowa, Katowice 1995)
- między listopadem '49, a początkiem lipca '57, gdy po stalinowskiej "reformie" systemu klubowego pozmieniano klubom nazwy i stworzono sieć resortową. W przypadku wojska był to klub centralny z filiami: CWKS Wrocław (późniejszy Śląsk) oraz CWKS Kraków (Wawel). W tamtym okresie kluby były praktycznie sportowymi agendami resortów. Zabawne są więc jakiekolwiek zarzuty ze strony kibiców klubów związanych w tamtym okresie np. z ministerstwem przemysłu ciężkiego, milicją, czy kolejnictwem. Każdy grał swoje. - '57 - '80. Po powrocie do tradycyjnej nazwy, komunistyczne praktyki w wersji light. No i dochodzimy do legendy klubów kolejowych i np. Górnika. Sytuacja każdego z nich była trochę inna. Sekcję piłkarską warszawskiej Polonii dotknęły dwa nieszczęścia naraz. Nieudolni działacze oraz uczynienie faworyta poznańskiego KW PZPR "centralnym" klubem gałęzi kolejowej doprowadziło do wieloletniej sportowej marginalizacji. O tym, że mogło być inaczej, świadczą wspaniałe sukcesy w lekkiej atletyce (Irena Szewińska), czy koszykówce. Sytuacja Górnika Zabrze była najbardziej czytelna. Gałąź przemysłu, która w epoce Gierka wygenerowała "arystokrację proletariatu" nie mogła być niedoinwestowana. I nie była - o czym świadczy liczba tytułów. W podobnych dyskusjach (nad tym, ile poszczególne kluby zawdzięczają komunie) zawsze proponuję prosty test. Porównanie ich wyników sportowych przed II wojną, po niej i po '89.
- '80 - '89. Władze PRL mają na głowie poważniejsze rzeczy, niż piłka nożna, czego następstwem jest początek postkomunizmu w tej dyscyplinie sportu (świetnie ukazanego w "Piłkarskim Pokerze")
Re: Kibicowska Warszawa
Górnik Zabrze, Ruch Chorzów, Wisła Kraków, Stal Mielec, Szombierki Bytom itp itd.Koczkodan pisze:Skoro nie CWKS Legia, to który klub najwięcej skorzystał w czasach PRLu ?
Jakie typy ?
Re: Kibicowska Warszawa
Czyli wynika z tego, że Legia była w PRLu klubem dyskryminowanym.
Re: Kibicowska Warszawa
Niezupełnie tak , Legia korzystała dość sporo pod względem sportowym w czasie PRL , było coś takiego jak "zasadnicza służba wojskowa" i na tym polu Legia miała niemal nieograniczony dostęp do zasobów ludzkich, jakiś młody zawodnik był obiecujący to bach w kamasze (owszem były też inne wojskowe kluby , ale jako CWKS mieli najwięcej do powiedzenia), nie mówie tylko o piłce ale o innych sekcjach również. Kuszenie stopniami i przejściem na zawodowego dla nieco starszych też było na porządku dziennym.Koczkodan pisze:Skoro nie CWKS Legia, to który klub najwięcej skorzystał w czasach PRLu ?
Jakie typy ?
Nic w tym jednak dziwnego , bo taki model obowiązywał we wszystkich komunistycznych krajach , w ZSRR totalna dominacja na tym polu CSKA Moskwa (szczególnie jeśli chodzi o sporty związane z wojskowością: boks , strzelectwo , inne sporty walki)
W Polsce jednak wyrosła konkurencja dla armii , a był nią GŚ i kopalnie , fikcyjne etaty i dobre warunki do uprawiania swojej dyscypliny sprawiały że zawodnik miał jakąś opcje wyboru poza klubami wojskowymi.
To tak trochę odbiegając od tematu kibicowskiego , być może Legia była dyskryminowana jeśli chodzi o kibicowanie , natomiast jeśli chodzi o możliwości sportowe kłamstwem byłoby twierdzenie , że z dobrodziejstw PRL nie korzystała.
Re: Kibicowska Warszawa
Żartowniś :). Nie, wynika z tego, że wśród klubów uprzywilejowanych w czasach PRL nie skorzystała najbardziej. A o to pytałeś we wcześniejszym poście.Koczkodan pisze:Czyli wynika z tego, że Legia była w PRLu klubem dyskryminowanym.
Pomiając już, że u nas nie stosuje się jakiejś klubowej martyrologii. Są inni, którym działalność sportowa w ramach oficjalnego systemu (jedynego jaki był, czyli komunistycznego) myli się z... konspiracją antykomunistyczną i gdy taki balon pęka, trochę boli ;)
Re: Kibicowska Warszawa
O, masz. Chyba już kilkunasty jednopostowiec z KSP. Naprawdę nikt tam nie chce wziąć odpowiedzialności za słowo pod rozpoznawalnym nickiem? Rozumiem, taki styl. Macie szczęście, że przez wszystkie lata, gdy mam tu uprawnienia moderatora staram się być fair i nie sprawdzam tych "multitoższamości". Z góry zakładam, że byłoby "kilka" niespodzianek ;)
Wiadomo, można próbować ratunku legendy nie do obrony, tylko co ma z tego wyniknąć? W pierwszych latach '50 tysiące ludzi nie odwróciły się od CWKS w ramach jakiegoś plebistytu "który klub był bardziej stalinowski", tylko dlatego, że nowe władze wspomnianego klubu to byli bolszewiccy siepacze zachowujący się jak typowi okupanci, również wobec wcześniejszych piłkarzy i działaczy. Władze Polonii poszły na kolaborację, dzięki czemu - w swoim gronie - na jakiś czas uratowali "substancję" drużyny i klubu. Czyli to, co tak cenił np. Górski ekstatycznie uczestniczący w reaktywacji Legii i odrzucający CWKS Warszawa. Nie zmienia to faktu, że w ciągu kilku lat warszawiacy, niezależnie od wszystkiego, wrócili do tego klubu.
To byli pierwsi w naszym mieście "nieliczni, ale fanatyczni". Wszak kibiców Polonii wtedy było wielu, a bycie legionistą wymaga charakteru ;)
Zabawne, że w tej apoteozie klimatu II RP po prostu nie potraficie oddać sprawiedliwości przedwojennym kibicom Legii, anonimowo chrzaniąc androny. Faktów nie zmienicie :) Zwłaszcza, że po II wojnie reaktywowany WKS Legia błyskawicznie zapełnił trybuny przy Ł3 przed okupacją klubu przez sowietów. Tego również żadną dialektyką nie zmienicie, chociaż przez lata budowaliście fałszywą narrację KSP Sci-Fi.
Legia - AKS Chorzów, 1948.


Fotki z innych meczów Legii z lat 1946-48 już tu wrzucałem. Skąd ci wszyscy ludzie się wzięli? Wszak Polonia wtedy była mistrzem, dzięki milicji dobrze wyposażonym i wzbogaconym o najlepszych piłkarzy Warszawianki. Czyżby przyszli "na Deynę"? ;) A może to ci przyjezdni mieszkańcy nowych osiedli?
Wiadomo, można próbować ratunku legendy nie do obrony, tylko co ma z tego wyniknąć? W pierwszych latach '50 tysiące ludzi nie odwróciły się od CWKS w ramach jakiegoś plebistytu "który klub był bardziej stalinowski", tylko dlatego, że nowe władze wspomnianego klubu to byli bolszewiccy siepacze zachowujący się jak typowi okupanci, również wobec wcześniejszych piłkarzy i działaczy. Władze Polonii poszły na kolaborację, dzięki czemu - w swoim gronie - na jakiś czas uratowali "substancję" drużyny i klubu. Czyli to, co tak cenił np. Górski ekstatycznie uczestniczący w reaktywacji Legii i odrzucający CWKS Warszawa. Nie zmienia to faktu, że w ciągu kilku lat warszawiacy, niezależnie od wszystkiego, wrócili do tego klubu.
Klasyka. Masz cytaty z ówczesnej prasy i skany. Nie możesz podważyć ich wiarygodności, więc dajesz "logiczne równanie". Tymczasem okoliczności były takie, że wojskowe kluby wróciły do resortu, odcięte od cywilnych organizacji. Zbliżała się wojna, zostawiano głownie sekcje działające w ramach szkolenia wojskowego, a nie "dla sportu". Tymczasem sam proces utraty popularności przez Legię w latach '30 był mało oryginalny i wyglądał następująco:(...) w 1938 r. sekcja piłkarska Legii została rozwiązana - skoro Legia była przed wojną chociaż w niewielkim stopniu popularna w Warszawie, miała kibiców, dlaczego nikt nie protestował...
http://zyleta.info/?p=1619Po okresie świetności często nastają kryzysy, i to właśnie spotkało Legię w 1933 roku, który także przełożył się na trybuny, gdzie frekwencja na meczach Legii zaliczyła gwałtowny spadek (co nie oznacza że więcej wysokiej frekwencji na Legii nie stwierdzono, przykładowo mecz Ruchem rozegrany 10 maja 1936 roku obejrzało 6000 widzów). Tendencję spadkową zaliczyli także „zwolennicy”, o czym dowiadujemy się z artykułu z PS – „Legja zawiodła ponownie coraz to mniejszą garstkę swych zwolenników, przegrywając drugi zkolei mecz w Warszawie” (mecz z Wisłą z 1933 roku). Jak to często bywa w kryzysie zostają najwierniejsi, i tym co zostali faktycznie wierności odmówić nie można. W roku 1936 Legia spadła z ligi, a dnia 18 października rozegrała swój przedostatni mecz w najwyższej klasie rozgrywkowej, w relacji czytamy: „Nieliczna garstka najgorętszych zwolenników Legii, która przyszła oglądać beznadziejny dla wojskowych mecz ze Śląskiem [nie chodzi o ten wrocławski rzecz jasna : ) - przypis Snopek], dopingowała swojego pupila tak, jakby zwycięstwo dla Legii miało jakąś niezmierna wagę i gwarantowało przynajmniej pozostanie drużyny zielonych w Lidze.” Myślę że postawa naprawdę godna pochwały i to – biorąc pod uwagę tamte czasy – solidnej pochwały. Nie zabrakło ich także na ostatnim meczu, który został rozegrany 1 listopada z Wisłą Kraków. „PS” relacjonuje: „Ostatki ligowe w Warszawie zgromadziły na widowni stadionu W.P. jedynie ‚najwierniejszych’. Trybuna zapełniła się więc głośno dyskutującą młodzieżą, której nikt dzisiaj nie wypędzał z samowolnie okupowanych miejsc.” Jednak wbrew temu, co napisał dziennikarz nie wszyscy byli wiernymi zwolennikami, gdyż z dalszej części tekstu wynika, że pojawili się także ci „drudzy”: „Sympatie jej były podzielone. Gwizdano chwilami demonstrując przeciw rzekomej krzywdzie Legii, to znów aplauzowano spontanicznie bardziej udaną akcję krakowian.”. Po degradacji z ligi do klasy A (nie istniało coś takiego jak druga liga) Legia nie grała już na stadionie WP, na którym na stałe zadomowiły się Warszawianka i Polonia. Jednak jak się okazało, nawet mecze poza piłkarską elitą przyciągały widownię, w której nie wykluczone że znaleźli się tzw. „zwolennicy”: ).
[Widzowie obserwujący z pagórka mecz, który odbył się w 1937 roku gdzieś na Bielanach. Obie fotografie z Księgi Jubileuszowej wydanej na 50-lecie]
To byli pierwsi w naszym mieście "nieliczni, ale fanatyczni". Wszak kibiców Polonii wtedy było wielu, a bycie legionistą wymaga charakteru ;)
Zabawne, że w tej apoteozie klimatu II RP po prostu nie potraficie oddać sprawiedliwości przedwojennym kibicom Legii, anonimowo chrzaniąc androny. Faktów nie zmienicie :) Zwłaszcza, że po II wojnie reaktywowany WKS Legia błyskawicznie zapełnił trybuny przy Ł3 przed okupacją klubu przez sowietów. Tego również żadną dialektyką nie zmienicie, chociaż przez lata budowaliście fałszywą narrację KSP Sci-Fi.
Legia - AKS Chorzów, 1948.


Fotki z innych meczów Legii z lat 1946-48 już tu wrzucałem. Skąd ci wszyscy ludzie się wzięli? Wszak Polonia wtedy była mistrzem, dzięki milicji dobrze wyposażonym i wzbogaconym o najlepszych piłkarzy Warszawianki. Czyżby przyszli "na Deynę"? ;) A może to ci przyjezdni mieszkańcy nowych osiedli?
Tak - chciał tego Wojciechowski (Groclin w ekstraklasie, zamiast uczciwej Polonii o klasę rozgrywkową niżej), a później wywalony z Katowic Król. "Kibice" to klepnęli. Teraz mamy skrót MKS. Jak tuż po II wojnie za milicjanta Odrowąża-Pieniążka. I tyle tego.Ci, którzy wołają, że Polonii nie ma w Warszawie. Przed wami chciał tego ktoś już wcześniej, ale Polonia jest i będzie
Re: Kibicowska Warszawa
jestem z Unii T mieszkam w Warszawie 2,5 roku ,barwy Polonii na miescie widzialem tylko raz na wilenskim . Hutnik W 2-3 razy na centralnym solidna ekipa . A tak na codzien to tylko Legia . puby ,bary dzielnice wszedzie barwy Legii , Polonia ponoc Muranow ,nowolipki tez niby KSP ale to tylko napisy na murach ...jezeli chcialbym sadzic po napisach to na Woronicza napisy Rts , Zamoyskiego -Wisla , Sokola - Cracovia ,tylkoze mury jedno a zycie w Warszawie to zupelnie inna bajka :-)
-
Bazyliszek
- Posty: 21
- Rejestracja: 17.04.2013, 23:39
Re: Kibicowska Warszawa
Można gadać i gadać, pisać i pisać. Pewnych rzeczy jednak się nie zmieni.
Na Legię chodzi się dla wyników, na Polonię chodzi się dla idei.
Legia ma kibiców, Polonia ma wyznawców. Sam jestem jednym z nich. Jak wytłumaczysz fakt, że mimo drastycznej różnicy w tym, jaką oba kluby miały historię, mimo tego, że Polonia od dziesiątków lat ma pod górę (naprawdę zadziwia mnie, że Legia ma jeszcze czelność o tym dyskutować i wyrzucać jakiś kilkumiesięczny epizod z milicją w roli patrona... czym on jest w porównaniu z latami bycia CWKS-em?) , czego smutnym zwieńczeniem jest degradacja do IV ligi, w sytuacji gdy sąsiadka ma mistrzostwo, stadion, pieniądze, wsparcie miasta, polityków układu rządzącego.. Coś jednak ludzi przyciąga do tej Polonii i wolno bo wolno ale cały czas jest progres.. Oczywiście u sąsiadów naszych wywoła to salwę śmiechu brzmiącego jak świński kaszel, ale jednak tak jest, czy to się komuś podoba czy nie. Jak porównać liczby derbowe, nasze wizyty przy kanałku na początku lat 90. i w ostatnich latach, liczby zwiększyły się kilkukrotnie.. Legia powie, że to nic, kiedyś rechotali, że jak są derby to Polonii nigdzie nie widać, niedawno po derbach pisali w TMK że co to za duma stolicy która w 100 osób robi marsz przez miasto .. Tylko ci co się śmieją, niech powiedzą, ilu was by było gdybyście byli na naszym miejscu? To pytanie nie ma odpowiedzi, bo nigdy byście nie byli na naszym miejscu. Jesteście stadem, które poszło na łatwiznę.. Jesteście za Legią, bo tak jest ŁATWIEJ. Łatwiej kibicować klubowi który co roku jest w czołówce ligi, gra w pucharach, to napędza liczby, łatwiej jechać na wyjazd w 1000 osób niż w 50, łatwiej być za klubem za którym jest większość.. Zwróćcie uwagę, co się działo za Skorży, jak kopacze Legii cieniowali, przegrywali u siebie z Podbeskidziami i Bełchatowami, frekwencja na Legii spadła niemal o połowę.. Raptem po paru miesiącach kryzysu.. Co by było gdyby ten kryzys potrwał parę / paręnaście / parędziesiąt lat?? Łatwo się domyślić. Nie byłoby Was. Jesteście klasycznymi kibicami sukcesu, nie macie etosu ani historii na którą można się powołać i być z niej dumnym, a jeśli macie, to ona jest promilem w porównaniu z tym co później ją przykryło. Niewygodnych faktów po prostu nie uznajecie, jak chociażby tego, co pisze Robert Gawkowski. Traktujecie go identycznie jak czerwoni traktują IPN. Lęk pomieszany z udawaną ignorancją.
Nikomu tu nie zamierzam ubliżać, bo to nie moja akcja, awanturki koperkowe przez internet, wrzucam tu swoje 5 groszy do dyskusji.
Zwłaszcza ludzie spoza Warszawy powinni mieć na względzie pewne tematy jak chcą oceniać.
Legia i Polonia to dwa światy, zupełnie inny target ;)
Foxx napisał o proletariacko - żołnierskiej tradycji Legii.. Nic w tym złego. Tyle, że nie była to tradycja warszawska. Wspominany przez Ciebie proletariat ściągał po wojnie do Warszawy, podobnie było z żołnierzami którzy w czasie służby zasadniczej dostawali w koszarach przepustki na mecze za dobre sprawowanie.. Wielu potem zostało w Warszawie, pożenili się, porobili dzieci, świat poszedł do przodu, pojawiły się komputery, amfetamina, samoloty ;)
ŚP Kazimierz Górski, nota bene stały bywalec stadionu przy Konwiktorskiej, w książce "Z piłką przez świat" jasno pisał, że jak przyjechał do Warszawy ze Lwowa w 1945r. i grał w Legii, rywalizacja z Polonią była bardzo silna. W Polonii grali przeważnie przedwojenni warszawiacy, w Legii przyjezdni. Jest wzmianka o oficerze LWP który do tych świeżo reaktywowanych legionistów wołał "rebjata".. Sięgnijcie po tę książkę zanim coś odpowiecie.
Kończąc.. Dwa kluby muszą być, musi być rywalizacja, wojna, emocje, derby.. Oby jak najszybciej.. Namiastka może być w przyszłym roku jak awansujemy do III ligi i spotkamy się z legijnymi rezerwami. :)
Na Legię chodzi się dla wyników, na Polonię chodzi się dla idei.
Legia ma kibiców, Polonia ma wyznawców. Sam jestem jednym z nich. Jak wytłumaczysz fakt, że mimo drastycznej różnicy w tym, jaką oba kluby miały historię, mimo tego, że Polonia od dziesiątków lat ma pod górę (naprawdę zadziwia mnie, że Legia ma jeszcze czelność o tym dyskutować i wyrzucać jakiś kilkumiesięczny epizod z milicją w roli patrona... czym on jest w porównaniu z latami bycia CWKS-em?) , czego smutnym zwieńczeniem jest degradacja do IV ligi, w sytuacji gdy sąsiadka ma mistrzostwo, stadion, pieniądze, wsparcie miasta, polityków układu rządzącego.. Coś jednak ludzi przyciąga do tej Polonii i wolno bo wolno ale cały czas jest progres.. Oczywiście u sąsiadów naszych wywoła to salwę śmiechu brzmiącego jak świński kaszel, ale jednak tak jest, czy to się komuś podoba czy nie. Jak porównać liczby derbowe, nasze wizyty przy kanałku na początku lat 90. i w ostatnich latach, liczby zwiększyły się kilkukrotnie.. Legia powie, że to nic, kiedyś rechotali, że jak są derby to Polonii nigdzie nie widać, niedawno po derbach pisali w TMK że co to za duma stolicy która w 100 osób robi marsz przez miasto .. Tylko ci co się śmieją, niech powiedzą, ilu was by było gdybyście byli na naszym miejscu? To pytanie nie ma odpowiedzi, bo nigdy byście nie byli na naszym miejscu. Jesteście stadem, które poszło na łatwiznę.. Jesteście za Legią, bo tak jest ŁATWIEJ. Łatwiej kibicować klubowi który co roku jest w czołówce ligi, gra w pucharach, to napędza liczby, łatwiej jechać na wyjazd w 1000 osób niż w 50, łatwiej być za klubem za którym jest większość.. Zwróćcie uwagę, co się działo za Skorży, jak kopacze Legii cieniowali, przegrywali u siebie z Podbeskidziami i Bełchatowami, frekwencja na Legii spadła niemal o połowę.. Raptem po paru miesiącach kryzysu.. Co by było gdyby ten kryzys potrwał parę / paręnaście / parędziesiąt lat?? Łatwo się domyślić. Nie byłoby Was. Jesteście klasycznymi kibicami sukcesu, nie macie etosu ani historii na którą można się powołać i być z niej dumnym, a jeśli macie, to ona jest promilem w porównaniu z tym co później ją przykryło. Niewygodnych faktów po prostu nie uznajecie, jak chociażby tego, co pisze Robert Gawkowski. Traktujecie go identycznie jak czerwoni traktują IPN. Lęk pomieszany z udawaną ignorancją.
Nikomu tu nie zamierzam ubliżać, bo to nie moja akcja, awanturki koperkowe przez internet, wrzucam tu swoje 5 groszy do dyskusji.
Zwłaszcza ludzie spoza Warszawy powinni mieć na względzie pewne tematy jak chcą oceniać.
Legia i Polonia to dwa światy, zupełnie inny target ;)
Foxx napisał o proletariacko - żołnierskiej tradycji Legii.. Nic w tym złego. Tyle, że nie była to tradycja warszawska. Wspominany przez Ciebie proletariat ściągał po wojnie do Warszawy, podobnie było z żołnierzami którzy w czasie służby zasadniczej dostawali w koszarach przepustki na mecze za dobre sprawowanie.. Wielu potem zostało w Warszawie, pożenili się, porobili dzieci, świat poszedł do przodu, pojawiły się komputery, amfetamina, samoloty ;)
ŚP Kazimierz Górski, nota bene stały bywalec stadionu przy Konwiktorskiej, w książce "Z piłką przez świat" jasno pisał, że jak przyjechał do Warszawy ze Lwowa w 1945r. i grał w Legii, rywalizacja z Polonią była bardzo silna. W Polonii grali przeważnie przedwojenni warszawiacy, w Legii przyjezdni. Jest wzmianka o oficerze LWP który do tych świeżo reaktywowanych legionistów wołał "rebjata".. Sięgnijcie po tę książkę zanim coś odpowiecie.
Kończąc.. Dwa kluby muszą być, musi być rywalizacja, wojna, emocje, derby.. Oby jak najszybciej.. Namiastka może być w przyszłym roku jak awansujemy do III ligi i spotkamy się z legijnymi rezerwami. :)
-
89piotrekski
- Posty: 432
- Rejestracja: 10.01.2013, 00:47
Re: Kibicowska Warszawa
Stary ,ale teraz to gdybanie ,nikt wam nie broni ogarniać młodego narybku po podstawówkach ,gimnazjach ,etc. tak jak to robi Legia.
-
89piotrekski
- Posty: 432
- Rejestracja: 10.01.2013, 00:47
Re: Kibicowska Warszawa
Mieliście szansę nie tak dawno w latach 2007-2010 ,gdzie na Legii nie było dopingu.
Re: Kibicowska Warszawa
Bazyliszek - przeczytaj najpierw ten temat, wszystkie wymienione kwestie zostały już przewinięte. Na czele z faktami, których "nie uznaje" Gawkowski ;)
Spoko, tylko ja pisałem o przełomie lat '20 i '30 XX w., proletariacie z ówczesnych biednych dzielnic Warszawy położonych najbliżej Łazienkowskiej oraz części kadry Wojska polskiego, która identyfikowała się z Marszałkiem :)Foxx napisał o proletariacko - żołnierskiej tradycji Legii.. Nic w tym złego. Tyle, że nie była to tradycja warszawska. Wspominany przez Ciebie proletariat ściągał po wojnie do Warszawy, podobnie było z żołnierzami którzy w czasie służby zasadniczej dostawali w koszarach przepustki na mecze za dobre sprawowanie.
-
mapa_fizyczna_polski
- Posty: 78
- Rejestracja: 19.07.2007, 10:31
- Lokalizacja: Torcida Gliwice
Re: Kibicowska Warszawa
Czy jest jakas jedna, chocby najmniejsza skaza w historii Legii ?
Bo wiemy juz, ze jest to najbardziej umeczony, najbardziej patriotyczny, najbardziej antykomunistyczny etc. klub w calej historii Polski, a moze nawet i swiata(?).
Bo wiemy juz, ze jest to najbardziej umeczony, najbardziej patriotyczny, najbardziej antykomunistyczny etc. klub w calej historii Polski, a moze nawet i swiata(?).
Re: Kibicowska Warszawa
Rozumiem, że prawda odbiegająca od obowiązującej w ekipie propagandy może boleć, ale co poradzić... Z tego, co piszę jasno wynika, że Legia należała do klubów uprzywilejowanych za komuny, ale mniej, niż... Górnik z fikcyjnymi etatami dołowych dla piłkarzy i zapleczem w postaci Ministerstwa Przemysłu Ciężkiego. Jak padło wyżej, wystarczy porównać wyniki sportowe i nanieść je na określone lata - np. gdy propagandowo pompowano "arystokrację proletariatu". W Legii, jak w każdym klubie, przez stołki przewinęło się trochę k****. Po II wojnie, jako stołeczna jednostka wojskowa nie miała szans na uniknięcie czerwonego buta, więc rządzili w niej bolszewicy, wywalając wcześniejszych działaczy i korzystając z nieograniczonego poboru do wojska - ściągając zawodników z całej Polski jako CWKS Warszawa (1950-1957). Wtedy CWKS był zdecydowanie najbardziej forowany przez komunę. Działania bolszewików idą na konto klubu tak, jak działania stalinowców w innych dziedzinach życia idą na konto państwa polskiego. Życie. Później zasady jej działania nie odbiegały od reszty klubów. Weszła ustawa o zwolnieniu z poboru górników, hutników i studentów (już w 1956), a nowy statut klubu po powrocie części przedwojennych działaczy uniemożliwił branie w kamasze z musu - Legia przestała być garnizonem i centralnym ośrodkiem wojskowego wyszkolenia sportowego. W CWKS Legii Warszawa można było odrabiać służbę, jeżeli zawodnik nie chciał mieć przerwy w grze - mógł jednak wybrać dowolny klub wojskowy i najczęściej wybierali lokalne.
Nie zmienia to faktu, że jeżeli cokolwiek na trybunach działo się w kontekście polityki z inicjatywy kibiców - nigdy czerwone nie było. Już od 1946, co jest udokumentowane również w tym temacie. Wszystko oczywiście było tu pisane. Nikt klubu nie wybiela. Historia nie była czarno-biała. Jeżeli z jakichś przyczyn po kolejnych "merytorycznych" złośliwostkach trzeba po raz tysięczny to samo powtarzać - no problemo :)
Nie zmienia to faktu, że jeżeli cokolwiek na trybunach działo się w kontekście polityki z inicjatywy kibiców - nigdy czerwone nie było. Już od 1946, co jest udokumentowane również w tym temacie. Wszystko oczywiście było tu pisane. Nikt klubu nie wybiela. Historia nie była czarno-biała. Jeżeli z jakichś przyczyn po kolejnych "merytorycznych" złośliwostkach trzeba po raz tysięczny to samo powtarzać - no problemo :)
-
trzykolory
- Posty: 50
- Rejestracja: 01.03.2010, 15:30
Re: Kibicowska Warszawa
rzutkarny
Kumata z Ciebie bestia. Pozdro 600!
Kumata z Ciebie bestia. Pozdro 600!
Re: Kibicowska Warszawa
Na przełomie '80/'90 część starych z obu ekip miała wspólne interesy, więc nie walczyli ze sobą. Z naszej strony robili to ówcześni 20-latkowie. Gdy zdaje się w 1991 w drugiej lidze Polonia grała z Olimpią Elbląg, główna grupa warszawsko-elbląska ganiała się z psami pod stadionem, ok. 30 starszych z kilkoma młodymi, w tym niżej podpisanym, siedziała na Głównej z 20 metrów od ówczesnego młyna KSP. Gdy ucieszyliśmy się po bramce dla Olimpii, siedzący obok widzowie pytali, dlaczego skoro też jesteśmy z Warszawy :) To była jedyna reakcja.Ja jednak w kwestii formalnej, chyba nie zawsze ganialiście się tak bardzo z Polonią
No wiesz, samo to niewiele oznacza. B. niczego nie montował, tylko zadzwonił do jednego ze wspomnianych wyżej swoich znajomych z Legii. No i tamten zmontował.(...) nawet Zileliński pisał
Co do lidera, to akurat mają. Moim zdaniem jest pewien problem pokoleniowy, ale przecież nie będę ich psycho- socjo- analizował na kibiconetowni. Kogo to obchodzi :)
Co do Hutnika, toczy własne boje. Ani sukcesów ani porażek nie przypisuje sobie Legia.
-
Virtus Unita Fortior
- Posty: 5
- Rejestracja: 30.01.2013, 00:27
Re: Kibicowska Warszawa
Tak? A kiedy niby?Foxx pisze: A jeszcze niedawno dyskutowałeś jako kibic KSP :)
Trudno nie zauważyć, że uwielbiasz personalne wycieczki, a sam twarzy nigdy nie pokazałeś.
A to już nie mój problem, że nieobiektywne wydaje ci się wszystko dotyczące Legii.Foxx pisze: Widzisz, o tym czy ktoś pisze jako historyk świadczy krytyczna analiza źródeł, a nie deklaracja w internecie :)
O, markujemy "obiektywizm", by się uwiarygodnić i chwilę później walnąć :)
Jeśli chcesz w następnym wpisie mogę się spróbować rozprawić z historycznymi mitami KSP. Ale wasze są bez wątpienia bardziej bezczelnie podkręcane.
Chyba na wyjątkowo naginanych interpretacjach faktów, na cynicznym zestawianiu nieprzystających do siebie zjawisk, ignorowaniu interpretowania procesów.Foxx pisze:
Naprawdę? Bo tak twierdzisz? Ja wolę operować na faktach, a nie opiniach.
I co z tego wynika? Zaraz się zjawił Romanowski, Polmot, Koreańczycy, ITI, a w tle zawsze mniejsi sponsorzy i życzliwi dziennikarze albo politycy-mediatorzy.Foxx pisze: No to "historyku" kilka faktów.
Olaboga, był taki mecz?! Dziesiąte miejsce?! Mogła się nie podnieść?! Ale wam ta komuna dała w d***, ledwo ją przeżyliście.Foxx pisze:
Uwielbiam takie momenty :))) Otóż wyobraź sobie "historyku", że byłem na meczu o utrzymanie w pierwszej lidze - Motor-Legia (0:3), 13.06.1992. Zajęliśmy ostatecznie 10 miejsce w tabeli (1991/92). Klub był wtedy w takim stanie, ze powszechne było przekonanie, że w przypadku spadku mógłby się długo nie podnieść.
Ty tak celowo ignorujesz kibicowskie korzyści 45 lat pod czerwonym parasolem?
A jednak po 89 interesował się wami większy i poważniejszy biznes wspierany w dodatku przez dużo więcej małych podmiotów niż na Polonii czy w innych klubach.Foxx pisze: Legia na trwałe się podniosła, gdy szefem ASPN został, przewijający się w temacie, Romanowski (1993). Jednym słowem, paradoks propagandy KSP SciFi polega na tym, że oba warszawskie kluby po upadku komuny zawdzięczają to samo temu samemu gościowi - byłemu ORMO-wcowi. Ale kibice tylko jednego z tych klubów umieścili go na oprawie :)
Foxx pisze: I to ma dowodzić, że za komuny kluby te nie pływały jak przysłowiowe "pączki w maśle"? :)
Nie, ma dowodzić, że jesteście większym beneficjentem komuny niż one. Oni (Górnik) mieli większe sukcesy, a wy kapitał kibicowski, medialny, zainteresowanie wśród decydentów i pookrągłostołowej, centralnej elity finansowej.
A ktoś zaprzecza, że tak bywało przed wojną?Foxx pisze: Podczas meczów Legii publiczność głośno manifestowała swoje uwielbienie dla piłkarzy Legii, .
Zawsze mnie bawiły zdjęcia z meczów gdzie wiadomo, że jest raptem pół stadionu, a na trybunach ultrasowskie piekło. Mieliście głównie widzów. I mundurowych.Foxx pisze: W tle pełne trybuny.
Do zamkniętego kraju przyjeżdża flagowa drużyna okupanta i to jeszcze z republiki generalissimusa. Sam bym poszedł na taki mecz. Wnioskowanie, że to byli zajadli kibice Legii - śmiech.Foxx pisze: (...) W 1951 drużyna Dynamo Tbilisi
No bez przesady. Legia miała nie mieć kibiców w ogóle?! Takie to nie istnieje.Foxx pisze: (...) W latach 50-tych zwolennicy zaliczyli wyjazd na mecz decydujący o mistrzostwie w 1955 roku, a mianowicie do Sosnowca ze Stalą. W jubileuszowej księdze czytamy: „Zagorzali kibice Stali, a także i CWKS – z których wielu przybyło z Warszawy -
A jak było z tym zorganizowanym fanklubem Nisenbauma?
Jakie wojsko was niby odbudowało?! Czapę mieliście od początku, nawet was nie chciano przyjąć do rozgrywek, bo uznano, że nie jesteście spadkobiercą starej Legii.Foxx pisze:
Wojsko stworzyło Legię i ją odbudowało, choć bardzo szybko (1946) w związku z sowiecką okupacją pojawiła się czerwona czapa.
A przepraszam, reaktywował was pułkownik Rudolf. Ten, który jak się okazuje w czasie "reaktywacji" nie wrócił jeszcze z obozu w Niemczech.
Polonia związała się z jakąś pojedynczą komendą (przecież nie resortem nawet i żadne polityczne sprawy), szybko rzuciła to w pizdu, ale dla was to kluczowy moment jej dziejów. Wobec swoich 45 lat jesteście wyrozumiali jak Michnik dla Jaruzelskiego. Bo do 48 to sanacyjne wojsko, bo 56 to już nie była komuna i ci generałowie co wtedy przyszli, to w ogóle patrioci? I tego i tamtego.
Dobrze dobrze. Pracujcie nad sobą. Nigdy nie jest za późno na odpracowanie grzechu poparcia dla wytworów komunistycznej rzeczywistości. Ale spróbujcie też podleczyć schizofrenię (ten CWKS pierwszy z brzegu) i przejawiajcie więcej pokory wobec tych, którzy mieli naprawdę pod górkę.Foxx pisze: Każdy wybiera tradycję, jaką chce kultywować na trybunach (o ile ma na to wpływ). U nas, gdy była możliwość wyboru lub demonstracji światopoglądowej - były one konsekwentne.
Polonię gotowi bylibyście uznać za taki klub, chyba tylko gdyby ją w swoim czasie zlikwidowano.
Poloniści, szkoda, że w swoim czasie wasi działacze i kibice nie strzelili sobie w głowę, bo sam fakt, że próbowaliście przeżyć PRL równa was z CWKS. :)




