Kibicowska Warszawa
Moderatorzy: LechiaCHWM, Zorientowany
Re: Kibicowska Warszawa
Te inteligenty wy tam ligi pilnujta, żeby się piąty poziom rozgrywkowy nie okazał za wysokimi progami dla elyty. Dobrze, że się Misiu Listkiewicz ostatnio zaangażował to sędziowie pilnują Dumy Stolicy.
A jak to dla was za mały wysiłek intelektualny to się w sekcję koszykówki zaangażujcie bo kupienie awansu do 2 ligi i stękanie o hale na 5 tysięcy(przy średniej frekwencji 20 osób na aktualnej) to chyba nie za wiele jak na taką elyte.
A jak to dla was za mały wysiłek intelektualny to się w sekcję koszykówki zaangażujcie bo kupienie awansu do 2 ligi i stękanie o hale na 5 tysięcy(przy średniej frekwencji 20 osób na aktualnej) to chyba nie za wiele jak na taką elyte.
Re: Kibicowska Warszawa
Kupienie 2 ligi koszykarskiej? Coś ci się pomyliło.rzutkarny pisze:Te inteligenty wy tam ligi pilnujta, żeby się piąty poziom rozgrywkowy nie okazał za wysokimi progami dla elyty. Dobrze, że się Misiu Listkiewicz ostatnio zaangażował to sędziowie pilnują Dumy Stolicy.
A jak to dla was za mały wysiłek intelektualny to się w sekcję koszykówki zaangażujcie bo kupienie awansu do 2 ligi i stękanie o hale na 5 tysięcy(przy średniej frekwencji 20 osób na aktualnej) to chyba nie za wiele jak na taką elyte.
Kurde, szkoda jak ten temat rozwalicie, bo tylko tu można było spokojnie o Warszawie podyskutować.
Re: Kibicowska Warszawa
Ta, panie! Znowu spisek, jakżeby" inteligencka elyta" nie była w stanie na 4 poziomie rozgrywkowym wygrać z bandą "wieśniaków i półmózgów" i awansować w sportowej rywalizacji. CWKS+Stalin+HGW maczają paluchy jak zawsze!miki4g pisze:Kupienie 2 ligi koszykarskiej? Coś ci się pomyliło.rzutkarny pisze:Te inteligenty wy tam ligi pilnujta, żeby się piąty poziom rozgrywkowy nie okazał za wysokimi progami dla elyty. Dobrze, że się Misiu Listkiewicz ostatnio zaangażował to sędziowie pilnują Dumy Stolicy.
A jak to dla was za mały wysiłek intelektualny to się w sekcję koszykówki zaangażujcie bo kupienie awansu do 2 ligi i stękanie o hale na 5 tysięcy(przy średniej frekwencji 20 osób na aktualnej) to chyba nie za wiele jak na taką elyte.
Kurde, szkoda jak ten temat rozwalicie, bo tylko tu można było spokojnie o Warszawie podyskutować.
http://www.sportowefakty.pl/koszykowka/ ... koszykarzy
-
nieznanym2
- Posty: 6
- Rejestracja: 25.09.2013, 01:15
Re: Kibicowska Warszawa
do rzut karny. nie ma co się spinać zza monitora bo wy też kupiliście dziką kartę ale napinka musi trwać... chyba że zaraz "jakiś" moderator wykasuje te wypociny.
http://www.kosz.sport24.pl/news/show/99 ... ika-karta
http://www.kosz.sport24.pl/news/show/99 ... ika-karta
Re: Kibicowska Warszawa
No ale my nie jesteśmy "elyta intelektualna", wy natomiast na taką się tu zaczęliście kreować. Chyba już was nikt nie prześladuje żaden Stalin czy ktoś, co?nieznanym2 pisze:do rzut karny. nie ma co się spinać zza monitora bo wy też kupiliście dziką kartę ale napinka musi trwać... chyba że zaraz "jakiś" moderator wykasuje te wypociny.
http://www.kosz.sport24.pl/news/show/99 ... ika-karta
Re: Kibicowska Warszawa
No, żaden Stalin, czy ktoś, no.rzutkarny pisze:No ale my nie jesteśmy "elyta intelektualna", wy natomiast na taką się tu zaczęliście kreować. Chyba już was nikt nie prześladuje żaden Stalin czy ktoś, co?nieznanym2 pisze:do rzut karny. nie ma co się spinać zza monitora bo wy też kupiliście dziką kartę ale napinka musi trwać... chyba że zaraz "jakiś" moderator wykasuje te wypociny.
http://www.kosz.sport24.pl/news/show/99 ... ika-karta
-
Virtus Unita Fortior
- Posty: 5
- Rejestracja: 30.01.2013, 00:27
Re: Kibicowska Warszawa
Nie zaglądać regularnie, a z nadajnika (24 h non-stop, praca na zmiany) znowu pójdzie zacięta płyta. Piszę tylko jako historyk, a nie jako kibic. Albo jako potencjalny kibic Warszawianki.
Poloniści mają tendencję do szukania heroizmu i płyną w rzewne kawałki. Niszczenie klubów szło po cichu. Drobne zaniechania, utrudnienia, ignorowanie potrzeb, serwilizm wobec silniejszych, ale nie sensacyjne scenariusze. A na Legii też nie zawsze byli tacy co w łeb strzelali patriotom. Na górze zdrajcy, niżej nie. Setki przyzwoitych ludzi znalazły tam metę.
Ale oczywiście to co robią legioniści to nowatorska wykładnia dziejów, sposoby narracji importowane chyba od właścicieli drużyny. Legioniści, jesteście największymi piłkarskimi beneficjentami komuny i możecie czarować rzeczywistość ile wlezie - tak będzie. Nie żaden Górnik i nie Widzew. Podobno mało mistrzostw zdobyliście? Niby tak, ale dzięki 45 latom komuny zostaliście sportową wizytówką stolicy wyjątkowo scentralizowanego kraju. I po 89 zawsze się znajdzie sponsor, udziałowiec, media, układ polityczny (zresztą wy wszystkich oflankujecie, z każdym deal zrobicie ku obopólnej uciesze). Zabrze po 89 wróciło do roli prowincji i może najwyżej podskakiwać raz na kilka lat. Widzew to samo. A wy mieliście jakiś sezon, że spadek groził... Mity.
Próbujecie dowodzić Bóg wie czego, ale zmiana demograficzna w Warszawie za czasów komuny stworzyła kibicowanie Legii. Kibice Polonii jeździli na przełomie 40/50 na mecze po parę tysięcy, a u Was dopiero po kilku latach jakiś tam Nisenbaum (?) został oddelegowany do organizacji trybun. Macie wiele relacji o bezwzględnej przewadze Polonii, nawet starzy piłkarze Legii to przyznawali, ale Foxx zawsze znajduje talmudyczną mądrość. Bo na zdjęciu, bo na meczu towarzyskim z drużyną zagraniczną, bo Polonia kolaborowała... A nawet tam między zdaniami pada, że publikę na Legii robili wojskowi. Potem miasto urosło parokrotnie i ch... kto na nowych osiedlach pytał czemu zdycha Polonia. Przyjechali za robotą, poszli na Deynę i dziś ich dzieci wierzą, że to oni są "niezwyciężone miasto". I napierają radośnie, że jest ich 20 na jednego czarnego. I modzą jakieś historyczne bełkoty o KSP jadąc z nazwą CWKS, która jest haniebna.
A do polonistów jeszcze jedno pytanie. Wierzycie, że Piekarzewski to taki niepokalany bohater?
Poloniści mają tendencję do szukania heroizmu i płyną w rzewne kawałki. Niszczenie klubów szło po cichu. Drobne zaniechania, utrudnienia, ignorowanie potrzeb, serwilizm wobec silniejszych, ale nie sensacyjne scenariusze. A na Legii też nie zawsze byli tacy co w łeb strzelali patriotom. Na górze zdrajcy, niżej nie. Setki przyzwoitych ludzi znalazły tam metę.
Ale oczywiście to co robią legioniści to nowatorska wykładnia dziejów, sposoby narracji importowane chyba od właścicieli drużyny. Legioniści, jesteście największymi piłkarskimi beneficjentami komuny i możecie czarować rzeczywistość ile wlezie - tak będzie. Nie żaden Górnik i nie Widzew. Podobno mało mistrzostw zdobyliście? Niby tak, ale dzięki 45 latom komuny zostaliście sportową wizytówką stolicy wyjątkowo scentralizowanego kraju. I po 89 zawsze się znajdzie sponsor, udziałowiec, media, układ polityczny (zresztą wy wszystkich oflankujecie, z każdym deal zrobicie ku obopólnej uciesze). Zabrze po 89 wróciło do roli prowincji i może najwyżej podskakiwać raz na kilka lat. Widzew to samo. A wy mieliście jakiś sezon, że spadek groził... Mity.
Próbujecie dowodzić Bóg wie czego, ale zmiana demograficzna w Warszawie za czasów komuny stworzyła kibicowanie Legii. Kibice Polonii jeździli na przełomie 40/50 na mecze po parę tysięcy, a u Was dopiero po kilku latach jakiś tam Nisenbaum (?) został oddelegowany do organizacji trybun. Macie wiele relacji o bezwzględnej przewadze Polonii, nawet starzy piłkarze Legii to przyznawali, ale Foxx zawsze znajduje talmudyczną mądrość. Bo na zdjęciu, bo na meczu towarzyskim z drużyną zagraniczną, bo Polonia kolaborowała... A nawet tam między zdaniami pada, że publikę na Legii robili wojskowi. Potem miasto urosło parokrotnie i ch... kto na nowych osiedlach pytał czemu zdycha Polonia. Przyjechali za robotą, poszli na Deynę i dziś ich dzieci wierzą, że to oni są "niezwyciężone miasto". I napierają radośnie, że jest ich 20 na jednego czarnego. I modzą jakieś historyczne bełkoty o KSP jadąc z nazwą CWKS, która jest haniebna.
A do polonistów jeszcze jedno pytanie. Wierzycie, że Piekarzewski to taki niepokalany bohater?
Re: Kibicowska Warszawa
Zawsze mnie to ciekawiło. Czy jakby nie było komuny to z "bezmózgiego dresa ze wsi" transformowałbym się w "rodowitego warszawiaka, członka intelektualnej elyty" automatycznie, czy jakiś rytuał voodoo rodowity W. aka S. by musiał wykonać(jakby trzeba było to sam bym do niego do Wołomina podjechał, w końcu warto!)?
Formułując pytanie na serio: czy czasem ludzie tworzący środowisko kibiców Legii i ci z Polonii to czasem nie zupełnie inny target? Jakoś sobie nie potrafię wyobrazić sytuacji, że "centrala" w regulaminie młyna zabrania mi stać na schodach(jak to miało miejsce w przypadku KSP[przy okazji "centrali" to tam chyba miało nie być?]), że trybuny na których stoję przez 5 lat nie zostały spowite dymem rac(bo w środku nocy to można żonę wyruchać a nie race na pustym stadionie odpalać).
Formułując pytanie na serio: czy czasem ludzie tworzący środowisko kibiców Legii i ci z Polonii to czasem nie zupełnie inny target? Jakoś sobie nie potrafię wyobrazić sytuacji, że "centrala" w regulaminie młyna zabrania mi stać na schodach(jak to miało miejsce w przypadku KSP[przy okazji "centrali" to tam chyba miało nie być?]), że trybuny na których stoję przez 5 lat nie zostały spowite dymem rac(bo w środku nocy to można żonę wyruchać a nie race na pustym stadionie odpalać).
Re: Kibicowska Warszawa
Nie pamiętam w latach 03-04 takiej wypowiedzi że w walce z Legią nie ma zasad a tym bardziej czynów które by to potwierdzały... W tamtym okresie było sporo awantur na miescie i sprzętu jakos nikt nie używał.... Legia wprowadziła brak zasad po stracie Elegant Boys. Więc ja nie wiem kto tu komus cos narzucał... A co do artykułu w GW to dotyczył on chłopaka który akurat z h nie miał nic wspólnego... Moim zaniem liczą się fakty a nie jakies gadki że ktos cos powiedział... Jesli w każdym derbowym miescie normalne są lub były wywózki po lasach, wjazdy na chatę i oprawianie swoich derbowych wrogów w stylu ub/gestapo to ja już nie mam pytań....
Re: Kibicowska Warszawa
A jeszcze niedawno dyskutowałeś jako kibic KSP :) Widzisz, o tym czy ktoś pisze jako historyk świadczy krytyczna analiza źródeł, a nie deklaracja w internecie :)Virtus Unita Fortior pisze:Nie zaglądać regularnie, a z nadajnika (24 h non-stop, praca na zmiany) znowu pójdzie zacięta płyta. Piszę tylko jako historyk, a nie jako kibic. Albo jako potencjalny kibic Warszawianki.
O, markujemy "obiektywizm", by się uwiarygodnić i chwilę później walnąć :)Poloniści mają tendencję do szukania heroizmu i płyną w rzewne kawałki. Niszczenie klubów szło po cichu. Drobne zaniechania, utrudnienia, ignorowanie potrzeb, serwilizm wobec silniejszych, ale nie sensacyjne scenariusze. A na Legii też nie zawsze byli tacy co w łeb strzelali patriotom. Na górze zdrajcy, niżej nie. Setki przyzwoitych ludzi znalazły tam metę.
Naprawdę? Bo tak twierdzisz? Ja wolę operować na faktach, a nie opiniach.Ale oczywiście to co robią legioniści to nowatorska wykładnia dziejów, sposoby narracji importowane chyba od właścicieli drużyny. Legioniści, jesteście największymi piłkarskimi beneficjentami komuny i możecie czarować rzeczywistość ile wlezie - tak będzie. Nie żaden Górnik i nie Widzew.
No to "historyku" kilka faktów. 25.04.1989 r., nastąpiło bezprecedensowe na tamte warunki odłączenie sekcji piłkarskiej od resortowego wielosekcyjnego CWKS i powstała Autonomiczna Sekcja Piłki Nożnej (ASPN Legia Warszawa). Przedsięwzięciu szefował Wojtysiak, typowy "biznesmen" lat '80/'90, prezes szemranej Fundacji Na Rzecz Rozwoju (Sportu Wojskowego) Warsfutbol. Jednym słowem, schyłkowej komunie zawdzięczamy to, co cała Polska - kręcenie lodów na majątku publicznym. Symbolem tamtego okresu są dwa wydarzenia. Puszczenie Koseckiego seniora do Galatasaray (niemal zero kasy z tego transferu dla Legii i, dla odmiany, grube miliony dla klubowych działaczy poukładanych z pośrednikiem).Podobno mało mistrzostw zdobyliście? Niby tak, ale dzięki 45 latom komuny zostaliście sportową wizytówką stolicy wyjątkowo scentralizowanego kraju. I po 89 zawsze się znajdzie sponsor, udziałowiec, media, układ polityczny (zresztą wy wszystkich oflankujecie, z każdym deal zrobicie ku obopólnej uciesze).
Uwielbiam takie momenty :))) Otóż wyobraź sobie "historyku", że byłem na meczu o utrzymanie w pierwszej lidze - Motor-Legia (0:3), 13.06.1992. Zajęliśmy ostatecznie 10 miejsce w tabeli (1991/92). Klub był wtedy w takim stanie, ze powszechne było przekonanie, że w przypadku spadku mógłby się długo nie podnieść. Mamy więc drugie ze wspomnianych wyżej symbolicznych wydarzeń - jeden z najważniejszych meczów w historii naszego klubu. Jeszcze w maju 1992 Legię zaczęło sponsorować upadające FSO (to te "media" i "układ polityczny").A wy mieliście jakiś sezon, że spadek groził... Mity.
Legia na trwałe się podniosła, gdy szefem ASPN został, przewijający się w temacie, Romanowski (1993). Jednym słowem, paradoks propagandy KSP SciFi polega na tym, że oba warszawskie kluby po upadku komuny zawdzięczają to samo temu samemu gościowi - byłemu ORMO-wcowi. Ale kibice tylko jednego z tych klubów umieścili go na oprawie :)
I to ma dowodzić, że za komuny kluby te nie pływały jak przysłowiowe "pączki w maśle"? :)Zabrze po 89 wróciło do roli prowincji i może najwyżej podskakiwać raz na kilka lat. Widzew to samo.
Cóż, ja tak mogę do skutku :)
Próbujecie dowodzić Bóg wie czego, ale zmiana demograficzna w Warszawie za czasów komuny stworzyła kibicowanie Legii.
Podczas meczów Legii publiczność głośno manifestowała swoje uwielbienie dla piłkarzy Legii, którzy mogli liczyć na ciepłe przyjęcie i wsparcie z jej strony: „Bezpośrednio po pierwszym meczu wbiega na boisko T K. S., a za nim głośno oklaskiwana Legja.” – „Stadjon” mecz z TKS Toruń z 1927 roku, „Meczem z Pogonią zyskała sobie zawodników [Legia oczywiście - przyp. Snopek], a publiczność nie szczędzi jej faworów, co dawniej było monopolem jedynej Polonji.” – mecz z Pogonią Lwów z 1927 r. „Stadjon”. Podobnie jak teraz, wtedy zdarzały się sytuacje, że publiczność po zakończeniu meczu dziękowała piłkarzom za odniesione zwycięstwo w sposób bezpośredni: „Licznie zebrana publiczność zadowolona z pięknej gry i pięknej pogody oraz tanich wstępów opuściła boisko syta wrażeń. Zwycięscy zaś wśród oklasków i okrzyków uznania za obronę barw stolicy.” (mecz z 1FC Katowice z 1927 roku), „Publiczności do 4000. Po zawodach urządzono Legji owację. Ciszewskiego i Śliwę noszono na rękach” – po meczu z Pogonią Lwów z 1927 roku. Poza pochwałami otrzymywali również reprymendy. Na przegranym meczu z „Polonią” publiczność pod adresem Nawrota i Martyny wołała „przekupieni?” – wspomina Stanisław Mielech.

W tle pełne trybuny.
http://zyleta.info/?p=3107(...) W 1951 drużyna Dynamo Tbilisi odbyła podróż po Polsce, rozgrywając kilka propagandowych meczów w ramach umocnienia przyjaźni polsko-radzieckiej. Po Unii Chorzów (tak nazywał się wtedy Ruch) i Górniku Zabrze, przyszedł czas na mecz z CWKS. Zainteresowanie wydarzeniem było ogromne, w prasie pojawiła się informacja, dotycząca podziału biletów. Komitet organizacyjny meczu zdecydował, że aby zdobyć bilet należy złożyć pisemne zapotrzebowanie: zakłady pracy i instytucje centralne do branżowych związków zawodowych, koła sportowe i kluby do rad okręgowych swoich zrzeszeń sportowych, szkoły do wydziału oświaty i do DOSZ, wyższe uczelnie do AZS, wojsko do CWKS. Na samym meczu był nadkomplet publiczności, nie mogło zabraknąć przedstawicieli władzy państwowej i ambasadora ZSRR. Fakt ten wykorzystali przeciwnicy tego systemu, by zademonstrować swój sprzeciw. Właściwie tyle tylko na ten temat wiadomo, gdyż brakuje dziś konkretnych informacji o tym wydarzeniu, nie wspominając o materiałach „z epoki”. Przykładowo w prasie na ten temat nie znajdziemy ani słowa, co oczywiście dziwić nie może. Wspomniał o tym po krótce Andrzej Gowarzewski w legijnej encyklopedii FUJI (jedynie w tej uaktualnionej z 2006, czego zabrakło w pierwszym wydaniu) wskazując że o wydarzeniach tych można przeczytać w powieści Jerzego Putramenta „Pół Wieku” i „Polityce” z maja 1988, jednak jak sam pisze, typowa czerwona narracja została zachowana. Na szczęście dawno temu ktoś wrzucił na forum Legii notatkę MO, relacjonującą „chuligańskie wybryki” z tego spotkania:
(...) W latach 50-tych zwolennicy zaliczyli wyjazd na mecz decydujący o mistrzostwie w 1955 roku, a mianowicie do Sosnowca ze Stalą. W jubileuszowej księdze czytamy: „Zagorzali kibice Stali, a także i CWKS – z których wielu przybyło z Warszawy - spodziewali się wielkiej gry, stojącej na wysokim poziomie”, „Kibice sosnowieckiego zespołu wyczekiwali na decydującą o zwycięstwie bramkę swoich pupilów, podczas gdy kibice wojskowych z niepokojem spoglądali na wskazówki zegara, zbliżającej się dziwnie wolno do drugiej 45″.
Można? Można.
No chyba nie dziwne - pierwszy mistrz po wojnie, chwilę później puchar... Jak widać, z powyższego cytatu, gdy CWKS walczył o najwyższe cele, ludzie też się ruszali za drużyną. Nic dziwnego - do dzisiaj.Kibice Polonii jeździli na przełomie 40/50 na mecze po parę tysięcy.
Widzisz, historia to nie publicystyka. Jeżeli masz na coś dokumentację fotograficzną, czy pisaną, rzecz przestaje podlegać dyskusji do momentu podważenia wiarygodności źródeł. "Historyku".Macie wiele relacji o bezwzględnej przewadze Polonii, nawet starzy piłkarze Legii to przyznawali, ale Foxx zawsze znajduje talmudyczną mądrość. Bo na zdjęciu, bo na meczu towarzyskim z drużyną zagraniczną, bo Polonia kolaborowała...
Nic nie pada "między zdaniami". Wojsko stworzyło Legię i ją odbudowało, choć bardzo szybko (1946) w związku z sowiecką okupacją pojawiła się czerwona czapa.A nawet tam między zdaniami pada, że publikę na Legii robili wojskowi.
To kto w latach '70 kibicował w Warszawie Górnikowi, a w '80 - Widzewowi? :)Potem miasto urosło parokrotnie i ch... kto na nowych osiedlach pytał czemu zdycha Polonia. Przyjechali za robotą, poszli na Deynę
Niepokonane. Czaisz różnicę? Każdy wybiera tradycję, jaką chce kultywować na trybunach (o ile ma na to wpływ). U nas, gdy była możliwość wyboru lub demonstracji światopoglądowej - były one konsekwentne.i dziś ich dzieci wierzą, że to oni są "niezwyciężone miasto".
CWKS Legia, a ta odnosi się do innego okresu, niż CWKS Warszawa. Co do KSP zaś, to raczej możemy przeczytać socrealistyczne bełkoty ich działaczy fetujących Rokossowskiego, czy deklarujących szerzenie komuny po wsiach. Ja to tylko wkleiłem :)I napierają radośnie, że jest ich 20 na jednego czarnego. I modzą jakieś historyczne bełkoty o KSP jadąc z nazwą CWKS, która jest haniebna.
Jeżeli zaś chodzi o okres przypadający na działalność CWKS-u Warszawa i nasze podejście do tamtej części historii Polski, znaleźli się ludzie nieco poważniejsi od wirtualnych "historyków", którzy nas zrecenzowali.

jestesmywaszastolica - zostawiłem to, ale nie wdawajmy się w takie dyskusje.
Exployted - pisałem już, że odwracanie w internecie chronologii wydarzeń oraz przyczyn i skutków miało by większy sens, gdybyście w tej samej sieci 10 lat temu otwarcie nie zadeklarowali woli stworzenia "drugiego jude gangu". Dzisiaj już "po jabłkach" :)
A co tam w komentarzach na Onecie?
-
trzykolory
- Posty: 60
- Rejestracja: 01.03.2010, 15:30
Re: Kibicowska Warszawa
Czytając Twoje posty, potwierdzam. Intelektualną elitą to Ty na pewno nie jesteś.No ale my nie jesteśmy "elyta intelektualna", wy natomiast na taką się tu zaczęliście kreować. Chyba już was nikt nie prześladuje żaden Stalin czy ktoś, co?
Wy gadacie tylko z Leśnym, a przypomnij mi kto mu płaci? Już napisałem, chciałeś źródło to Ci podałem. Na spotkaniach nieoficjalnych chyba sobie fotek nie strzelaliście? :)... no i ORMO-wiec Romanowski na oprawie OK :) Tak, "Walter mówił" :)))
My gadamy tylko z Leśnym. Kombinuj, researche'uj i takie tam :)
Dla Polonii, Jerzy Piekarzewski to żywa legenda, człowiek, który nie mam wątpliwości dałby się za Polonię pokroić żywcem.A do polonistów jeszcze jedno pytanie. Wierzycie, że Piekarzewski to taki niepokalany bohater?
Tu w parówie Lisa jest wywiad, polecam:
http://natemat.pl/25487,jerzy-piekarzew ... nie-wywiad
Re: Kibicowska Warszawa
Nieoficjalnych spotkaniach z Walterem? Nie było takich. W ogóle bezpośrednim powodem Wilna było to, że gdy ludzie z ITI nie chcieli rozmawiać z SKLW nawet na temat logistyki wyjazdu - dostali info, że stadion się nie nadaje, ogrodzenie boiska sięgające kolan, itp. - stwierdziliśmy, że mamy wyjebane i stało się to, co się stać musiało. Poza tym, w przypadku Waltera obie strony podchodzą do siebie podobnie "pozytywnie" i nikt w tej drugiej nie widzi partnera do dyskusji.
W rozmowach uczestniczyli ludzie pracujący w czasach Polmotu, który ITI sprzedał Legię i w niej zostali (np. Miklas). Miały miejsce wyłącznie kontakty z takimi ludźmi ITI, którzy byli zatrudnieni w klubie - głównie kolejnymi prezesami. Leśny jako pierwszy po przejęciu klubu przez koncern nie jest pracownikiem ITI i podchodzi do tematu jako pasjonat, a nie gubernator okupanta. Tyle.
W rozmowach uczestniczyli ludzie pracujący w czasach Polmotu, który ITI sprzedał Legię i w niej zostali (np. Miklas). Miały miejsce wyłącznie kontakty z takimi ludźmi ITI, którzy byli zatrudnieni w klubie - głównie kolejnymi prezesami. Leśny jako pierwszy po przejęciu klubu przez koncern nie jest pracownikiem ITI i podchodzi do tematu jako pasjonat, a nie gubernator okupanta. Tyle.
A co tam w komentarzach na Onecie?
Re: Kibicowska Warszawa
Skoro nie CWKS Legia, to który klub najwięcej skorzystał w czasach PRLu ?
Jakie typy ?
Jakie typy ?
Re: Kibicowska Warszawa
Znowu? Poniższy tekst pierwszy raz napisałem na tym forum niecałe 10 lat temu...
W historii Legii z tamtych lat można wyodrębnić następujące okresy:
- do listopada 1949, gdy powołany w kwietniu '45 I WKS Warszawa zaczął rozgrywać mecze przy Łazienkowskiej, by w czerwcu oficjalnie powrócić do nazwy WKS Legia Warszawa. Wśród organizatorów byli przedwojenni działacze, którzy jednak szybko "znikali" (szerszy opis działań władz komunistycznych wobec nich m.in. w: Andrzej Gowarzewski, Stefan Szczepłek, Legia Warszawa. 80 lat "Zielonych" - księga jubileuszowa, Katowice 1995)
- między listopadem '49, a początkiem lipca '57, gdy po stalinowskiej "reformie" systemu klubowego pozmieniano klubom nazwy i stworzono sieć resortową. W przypadku wojska był to klub centralny z filiami: CWKS Wrocław (późniejszy Śląsk) oraz CWKS Kraków (Wawel). W tamtym okresie kluby były praktycznie sportowymi agendami resortów. Zabawne są więc jakiekolwiek zarzuty ze strony kibiców klubów związanych w tamtym okresie np. z ministerstwem przemysłu ciężkiego, milicją, czy kolejnictwem. Każdy grał swoje. - '57 - '80. Po powrocie do tradycyjnej nazwy, komunistyczne praktyki w wersji light. No i dochodzimy do legendy klubów kolejowych i np. Górnika. Sytuacja każdego z nich była trochę inna. Sekcję piłkarską warszawskiej Polonii dotknęły dwa nieszczęścia naraz. Nieudolni działacze oraz uczynienie faworyta poznańskiego KW PZPR "centralnym" klubem gałęzi kolejowej doprowadziło do wieloletniej sportowej marginalizacji. O tym, że mogło być inaczej, świadczą wspaniałe sukcesy w lekkiej atletyce (Irena Szewińska), czy koszykówce. Sytuacja Górnika Zabrze była najbardziej czytelna. Gałąź przemysłu, która w epoce Gierka wygenerowała "arystokrację proletariatu" nie mogła być niedoinwestowana. I nie była - o czym świadczy liczba tytułów. W podobnych dyskusjach (nad tym, ile poszczególne kluby zawdzięczają komunie) zawsze proponuję prosty test. Porównanie ich wyników sportowych przed II wojną, po niej i po '89.
- '80 - '89. Władze PRL mają na głowie poważniejsze rzeczy, niż piłka nożna, czego następstwem jest początek postkomunizmu w tej dyscyplinie sportu (świetnie ukazanego w "Piłkarskim Pokerze")
A co tam w komentarzach na Onecie?
Re: Kibicowska Warszawa
Górnik Zabrze, Ruch Chorzów, Wisła Kraków, Stal Mielec, Szombierki Bytom itp itd.Koczkodan pisze:Skoro nie CWKS Legia, to który klub najwięcej skorzystał w czasach PRLu ?
Jakie typy ?
Kriss Mart pisze:żeby zrobić więcej mąkiaha pisze:Do Chojniczanki Chojnice.
Czemu macie dwa młyny u siebie na stadionie?
Re: Kibicowska Warszawa
Czyli wynika z tego, że Legia była w PRLu klubem dyskryminowanym.
Re: Kibicowska Warszawa
Niezupełnie tak , Legia korzystała dość sporo pod względem sportowym w czasie PRL , było coś takiego jak "zasadnicza służba wojskowa" i na tym polu Legia miała niemal nieograniczony dostęp do zasobów ludzkich, jakiś młody zawodnik był obiecujący to bach w kamasze (owszem były też inne wojskowe kluby , ale jako CWKS mieli najwięcej do powiedzenia), nie mówie tylko o piłce ale o innych sekcjach również. Kuszenie stopniami i przejściem na zawodowego dla nieco starszych też było na porządku dziennym.Koczkodan pisze:Skoro nie CWKS Legia, to który klub najwięcej skorzystał w czasach PRLu ?
Jakie typy ?
Nic w tym jednak dziwnego , bo taki model obowiązywał we wszystkich komunistycznych krajach , w ZSRR totalna dominacja na tym polu CSKA Moskwa (szczególnie jeśli chodzi o sporty związane z wojskowością: boks , strzelectwo , inne sporty walki)
W Polsce jednak wyrosła konkurencja dla armii , a był nią GŚ i kopalnie , fikcyjne etaty i dobre warunki do uprawiania swojej dyscypliny sprawiały że zawodnik miał jakąś opcje wyboru poza klubami wojskowymi.
To tak trochę odbiegając od tematu kibicowskiego , być może Legia była dyskryminowana jeśli chodzi o kibicowanie , natomiast jeśli chodzi o możliwości sportowe kłamstwem byłoby twierdzenie , że z dobrodziejstw PRL nie korzystała.
ARKA GDYNIA ᛉ WHITE BROTHERS
Re: Kibicowska Warszawa
Żartowniś :). Nie, wynika z tego, że wśród klubów uprzywilejowanych w czasach PRL nie skorzystała najbardziej. A o to pytałeś we wcześniejszym poście.Koczkodan pisze:Czyli wynika z tego, że Legia była w PRLu klubem dyskryminowanym.
Pomiając już, że u nas nie stosuje się jakiejś klubowej martyrologii. Są inni, którym działalność sportowa w ramach oficjalnego systemu (jedynego jaki był, czyli komunistycznego) myli się z... konspiracją antykomunistyczną i gdy taki balon pęka, trochę boli ;)
A co tam w komentarzach na Onecie?
Re: Kibicowska Warszawa
Sporo tu o historii. Co do przedwojennej, w 1938 r. sekcja piłkarska Legii została rozwiązana - skoro Legia była przed wojną chociaż w niewielkim stopniu popularna w Warszawie, miała kibiców, dlaczego nikt nie protestował... W tym samym czasie, kiedy sekcja piłkarska Legii przestała istnieć, Polonia została przed wojną wybrana najlepszym polskim klubem - "w 1939 Związek Polskich Związków Sportowych uznał Polonię za najlepszy polski klub sportowy z 1938 r.". A sekcja piłkarska Legii... - "W 1938 roku większość sekcji drużyny rozwiązano, pozostawiając jedynie trzy: tenisową, pływacką i motorową". Co do tego, kogo warszawiacy uważali za czasów "głębokiego stalinizmu" za kogo - o tym napisał nawet Foxx, opisując komu kibicowali ludzie, którzy zaraz po wojnie chodzili na Legię - ale w meczu z Polonią o Puchar Polski w 1952 r. - "po działaniach czerwonych w klubie, prawdopodobnie większość ludzi nawet z powyższych zdjęć akurat na tamtym meczu kibicowała Polonii". Czyli - który klub w 1952 r. był traktowany jako klub stalinowski, a który nie?
Tylko wtedy Polonia była już w II lidze, potem III. A CWKS - mistrzostwa Polski, najlepsi piłkarze powoływani do wojska (tak jak było z Deyną), komu miała kibicować ludność napływowa? Pewnie w 95% Legii... - ja to rozumiem i mi to nie przeszkadza.
Jednej rzeczy nie można jednak tutaj zostawić, bo to jest historia Warszawy i bez zrozumienia tego, trudno jest zrozumieć, dlaczego przez te 41 lat byli ludzie, którzy woleli chodzić na III i II ligę a nie najlepszych piłkarzy przy Łazienkowskiej. Trudno jest zrozumieć kibiców Polonii, którzy byli jej wierni przez całą komunę i nie chcieli iść na "stołeczne CSKA", jeśli nie zna się tej listy, którą (i tak mocno skróconą) wklejam.
Tadeusz Witold Rykowski
http://pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Rykowski
Leon Kazimierski
http://pl.wikipedia.org/wiki/Leon_Kazimierski
Julian Niemczyński
http://pl.wikipedia.org/wiki/Julian_Niemczy%C5%84ski
http://www.ogrodywspomnien.pl/index/showd/14699
Wacław Znajdowski
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wac%C5%82aw_Znajdowski
Tylko niektórzy z tych Polonistów, którzy zginęli za Polskę.
Bibrych Stefan Gustaw (08.02.1907 - 12.08.1944), piłkarz. Absolwent XI LO im. Mikołaja Reja [1925 - razem z Wacławem Karolem Lothem, innym piłkarzem Polonii] i Politechniki Warszawskiej [1933]. Napastnik. Wychowanek Polonii. Zginął w Powstaniu. Mial 34 lata.
Cejzik Antoni (1900-1939), lekkoatleta, uczestnik Igrzysk Olimpijskich w 1924 i 1928 roku, 26-krotny Mistrz Polski. W styczniu 1924 wraz z rodziną przeniósł się do Polski i przez cały czas swojej kariery sportowej (1924 -1930) startując w barwach warszawskiej Polonii był najwszechstronniejszym naszym lekkoatletą, także 2-krotnym olimpijczykiem w 10-boju. Zginął 12 września 1939 w krwawej walce w rejonie Zaborowa i Borzęcina.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Antoni_Cejzik
Cendrowski Eugeniusz (1909-1944), trener, bokser. Działal w konspiracji (pseudonim "Neger"), ciężko ranny w brzuch w lutym 1944 r., w Powstaniu Warszawskim sierżant w I plutonie Zgrupowania „Kryska” walczył na Górnym Czerniakowie; ponownie ranny, trafił do Szpitala Czerniakowskiego; zamordowany w trakcie ewakuacji szpitala.
Chełmicka Maria (1920-1944), lekkoatletka. Zginęła w Powstaniu Warszawskim (łączniczka). Miala 24 lata.
Czyżykowski Stanisław (1913-1944), koszykarz, Mistrz Polski z 1934. Zginął w Powstaniu Warszawskim. Miał 31 lat.
Fabisiak Józef (1915-1943), bokser o konspiracyjnym pseudonimie... "Bokser". Mistrz Warszawy. Odebrał sobie życie w ślepej bramie na ul. Chmielnej (Pasaż "Italia") gdy po długiej wymianie ognia z hitlerowcami zaczęło mu brakować amunicji - nie chciał dostać się do niewoli. Miał 28 lat.
Gebethner Tadeusz (18.11.1897-14.10.1944) Napastnik i pomocnik. Twórca i pierwszy prezes Polonii [1915-1925]. Dlugoletni kapitan. Uczestnik kampanii wrzesniowej, zolnierz AK. Zmarl w obozie jenieckim w Altengrabow na skutek ran odniesionych w Powstaniu Warszawskim
http://pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Gebethner
Gosiewski Wojciech (1922-1944), siatkarz, kpr.pchor. W AK pod pseudonimem "Radlicz". Zginął w Powstaniu Warszawskim. Miał 22 lata.
Gromelski - piłkarz, zginął w Oświęcimiu, zabrany w łapance, gdy Polonia jechała na mecz w Milanówku.
Hamburger Michał (22.12.1899-12.04.1943), piłkarz. Adwokat, absolwent UW. Rezerwowy w spotkaniu Polska - Finlandia w 1924. Żyd, nawrócony na ewangelicyzm. Oficer AK (pod pseudonimem Adam Zarębski). Zmarł w szpitalu ujazdowskim po postrzeleniu przez gestapowca w bramie przy Mokotowskiej 73.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Micha%C5%82_Hamburger
Idrjan Szymon (1908-14.4.1940), lekkoatleta - dlugodystansowiec. Zamordowany w Katyniu. Miał 32 lata.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Szymon_Idrjan
Jurkowski Aleksander (?-1944), lekkoatleta, reprezentant Polski. 800 -metrowiec w olimpijskiej sztafecie Polonii - zespole mistrzów Polski 1937. Zginął w Powstaniu.
Justynowicz "Przybysz" Aleksander (21.02.1919 - 01.08.1944), piłkarz. Absolwent szkoly handlowej. Napastnik. Wychowanek Polonii. Dwa sezony w lidze: 1938, 1939 [11 meczow, 6 bramek]. Zolnierz AK. Zginal w pierwszym dniu Powstania. Mial 25 lat.
Kazimierski Leon (1909-1940), bokser. Zamordowany w Katyniu. Mial 31 lat.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Leon_Kazimierski
Kołaczkowski Tadeusz - sprinter, biegał w sztefecie Mistrzów Polski z 1937. Zginął w Powstaniu Warszawskim.
Krysik Wladysław (?-1944), bokser, Zginal w Powstaniu Warszawskim.
Kruszyński Leonard (05.11.1915 - 31.08.1944), piłkarz - napastnik, brat Wiesława. Wychowanek Polonii. Miał 29 lat. Zginął w Powstaniu Warszawskim.
Kruszyński Wiesław (?-1944), piłkarz - bramkarz, brat Leonarda. Zginął w Powstaniu.
Lamer Tadeusz (?-1944), hokeista. Pseudonim "Drąg". Zginął w Powstaniu Warszawskim. N
Maszewski Antonii (1908-1944), lekkoatleta. Wielokrotny Mistrz Polski (1929: w sztafecie 4x400), reprezentant, olimpijczyk. Mjr sł. st. Wojska Polskiego. Zmobilizowany w 1939 uczestniczył w kampanii wrześniowej walcząc m. in. pod Kutnem i Kockiem. W bitwie pod Tobrukiem wyróżnił się szczególnym męstwem; otrzymał Krzyż Walecznych i awans do stopnia kapitana. Potem przyczynił się do zdobycia niemieckiej twierdzy pod Monte Cassino (18 maja 1944); dowodząc 4 batalionem Strzelców Karpackich zginął podczas ataku na Anconę w rejonie Ronticelli Falconare 5 sierpnia 1944. Pośmiertnie awansowany do stopnia majora i odznaczony orderem Virtuti Militari V kl., Krzyżem Walecznych (po raz drugi), Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami i Krzyżem Monte Cassino.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Antoni_Maszewski
Miączynski Mieczysław (09.09.1902 - 06.09.1939), piłkarz - prawy obrońca. Absolwent Politechniki Warszawskiej, inżynier. Wychowanek Polonii, karierę sportową zakończył w 1932 roku. Przeniósł się nad morze, gdzie projektował i nadzorował budowę wielu obiektów, m.in. umocnień na Westerplatte. Zginął zastrzelony przez hitlerowców podczas cywilnego patrolu na ulicach Oksywia. Mial 37 lat.
Milewski Wojciech (1913-26.4.1945), bokser. W czasie wojny lotnik, Mistrz Royal Air Force w boksie! Zestrzelony w ostatnich dniach wojny, 26 kwietnia 1945. Mial 32 lata. Pochowany na cmentarzu lotników Polskich pod Newark.
Minkiewicz Janusz (?-1940), koszykarz. Rozstrzelany w Mauthausen.
Możdżyński Henryk (1914-1945), chodziarz. Aresztowany, umieszczony w obozie Flossenburg, nastepnie przeniesiony do Gross Rosen, pozniej do Dachau. Zginal kilka dni po wyzwoleniu obozu. Mial 31 lat.
Niemczyński Julian Marian (1899-1940), założyciel klubu, piłkarz, lekkoatleta. Zginął w Katyniu. Mial 41 lat.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Julian_Niemczy%C5%84ski
Nowikow Andrzej Bohdan (30.04.1908-1939). Siatkarz, hokeista i piłkarz (lewy pomocnik i obrońca). Wychowanek Polonii. Zginął w połowie września 1939 pod Birczą. Mial 31 lat.
Nowotczyński Stanisław - działacz sekcji bokserskiej. Rozstrzelany w Warszawie.
Ossowski Mieczysław - czołowy wieloboista i 400 metrowiec. Zginął w Bitwie pod Kutnem.
Pasturczak Czesław (?-1944), bokser. Zginął w Powstaniu Warszawskim.
Pigłowski Janusz (13.01.1913-17.09.1939), piłkarz (obrońca) i hokeista. Absolwent SGH, urzędnik PKO. Wychowanek Polonii. Zginął podczas obrony stolicy na Grochowie. Mial 26 lat.
Pronaszko Stefan Oskar (1896-19/20.09.1943), jeden z założycieli Polonii. Piłkarz. Uczestnik Kampanii Wrześniowej. Wywieziony do obozu w Buchenwaldzie, nastepnie do Dossel gdzie został rozstrzelany w zbiorowej egzekucji 47 oficerów w nocy z 19 na 20 września.
Pudłowski Leszek (?-1944), siatkarz. Pseudonim "Leszek". Stopień: plut.pchor. Zginął w Powstaniu Warszawskim. Na murze pamięci: kolumna: 153, Pozycja: 43
Raszke Marian (1892-1940), działacz. Zamordowany w Katyniu. Mial 48 lat.
Rykowski Jerzy Euzebiusz (1903-1942), lekkoatleta. Członek AK. Mial 39 lat.
Rykowski Tadeusz Witold (1905-1940), lekkoatleta. Zamordowany w Katyniu. Mial 35 lat.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Rykowski
Sikorski Stefan (5 X 1907 - 13 XI 1940), lekkoatleta - sprinter, skoczek w dal i trojskoczek. 8-krotny MP na 100m, w skoku w dal i trojskoku. 15-krotny rekordzista Polski. Jako pierwszy w Polsce uzyskal ponad 7 metrow w skoku w dal. Po 1939 w konspiracji. Aresztowany 5 XII grudnia za posiadanie broni skazany na kare smierci. Wieziony na Danilowiczowskiej, Pawiaku, wywieziony do Sachsenhausen, nastepnie do Gusen, rozstrzelany w Mauthausen. Mial 33 lata.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Sikorski
Skrzypek Ludwik Franciszek (25.08.1911 - 1944). Piłkarz. Wychowanek Polonii. W Powstaniu Warszawskim walczył w zgrupowaniu "Baszta" na Mokotowie. Pseudonim "Gol". Stopień: strz. Zginął na ul. Szustra.
Szelestowski Eugeniusz, lekkoatleta. Zginął w Powstaniu Warszawskim.
Trzaskowski Robert Antoni (1909-1940), działacz. Wywieziony do Charkowa, prawdopodobnie stracony w Katyniu. Mial 31 lat.
Walczak Tadeusz (25.10.1899 - maj 1940). Piłkarz - obrońca. Absolwent Politechniki Warszawskiej - architekt. Po zakończeniu kariery sportowej - znany sędzia. Zamordowany w Katyniu. Mial 41 lat.
Wiśniewski Leszek (?-1944), siatkarz. Zginął w Powstaniu.
Znajdowski Wacław, lekkoatleta, hokeista (na trawie i lodzie) i tenisista. Pierwszy prezes PZHL, pozniej rowniez PZLA, od 1936 v-ce prezes Polskiego Zwiazku Związków Sportowych i Polonii. Zginął w Katyniu.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wac%C5%82aw_Znajdowski
Ci, którzy wołają, że Polonii nie ma w Warszawie. Przed wami chciał tego ktoś już wcześniej, ale Polonia jest i będzie.
Tylko wtedy Polonia była już w II lidze, potem III. A CWKS - mistrzostwa Polski, najlepsi piłkarze powoływani do wojska (tak jak było z Deyną), komu miała kibicować ludność napływowa? Pewnie w 95% Legii... - ja to rozumiem i mi to nie przeszkadza.
Jednej rzeczy nie można jednak tutaj zostawić, bo to jest historia Warszawy i bez zrozumienia tego, trudno jest zrozumieć, dlaczego przez te 41 lat byli ludzie, którzy woleli chodzić na III i II ligę a nie najlepszych piłkarzy przy Łazienkowskiej. Trudno jest zrozumieć kibiców Polonii, którzy byli jej wierni przez całą komunę i nie chcieli iść na "stołeczne CSKA", jeśli nie zna się tej listy, którą (i tak mocno skróconą) wklejam.
Tadeusz Witold Rykowski
http://pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Rykowski
Leon Kazimierski
http://pl.wikipedia.org/wiki/Leon_Kazimierski
Julian Niemczyński
http://pl.wikipedia.org/wiki/Julian_Niemczy%C5%84ski
http://www.ogrodywspomnien.pl/index/showd/14699
Wacław Znajdowski
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wac%C5%82aw_Znajdowski
Tylko niektórzy z tych Polonistów, którzy zginęli za Polskę.
Bibrych Stefan Gustaw (08.02.1907 - 12.08.1944), piłkarz. Absolwent XI LO im. Mikołaja Reja [1925 - razem z Wacławem Karolem Lothem, innym piłkarzem Polonii] i Politechniki Warszawskiej [1933]. Napastnik. Wychowanek Polonii. Zginął w Powstaniu. Mial 34 lata.
Cejzik Antoni (1900-1939), lekkoatleta, uczestnik Igrzysk Olimpijskich w 1924 i 1928 roku, 26-krotny Mistrz Polski. W styczniu 1924 wraz z rodziną przeniósł się do Polski i przez cały czas swojej kariery sportowej (1924 -1930) startując w barwach warszawskiej Polonii był najwszechstronniejszym naszym lekkoatletą, także 2-krotnym olimpijczykiem w 10-boju. Zginął 12 września 1939 w krwawej walce w rejonie Zaborowa i Borzęcina.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Antoni_Cejzik
Cendrowski Eugeniusz (1909-1944), trener, bokser. Działal w konspiracji (pseudonim "Neger"), ciężko ranny w brzuch w lutym 1944 r., w Powstaniu Warszawskim sierżant w I plutonie Zgrupowania „Kryska” walczył na Górnym Czerniakowie; ponownie ranny, trafił do Szpitala Czerniakowskiego; zamordowany w trakcie ewakuacji szpitala.
Chełmicka Maria (1920-1944), lekkoatletka. Zginęła w Powstaniu Warszawskim (łączniczka). Miala 24 lata.
Czyżykowski Stanisław (1913-1944), koszykarz, Mistrz Polski z 1934. Zginął w Powstaniu Warszawskim. Miał 31 lat.
Fabisiak Józef (1915-1943), bokser o konspiracyjnym pseudonimie... "Bokser". Mistrz Warszawy. Odebrał sobie życie w ślepej bramie na ul. Chmielnej (Pasaż "Italia") gdy po długiej wymianie ognia z hitlerowcami zaczęło mu brakować amunicji - nie chciał dostać się do niewoli. Miał 28 lat.
Gebethner Tadeusz (18.11.1897-14.10.1944) Napastnik i pomocnik. Twórca i pierwszy prezes Polonii [1915-1925]. Dlugoletni kapitan. Uczestnik kampanii wrzesniowej, zolnierz AK. Zmarl w obozie jenieckim w Altengrabow na skutek ran odniesionych w Powstaniu Warszawskim
http://pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Gebethner
Gosiewski Wojciech (1922-1944), siatkarz, kpr.pchor. W AK pod pseudonimem "Radlicz". Zginął w Powstaniu Warszawskim. Miał 22 lata.
Gromelski - piłkarz, zginął w Oświęcimiu, zabrany w łapance, gdy Polonia jechała na mecz w Milanówku.
Hamburger Michał (22.12.1899-12.04.1943), piłkarz. Adwokat, absolwent UW. Rezerwowy w spotkaniu Polska - Finlandia w 1924. Żyd, nawrócony na ewangelicyzm. Oficer AK (pod pseudonimem Adam Zarębski). Zmarł w szpitalu ujazdowskim po postrzeleniu przez gestapowca w bramie przy Mokotowskiej 73.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Micha%C5%82_Hamburger
Idrjan Szymon (1908-14.4.1940), lekkoatleta - dlugodystansowiec. Zamordowany w Katyniu. Miał 32 lata.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Szymon_Idrjan
Jurkowski Aleksander (?-1944), lekkoatleta, reprezentant Polski. 800 -metrowiec w olimpijskiej sztafecie Polonii - zespole mistrzów Polski 1937. Zginął w Powstaniu.
Justynowicz "Przybysz" Aleksander (21.02.1919 - 01.08.1944), piłkarz. Absolwent szkoly handlowej. Napastnik. Wychowanek Polonii. Dwa sezony w lidze: 1938, 1939 [11 meczow, 6 bramek]. Zolnierz AK. Zginal w pierwszym dniu Powstania. Mial 25 lat.
Kazimierski Leon (1909-1940), bokser. Zamordowany w Katyniu. Mial 31 lat.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Leon_Kazimierski
Kołaczkowski Tadeusz - sprinter, biegał w sztefecie Mistrzów Polski z 1937. Zginął w Powstaniu Warszawskim.
Krysik Wladysław (?-1944), bokser, Zginal w Powstaniu Warszawskim.
Kruszyński Leonard (05.11.1915 - 31.08.1944), piłkarz - napastnik, brat Wiesława. Wychowanek Polonii. Miał 29 lat. Zginął w Powstaniu Warszawskim.
Kruszyński Wiesław (?-1944), piłkarz - bramkarz, brat Leonarda. Zginął w Powstaniu.
Lamer Tadeusz (?-1944), hokeista. Pseudonim "Drąg". Zginął w Powstaniu Warszawskim. N
Maszewski Antonii (1908-1944), lekkoatleta. Wielokrotny Mistrz Polski (1929: w sztafecie 4x400), reprezentant, olimpijczyk. Mjr sł. st. Wojska Polskiego. Zmobilizowany w 1939 uczestniczył w kampanii wrześniowej walcząc m. in. pod Kutnem i Kockiem. W bitwie pod Tobrukiem wyróżnił się szczególnym męstwem; otrzymał Krzyż Walecznych i awans do stopnia kapitana. Potem przyczynił się do zdobycia niemieckiej twierdzy pod Monte Cassino (18 maja 1944); dowodząc 4 batalionem Strzelców Karpackich zginął podczas ataku na Anconę w rejonie Ronticelli Falconare 5 sierpnia 1944. Pośmiertnie awansowany do stopnia majora i odznaczony orderem Virtuti Militari V kl., Krzyżem Walecznych (po raz drugi), Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami i Krzyżem Monte Cassino.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Antoni_Maszewski
Miączynski Mieczysław (09.09.1902 - 06.09.1939), piłkarz - prawy obrońca. Absolwent Politechniki Warszawskiej, inżynier. Wychowanek Polonii, karierę sportową zakończył w 1932 roku. Przeniósł się nad morze, gdzie projektował i nadzorował budowę wielu obiektów, m.in. umocnień na Westerplatte. Zginął zastrzelony przez hitlerowców podczas cywilnego patrolu na ulicach Oksywia. Mial 37 lat.
Milewski Wojciech (1913-26.4.1945), bokser. W czasie wojny lotnik, Mistrz Royal Air Force w boksie! Zestrzelony w ostatnich dniach wojny, 26 kwietnia 1945. Mial 32 lata. Pochowany na cmentarzu lotników Polskich pod Newark.
Minkiewicz Janusz (?-1940), koszykarz. Rozstrzelany w Mauthausen.
Możdżyński Henryk (1914-1945), chodziarz. Aresztowany, umieszczony w obozie Flossenburg, nastepnie przeniesiony do Gross Rosen, pozniej do Dachau. Zginal kilka dni po wyzwoleniu obozu. Mial 31 lat.
Niemczyński Julian Marian (1899-1940), założyciel klubu, piłkarz, lekkoatleta. Zginął w Katyniu. Mial 41 lat.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Julian_Niemczy%C5%84ski
Nowikow Andrzej Bohdan (30.04.1908-1939). Siatkarz, hokeista i piłkarz (lewy pomocnik i obrońca). Wychowanek Polonii. Zginął w połowie września 1939 pod Birczą. Mial 31 lat.
Nowotczyński Stanisław - działacz sekcji bokserskiej. Rozstrzelany w Warszawie.
Ossowski Mieczysław - czołowy wieloboista i 400 metrowiec. Zginął w Bitwie pod Kutnem.
Pasturczak Czesław (?-1944), bokser. Zginął w Powstaniu Warszawskim.
Pigłowski Janusz (13.01.1913-17.09.1939), piłkarz (obrońca) i hokeista. Absolwent SGH, urzędnik PKO. Wychowanek Polonii. Zginął podczas obrony stolicy na Grochowie. Mial 26 lat.
Pronaszko Stefan Oskar (1896-19/20.09.1943), jeden z założycieli Polonii. Piłkarz. Uczestnik Kampanii Wrześniowej. Wywieziony do obozu w Buchenwaldzie, nastepnie do Dossel gdzie został rozstrzelany w zbiorowej egzekucji 47 oficerów w nocy z 19 na 20 września.
Pudłowski Leszek (?-1944), siatkarz. Pseudonim "Leszek". Stopień: plut.pchor. Zginął w Powstaniu Warszawskim. Na murze pamięci: kolumna: 153, Pozycja: 43
Raszke Marian (1892-1940), działacz. Zamordowany w Katyniu. Mial 48 lat.
Rykowski Jerzy Euzebiusz (1903-1942), lekkoatleta. Członek AK. Mial 39 lat.
Rykowski Tadeusz Witold (1905-1940), lekkoatleta. Zamordowany w Katyniu. Mial 35 lat.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Rykowski
Sikorski Stefan (5 X 1907 - 13 XI 1940), lekkoatleta - sprinter, skoczek w dal i trojskoczek. 8-krotny MP na 100m, w skoku w dal i trojskoku. 15-krotny rekordzista Polski. Jako pierwszy w Polsce uzyskal ponad 7 metrow w skoku w dal. Po 1939 w konspiracji. Aresztowany 5 XII grudnia za posiadanie broni skazany na kare smierci. Wieziony na Danilowiczowskiej, Pawiaku, wywieziony do Sachsenhausen, nastepnie do Gusen, rozstrzelany w Mauthausen. Mial 33 lata.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Sikorski
Skrzypek Ludwik Franciszek (25.08.1911 - 1944). Piłkarz. Wychowanek Polonii. W Powstaniu Warszawskim walczył w zgrupowaniu "Baszta" na Mokotowie. Pseudonim "Gol". Stopień: strz. Zginął na ul. Szustra.
Szelestowski Eugeniusz, lekkoatleta. Zginął w Powstaniu Warszawskim.
Trzaskowski Robert Antoni (1909-1940), działacz. Wywieziony do Charkowa, prawdopodobnie stracony w Katyniu. Mial 31 lat.
Walczak Tadeusz (25.10.1899 - maj 1940). Piłkarz - obrońca. Absolwent Politechniki Warszawskiej - architekt. Po zakończeniu kariery sportowej - znany sędzia. Zamordowany w Katyniu. Mial 41 lat.
Wiśniewski Leszek (?-1944), siatkarz. Zginął w Powstaniu.
Znajdowski Wacław, lekkoatleta, hokeista (na trawie i lodzie) i tenisista. Pierwszy prezes PZHL, pozniej rowniez PZLA, od 1936 v-ce prezes Polskiego Zwiazku Związków Sportowych i Polonii. Zginął w Katyniu.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wac%C5%82aw_Znajdowski
Ci, którzy wołają, że Polonii nie ma w Warszawie. Przed wami chciał tego ktoś już wcześniej, ale Polonia jest i będzie.
Re: Kibicowska Warszawa
Jakby misiu kolorowy chciał to by jej nie było. A takie bezczelne pierdolenie, że w czasach gdy nie mieli problemów z mordowaniem Polskich oficerów mieliby problem ze zlikwidowaniem jakiegokolwiek klubu to sobie możecie w Kibice Razem w ramach kolejnych tęczowych imprez uskuteczniać.war19 pisze: Ci, którzy wołają, że Polonii nie ma w Warszawie. Przed wami chciał tego ktoś już wcześniej, ale Polonia jest i będzie.
Re: Kibicowska Warszawa
O, masz. Chyba już kilkunasty jednopostowiec z KSP. Naprawdę nikt tam nie chce wziąć odpowiedzialności za słowo pod rozpoznawalnym nickiem? Rozumiem, taki styl. Macie szczęście, że przez wszystkie lata, gdy mam tu uprawnienia moderatora staram się być fair i nie sprawdzam tych "multitoższamości". Z góry zakładam, że byłoby "kilka" niespodzianek ;)
Wiadomo, można próbować ratunku legendy nie do obrony, tylko co ma z tego wyniknąć? W pierwszych latach '50 tysiące ludzi nie odwróciły się od CWKS w ramach jakiegoś plebistytu "który klub był bardziej stalinowski", tylko dlatego, że nowe władze wspomnianego klubu to byli bolszewiccy siepacze zachowujący się jak typowi okupanci, również wobec wcześniejszych piłkarzy i działaczy. Władze Polonii poszły na kolaborację, dzięki czemu - w swoim gronie - na jakiś czas uratowali "substancję" drużyny i klubu. Czyli to, co tak cenił np. Górski ekstatycznie uczestniczący w reaktywacji Legii i odrzucający CWKS Warszawa. Nie zmienia to faktu, że w ciągu kilku lat warszawiacy, niezależnie od wszystkiego, wrócili do tego klubu.
To byli pierwsi w naszym mieście "nieliczni, ale fanatyczni". Wszak kibiców Polonii wtedy było wielu, a bycie legionistą wymaga charakteru ;)
Zabawne, że w tej apoteozie klimatu II RP po prostu nie potraficie oddać sprawiedliwości przedwojennym kibicom Legii, anonimowo chrzaniąc androny. Faktów nie zmienicie :) Zwłaszcza, że po II wojnie reaktywowany WKS Legia błyskawicznie zapełnił trybuny przy Ł3 przed okupacją klubu przez sowietów. Tego również żadną dialektyką nie zmienicie, chociaż przez lata budowaliście fałszywą narrację KSP Sci-Fi.
Legia - AKS Chorzów, 1948.


Fotki z innych meczów Legii z lat 1946-48 już tu wrzucałem. Skąd ci wszyscy ludzie się wzięli? Wszak Polonia wtedy była mistrzem, dzięki milicji dobrze wyposażonym i wzbogaconym o najlepszych piłkarzy Warszawianki. Czyżby przyszli "na Deynę"? ;) A może to ci przyjezdni mieszkańcy nowych osiedli?
Wiadomo, można próbować ratunku legendy nie do obrony, tylko co ma z tego wyniknąć? W pierwszych latach '50 tysiące ludzi nie odwróciły się od CWKS w ramach jakiegoś plebistytu "który klub był bardziej stalinowski", tylko dlatego, że nowe władze wspomnianego klubu to byli bolszewiccy siepacze zachowujący się jak typowi okupanci, również wobec wcześniejszych piłkarzy i działaczy. Władze Polonii poszły na kolaborację, dzięki czemu - w swoim gronie - na jakiś czas uratowali "substancję" drużyny i klubu. Czyli to, co tak cenił np. Górski ekstatycznie uczestniczący w reaktywacji Legii i odrzucający CWKS Warszawa. Nie zmienia to faktu, że w ciągu kilku lat warszawiacy, niezależnie od wszystkiego, wrócili do tego klubu.
Klasyka. Masz cytaty z ówczesnej prasy i skany. Nie możesz podważyć ich wiarygodności, więc dajesz "logiczne równanie". Tymczasem okoliczności były takie, że wojskowe kluby wróciły do resortu, odcięte od cywilnych organizacji. Zbliżała się wojna, zostawiano głownie sekcje działające w ramach szkolenia wojskowego, a nie "dla sportu". Tymczasem sam proces utraty popularności przez Legię w latach '30 był mało oryginalny i wyglądał następująco:(...) w 1938 r. sekcja piłkarska Legii została rozwiązana - skoro Legia była przed wojną chociaż w niewielkim stopniu popularna w Warszawie, miała kibiców, dlaczego nikt nie protestował...
http://zyleta.info/?p=1619Po okresie świetności często nastają kryzysy, i to właśnie spotkało Legię w 1933 roku, który także przełożył się na trybuny, gdzie frekwencja na meczach Legii zaliczyła gwałtowny spadek (co nie oznacza że więcej wysokiej frekwencji na Legii nie stwierdzono, przykładowo mecz Ruchem rozegrany 10 maja 1936 roku obejrzało 6000 widzów). Tendencję spadkową zaliczyli także „zwolennicy”, o czym dowiadujemy się z artykułu z PS – „Legja zawiodła ponownie coraz to mniejszą garstkę swych zwolenników, przegrywając drugi zkolei mecz w Warszawie” (mecz z Wisłą z 1933 roku). Jak to często bywa w kryzysie zostają najwierniejsi, i tym co zostali faktycznie wierności odmówić nie można. W roku 1936 Legia spadła z ligi, a dnia 18 października rozegrała swój przedostatni mecz w najwyższej klasie rozgrywkowej, w relacji czytamy: „Nieliczna garstka najgorętszych zwolenników Legii, która przyszła oglądać beznadziejny dla wojskowych mecz ze Śląskiem [nie chodzi o ten wrocławski rzecz jasna : ) - przypis Snopek], dopingowała swojego pupila tak, jakby zwycięstwo dla Legii miało jakąś niezmierna wagę i gwarantowało przynajmniej pozostanie drużyny zielonych w Lidze.” Myślę że postawa naprawdę godna pochwały i to – biorąc pod uwagę tamte czasy – solidnej pochwały. Nie zabrakło ich także na ostatnim meczu, który został rozegrany 1 listopada z Wisłą Kraków. „PS” relacjonuje: „Ostatki ligowe w Warszawie zgromadziły na widowni stadionu W.P. jedynie ‚najwierniejszych’. Trybuna zapełniła się więc głośno dyskutującą młodzieżą, której nikt dzisiaj nie wypędzał z samowolnie okupowanych miejsc.” Jednak wbrew temu, co napisał dziennikarz nie wszyscy byli wiernymi zwolennikami, gdyż z dalszej części tekstu wynika, że pojawili się także ci „drudzy”: „Sympatie jej były podzielone. Gwizdano chwilami demonstrując przeciw rzekomej krzywdzie Legii, to znów aplauzowano spontanicznie bardziej udaną akcję krakowian.”. Po degradacji z ligi do klasy A (nie istniało coś takiego jak druga liga) Legia nie grała już na stadionie WP, na którym na stałe zadomowiły się Warszawianka i Polonia. Jednak jak się okazało, nawet mecze poza piłkarską elitą przyciągały widownię, w której nie wykluczone że znaleźli się tzw. „zwolennicy”: ).
[Widzowie obserwujący z pagórka mecz, który odbył się w 1937 roku gdzieś na Bielanach. Obie fotografie z Księgi Jubileuszowej wydanej na 50-lecie]
To byli pierwsi w naszym mieście "nieliczni, ale fanatyczni". Wszak kibiców Polonii wtedy było wielu, a bycie legionistą wymaga charakteru ;)
Zabawne, że w tej apoteozie klimatu II RP po prostu nie potraficie oddać sprawiedliwości przedwojennym kibicom Legii, anonimowo chrzaniąc androny. Faktów nie zmienicie :) Zwłaszcza, że po II wojnie reaktywowany WKS Legia błyskawicznie zapełnił trybuny przy Ł3 przed okupacją klubu przez sowietów. Tego również żadną dialektyką nie zmienicie, chociaż przez lata budowaliście fałszywą narrację KSP Sci-Fi.
Legia - AKS Chorzów, 1948.


Fotki z innych meczów Legii z lat 1946-48 już tu wrzucałem. Skąd ci wszyscy ludzie się wzięli? Wszak Polonia wtedy była mistrzem, dzięki milicji dobrze wyposażonym i wzbogaconym o najlepszych piłkarzy Warszawianki. Czyżby przyszli "na Deynę"? ;) A może to ci przyjezdni mieszkańcy nowych osiedli?
Tak - chciał tego Wojciechowski (Groclin w ekstraklasie, zamiast uczciwej Polonii o klasę rozgrywkową niżej), a później wywalony z Katowic Król. "Kibice" to klepnęli. Teraz mamy skrót MKS. Jak tuż po II wojnie za milicjanta Odrowąża-Pieniążka. I tyle tego.Ci, którzy wołają, że Polonii nie ma w Warszawie. Przed wami chciał tego ktoś już wcześniej, ale Polonia jest i będzie
A co tam w komentarzach na Onecie?
Re: Kibicowska Warszawa
jestem z Unii T mieszkam w Warszawie 2,5 roku ,barwy Polonii na miescie widzialem tylko raz na wilenskim . Hutnik W 2-3 razy na centralnym solidna ekipa . A tak na codzien to tylko Legia . puby ,bary dzielnice wszedzie barwy Legii , Polonia ponoc Muranow ,nowolipki tez niby KSP ale to tylko napisy na murach ...jezeli chcialbym sadzic po napisach to na Woronicza napisy Rts , Zamoyskiego -Wisla , Sokola - Cracovia ,tylkoze mury jedno a zycie w Warszawie to zupelnie inna bajka :-)
-
Bazyliszek
- Posty: 32
- Rejestracja: 17.04.2013, 23:39
Re: Kibicowska Warszawa
Można gadać i gadać, pisać i pisać. Pewnych rzeczy jednak się nie zmieni.
Na Legię chodzi się dla wyników, na Polonię chodzi się dla idei.
Legia ma kibiców, Polonia ma wyznawców. Sam jestem jednym z nich. Jak wytłumaczysz fakt, że mimo drastycznej różnicy w tym, jaką oba kluby miały historię, mimo tego, że Polonia od dziesiątków lat ma pod górę (naprawdę zadziwia mnie, że Legia ma jeszcze czelność o tym dyskutować i wyrzucać jakiś kilkumiesięczny epizod z milicją w roli patrona... czym on jest w porównaniu z latami bycia CWKS-em?) , czego smutnym zwieńczeniem jest degradacja do IV ligi, w sytuacji gdy sąsiadka ma mistrzostwo, stadion, pieniądze, wsparcie miasta, polityków układu rządzącego.. Coś jednak ludzi przyciąga do tej Polonii i wolno bo wolno ale cały czas jest progres.. Oczywiście u sąsiadów naszych wywoła to salwę śmiechu brzmiącego jak świński kaszel, ale jednak tak jest, czy to się komuś podoba czy nie. Jak porównać liczby derbowe, nasze wizyty przy kanałku na początku lat 90. i w ostatnich latach, liczby zwiększyły się kilkukrotnie.. Legia powie, że to nic, kiedyś rechotali, że jak są derby to Polonii nigdzie nie widać, niedawno po derbach pisali w TMK że co to za duma stolicy która w 100 osób robi marsz przez miasto .. Tylko ci co się śmieją, niech powiedzą, ilu was by było gdybyście byli na naszym miejscu? To pytanie nie ma odpowiedzi, bo nigdy byście nie byli na naszym miejscu. Jesteście stadem, które poszło na łatwiznę.. Jesteście za Legią, bo tak jest ŁATWIEJ. Łatwiej kibicować klubowi który co roku jest w czołówce ligi, gra w pucharach, to napędza liczby, łatwiej jechać na wyjazd w 1000 osób niż w 50, łatwiej być za klubem za którym jest większość.. Zwróćcie uwagę, co się działo za Skorży, jak kopacze Legii cieniowali, przegrywali u siebie z Podbeskidziami i Bełchatowami, frekwencja na Legii spadła niemal o połowę.. Raptem po paru miesiącach kryzysu.. Co by było gdyby ten kryzys potrwał parę / paręnaście / parędziesiąt lat?? Łatwo się domyślić. Nie byłoby Was. Jesteście klasycznymi kibicami sukcesu, nie macie etosu ani historii na którą można się powołać i być z niej dumnym, a jeśli macie, to ona jest promilem w porównaniu z tym co później ją przykryło. Niewygodnych faktów po prostu nie uznajecie, jak chociażby tego, co pisze Robert Gawkowski. Traktujecie go identycznie jak czerwoni traktują IPN. Lęk pomieszany z udawaną ignorancją.
Nikomu tu nie zamierzam ubliżać, bo to nie moja akcja, awanturki koperkowe przez internet, wrzucam tu swoje 5 groszy do dyskusji.
Zwłaszcza ludzie spoza Warszawy powinni mieć na względzie pewne tematy jak chcą oceniać.
Legia i Polonia to dwa światy, zupełnie inny target ;)
Foxx napisał o proletariacko - żołnierskiej tradycji Legii.. Nic w tym złego. Tyle, że nie była to tradycja warszawska. Wspominany przez Ciebie proletariat ściągał po wojnie do Warszawy, podobnie było z żołnierzami którzy w czasie służby zasadniczej dostawali w koszarach przepustki na mecze za dobre sprawowanie.. Wielu potem zostało w Warszawie, pożenili się, porobili dzieci, świat poszedł do przodu, pojawiły się komputery, amfetamina, samoloty ;)
ŚP Kazimierz Górski, nota bene stały bywalec stadionu przy Konwiktorskiej, w książce "Z piłką przez świat" jasno pisał, że jak przyjechał do Warszawy ze Lwowa w 1945r. i grał w Legii, rywalizacja z Polonią była bardzo silna. W Polonii grali przeważnie przedwojenni warszawiacy, w Legii przyjezdni. Jest wzmianka o oficerze LWP który do tych świeżo reaktywowanych legionistów wołał "rebjata".. Sięgnijcie po tę książkę zanim coś odpowiecie.
Kończąc.. Dwa kluby muszą być, musi być rywalizacja, wojna, emocje, derby.. Oby jak najszybciej.. Namiastka może być w przyszłym roku jak awansujemy do III ligi i spotkamy się z legijnymi rezerwami. :)
Na Legię chodzi się dla wyników, na Polonię chodzi się dla idei.
Legia ma kibiców, Polonia ma wyznawców. Sam jestem jednym z nich. Jak wytłumaczysz fakt, że mimo drastycznej różnicy w tym, jaką oba kluby miały historię, mimo tego, że Polonia od dziesiątków lat ma pod górę (naprawdę zadziwia mnie, że Legia ma jeszcze czelność o tym dyskutować i wyrzucać jakiś kilkumiesięczny epizod z milicją w roli patrona... czym on jest w porównaniu z latami bycia CWKS-em?) , czego smutnym zwieńczeniem jest degradacja do IV ligi, w sytuacji gdy sąsiadka ma mistrzostwo, stadion, pieniądze, wsparcie miasta, polityków układu rządzącego.. Coś jednak ludzi przyciąga do tej Polonii i wolno bo wolno ale cały czas jest progres.. Oczywiście u sąsiadów naszych wywoła to salwę śmiechu brzmiącego jak świński kaszel, ale jednak tak jest, czy to się komuś podoba czy nie. Jak porównać liczby derbowe, nasze wizyty przy kanałku na początku lat 90. i w ostatnich latach, liczby zwiększyły się kilkukrotnie.. Legia powie, że to nic, kiedyś rechotali, że jak są derby to Polonii nigdzie nie widać, niedawno po derbach pisali w TMK że co to za duma stolicy która w 100 osób robi marsz przez miasto .. Tylko ci co się śmieją, niech powiedzą, ilu was by było gdybyście byli na naszym miejscu? To pytanie nie ma odpowiedzi, bo nigdy byście nie byli na naszym miejscu. Jesteście stadem, które poszło na łatwiznę.. Jesteście za Legią, bo tak jest ŁATWIEJ. Łatwiej kibicować klubowi który co roku jest w czołówce ligi, gra w pucharach, to napędza liczby, łatwiej jechać na wyjazd w 1000 osób niż w 50, łatwiej być za klubem za którym jest większość.. Zwróćcie uwagę, co się działo za Skorży, jak kopacze Legii cieniowali, przegrywali u siebie z Podbeskidziami i Bełchatowami, frekwencja na Legii spadła niemal o połowę.. Raptem po paru miesiącach kryzysu.. Co by było gdyby ten kryzys potrwał parę / paręnaście / parędziesiąt lat?? Łatwo się domyślić. Nie byłoby Was. Jesteście klasycznymi kibicami sukcesu, nie macie etosu ani historii na którą można się powołać i być z niej dumnym, a jeśli macie, to ona jest promilem w porównaniu z tym co później ją przykryło. Niewygodnych faktów po prostu nie uznajecie, jak chociażby tego, co pisze Robert Gawkowski. Traktujecie go identycznie jak czerwoni traktują IPN. Lęk pomieszany z udawaną ignorancją.
Nikomu tu nie zamierzam ubliżać, bo to nie moja akcja, awanturki koperkowe przez internet, wrzucam tu swoje 5 groszy do dyskusji.
Zwłaszcza ludzie spoza Warszawy powinni mieć na względzie pewne tematy jak chcą oceniać.
Legia i Polonia to dwa światy, zupełnie inny target ;)
Foxx napisał o proletariacko - żołnierskiej tradycji Legii.. Nic w tym złego. Tyle, że nie była to tradycja warszawska. Wspominany przez Ciebie proletariat ściągał po wojnie do Warszawy, podobnie było z żołnierzami którzy w czasie służby zasadniczej dostawali w koszarach przepustki na mecze za dobre sprawowanie.. Wielu potem zostało w Warszawie, pożenili się, porobili dzieci, świat poszedł do przodu, pojawiły się komputery, amfetamina, samoloty ;)
ŚP Kazimierz Górski, nota bene stały bywalec stadionu przy Konwiktorskiej, w książce "Z piłką przez świat" jasno pisał, że jak przyjechał do Warszawy ze Lwowa w 1945r. i grał w Legii, rywalizacja z Polonią była bardzo silna. W Polonii grali przeważnie przedwojenni warszawiacy, w Legii przyjezdni. Jest wzmianka o oficerze LWP który do tych świeżo reaktywowanych legionistów wołał "rebjata".. Sięgnijcie po tę książkę zanim coś odpowiecie.
Kończąc.. Dwa kluby muszą być, musi być rywalizacja, wojna, emocje, derby.. Oby jak najszybciej.. Namiastka może być w przyszłym roku jak awansujemy do III ligi i spotkamy się z legijnymi rezerwami. :)
-
89piotrekski
- Posty: 462
- Rejestracja: 10.01.2013, 00:47
Re: Kibicowska Warszawa
Stary ,ale teraz to gdybanie ,nikt wam nie broni ogarniać młodego narybku po podstawówkach ,gimnazjach ,etc. tak jak to robi Legia.
-
89piotrekski
- Posty: 462
- Rejestracja: 10.01.2013, 00:47
Re: Kibicowska Warszawa
Mieliście szansę nie tak dawno w latach 2007-2010 ,gdzie na Legii nie było dopingu.
Re: Kibicowska Warszawa
Tak, tak.Bazyliszek pisze:Na Legię chodzi się dla wyników, na Polonię chodzi się dla idei.
Lepsza teoria:
Na Legię się chodzi bo jest się z Warszawy, a na Polonię bo jest się przyjezdnym z rejonów w których nie lubi się Legii, a piłkę gdzieś by się obejrzało? W dzisiejszych czasach teoria chyba najbliższa prawdzie:)))
Nie wierzę, że można mieć takie rozdwojenie jaźni. Najpierw kupujecie sobie awans, później tasujecie się pod to wydarzenie i dobrodzieja, a na koniec wszystko kończy się smutno:))Bazyliszek pisze: czego smutnym zwieńczeniem jest degradacja do IV ligi,
Najpierw was "niszczyła komuna", teraz "kapitalista" - pewnie za 20 lat dowiemy się, że też go stąd wyrzucaliście i za kare polecieliście.
Kod: Zaznacz cały
http://img26.#.us/img26/1631/c553a6017e2046fc9153011.jpgZobacz ilu nas było 10-15 lat temu u Was, a ilu nas jest ostatnio na derbach. Regres na Legii niezły, co? :))Bazyliszek pisze:Jak porównać liczby derbowe, nasze wizyty przy kanałku na początku lat 90. i w ostatnich latach, liczby zwiększyły się kilkukrotnie.. Legia powie, że to nic, kiedyś rechotali, że jak są derby to Polonii nigdzie nie widać, niedawno po derbach pisali w TMK że co to za duma stolicy która w 100 osób robi marsz przez miasto ..
Pranie mózgu wam tam na konwiktorskiej robią:Bazyliszek pisze:Tylko ci co się śmieją, niech powiedzą, ilu was by było gdybyście byli na naszym miejscu? To pytanie nie ma odpowiedzi, bo nigdy byście nie byli na naszym miejscu. Jesteście stadem, które poszło na łatwiznę..
- stado baranów, co poszło na łatwiznę
- lepiej płynąć pod prąd, bo z prądem płynie gówno
- bycie legionistą może... ble ble ble..
wymyśl coś swojego :))
Ja wiem, że wasze trybuny są przesiąknięte indywidualistami, takimi osobnikami którzy szli na lekcje gdy cała klasa się zrywała na piwo, a gdy wszyscy grali w piłkę tacy osobnicy zrywali się do domu, pod nosem gloryfikując siebie i plując jadem (pod nosem :)) ) na dobrze bawiących się kolegów z klasy.
Oczywiście, dokładnie z tego samego powodu co np. Lechici :)))Bazyliszek pisze: Jesteście za Legią, bo tak jest ŁATWIEJ.
Rozrysowaliśmy najsłabsze i najmocniejsze kluby regionu. U nas wyszła Legia, w WLKP Lech:))
No łatwiej. I co to zmienia? Oszczędź żalów dla kolegów z trybuny.Bazyliszek pisze: Łatwiej kibicować klubowi który co roku jest w czołówce ligi, gra w pucharach, to napędza liczby, łatwiej jechać na wyjazd w 1000 osób niż w 50, łatwiej być za klubem za którym jest większość..
Przestańcie robić akcje kibic, to będzie was jeszcze mniej i będziecie jeszcze bardziej elitarni i wyjątkowi :))
O masz. Kilkuletni konflikt z ITI i puste trybuny pamiętasz?Bazyliszek pisze: Zwróćcie uwagę, co się działo za Skorży, jak kopacze Legii cieniowali, przegrywali u siebie z Podbeskidziami i Bełchatowami, frekwencja na Legii spadła niemal o połowę.. Raptem po paru miesiącach kryzysu.. Co by było gdyby ten kryzys potrwał parę / paręnaście / parędziesiąt lat?? Łatwo się domyślić. Nie byłoby Was.
Gdzie jesteśmy teraz? :)
A ty historię pisaną przez ruskich o ruskich i ich wrogach uznajesz?:)Bazyliszek pisze: Jesteście klasycznymi kibicami sukcesu, nie macie etosu ani historii na którą można się powołać i być z niej dumnym, a jeśli macie, to ona jest promilem w porównaniu z tym co później ją przykryło. Niewygodnych faktów po prostu nie uznajecie, jak chociażby tego, co pisze Robert Gawkowski.
Re: Kibicowska Warszawa
Bazyliszek - przeczytaj najpierw ten temat, wszystkie wymienione kwestie zostały już przewinięte. Na czele z faktami, których "nie uznaje" Gawkowski ;)
Spoko, tylko ja pisałem o przełomie lat '20 i '30 XX w., proletariacie z ówczesnych biednych dzielnic Warszawy położonych najbliżej Łazienkowskiej oraz części kadry Wojska polskiego, która identyfikowała się z Marszałkiem :)Foxx napisał o proletariacko - żołnierskiej tradycji Legii.. Nic w tym złego. Tyle, że nie była to tradycja warszawska. Wspominany przez Ciebie proletariat ściągał po wojnie do Warszawy, podobnie było z żołnierzami którzy w czasie służby zasadniczej dostawali w koszarach przepustki na mecze za dobre sprawowanie.
A co tam w komentarzach na Onecie?
-
mapa_fizyczna_polski
- Posty: 126
- Rejestracja: 19.07.2007, 10:31
- Lokalizacja: Torcida Gliwice
Re: Kibicowska Warszawa
Czy jest jakas jedna, chocby najmniejsza skaza w historii Legii ?
Bo wiemy juz, ze jest to najbardziej umeczony, najbardziej patriotyczny, najbardziej antykomunistyczny etc. klub w calej historii Polski, a moze nawet i swiata(?).
Bo wiemy juz, ze jest to najbardziej umeczony, najbardziej patriotyczny, najbardziej antykomunistyczny etc. klub w calej historii Polski, a moze nawet i swiata(?).
Re: Kibicowska Warszawa
Rozumiem, że prawda odbiegająca od obowiązującej w ekipie propagandy może boleć, ale co poradzić... Z tego, co piszę jasno wynika, że Legia należała do klubów uprzywilejowanych za komuny, ale mniej, niż... Górnik z fikcyjnymi etatami dołowych dla piłkarzy i zapleczem w postaci Ministerstwa Przemysłu Ciężkiego. Jak padło wyżej, wystarczy porównać wyniki sportowe i nanieść je na określone lata - np. gdy propagandowo pompowano "arystokrację proletariatu". W Legii, jak w każdym klubie, przez stołki przewinęło się trochę k****. Po II wojnie, jako stołeczna jednostka wojskowa nie miała szans na uniknięcie czerwonego buta, więc rządzili w niej bolszewicy, wywalając wcześniejszych działaczy i korzystając z nieograniczonego poboru do wojska - ściągając zawodników z całej Polski jako CWKS Warszawa (1950-1957). Wtedy CWKS był zdecydowanie najbardziej forowany przez komunę. Działania bolszewików idą na konto klubu tak, jak działania stalinowców w innych dziedzinach życia idą na konto państwa polskiego. Życie. Później zasady jej działania nie odbiegały od reszty klubów. Weszła ustawa o zwolnieniu z poboru górników, hutników i studentów (już w 1956), a nowy statut klubu po powrocie części przedwojennych działaczy uniemożliwił branie w kamasze z musu - Legia przestała być garnizonem i centralnym ośrodkiem wojskowego wyszkolenia sportowego. W CWKS Legii Warszawa można było odrabiać służbę, jeżeli zawodnik nie chciał mieć przerwy w grze - mógł jednak wybrać dowolny klub wojskowy i najczęściej wybierali lokalne.
Nie zmienia to faktu, że jeżeli cokolwiek na trybunach działo się w kontekście polityki z inicjatywy kibiców - nigdy czerwone nie było. Już od 1946, co jest udokumentowane również w tym temacie. Wszystko oczywiście było tu pisane. Nikt klubu nie wybiela. Historia nie była czarno-biała. Jeżeli z jakichś przyczyn po kolejnych "merytorycznych" złośliwostkach trzeba po raz tysięczny to samo powtarzać - no problemo :)
Nie zmienia to faktu, że jeżeli cokolwiek na trybunach działo się w kontekście polityki z inicjatywy kibiców - nigdy czerwone nie było. Już od 1946, co jest udokumentowane również w tym temacie. Wszystko oczywiście było tu pisane. Nikt klubu nie wybiela. Historia nie była czarno-biała. Jeżeli z jakichś przyczyn po kolejnych "merytorycznych" złośliwostkach trzeba po raz tysięczny to samo powtarzać - no problemo :)
A co tam w komentarzach na Onecie?
Re: Kibicowska Warszawa
Wy to macie nasrane w deklach.
-Jak jest Legii więcej to: bo wam łatwiej kibicować! Bo mamy charakter! Dlatego jesteśmy najlepsiejsi!
-Jak było Polonii więcej to: a was nie było, a nam wszyscy kibicowali! Dlatego jesteśmy najlepsiejsi!
Żeby nie zauważyć, że się sami ze sobą kłócicie, to chyba trzeba być z tych pierdolących o dojeżdżaniu PKSem gdy samemu się ma kibicowską centralę w Wołominie. O Iłowie to już nie wspomnę bo się mieszkańcy tej liczącej 3 tysiące mieszkańców dużej wsi(jak to ładnie pisze na wikipedii) obrażą.
-Jak jest Legii więcej to: bo wam łatwiej kibicować! Bo mamy charakter! Dlatego jesteśmy najlepsiejsi!
-Jak było Polonii więcej to: a was nie było, a nam wszyscy kibicowali! Dlatego jesteśmy najlepsiejsi!
Żeby nie zauważyć, że się sami ze sobą kłócicie, to chyba trzeba być z tych pierdolących o dojeżdżaniu PKSem gdy samemu się ma kibicowską centralę w Wołominie. O Iłowie to już nie wspomnę bo się mieszkańcy tej liczącej 3 tysiące mieszkańców dużej wsi(jak to ładnie pisze na wikipedii) obrażą.
-
trzykolory
- Posty: 60
- Rejestracja: 01.03.2010, 15:30
Re: Kibicowska Warszawa
rzutkarny
Kumata z Ciebie bestia. Pozdro 600!
Kumata z Ciebie bestia. Pozdro 600!
-
benyRBHOpoczno
- Posty: 118
- Rejestracja: 25.08.2011, 18:50
Re: Kibicowska Warszawa
ładnych kilka lat temu były popularne podkoszulki mam przyjaciół w Wołominie.
Ja jednak w kwestii formalnej, chyba nie zawsze ganialiście się tak bardzo z Polonią, bo pamiatam jak nawet Zileliński pisał o Benito jak montował grupe legionistów, żeby obic Lecha.
Wiec jak to było prywatne znajmości, intersy, czy tylko lanie kogos wybiórczo.
Poloni barkuje lidera na miarę Benito, to fakt.
Mnie ciekawi inna sprawa gdyby przypadkiem gdzies zebrał Hutnik na wyjeżdzie to prywatnie, czy mozna powiedzieć że ktos z ekipy Legii został obity?
Ja jednak w kwestii formalnej, chyba nie zawsze ganialiście się tak bardzo z Polonią, bo pamiatam jak nawet Zileliński pisał o Benito jak montował grupe legionistów, żeby obic Lecha.
Wiec jak to było prywatne znajmości, intersy, czy tylko lanie kogos wybiórczo.
Poloni barkuje lidera na miarę Benito, to fakt.
Mnie ciekawi inna sprawa gdyby przypadkiem gdzies zebrał Hutnik na wyjeżdzie to prywatnie, czy mozna powiedzieć że ktos z ekipy Legii został obity?
Re: Kibicowska Warszawa
Na przełomie '80/'90 część starych z obu ekip miała wspólne interesy, więc nie walczyli ze sobą. Z naszej strony robili to ówcześni 20-latkowie. Gdy zdaje się w 1991 w drugiej lidze Polonia grała z Olimpią Elbląg, główna grupa warszawsko-elbląska ganiała się z psami pod stadionem, ok. 30 starszych z kilkoma młodymi, w tym niżej podpisanym, siedziała na Głównej z 20 metrów od ówczesnego młyna KSP. Gdy ucieszyliśmy się po bramce dla Olimpii, siedzący obok widzowie pytali, dlaczego skoro też jesteśmy z Warszawy :) To była jedyna reakcja.Ja jednak w kwestii formalnej, chyba nie zawsze ganialiście się tak bardzo z Polonią
No wiesz, samo to niewiele oznacza. B. niczego nie montował, tylko zadzwonił do jednego ze wspomnianych wyżej swoich znajomych z Legii. No i tamten zmontował.(...) nawet Zileliński pisał
Co do lidera, to akurat mają. Moim zdaniem jest pewien problem pokoleniowy, ale przecież nie będę ich psycho- socjo- analizował na kibiconetowni. Kogo to obchodzi :)
Co do Hutnika, toczy własne boje. Ani sukcesów ani porażek nie przypisuje sobie Legia.
A co tam w komentarzach na Onecie?
-
Virtus Unita Fortior
- Posty: 5
- Rejestracja: 30.01.2013, 00:27
Re: Kibicowska Warszawa
Tak? A kiedy niby?Foxx pisze: A jeszcze niedawno dyskutowałeś jako kibic KSP :)
Trudno nie zauważyć, że uwielbiasz personalne wycieczki, a sam twarzy nigdy nie pokazałeś.
A to już nie mój problem, że nieobiektywne wydaje ci się wszystko dotyczące Legii.Foxx pisze: Widzisz, o tym czy ktoś pisze jako historyk świadczy krytyczna analiza źródeł, a nie deklaracja w internecie :)
O, markujemy "obiektywizm", by się uwiarygodnić i chwilę później walnąć :)
Jeśli chcesz w następnym wpisie mogę się spróbować rozprawić z historycznymi mitami KSP. Ale wasze są bez wątpienia bardziej bezczelnie podkręcane.
Chyba na wyjątkowo naginanych interpretacjach faktów, na cynicznym zestawianiu nieprzystających do siebie zjawisk, ignorowaniu interpretowania procesów.Foxx pisze:
Naprawdę? Bo tak twierdzisz? Ja wolę operować na faktach, a nie opiniach.
I co z tego wynika? Zaraz się zjawił Romanowski, Polmot, Koreańczycy, ITI, a w tle zawsze mniejsi sponsorzy i życzliwi dziennikarze albo politycy-mediatorzy.Foxx pisze: No to "historyku" kilka faktów.
Olaboga, był taki mecz?! Dziesiąte miejsce?! Mogła się nie podnieść?! Ale wam ta komuna dała w d***, ledwo ją przeżyliście.Foxx pisze:
Uwielbiam takie momenty :))) Otóż wyobraź sobie "historyku", że byłem na meczu o utrzymanie w pierwszej lidze - Motor-Legia (0:3), 13.06.1992. Zajęliśmy ostatecznie 10 miejsce w tabeli (1991/92). Klub był wtedy w takim stanie, ze powszechne było przekonanie, że w przypadku spadku mógłby się długo nie podnieść.
Ty tak celowo ignorujesz kibicowskie korzyści 45 lat pod czerwonym parasolem?
A jednak po 89 interesował się wami większy i poważniejszy biznes wspierany w dodatku przez dużo więcej małych podmiotów niż na Polonii czy w innych klubach.Foxx pisze: Legia na trwałe się podniosła, gdy szefem ASPN został, przewijający się w temacie, Romanowski (1993). Jednym słowem, paradoks propagandy KSP SciFi polega na tym, że oba warszawskie kluby po upadku komuny zawdzięczają to samo temu samemu gościowi - byłemu ORMO-wcowi. Ale kibice tylko jednego z tych klubów umieścili go na oprawie :)
Foxx pisze: I to ma dowodzić, że za komuny kluby te nie pływały jak przysłowiowe "pączki w maśle"? :)
Nie, ma dowodzić, że jesteście większym beneficjentem komuny niż one. Oni (Górnik) mieli większe sukcesy, a wy kapitał kibicowski, medialny, zainteresowanie wśród decydentów i pookrągłostołowej, centralnej elity finansowej.
A ktoś zaprzecza, że tak bywało przed wojną?Foxx pisze: Podczas meczów Legii publiczność głośno manifestowała swoje uwielbienie dla piłkarzy Legii, .
Zawsze mnie bawiły zdjęcia z meczów gdzie wiadomo, że jest raptem pół stadionu, a na trybunach ultrasowskie piekło. Mieliście głównie widzów. I mundurowych.Foxx pisze: W tle pełne trybuny.
Do zamkniętego kraju przyjeżdża flagowa drużyna okupanta i to jeszcze z republiki generalissimusa. Sam bym poszedł na taki mecz. Wnioskowanie, że to byli zajadli kibice Legii - śmiech.Foxx pisze: (...) W 1951 drużyna Dynamo Tbilisi
No bez przesady. Legia miała nie mieć kibiców w ogóle?! Takie to nie istnieje.Foxx pisze: (...) W latach 50-tych zwolennicy zaliczyli wyjazd na mecz decydujący o mistrzostwie w 1955 roku, a mianowicie do Sosnowca ze Stalą. W jubileuszowej księdze czytamy: „Zagorzali kibice Stali, a także i CWKS – z których wielu przybyło z Warszawy -
A jak było z tym zorganizowanym fanklubem Nisenbauma?
Jakie wojsko was niby odbudowało?! Czapę mieliście od początku, nawet was nie chciano przyjąć do rozgrywek, bo uznano, że nie jesteście spadkobiercą starej Legii.Foxx pisze:
Wojsko stworzyło Legię i ją odbudowało, choć bardzo szybko (1946) w związku z sowiecką okupacją pojawiła się czerwona czapa.
A przepraszam, reaktywował was pułkownik Rudolf. Ten, który jak się okazuje w czasie "reaktywacji" nie wrócił jeszcze z obozu w Niemczech.
Polonia związała się z jakąś pojedynczą komendą (przecież nie resortem nawet i żadne polityczne sprawy), szybko rzuciła to w pizdu, ale dla was to kluczowy moment jej dziejów. Wobec swoich 45 lat jesteście wyrozumiali jak Michnik dla Jaruzelskiego. Bo do 48 to sanacyjne wojsko, bo 56 to już nie była komuna i ci generałowie co wtedy przyszli, to w ogóle patrioci? I tego i tamtego.
Dobrze dobrze. Pracujcie nad sobą. Nigdy nie jest za późno na odpracowanie grzechu poparcia dla wytworów komunistycznej rzeczywistości. Ale spróbujcie też podleczyć schizofrenię (ten CWKS pierwszy z brzegu) i przejawiajcie więcej pokory wobec tych, którzy mieli naprawdę pod górkę.Foxx pisze: Każdy wybiera tradycję, jaką chce kultywować na trybunach (o ile ma na to wpływ). U nas, gdy była możliwość wyboru lub demonstracji światopoglądowej - były one konsekwentne.
Polonię gotowi bylibyście uznać za taki klub, chyba tylko gdyby ją w swoim czasie zlikwidowano.
Poloniści, szkoda, że w swoim czasie wasi działacze i kibice nie strzelili sobie w głowę, bo sam fakt, że próbowaliście przeżyć PRL równa was z CWKS. :)
Re: Kibicowska Warszawa
Wtedy:Virtus Unita Fortior pisze:Tak? A kiedy niby?Foxx pisze: A jeszcze niedawno dyskutowałeś jako kibic KSP :)
http://kibice.net/forum/viewtopic.php?f ... 20#p952622
Nie będę tej dyskusji powtarzał. Nuda.
:))) Jakie "personalne"? Do kilkupostowych wirtualnych istnień? Ja pod jednym nickiem w kibicowskim necie jestem od 10 lat. W realu również kilka osób spoza Legii wie, że ja to ja.Trudno nie zauważyć, że uwielbiasz personalne wycieczki, a sam twarzy nigdy nie pokazałeś.
Na tę "historyczną" dyskusję pozbawioną jakichkolwiek źródeł i opartą o jakieś autorytatywne twierdzenia, jak napisałem, szkoda czasu i atłasu. Wszystko jest w tym temacie.
A co tam w komentarzach na Onecie?
Re: Kibicowska Warszawa
Wy w tym fejsbukowym klubie historyka może nie wiecie, ale prawdziwe życie, szczególnie to kibicowskie toczy się poza internetem, i jeśli ktoś z waszej dwójki jest tu anonimowy i może sobie tworzyć jakieś wyimaginowane kluby historyka, to właśnie Ty.Virtus Unita Fortior pisze: Trudno nie zauważyć, że uwielbiasz personalne wycieczki, a sam twarzy nigdy nie pokazałeś.
-
Bazyliszek
- Posty: 32
- Rejestracja: 17.04.2013, 23:39
Re: Kibicowska Warszawa
Hehe, zaraz się dowiem że mi ktoś kanapki zabierał w szkole :) Nieźle, nieźle, forumowe wymiany zdań to największa perełka internetu. Nie tylko tego forum to dotyczy zresztą.
Foxx, jasne że historia nie jest czarno - biała. Komuna zeświniła nam kraj na pół wieku. Tylko jedną miarę trzeba to ogarnąć a nie jakieś gimnastyki uskuteczniać, że jak Legia miała dobrze przez całą komunę to trudno bo były takie czasy, a jak Polonia PRZEZ KILKA MIESIĘCY miała patronat milicyjny, to już j... Polonię, bo to milicyjny klub. Polonii przed wojną się kibicowało w Warszawie, taka była tendencja, że jakiś milicjant był kibicem Polonii to co, nasza wina? ;) Nie mam rozeznania komu kibicują dzisiejsi policjanci, bo nie mam kolegów w resorcie, ale myślę że ci interesujący się piłką wolą Legię. Jak każdy, kto interesuje się tylko piłką. Ja też gdybym interesował się tylko piłką, byłbym za Legią. Bo Legia ma mistrzostwo, co roku jest w czołówce ligi, gra w pucharach, mniejsza o to jak ale chociaż są wyjazdy po Europie a nie po mazowieckich pierdziszewach. I dlatego większość jest za Legią i basta. Cała reszta to dorabianie ideologii. Ktoś dobrze napisał, 90 procent ludzi nie wie kto to był generał Popławski czy jakiś inny czerwony rządzący Legią a jak wie to ma na to wy... bane. Światek kibicowski jest pełen frazesów o tym że kibicowanie to droga życia, religia, wierność barwom do końca itp. A jednocześnie najwięcej kibiców mają kluby z sukcesami, na które po prostu jest moda i kibicowanie im jest znacznie łatwiejsze i przyjemniejsze.
Legia nie miała za komuny aż tak kolorowo jak Górnik? To prawda. Hanysy za komuny były mocniejsze niż Warszawa, tym bardziej jak przypomnimy ile tej Warszawy w Warszawie zostało po 44 roku. To nie zmienia faktu, że miała dobrze. Dlatego proporcje się odwróciły, liczba kibiców Legii rosła, Polonii niestety nie. Trudno zresztą mieć pretensje o to do ludzi którzy wtedy wybierali Legię, jak tam grał np Brychczy czy Deyna a nie Polonię która balansowała między II a III ligą.
A w kręgach o których wspomina Foxx, proletariatu z peryferyjnych dzielnic czy wojska które z Marszałkiem przybyło do Warszawy, przedwojenna tradycja Polonii była czymś zupełnie obcym.
Foxx, jasne że historia nie jest czarno - biała. Komuna zeświniła nam kraj na pół wieku. Tylko jedną miarę trzeba to ogarnąć a nie jakieś gimnastyki uskuteczniać, że jak Legia miała dobrze przez całą komunę to trudno bo były takie czasy, a jak Polonia PRZEZ KILKA MIESIĘCY miała patronat milicyjny, to już j... Polonię, bo to milicyjny klub. Polonii przed wojną się kibicowało w Warszawie, taka była tendencja, że jakiś milicjant był kibicem Polonii to co, nasza wina? ;) Nie mam rozeznania komu kibicują dzisiejsi policjanci, bo nie mam kolegów w resorcie, ale myślę że ci interesujący się piłką wolą Legię. Jak każdy, kto interesuje się tylko piłką. Ja też gdybym interesował się tylko piłką, byłbym za Legią. Bo Legia ma mistrzostwo, co roku jest w czołówce ligi, gra w pucharach, mniejsza o to jak ale chociaż są wyjazdy po Europie a nie po mazowieckich pierdziszewach. I dlatego większość jest za Legią i basta. Cała reszta to dorabianie ideologii. Ktoś dobrze napisał, 90 procent ludzi nie wie kto to był generał Popławski czy jakiś inny czerwony rządzący Legią a jak wie to ma na to wy... bane. Światek kibicowski jest pełen frazesów o tym że kibicowanie to droga życia, religia, wierność barwom do końca itp. A jednocześnie najwięcej kibiców mają kluby z sukcesami, na które po prostu jest moda i kibicowanie im jest znacznie łatwiejsze i przyjemniejsze.
Legia nie miała za komuny aż tak kolorowo jak Górnik? To prawda. Hanysy za komuny były mocniejsze niż Warszawa, tym bardziej jak przypomnimy ile tej Warszawy w Warszawie zostało po 44 roku. To nie zmienia faktu, że miała dobrze. Dlatego proporcje się odwróciły, liczba kibiców Legii rosła, Polonii niestety nie. Trudno zresztą mieć pretensje o to do ludzi którzy wtedy wybierali Legię, jak tam grał np Brychczy czy Deyna a nie Polonię która balansowała między II a III ligą.
A w kręgach o których wspomina Foxx, proletariatu z peryferyjnych dzielnic czy wojska które z Marszałkiem przybyło do Warszawy, przedwojenna tradycja Polonii była czymś zupełnie obcym.
Re: Kibicowska Warszawa
Dużą liczbę Polonistów takie "atrakcje" spotkały?Foxx pisze:(...)
Exployted - pisałem już, że odwracanie w internecie chronologii wydarzeń oraz przyczyn i skutków miało by większy sens, gdybyście w tej samej sieci 10 lat temu otwarcie nie zadeklarowali woli stworzenia "drugiego jude gangu". Dzisiaj już "po jabłkach" :)
Czy "warszawskie herbatki" opierały się w efekcie faktycznych zdarzeń w stylu jede gang czy na deklaracjach z internetu?
Czy to prawda, że chłopak opisany wówczas przez GW nie był z kliamtów "h"?
Co stało się powodem zaprzestania "warszawskich herbatek"?
Dlaczego Legia ma tak duż ciśnienie na lokalnego rywala przy takiej dysproporcji sił?
I jeszcze jedno ktoś pisał o chodzeniu na Polonię dla idei, tradycji itd. Dlaczego (skoro tradycja, idea i warszawskość pełną gębą jest ważna) przez kilka lat kibicowaliście Dyskobolii (podobnie jak w Poznaniu kbicują Amice ale przynajamniej nie pierdzielą farmzonów o tradycji etc)
Re: Kibicowska Warszawa
Gwarantuje Ci, że nikt by tych tematów nie poruszał gdybyście to Wy zawsze do wszelkich tematów nie wyskakiwali "a w 58 to...". Wystarczy spojrzeć w ten temat. Dotyczyć miał tego jak kibicowsko ma się sytuacja a dowiadujemy się z niego głównie kto był prezesem kogo, kiedy itp. To samo tyczy się waszej daty założenia. Nas ona j****, ale, że przykładacie jedną miarę do swojej historii a inną do naszej to wyglądają te dyskusje zawsze tak a nie inaczej. Skoro wy rozpoczynacie lustracje to nikt nie będzie stał i nadstawiał drugiego policzka bo nie jesteście tacy święci na jakich się kreujecie. Jakbyśmy na waszą historię mieli ciśnienie to kwestia Odrowążka, milicji, daty założenia itd. nie byłaby poruszana jedynie w internetowych kłótniach, ale na transach/vlepach/oprawach itp. Czyli tak jak u Was...tylko na większą skalę.Bazyliszek pisze:Hehe, zaraz się dowiem że mi ktoś kanapki zabierał w szkole :) Nieźle, nieźle, forumowe wymiany zdań to największa perełka internetu. Nie tylko tego forum to dotyczy zresztą.
Foxx, jasne że historia nie jest czarno - biała. Komuna zeświniła nam kraj na pół wieku. Tylko jedną miarę trzeba to ogarnąć a nie jakieś gimnastyki uskuteczniać, że jak Legia miała dobrze przez całą komunę to trudno bo były takie czasy, a jak Polonia PRZEZ KILKA MIESIĘCY miała patronat milicyjny, to już j... Polonię, bo to milicyjny klub. Polonii przed wojną się kibicowało w Warszawie, taka była tendencja, że jakiś milicjant był kibicem Polonii to co, nasza wina? ;) Nie mam rozeznania komu kibicują dzisiejsi policjanci, bo nie mam kolegów w resorcie, ale myślę że ci interesujący się piłką wolą Legię. Jak każdy, kto interesuje się tylko piłką. Ja też gdybym interesował się tylko piłką, byłbym za Legią. Bo Legia ma mistrzostwo, co roku jest w czołówce ligi, gra w pucharach, mniejsza o to jak ale chociaż są wyjazdy po Europie a nie po mazowieckich pierdziszewach. I dlatego większość jest za Legią i basta. Cała reszta to dorabianie ideologii. Ktoś dobrze napisał, 90 procent ludzi nie wie kto to był generał Popławski czy jakiś inny czerwony rządzący Legią a jak wie to ma na to wy... bane. Światek kibicowski jest pełen frazesów o tym że kibicowanie to droga życia, religia, wierność barwom do końca itp. A jednocześnie najwięcej kibiców mają kluby z sukcesami, na które po prostu jest moda i kibicowanie im jest znacznie łatwiejsze i przyjemniejsze.
Legia nie miała za komuny aż tak kolorowo jak Górnik? To prawda. Hanysy za komuny były mocniejsze niż Warszawa, tym bardziej jak przypomnimy ile tej Warszawy w Warszawie zostało po 44 roku. To nie zmienia faktu, że miała dobrze. Dlatego proporcje się odwróciły, liczba kibiców Legii rosła, Polonii niestety nie. Trudno zresztą mieć pretensje o to do ludzi którzy wtedy wybierali Legię, jak tam grał np Brychczy czy Deyna a nie Polonię która balansowała między II a III ligą.
A w kręgach o których wspomina Foxx, proletariatu z peryferyjnych dzielnic czy wojska które z Marszałkiem przybyło do Warszawy, przedwojenna tradycja Polonii była czymś zupełnie obcym.
-
trzykolory
- Posty: 60
- Rejestracja: 01.03.2010, 15:30
Re: Kibicowska Warszawa
Niesmak jest duży. Ja odpowiadam tylko za siebie, ale wiem, że osób myślących podobnie jest bardzo dużo - po spadku do IV ligi dużo kibiców, wróciło na trybuny po 5 latach banicji na własne żądanie. Spadek do IV ligi to w pewien sposób - katharsis. Pogodził wszystkich, dużo osób, które "popierały" awans do E-klasy teraz także myśli inaczej.I jeszcze jedno ktoś pisał o chodzeniu na Polonię dla idei, tradycji itd. Dlaczego (skoro tradycja, idea i warszawskość pełną gębą jest ważna) przez kilka lat kibicowaliście Dyskobolii (podobnie jak w Poznaniu kbicują Amice ale przynajamniej nie pierdzielą farmzonów o tradycji etc)
1:1 było z Olimpią? :)Na przełomie '80/'90 część starych z obu ekip miała wspólne interesy, więc nie walczyli ze sobą. Z naszej strony robili to ówcześni 20-latkowie. Gdy zdaje się w 1991 w drugiej lidze Polonia grała z Olimpią Elbląg, główna grupa warszawsko-elbląska ganiała się z psami pod stadionem, ok. 30 starszych z kilkoma młodymi, w tym niżej podpisanym, siedziała na Głównej z 20 metrów od ówczesnego młyna KSP. Gdy ucieszyliśmy się po bramce dla Olimpii, siedzący obok widzowie pytali, dlaczego skoro też jesteśmy z Warszawy :) To była jedyna reakcja.
Jeszcze tak ogólnie, odnośnie tematu Kibicowska Warszawa. Wspomnienia kibica Legii ;) :
Jak sięgam pamięcią – z dawnych lat przypomina mi się tylko jeden Gość, który chodził oficjalnie po Warszawie w szalu Polonii z dumnie podniesioną głową. To była znajomość jeszcze z czasów licealnych. Nazywaliśmy go „Kolejarz”. Chłopaczyna był charakterny do bólu i mieszkał na jednym podwórku z moim koleżką, Legionistą - Wojakiem – prowadzącym się według sprawdzonych zasad szkoły gitowskiej. Kolejarz i Wojak – oficjalnie – zawsze mieli sobie coś do powiedzenia. Wojak zawsze dogryzał: - Szalik se upierz, bo ci się zielony już w czarny zamienił, he he –na co Kolejarz odpowiadał niezmiennie – To spróbuj go wziąć i mi wypierz, cwaniaczku...
Ale to były tylko takie szczypanki. W rzeczywistości Chłopaki mieli ze sobą dobrą sztamę – przypieczętowaną niezliczoną ilością wspólnych osiedlowych jazd z milicją – o co, mieszkając w dzielnicy znanej z filmu „Nie zaznasz spokoju” – nigdy nie było trudno.
Kolejarz chyba normalnie skończył naszą szkołę, a Wojaka wywalili za wielokrotną recydywke... Potem obaj jakoś zniknęli z horyzontu– a wieści na ten temat krążyły niewesołe.
Po kilku latach obu spotkałem na Łazienkowskiej. Kolejarz stał oczywiście bez barw. W przerwie meczu przybiliśmy piątki, Wojak powiedział coś do śmiechu i... już nigdy ich nie spotkałem.
Drugi Polonista, co nie dygał śmigać w ichniejszym pasiaczku- to (nazwijmy go) Bączek, który miał wątpliwą przyjemność ocierać się o nas przy okazji studiów na Uniwerku. Z tym nie dyganiem – to może nie do końca tak... Widać było, że afiszowanie się z Polonią wiele go kosztuje, ale... był twardy. Bączek był mały i gruby – i nawet nasz wydziałowy cherubinek Pietka nie miał by z nim problemów – zatem, żeby nie było, że „kalekie bijemy” – ograniczaliśmy się do okazjonalnego psychicznego terroru, po aktach którego – nasz czarnoludek przemykał korytarzami z oczami w podłodze.
Raz z Chłopakami – potężnie pochlaliśmy w szatni – i rosły nam tendencje agresywne. Popiel, Erde i ja – wbijamy się do kibla na odlewkę i tak: ja staję koło pisuaru i leję – obok sika włąśnie Bączek – a Chłopaki stoją za nim i komentują: -Patrz jaka menda. Co on ma na szyi, *****... Wstydu nie ma... –Erde, jak to jest – ja jestem z Koronki- a Polonii nienawidzę... – Cuda się zdarzają... – Erde na to z bestialskim uśmieszkiem – Chodź go utopimy w tej miseczce...
Spojrzałem na Bączka. Jakby mógł – wcisnąłby się do tej odlewaczki i prysnął kanalizacją... Powiedziałem coś głupiego – padła salwa śmiechu – i atmosferka przycichła.
Żal mi było tego koleżki po maksie... Jego czerwoną, przerażoną twarz mam przed oczami do dziś... To było naprawdę smutne i - mimo już niezłej alkoholowej palmy- nie sprawiało mi jakiejkolwiek satysfakcji.
Potem jakoś żadnych zaczepek nie pamiętam. Albo my daliśmy luza – albo on przestał chodzić w szaliku...
Te deklaracje Popiela o jego „antypolonii” – to nie była tylko czysta teoria. Pewnego późnojesiennego wieczoru zawieruszył się omotany naszym sza(L)iczkiem gdzieś w Gettcie.
Jako że to taka bardziej czarna okolica – podbija do niego trzech (inne źródło podaje dwóch) nieco młodszych, dziarsko się poruszających chłopaczków – i pyta o Legię. – Co *****, nie widać? Jasne że Legia! – z Popielem nie ma dyskusji... Na takie dictum – chłopaczkowie przygrypsili coś między sobą, padło hasło „Polonia” - i przeszli do ofensywy. Popiel niewzruszony – wypłacił jednemu z otwartej, wyciągnął „motylka” i po krótkim artystycznym pokazie otwierania noża – stanął z kosałą w łapie i najczystszą w Rzeczypospolitej Polskiej grypserą – spytał napastników czy wiedzą co czynią... Młodziaki oniemieli – Eee... to Ty swój jesteś... widzisz – kolega wyszedł z poprawczaka... chcemy się jakoś zabawić...
- Taaak? No to przybij małolat skruszke pod skrzydełko zgredzikowi – i będzie git! –rządzi będący w śiódmym niebie Kielcuch...
Pogadali jeszcze trochę i każdy poszedł w swoją stronę.
Lenarcik – taki gościu z Mazur – który był świadkiem całego zajścia – stał cały czas pod drzewem, gdzie poszedł się odpryskać – i bał się ruszyć lub dobyć pary z gęby...
30 kwietnia 1993
Tą datę zapamiętam do końca swych dni. Pojebany dzień był od początku – wszystko pod górę. Na koniec wieczorem – śmiertelnie się sciąłem ze swoją lalunią – zatem zamiast na chatę – trafiłem do Starzyka. Na stół od razy wjechała połówka – co nie spodobało się jego ówczesnej damulce, z którą miałem niebotyczną kosę. Skończyło się tak, że zrobiliśmy tą flaszeczkę – panienka wyłapała od Starzyka w chałape – i wylądowaliśmy obaj na Starówce.
Siedzimy w jednej z knajp na Rynku – idzie jakaś rozwrzeszczana grupka. Patrzę – w tej chałastrze oczywiście bryluje Popiel... Wołam go – ekipa podbija i po krótkim przetasowaniu Popiel wraz z Lenarcikiem zostają z nami. Chlamy, Starzyk zalicza zwałę i ewakuuje się wstecznie taryfą. Z **** wie kąd pojawia się przy nas jakiś żołnierz – i wykorzystując naszą pijacką łaskawość wkręca się do stolika na krzywy ryj. Lecą browarki i „postoliczna” – temat zszedł na klimaty kibicowskie. Żołnierzyk z przyjaciela staje się demonem – Legia?! To k**** w dupe jebane! Nienawidze!
– ***** –myślę- co za amok! Wstałem i z całej pary wyjebałem mu w ryj. Scenka była filmowa – bo koleś wysypał się z krzesłem, ale jego czapka od munduru znalazła się na stoliku. Dalej – to już Popiel wkleił mu trochę laczków – i trza się było zrywać- bo klimacik zaczął interesować kogo nie trzeba. Lenarcik zniknął w knajpie regulować rachunek – Popiel i ja – ze świeżo zdobytą wojskową czapkąnapruci jak wory - potoczyliśmy się uliczką w stronę pomnika Kilińskiego. Idziemy... – CeeeeeCeeeeeCeeeeeWuKaaa CeeeeeWuKaaaeeeS LEGIA!!! –leci ile w nas sił. Dochodzimy do tego pomnika: -Ej! Ciszej tam z tą Legią! – dochodzi jakoś zza winkla...
- A bo co, *****?!
- Bo Polonia tu pije...
- Taaak?! Dawaj Popiel! KaaaeS KaaaeSPeee- **** Polonia ole!
Co było dalej – znam bardziej z relacji niż z obrazów własnej świadomości...
Przede mną - nie wiem jak, jakby spadł z nieba – wyrasta wielki cień – i widzę tylko wielką pigułe... Bomba - błysk, zgrzyt szkła i.... cisza... Nic nie czuje, nie żyję... Otchłań... Po zawodach...
Popiel pada po krótkiej wymianie ciosów. Wszystko to widzi Lenarcik, który snuł się na swoje szczęście nieco dalej z tyłu.
Ktoś wali mnie z plaskaczy po facjacie... Otwieram oczy –Jezu... Co to było?!
- *****, Pawełek – ten co cię zdmuchnął – miał piąchę jak twój łeb. Myślałem, że cie zabił.
- Jak wypadłem?
- Buehehehhhh... nawet rączki nie uniosłeś! Zajebał cie jak słupa!
- Gdzie okulary?
- Nie ma ich, Pawełku... Zauszniki ci zostały na pamiątkę, cha cha cha...
Do śmiechu to akurat mi nie było. W blasku latarni mieniły się na bruku rozbite w pył szczątki moich szkiełek. Trochę niecharakternie – ale sam się prosiłem...
- *****, jak to możliwe do ***** – Popiel nie może rozkminić... – Rozjebaliśmy Manchester, a leje nas Polonia... ???
Ale mnie to gówno obchodziło... To ból całego łba, karku i pęknięte oko – stanowiło prawdziwy życiowy problem.
Po majowych świętach, z fioletwą do połowy mordą - poszedłem do lekarza... Okulistka, świetna skądinąd dupeńka, szczebiocze w niebogłosy – A kto tak pana urządził?!
Nie miałem lepszego pomysłu: – Obchodziliśmy Święto Trzeciego maja, proszę pani – i komuniści nas napadli ...
Musiałem jeszcze być w niezłym szoku – bo większego absurdu nie mogłem chyba wymyślić...
Następnego dnia zawitałem na Uniwerek. Przyciął mnie DD – i z cwaniackim mrugnięciem podsumował:
- Oczko pękło... he he… Co, Pawełek – jakaś akcja pijacka była?
- Była, była...
No jak nie – jak tak...




