Stary14 pisze:No to macie sie czym chwalić żeby ziomka po szalu rozbierać i robić mu gnój na cały kraj.
teraz to juz na bank dostane bana ale mam na to wyjebane----ty jestes po prostu pierdolniety i tyle !!!!kto sie czym chwali?? była smieszna sytuacja,śmiało sie z 500 osób to ja opisałem -nie znasz tego goscia to pilnuj swojego dupska!!!!!nie było cie tam nie wiesz to nie komentuj tylko przeczytaj i albo ci sie podoba albo nie!! ewentualnie dla podtrzymania tematu wrzuć cos od siebie!!!!
Widzisz,że masz 2 ostrzeżenia,także się uspokój trochę.Mikołajki idą,bana nie będzie ;] -S.
W zeszłym tygodniu podczas wyjazdu Cracovii na Łotwę policja eskortująca nas przy wyjeździe z Krakowa powoduje wypadek samochodowy i blokuje tym jedną z głównych arterii miasta :)
Niegdyś temat "Beka na wyjeździe" był jednym z lepszych na forum. W tym też jest trochę dobrych historii, a wydaje się zapomniany, więc odświeżam i wrzucam coś od siebie.
Wyjazd do Homla (2008 r.)
Jeden z lepszych wyjazdów. Pełen świetnych sytuacji, tekstów, itp. Opowiem jeden wątek.
Środek dnia, lekki upał. Łazimy grupką po mieście. Niby zwiedzanie, połączone z zagajaniem tamtejszych dziewczyn. Nastawienie kobiet, ogółem ludzi, pozytywne.
Dwie młode dziewczyny (Liera i druga, której imienia nie pamiętam) decydują się oprowadzić 3 z nas.
Idziemy do parku. Po drodze tłumaczymy pannom co robimy u nich w mieście. Jedynym problem jest bariera językowa - żaden z nas nie mówi po rosyjsku, a z angielskim słabo u dziewczyn. W każdym razie nasze towarzyszki słyszą coś w rodzaju:
- my przyjechaliśmy na mecz. Football. My - Legia. You - eFKa Homel. Gramy dziś wieczorem. Tonight match! Chodźcie z nami. You go with us. Wy z nami! :)
Naszym nowo poznanym koleżankom nie przeszkadza fakt, że nasz koleżka jest już pod wpływem (drugi z kolegów i ja, jesteśmy trzeźwi).
W parku dziewczyny pokazują jakiś pałacyk. Siadamy pod parasolami piwnymi - czy jak to się zwie - przy wesołym miasteczku. Kolega pyta Lierę i koleżankę czego się napiją. Grzecznie odpowiadają, że soku.
Kolega idzie do baru po napoje, moment ten wykorzystują “nasze” Białorusinki na zadanie pytania mnie i koledze:
- on jest pijany, prawda?
- no, tak delikatnie.
- to jak on będzie grał?!
:))
Trudno nam było powstrzymać śmiech. Nasze delikatne koleżanki nie wyobrażały sobie, że ktoś może mieć tak poukładane w głowie, żeby pojechać te paręset kilometrów na mecz i nie grać lecz “tylko” kibicować :)
Kolega wraca z tacą browarów, co lekko peszy “nasze” panienki.
Ale rozmowa dalej się klei. Dziewczyny zapraszane są na wizytę w Warszawie, gdzie będziemy bawić się w klubach, itp.
W pewnym momencie kolega mówi do uprzatrzonej wcześniej ślicznotki:
o cholera jasna, ale ty jesteś piękna!
ja nie Liera!! Ona Liera!!
I foch jak c*** :)
Niestety kolega będąc zmęczonym procentami oraz temperaturą powietrza, nawet nie zrozumiał z czego wynikało to nieporozumienie :)
Kilka lat wstecz czekaliśmy w autokarze po meczu, wtedy zagadał z nami kierowca który mówił że już z wieloma ekipami przemierzył całą Polskę, na tyle wyczuł klimaty wyjazdowe by wiedzieć że rzadko psy pozwalają na zakupy podczas wyjazdów dlatego miał skitrane dwie, trzy zgrzewki najtańszych marketowych browarów które sprzedawał po 3 zł co mu się opłaciło aż do czasu gdy wiózł jedną z małopolskich ekip (nie podam nazwy by nie siać napinki :)
Wzieli browary i zapłacili mi dwoma banknotami które na drugi dzień okazały się fałszywe jak poszedł nimi płacic jakieś rachunki, dzięki czemu wylądował na psiarni i musiał się tłumaczyć.
na poczadku pierwsze chwile bylo smieszne, pozniej juz ciagniecie tematu i wieje nuda. To tak abstrahując do Lechii w Szczecinie gdzie fajnie pojechali ze "stalinem" ale pod ta sama nute w bialymstkou spiewali i juz smisznie nie bylo
Suczysko pisze:na poczadku pierwsze chwile bylo smieszne, pozniej juz ciagniecie tematu i wieje nuda. To tak abstrahując do Lechii w Szczecinie gdzie fajnie pojechali ze "stalinem" ale pod ta sama nute w bialymstkou spiewali i juz smisznie nie bylo
Na czym? na poczadku ? mam tylko nadzieje, ze to literówka... ale chyba się mylę
wyjazd do Tychów na GKS wymiana uprzejmości z miejscowymi po chwili od nas cały sektor skanduje cała kryta odpowiada kto był w Tychach ten wie że trybuny są podzielone trybuną krytą na której rośnie trawa i nikogo tam nie ma :)
Pojechalismy kiedys busem na wyjazd gdzies koło Warszawy juz nie pamiętam. Kierowca umilil sobie czekanie.. gibonem.. efekt był taki ze wracal jeden z nas bo kierowca spiewał.. isc ciągle isc w strone słonca!.. a z nim cały bus. Zaznaczam ze kierowca kolo 40 i prywatny przewoznik:0 oby wiecej takich..
jakies 2-3 lata temu jechalismy na wyjazd do Łęcznej chyba. Popijalismy sobie wódeczke z gwinta no i z grzecznosci zapytalismy czy kierowca tez sie napije a on na to ze chętnie i wypił kilka ładnych łyczków wódki. Troche to było dla nas zaskoczenie;) ale kierowca spoko,ogarnial wyjazdy
Wyjazd na Lechie rejsówką. A właściwie powrót :D Postój w Bydgoszczy i H. udał się na stacje na bajerkę do nawet ładnej konduktorki :) cały wagon mu hasła że H.- Ty mosz żona itp. a po chwili cały wagon śpiewa "bo ona robi loda mu" i "a ja będę Twym aniołem" :D
PierszePierdolnięcie pisze:Najebali im to najebali, a media drążą temat jak by co najmniej kibice kilku utopili w bałtyku albo powiesili na molo.
Niech Ruch na następnym meczu zrobi konkretną meksykańską fale i będzie po sprawie.
Kiedys jechalismy do Gdanska, w Warszawie zatrzymalismy sie na chwile na Zachodniej lub Wschodniej, juz nie pamietam ktory to byl dworzec. Bylo nas grubo ponad tysiac (jechalismy na Lechie). Perony puste, z pociagu malo kto wysiada bo to tylko 2-3 min postoj. Nagle widzimy jak toczy sie maly zoltek w gajerku po peronie i nas obcina i zaczynamy sobie spiewac "Wisla Krakow aeaeao". Ten jakby sie nagle ocknal i podbija pod sam pociag i jak nie huknie "LEGIAA!". Wszyscy w szoku... Konsternacja, ktos tam juz drzwi otwiera zeby wysiasc a ten nagle dodaje "ku***!". Oczywiscie beka nieziemska bo wiekszosc od paru ladnych godzin w gazie, pociag rusza, a ten zoltek nagle wyciaga z jakiejs aktowki flage Polski i trzonek, naklada ja na niego i zaczyna biec za pociagiem machajac flaga i spiewajac z nami... Nigdy tego nie zapomne ;)