Śmieszne sytuacje na wyjazdach(i u siebie)
Moderatorzy: Automoderation, Zorientowany, LechiaCHWM
Skąd wydarliście ten walec?trombel pisze: ...w tym roku w Zabrzu po meczu równiez było śmiesznie..aby się nie rozpisywać wrzucam filmiki:
1---> http://www.youtube.com/watch?v=JyNCoxGdoSw
2---> http://www.youtube.com/watch?v=n1s-9Qah2aU
3---> http://www.youtube.com/watch?v=6tjHObRlWq0
Poprostu pogratulowac synka...jeden z nich zauwaza...piekne krzeslo ogrodowe,ktore bylo na sprzedaz za...150 zl! Dlugo sie nie zastanawia i krzeslo zostaje pozyczone do autobusu. Po powrocie do domu,pozna noca,kolo stawia krzeslo w ogrodzie,gdzie na drugi dzien z rana znajduje je matka i wzruszona dziekujac synowi ,mowi,ze nie pamieta kiedy ostatnio otrzymala tak drogi prezent
-
dr.DziurQuen
- Posty: 10
- Rejestracja: 12.06.2007, 11:10
po jednym z meczy w Słupsku i sporych baletach wracajac w nocy zawija nas psiarnia. Jedziemy w 3 (pod wplywem oczywiscie) w suce, w pewnym momencie jeden z nas gada do psa :"daj mi po pizze zadzwonic-teraz jedziemy na komende, potem staniecie przed sadem-a to c*** niech beda bułki"
pies nie wiedzial co gadac, ja pobeczalem sie ze smiechu, a tego belkotliwego glosu nie zapomne
pies nie wiedzial co gadac, ja pobeczalem sie ze smiechu, a tego belkotliwego glosu nie zapomne
Pare latek temu dwóch kumpli indywidualistów wybrało się na nasz wyjazd na Raków. Byli "nieco" pod wpływem i po drodze zobaczyli gliniarza wystającego od pasa w górę zza płotu. Jeden powiedział do drugiego: ty widzisz, ten pies ma chyba ze 3 metry. Jak podeszli bliżej okazało się, że był on na ...koniu.
Ta samam dwójka mniej więcej w tym samym okresie zawędrowała do Opola. Wchodzą nagrzani ze stadionu, po czym jeden z nich zaproponoał drogę na dworzec na skruty. Po godzinnym marszu (normalnie to kwestia max 20 minut)prowadzony pyta przewodnika: a któy ty raz jesteś w Opolu?Odpowiedz brzmiała :pierwszy. Pytają się napotkaną babcię, o drogę na dworzec a ta "O Jesus, Maria". Do Bytomia wrócili dopiero na następny dzień
Ta samam dwójka mniej więcej w tym samym okresie zawędrowała do Opola. Wchodzą nagrzani ze stadionu, po czym jeden z nich zaproponoał drogę na dworzec na skruty. Po godzinnym marszu (normalnie to kwestia max 20 minut)prowadzony pyta przewodnika: a któy ty raz jesteś w Opolu?Odpowiedz brzmiała :pierwszy. Pytają się napotkaną babcię, o drogę na dworzec a ta "O Jesus, Maria". Do Bytomia wrócili dopiero na następny dzień
Rob Roy pisze:Poprostu pogratulowac synka...jeden z nich zauwaza...piekne krzeslo ogrodowe,ktore bylo na sprzedaz za...150 zl! Dlugo sie nie zastanawia i krzeslo zostaje pozyczone do autobusu. Po powrocie do domu,pozna noca,kolo stawia krzeslo w ogrodzie,gdzie na drugi dzien z rana znajduje je matka i wzruszona dziekujac synowi ,mowi,ze nie pamieta kiedy ostatnio otrzymala tak drogi prezent
zdaje sie ze nigdy nie byłes na żadnym większym wyjeździe, nie zrozumiesz tego poprostu
Chyba nie wiesz o co mi chodzi. Nie raz bralem udzial w promocji, ale kilka lat temu sobie odpuscilem. Smieszylo mnie i smieszy jak slysze, ze ekipa X chciala zajebac cos nietuznikowego, jak np. automat albo inne rarytasy. Ale zeby dawac to w prezencie matce?Weltal pisze:Rob Roy pisze:Poprostu pogratulowac synka...jeden z nich zauwaza...piekne krzeslo ogrodowe,ktore bylo na sprzedaż za...150 zl! Dlugo sie nie zastanawia i krzeslo zostaje pozyczone do autobusu. Po powrocie do domu,pozna noca,kolo stawia krzeslo w ogrodzie,gdzie na drugi dzien z rana znajduje je matka i wzruszona dziekujac synowi ,mowi,ze nie pamieta kiedy ostatnio otrzymala tak drogi prezent
zdaje sie ze nigdy nie byłes na żadnym większym wyjeździe, nie zrozumiesz tego poprostu
A jezeli chodzi o pierwsze zdanie w Twoim poscie, to sie mylisz :o .
Ze 2/3 lata temu po powrocie z jakiegoś wyjazdu (nie pamietam dokładnie, chyba Płock), policja odprowadza wszystkie autokary (kilka/kilkanaście ich było) pod torwar. Było około 2 rano. Mijając kolejne autokary i kolejnych ludzi z nich wysiadających nagle słyszę jakąś szamotanine przy wyjściu z jednego pojazdu. Podbiega troche psiarni i wszystko się uspokaja. Po chwili słyszę gadkę jednego psa do drugiego: takie porządne chłopaki się wydawały, a video chciały podpierdolić

-
cypis-1948
- Posty: 222
- Rejestracja: 01.05.2007, 17:13
Co do wspomnianej wyżej jakiejś histori z powinietym krzesłem, byłem ostatnio swiadkiem podobnej akcji. Mianowicie nie tak dawno temu, na jakiejś wioseczce z okazji B-klaowego meczu, po zakończeniu pierwszej połowy, część ekipy poszła na jakieś zakupy. Po kilkunastu minutach wpada ziomek targając coś za sobą było to również jakieś plastikowe siedzisko z pobliskiego ogródka piwnego. Cały sprawca lekko podchmielony, wyraźnie zadowolony z zanstniałgo faktu.. Po jakimś czasie podpuszczony wykorzystał ów krzesło jako "gniazdo" do rozkręcania dopingu. Zamiast zostawić krzesełko gdzieś na boichu zdecydował sie je powinąć do domu, zapewne na działke
Na krzesełku siedziało jeszcze pare osób gdy udawaliśmy się spowrotem na pkp, jakimś skrótem przez pole, a jakim zachwyceniem okazało sie trafienie tam na zajebistą kupe snopków. No i cała chołota jak jakiś wsioki wjebaliśmy się na szczyt tego siana z flagą, no i tym krzesełkiem oczywiście.
-
cypis-1948
- Posty: 222
- Rejestracja: 01.05.2007, 17:13
http://www.youtube.com/watch?v=GBpEfc5Uw6s Konsekwencje zabawy walcem na wyjeżdzie w Zabrzu(patrz 2 strony wcześniej)
http://www.youtube.com/watch?v=z1mhr_zWgUE -Bełchatów
http://www.youtube.com/watch?v=z1mhr_zWgUE -Bełchatów
Re: Śmieszne sytuacje na wyjazdach(i u siebie)
Ponownie odswiezam temat...
Re: Śmieszne sytuacje na wyjazdach(i u siebie)
http://www.youtube.com/watch?v=mZ7PCk4H ... re=related" target="_blank , oby więcej takich
myśle ze sie nadaje do tematu.
Re: Śmieszne sytuacje na wyjazdach(i u siebie)
Ekipa szyderczy palec prezentuje:
http://www.youtube.com/watch?v=a1doJeGW0us" target="_blank
http://www.youtube.com/watch?v=a1doJeGW0us" target="_blank
http://www.youtube.com/watch?v=a1doJeGW0us" target="_blank
http://www.youtube.com/watch?v=a1doJeGW0us" target="_blank
Re: Śmieszne sytuacje na wyjazdach(i u siebie)
co tam śpiewają nic nie rozumiemZnawca GŚ pisze:Ekipa szyderczy palec prezentuje:
http://www.youtube.com/watch?v=a1doJeGW0us" target="_blank" target="_blank
http://www.youtube.com/watch?v=a1doJeGW0us" target="_blank" target="_blank
Re: Śmieszne sytuacje na wyjazdach(i u siebie)
Byłem ostatnio kilka dni na Węgrzech. Przygraniczna wiocha, klimat górskiego miasteczka - ogólnie cisza, spokój i ładna pogoda. Idę sobie pewnego wieczora po tej mieścinie w koszulce Cracovii, a tu koleś mijający mnie na ulicy intonuje łamaną polszczyzną ogólnie znaną pieśń: "Lech, Areczka, Cracovia..".
odbiłem więc do niego z jakąś gadką po polsku a tu okazało się że to jest miejscowy i zaczął te swoje wywody: "ege szege eszte meszte...". Do końca życia nie zrozumiem skąd znał tą naszą piosnenkę. Pewnie kiedyś ktoś tak intensywnie bawił się tam w pasiastych koszulkach że się chłopina nauczył 
-
ŁKS Podgórna
- Posty: 79
- Rejestracja: 13.09.2009, 14:57
Re: Śmieszne sytuacje na wyjazdach(i u siebie)
odświeżę temat bo chyba warto ;)
-
CiemnaStronaMiasta
- Posty: 9
- Rejestracja: 20.11.2009, 21:22
- Lokalizacja: Połódnie
Re: Śmieszne sytuacje na wyjazdach(i u siebie)
rownież odświeżam bo chetnie poczytał bym o rożnego rodzaju fajnych sytuacjach
Re: Śmieszne sytuacje na wyjazdach(i u siebie)
Wracając kiedyś z meczu w Kielcach zatrzymaliśmy się w przydrożnej knajpie.Z nami 2 transportery policyjne.Kilka minut postoju na odlanie się i papierosa po czym pakujemy się i jazda.Jakieś pół kilometra dalej eskortujący nas psy karzą się nam zatrzymać a jednocześnie jeden transporter zawraca i na sygnale zapieprza z powrotem.Okazało się że gliniarze zostawili kolegę w sraczu !
Re: Śmieszne sytuacje na wyjazdach(i u siebie)
Rok 2000,wyjazd Rakowa do Łęcznej.Busa w okolicach Radomia zatrzymuje drogówka.Po rutynowej kontroli pytają drajwera gdzie i po co jedzie, na co ten, zgodnie z jak mu się wydawało prawdą odpowiada,że na przysięgę do Łęcznej.Wszystko byłoby ok tylko że w Łęcznej nie ma jednostki wojskowej o czym psy od razu raczyły kierowce powiadomić.Ten mocno zdziwiony postanowił uwierzyć jednak pasażerom busa a o swoim błędzie przekonał się dopiero pod stadionem Górnika:-)
-
Troublemaker
- Posty: 1285
- Rejestracja: 27.02.2007, 17:37
- Lokalizacja: Małopolska
Re: Śmieszne sytuacje na wyjazdach(i u siebie)
Akurat jedna sytuacja mi się przypomniała....
W czasie powrotu z Opoczna, bodajże w 2001 roku część z nas weszła do przydrożnego baru. Gdy z tego lokalu zaczęły "znikać" różne produkty właścicielka zaczęła...... obdarowywać jednego z naszych fanów różnymi "frykasami" ( zapiekanka, coca-cola, chipsy....), gdyż rozpoznała w nim kumpla swego syna. :)
...osoby promujące nie miały serca dalej tego robić...:)
_________________
W czasie powrotu z Opoczna, bodajże w 2001 roku część z nas weszła do przydrożnego baru. Gdy z tego lokalu zaczęły "znikać" różne produkty właścicielka zaczęła...... obdarowywać jednego z naszych fanów różnymi "frykasami" ( zapiekanka, coca-cola, chipsy....), gdyż rozpoznała w nim kumpla swego syna. :)
...osoby promujące nie miały serca dalej tego robić...:)
_________________
Re: Śmieszne sytuacje na wyjazdach(i u siebie)
Jakiego klubu jesteś kibicem, z kim Legia wtedy dokładnie grała?
Tygodniki "Nasza Legia" z tamtych lat mam praktycznie wszystkie numery oraz bywałem na większości meczów na Łazienkowskiej i sobie po prostu nie przypominam tej sytuacji ;)
Tygodniki "Nasza Legia" z tamtych lat mam praktycznie wszystkie numery oraz bywałem na większości meczów na Łazienkowskiej i sobie po prostu nie przypominam tej sytuacji ;)
Re: Śmieszne sytuacje na wyjazdach(i u siebie)
sorki-LEGIA-RUCH-bodajże jakiś puchar bo jeszcze w tym samym sezonie byliśmy na Legii w 500 osób
Re: Śmieszne sytuacje na wyjazdach(i u siebie)
po meczu Unia - Hutnik (31.05.2009)
http://www.youtube.com/watch?v=2vfS6Ezcg3s
http://www.youtube.com/watch?v=2vfS6Ezcg3s
-
Docent Furman
- Posty: 38
- Rejestracja: 14.09.2009, 14:12
Re: Śmieszne sytuacje na wyjazdach(i u siebie)
dominik1, on przez megafon to mówił? Bo tez sobie czegoś takiego nie przypominam żeby Żyleta słuchała jednego kolesia z sektora gości. Mam wszystkie numery "Naszej Legii" z tamtego okresu i również, tak jak Mazi nie pamiętam tych zdjęć ani opisu tej sytuacji.
Re: Śmieszne sytuacje na wyjazdach(i u siebie)
Prośba,dajcie jakiś link o tym kolesiu albo skan jak będziecie mieli
-
ostrykrokodylec
- Posty: 148
- Rejestracja: 30.10.2009, 14:47
Re: Śmieszne sytuacje na wyjazdach(i u siebie)
W zeszłym tygodniu podczas wyjazdu Cracovii na Łotwę policja eskortująca nas przy wyjeździe z Krakowa powoduje wypadek samochodowy i blokuje tym jedną z głównych arterii miasta :)
-
zwykły chłopak
- Posty: 28
- Rejestracja: 08.01.2013, 03:15
Re: Śmieszne sytuacje na wyjazdach(i u siebie)
Niegdyś temat "Beka na wyjeździe" był jednym z lepszych na forum. W tym też jest trochę dobrych historii, a wydaje się zapomniany, więc odświeżam i wrzucam coś od siebie.
Wyjazd do Homla (2008 r.)
Jeden z lepszych wyjazdów. Pełen świetnych sytuacji, tekstów, itp. Opowiem jeden wątek.
Środek dnia, lekki upał. Łazimy grupką po mieście. Niby zwiedzanie, połączone z zagajaniem tamtejszych dziewczyn. Nastawienie kobiet, ogółem ludzi, pozytywne.
Dwie młode dziewczyny (Liera i druga, której imienia nie pamiętam) decydują się oprowadzić 3 z nas.
Idziemy do parku. Po drodze tłumaczymy pannom co robimy u nich w mieście. Jedynym problem jest bariera językowa - żaden z nas nie mówi po rosyjsku, a z angielskim słabo u dziewczyn. W każdym razie nasze towarzyszki słyszą coś w rodzaju:
- my przyjechaliśmy na mecz. Football. My - Legia. You - eFKa Homel. Gramy dziś wieczorem. Tonight match! Chodźcie z nami. You go with us. Wy z nami! :)
Naszym nowo poznanym koleżankom nie przeszkadza fakt, że nasz koleżka jest już pod wpływem (drugi z kolegów i ja, jesteśmy trzeźwi).
W parku dziewczyny pokazują jakiś pałacyk. Siadamy pod parasolami piwnymi - czy jak to się zwie - przy wesołym miasteczku. Kolega pyta Lierę i koleżankę czego się napiją. Grzecznie odpowiadają, że soku.
Kolega idzie do baru po napoje, moment ten wykorzystują “nasze” Białorusinki na zadanie pytania mnie i koledze:
- on jest pijany, prawda?
- no, tak delikatnie.
- to jak on będzie grał?!
:))
Trudno nam było powstrzymać śmiech. Nasze delikatne koleżanki nie wyobrażały sobie, że ktoś może mieć tak poukładane w głowie, żeby pojechać te paręset kilometrów na mecz i nie grać lecz “tylko” kibicować :)
Kolega wraca z tacą browarów, co lekko peszy “nasze” panienki.
Ale rozmowa dalej się klei. Dziewczyny zapraszane są na wizytę w Warszawie, gdzie będziemy bawić się w klubach, itp.
W pewnym momencie kolega mówi do uprzatrzonej wcześniej ślicznotki:
o cholera jasna, ale ty jesteś piękna!
ja nie Liera!! Ona Liera!!
I foch jak c*** :)
Niestety kolega będąc zmęczonym procentami oraz temperaturą powietrza, nawet nie zrozumiał z czego wynikało to nieporozumienie :)
Wyjazd do Homla (2008 r.)
Jeden z lepszych wyjazdów. Pełen świetnych sytuacji, tekstów, itp. Opowiem jeden wątek.
Środek dnia, lekki upał. Łazimy grupką po mieście. Niby zwiedzanie, połączone z zagajaniem tamtejszych dziewczyn. Nastawienie kobiet, ogółem ludzi, pozytywne.
Dwie młode dziewczyny (Liera i druga, której imienia nie pamiętam) decydują się oprowadzić 3 z nas.
Idziemy do parku. Po drodze tłumaczymy pannom co robimy u nich w mieście. Jedynym problem jest bariera językowa - żaden z nas nie mówi po rosyjsku, a z angielskim słabo u dziewczyn. W każdym razie nasze towarzyszki słyszą coś w rodzaju:
- my przyjechaliśmy na mecz. Football. My - Legia. You - eFKa Homel. Gramy dziś wieczorem. Tonight match! Chodźcie z nami. You go with us. Wy z nami! :)
Naszym nowo poznanym koleżankom nie przeszkadza fakt, że nasz koleżka jest już pod wpływem (drugi z kolegów i ja, jesteśmy trzeźwi).
W parku dziewczyny pokazują jakiś pałacyk. Siadamy pod parasolami piwnymi - czy jak to się zwie - przy wesołym miasteczku. Kolega pyta Lierę i koleżankę czego się napiją. Grzecznie odpowiadają, że soku.
Kolega idzie do baru po napoje, moment ten wykorzystują “nasze” Białorusinki na zadanie pytania mnie i koledze:
- on jest pijany, prawda?
- no, tak delikatnie.
- to jak on będzie grał?!
:))
Trudno nam było powstrzymać śmiech. Nasze delikatne koleżanki nie wyobrażały sobie, że ktoś może mieć tak poukładane w głowie, żeby pojechać te paręset kilometrów na mecz i nie grać lecz “tylko” kibicować :)
Kolega wraca z tacą browarów, co lekko peszy “nasze” panienki.
Ale rozmowa dalej się klei. Dziewczyny zapraszane są na wizytę w Warszawie, gdzie będziemy bawić się w klubach, itp.
W pewnym momencie kolega mówi do uprzatrzonej wcześniej ślicznotki:
o cholera jasna, ale ty jesteś piękna!
ja nie Liera!! Ona Liera!!
I foch jak c*** :)
Niestety kolega będąc zmęczonym procentami oraz temperaturą powietrza, nawet nie zrozumiał z czego wynikało to nieporozumienie :)
-
zwykły chłopak
- Posty: 28
- Rejestracja: 08.01.2013, 03:15
Re: Śmieszne sytuacje na wyjazdach(i u siebie)
Kurna, temat dalej stoi.
Ma ktoś może jakiś link (albo jakoś zgrane czy coś) do poprzedniego tematu "BEKA NA WYJEŹDZIE"??
Ma ktoś może jakiś link (albo jakoś zgrane czy coś) do poprzedniego tematu "BEKA NA WYJEŹDZIE"??
-
zwykły chłopak
- Posty: 28
- Rejestracja: 08.01.2013, 03:15
Re: Śmieszne sytuacje na wyjazdach(i u siebie)
podziękował
Re: Śmieszne sytuacje na wyjazdach(i u siebie)
Kilka lat wstecz czekaliśmy w autokarze po meczu, wtedy zagadał z nami kierowca który mówił że już z wieloma ekipami przemierzył całą Polskę, na tyle wyczuł klimaty wyjazdowe by wiedzieć że rzadko psy pozwalają na zakupy podczas wyjazdów dlatego miał skitrane dwie, trzy zgrzewki najtańszych marketowych browarów które sprzedawał po 3 zł co mu się opłaciło aż do czasu gdy wiózł jedną z małopolskich ekip (nie podam nazwy by nie siać napinki :)
Wzieli browary i zapłacili mi dwoma banknotami które na drugi dzień okazały się fałszywe jak poszedł nimi płacic jakieś rachunki, dzięki czemu wylądował na psiarni i musiał się tłumaczyć.
Wzieli browary i zapłacili mi dwoma banknotami które na drugi dzień okazały się fałszywe jak poszedł nimi płacic jakieś rachunki, dzięki czemu wylądował na psiarni i musiał się tłumaczyć.
