Piro Shop

CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

ultras, hooligans, liczby, ciekawostki, informacje, opisy

Moderatorzy: Zorientowany, LechiaCHWM

ODPOWIEDZ
dolce
Posty: 121
Rejestracja: 07.03.2007, 20:13
Lokalizacja: WMG

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: dolce » 16.01.2017, 15:50

No właśnie, 99 rok, wiosną bodajże. Dobre i ciekawe czasy.

Piro Shop

GREEN2016
Posty: 55
Rejestracja: 13.02.2016, 22:40

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: GREEN2016 » 16.01.2017, 16:33

za Ruchem ! pisze:
dolce pisze:Siemanko. A te wydarzenia o których gaworzycie nie miały czasem miejsca dwa lata później, przy okazji meczu Polska-Szwecja?
Ruch pod estakadą oraz Cracovia po meczu w ciemnościach...
Akcja z Lechią pod estakadą gdzie z Ruchem była Triada i Tychy miała miejsce przy okazji meczu ze Szwedami w 1999 roku. Na górze naszego sektora swoją obecność zaznacza Górnik i chwilę po tym pali wrotki. Dobre czasy.
Na Polska-Szwecja nie byłem. fakt środa,marzec i z opowiadań wiem że plecy z tą całą koalicją. od nas coś ok 200 osób.

PW2014
Posty: 89
Rejestracja: 06.01.2014, 14:26

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: PW2014 » 16.01.2017, 19:46

Beha pisze:https://www.youtube.com/watch?v=UC4HzKm7psw

Największa wojna, jaką chyba widziałem na żywo. Parę razy strzelbom kończył się zapas amunicji - wycofywali się za jakąś lodówę i im w paczkach podawano uzupełnienia pocisków. Psy , które chciały wjechać na sektor, wyłapały niemałe smary. Pełno sprzętu do walki z nimi było: ławki oraz metalowe pręty, które odskakiwały od ogrodzenia naprędce spawanego. Po meczu kilka przypadkowo zawiniętych osób wyłapuje sanki. W czasie meczu z boku sektora podjazdu próbuje Jaga- pod koniec meczu z sektora wydostaje się kilku paru partyzantów, którzy kroją fanę Emigranci w barwach Jagi. Z tego co pamiętam chwilę wcześniej albo chwile później Jaga też zaliczyła mocny dym z psami, chyba nawet zakończyli przed końcem mecz. A sam mecz pierwszy raz odbył się na stadionie Hetmana (tam gdzie dziś gra Jaga), ale sam obiekt kilka dni wcześniej robił jeszcze za duży bazar - "sprzętu tam nie brakował, jak z sektora można było wejść/wyjść bez większych problemów. Ot, prowizorka
Ten mecz był rozgrywany w ramach Pucharu Polski. W poprzedniej rundzie Legia grała z Koroną. Na meczu w Kielcach też było grubo.

https://www.youtube.com/watch?v=QO9gPbcJaN0

Lari
Posty: 271
Rejestracja: 21.02.2011, 16:50

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Lari » 17.01.2017, 00:02

PW2014 pisze: Ten mecz był rozgrywany w ramach Pucharu Polski. W poprzedniej rundzie Legia grała z Koroną. Na meczu w Kielcach też było grubo.
https://www.youtube.com/watch?v=QO9gPbcJaN0
Korona 06', Jaga 04', 2 lata przerwy było między tymi meczami, gwoli ścisłości.
exitus acta probat.

nrth
Posty: 876
Rejestracja: 18.11.2010, 13:03

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: nrth » 17.01.2017, 09:16

dolce pisze:Siemanko. A te wydarzenia o których gaworzycie nie miały czasem miejsca dwa lata później, przy okazji meczu Polska-Szwecja?
Ruch pod estakadą oraz Cracovia po meczu w ciemnościach...
To o czym pisze cocci to faktycznie Polska-Anglia, awantura ze sektorem w czasie przerwy bodajże
Przy okazji Polska-Szwecja spotkanie mialo miejsce po meczu
za kim jestes?

arleska2
Posty: 47
Rejestracja: 27.12.2016, 11:13

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: arleska2 » 17.01.2017, 11:48

za Ruchem ! pisze:
dolce pisze:Siemanko. A te wydarzenia o których gaworzycie nie miały czasem miejsca dwa lata później, przy okazji meczu Polska-Szwecja?
Ruch pod estakadą oraz Cracovia po meczu w ciemnościach...
Akcja z Lechią pod estakadą gdzie z Ruchem była Triada i Tychy miała miejsce przy okazji meczu ze Szwedami w 1999 roku. Na górze naszego sektora swoją obecność zaznacza Górnik i chwilę po tym pali wrotki. Dobre czasy.[/q

Stałem nad Górnikiem.Nagle dziwnym trafem na tym samym sektorze zjawia się Ruch z Tyskimi...Górnik zrywa się od razu ,a wszystko psuje zajebista świeca dymna ,która wszystko zasłoniła.Nic nie było widać .Dodam,że stałem obok kilku gości z Tychów,którzy dopiero na meczu dowiedzieli się od swoich ziomali,że na ten mecz jest układ z Ruchem.Dziwna akcja.Przed meczem widziałem grasującą Triadę pod stadionem.Sam widok kilkudziesięciu mutantów budził podziw i strach u wielu.Prawda jest taka,że w tamtych czasach Triada rozdawała karty.Pamiętam również typów z Cracovii,a raczej pajaców ,którzy latali wokół Śląskiego i proponowali solówki na kosy.Tupeciarze...

strona-praska
Posty: 239
Rejestracja: 31.03.2010, 21:57

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: strona-praska » 17.01.2017, 12:54

Beha pisze:https://www.youtube.com/watch?v=UC4HzKm7psw

Największa wojna, jaką chyba widziałem na żywo. Parę razy strzelbom kończył się zapas amunicji - wycofywali się za jakąś lodówę i im w paczkach podawano uzupełnienia pocisków. Psy , które chciały wjechać na sektor, wyłapały niemałe smary. Pełno sprzętu do walki z nimi było: ławki oraz metalowe pręty, które odskakiwały od ogrodzenia naprędce spawanego. Po meczu kilka przypadkowo zawiniętych osób wyłapuje sanki. W czasie meczu z boku sektora podjazdu próbuje Jaga- pod koniec meczu z sektora wydostaje się kilku paru partyzantów, którzy kroją fanę Emigranci w barwach Jagi. Z tego co pamiętam chwilę wcześniej albo chwile później Jaga też zaliczyła mocny dym z psami, chyba nawet zakończyli przed końcem mecz. A sam mecz pierwszy raz odbył się na stadionie Hetmana (tam gdzie dziś gra Jaga), ale sam obiekt kilka dni wcześniej robił jeszcze za duży bazar - "sprzętu tam nie brakował, jak z sektora można było wejść/wyjść bez większych problemów. Ot, prowizorka
Warto dodać, że na trasie psy cofnęły dwa autokary składu sportowego z Legii (prawie 90 osób). Czasy kiedy nikt nie kalkulował i szedł ostro w dym. Piękna sprawa.

nisc
Posty: 1800
Rejestracja: 26.02.2007, 20:26

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: nisc » 17.01.2017, 15:54

arleska2 pisze:
za Ruchem ! pisze:
dolce pisze:Siemanko. A te wydarzenia o których gaworzycie nie miały czasem miejsca dwa lata później, przy okazji meczu Polska-Szwecja?
Ruch pod estakadą oraz Cracovia po meczu w ciemnościach...
Akcja z Lechią pod estakadą gdzie z Ruchem była Triada i Tychy miała miejsce przy okazji meczu ze Szwedami w 1999 roku. Na górze naszego sektora swoją obecność zaznacza Górnik i chwilę po tym pali wrotki. Dobre czasy.[/q

Stałem nad Górnikiem.Nagle dziwnym trafem na tym samym sektorze zjawia się Ruch z Tyskimi...Górnik zrywa się od razu ,a wszystko psuje zajebista świeca dymna ,która wszystko zasłoniła.Nic nie było widać .Dodam,że stałem obok kilku gości z Tychów,którzy dopiero na meczu dowiedzieli się od swoich ziomali,że na ten mecz jest układ z Ruchem.Dziwna akcja.Przed meczem widziałem grasującą Triadę pod stadionem.Sam widok kilkudziesięciu mutantów budził podziw i strach u wielu.Prawda jest taka,że w tamtych czasach Triada rozdawała karty.Pamiętam również typów z Cracovii,a raczej pajaców ,którzy latali wokół Śląskiego i proponowali solówki na kosy.Tupeciarze...
Co do "tupeciarzy" to tu się nie zgodzę, dla ówczesnej Cracovii nóż był jak saszetka dla dzisiejszych selfichuliganow...przed Niemcami za tunelem koło knajpy "Pod Kasztelanami" zastąpiła nam drogę policja, wtedy T. z Cracovii wybiegł przed szereg z takim dużym zawiniatkiem pełnym sprzętu ogrodowego...wysypal to i każdy wziął to co mu pasowało do łapy...ruszyliśmy na ZOMO które zwyczajnie się zesralo...ale nie ma się co dziwić jeśli taki np Zi. z Cracovii wbił w tarcze zomowcomi nóż a'la Rambo a zaraz obok ktoś pierd...policjanta przez środek helmu młotem że hełm pękł jak orzeszek....jeden z młodych zomowcow po prostu zemdlal...przeszliśmy się po tej policji nieco, choć czekali większą siła kawałek dalej i tam już nie dało rady się przebić i koniec końców wylądowalismy na sektorze nominalnie gości, odcieci np. od harcow Pogoni z hitlerowcam....to samo w Paryżu przeciwko Wietnamcom...można się zgadzać lub nie, ale Cracovia noży używała a nie tylko pozowala z nimi do foteczek..
Czasem się człowiek zastanawiał jak Wisła wytrzymała, no ale jak wiemy wytrzymali...co dla mnie osobiście jest czymś niepojetym, przy akcjach które sam widziałem.....
TYBET JEST SERBSKI

PW2014
Posty: 89
Rejestracja: 06.01.2014, 14:26

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: PW2014 » 17.01.2017, 18:41

Lari pisze:
PW2014 pisze: Ten mecz był rozgrywany w ramach Pucharu Polski. W poprzedniej rundzie Legia grała z Koroną. Na meczu w Kielcach też było grubo.
https://www.youtube.com/watch?v=QO9gPbcJaN0
Korona 06', Jaga 04', 2 lata przerwy było między tymi meczami, gwoli ścisłości.
Nie ten sezon. Korona z Legią grała jeszcze w rundzie jesiennej 03'. Legia w następnej rundzie trafiła na Jagiellonie. Grali na wiosnę 04'. Zresztą filmik jest podpisany i jest napisane w tytule 03'.

Kumatyinaczej
Posty: 375
Rejestracja: 27.10.2016, 13:08

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Kumatyinaczej » 17.01.2017, 20:38

arleska2 pisze:
za Ruchem ! pisze:
dolce pisze:Siemanko. A te wydarzenia o których gaworzycie nie miały czasem miejsca dwa lata później, przy okazji meczu Polska-Szwecja?
Ruch pod estakadą oraz Cracovia po meczu w ciemnościach...
Akcja z Lechią pod estakadą gdzie z Ruchem była Triada i Tychy miała miejsce przy okazji meczu ze Szwedami w 1999 roku. Na górze naszego sektora swoją obecność zaznacza Górnik i chwilę po tym pali wrotki. Dobre czasy.[/q

Stałem nad Górnikiem.Nagle dziwnym trafem na tym samym sektorze zjawia się Ruch z Tyskimi...Górnik zrywa się od razu ,a wszystko psuje zajebista świeca dymna ,która wszystko zasłoniła.Nic nie było widać .Dodam,że stałem obok kilku gości z Tychów,którzy dopiero na meczu dowiedzieli się od swoich ziomali,że na ten mecz jest układ z Ruchem.Dziwna akcja.Przed meczem widziałem grasującą Triadę pod stadionem.Sam widok kilkudziesięciu mutantów budził podziw i strach u wielu.Prawda jest taka,że w tamtych czasach Triada rozdawała karty.Pamiętam również typów z Cracovii,a raczej pajaców ,którzy latali wokół Śląskiego i proponowali solówki na kosy.Tupeciarze...
Przypomnij sobie pajacu Wasze zachowanie względem Broni na kadrze w teraźniejszych czasach, a potem komuś coś wypominaj. Tupeciarzu...

OOLL
Posty: 90
Rejestracja: 10.01.2010, 15:24

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: OOLL » 18.01.2017, 00:54

Emigranci znikaja w chwili gdy Jagiellonia ma jazde z policja.

rympałek
Posty: 81
Rejestracja: 26.01.2016, 21:05

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: rympałek » 18.01.2017, 03:34

GREEN2016 pisze: Na Polska-Szwecja nie byłem. fakt środa,marzec i z opowiadań wiem że plecy z tą całą koalicją. od nas coś ok 200 osób.
Dzien wagarowicza byl chyba wtedy heh

Polish Power
Posty: 634
Rejestracja: 31.05.2016, 00:18

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Polish Power » 18.01.2017, 12:55

[quote="nisc"][quote="arleska2"][quote="za Ruchem !"][quote="dolce"]Siemanko. A te wydarzenia o których gaworzycie nie miały czasem miejsca dwa lata później, przy okazji meczu Polska-Szwecja?
Ruch pod estakadą oraz Cracovia po meczu w ciemnościach...

Akcja z Lechią pod estakadą gdzie z Ruchem była Triada i Tychy miała miejsce przy okazji meczu ze Szwedami w 1999 roku. Na górze naszego sektora swoją obecność zaznacza Górnik i chwilę po tym pali wrotki. Dobre czasy.

Stałem nad Górnikiem.Nagle dziwnym trafem na tym samym sektorze zjawia się Ruch z Tyskimi...Górnik zrywa się od razu ,a wszystko psuje zajebista świeca dymna ,która wszystko zasłoniła.Nic nie było widać .Dodam,że stałem obok kilku gości z Tychów,którzy dopiero na meczu dowiedzieli się od swoich ziomali,że na ten mecz jest układ z Ruchem.Dziwna akcja.Przed meczem widziałem grasującą Triadę pod stadionem.Sam widok kilkudziesięciu mutantów budził podziw i strach u wielu.Prawda jest taka,że w tamtych czasach Triada rozdawała karty.Pamiętam również typów z Cracovii,a raczej pajaców ,którzy latali wokół Śląskiego i proponowali solówki na kosy.Tupeciarze..

Co do "tupeciarzy" to tu się nie zgodzę, dla ówczesnej Cracovii nóż był jak saszetka dla dzisiejszych selfichuliganow...przed Niemcami za tunelem koło knajpy "Pod Kasztelanami" zastąpiła nam drogę policja, wtedy T. z Cracovii wybiegł przed szereg z takim dużym zawiniatkiem pełnym sprzętu ogrodowego...wysypal to i każdy wziął to co mu pasowało do łapy...ruszyliśmy na ZOMO które zwyczajnie się zesralo...ale nie ma się co dziwić jeśli taki np Zi. z Cracovii wbił w tarcze zomowcomi nóż a'la Rambo a zaraz obok ktoś pierd...policjanta przez środek helmu młotem że hełm pękł jak orzeszek....jeden z młodych zomowcow po prostu zemdlal...przeszliśmy się po tej policji nieco, choć czekali większą siła kawałek dalej i tam już nie dało rady się przebić i koniec końców wylądowalismy na sektorze nominalnie gości, odcieci np. od harcow Pogoni z hitlerowcam....to samo w Paryżu przeciwko Wietnamcom...można się zgadzać lub nie, ale Cracovia noży używała a nie tylko pozowala z nimi do foteczek..
Czasem się człowiek zastanawiał jak Wisła wytrzymała, no ale jak wiemy wytrzymali...co dla mnie osobiście jest czymś niepojetym, przy akcjach które sam widziałem.....


Wisła wytrzymała, ale tylko dlatego że odpowiedziała tym samym - walką ostrym i ciężkim sprzętem. Oczywiście nie tak "z dnia na dzień", potrzeba było na to czasu - stąd druga połowa lat 90-tych to przewaga Ksc. Na przełomie lat 80 i 90 Wisła miała wyrobioną silną markę w Polsce i zdecydowaną przewagę w Krakowie. Wprowadzone metody Cracovii jak ostry sprzęt oraz przerzucanie aktywnych kibiców Wisły metodami terroru itp, niespotykane nigdzie indziej w kibicowskiej Polsce, dały Cracovii przewagę na całą drugą połowę lat 90-tych.

Polish Power
Posty: 634
Rejestracja: 31.05.2016, 00:18

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Polish Power » 22.01.2017, 00:33

w 1994 r w europejskich pucharach odbył się taki dwumecz: Gks Katowice - Aris Saloniki. Może ktoś przypomnieć jakie były wtedy liczby wyjazdowe Greków na Bukowej i GieKSy w Salonikach ?? jakieś atrakcje pozaboiskowe towarzyszyły temu ciekawemu dwumeczowi ?

Polish Power
Posty: 634
Rejestracja: 31.05.2016, 00:18

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Polish Power » 22.01.2017, 01:48

a tutaj, prawdziwa "perełka" wyłowiona na youtube ;) wizyta Hellas Verona w Szczecinie, Puchar Uefa 1987 rok. Klimatyczny film :)

https://www.youtube.com/watch?v=fO_tB-JLAUg

edek
Posty: 103
Rejestracja: 26.02.2007, 20:18

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: edek » 22.01.2017, 18:13

strona-praska pisze:
Beha pisze:https://www.youtube.com/watch?v=UC4HzKm7psw

Największa wojna, jaką chyba widziałem na żywo. Parę razy strzelbom kończył się zapas amunicji - wycofywali się za jakąś lodówę i im w paczkach podawano uzupełnienia pocisków. Psy , które chciały wjechać na sektor, wyłapały niemałe smary. Pełno sprzętu do walki z nimi było: ławki oraz metalowe pręty, które odskakiwały od ogrodzenia naprędce spawanego. Po meczu kilka przypadkowo zawiniętych osób wyłapuje sanki. W czasie meczu z boku sektora podjazdu próbuje Jaga- pod koniec meczu z sektora wydostaje się kilku paru partyzantów, którzy kroją fanę Emigranci w barwach Jagi. Z tego co pamiętam chwilę wcześniej albo chwile później Jaga też zaliczyła mocny dym z psami, chyba nawet zakończyli przed końcem mecz. A sam mecz pierwszy raz odbył się na stadionie Hetmana (tam gdzie dziś gra Jaga), ale sam obiekt kilka dni wcześniej robił jeszcze za duży bazar - "sprzętu tam nie brakował, jak z sektora można było wejść/wyjść bez większych problemów. Ot, prowizorka
Warto dodać, że na trasie psy cofnęły dwa autokary składu sportowego z Legii (prawie 90 osób). Czasy kiedy nikt nie kalkulował i szedł ostro w dym. Piękna sprawa.
I pomyśleć, że już wtedy po tym meczu się mówiło, że fajny oldschool był, a to na dobrą sprawę początek dwutysięcznych lat był. Leci ten czas...

WileTheBest
Posty: 262
Rejestracja: 30.11.2012, 18:14
Lokalizacja: Września

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: WileTheBest » 23.01.2017, 20:55

Opis kibica GKM Grudziądz z meczu Polonia Piła - GKM (1998):
Kilkanaście osób, dość konkretnej ekipy. PKP. W Laskowicach spokój. W Bydgoszczy obczajają nas „zwiadowcy” Zawiszy (ekipa rowerowa). Cały pobyt w grupie, w pełnej gotowości – czekamy na atak Z-ki. Nie nastąpił. Do Piły zajeżdżamy dość wcześniej. Głupota z naszej strony – dwóch z nas się odłącza od grupy (A. miał ciotkę, do której poszedł z jeszcze jednym gościem od nas). My idziemy na stadion „na skróty”, przez jakieś osiedla, podwórka. Na jednym podwórzu wymijamy się z podobną liczebnie ekipą – ogolone głowy, dresy, piwo w rękach, jacyś tacy duzi... Patrzymy wszyscy na siebie i nie wiadomo o co chodzi. Oni ocknęli się z zaskoczenia pierwsi – poczęstowali nas tym swoim piwem, tylko zapomnieli go wcześniej z butelek przelać. A że dzieliło już nas kilka metrów, to te butelki musiały nas w powietrzu gonić. Nasza reakcja to jak u psów Pawłowa – dzida stamtąd jak najdalej i jak najszybciej. Rzut okiem i uchem w kierunku tamtych – głowy w biało-niebieskich kominiarkach wykrzykiwały za nami „Lech, Lech, Kolejorz”... Zanim się ocknęliśmy z tego owczego pędu było za późno na podjęcie walki. Docieramy na stadion, wchodzimy na sektor gości. Czekamy na naszych dwóch kolegów. Ochroniarze zagadują do nas, że są kibicami Lecha, a dorabiają sobie na Polonii jako ochrona. I że ich młodsza ekipa dość mocno szykowała się na nas – a chodziło o to, że kilka lat wcześniej nasi starzy obili mordę komuś w Pile – i teraz był odwet... Pilanie specjalnie nawet na tę okazję ściągnęli kilku Arkowców i to przynajmniej jednego decyzyjnego z Arki. A dowiedzieliśmy się o tym od naszych dwóch kolegów, którzy nieszczęśliwie wpadli w ich ręce na mieście. Do sektora trafili już bez barw. Warto odnotować, że Lechici z Piły chcieli Adiemu skasować koszulkę Polski, ale to właśnie Arkowiec powiedział „z godłem przyjechałeś i z godłem wyjedziesz”. Pytał o tych, których spotkał na meczu Arki z Olimpią w Grudziądzu (o tym później – między innymi pytał o mnie, bo dość charakterystyczne znamię mam pod okiem). Pilski Lech (nie wiem czy już wtedy nazywali się Legion Piła) wzmocniony Arką zasiadł niedaleko naszego sektora. Nie bawili się w żadne kibicowanie Polonii. Chodziło im o nas. Obfotografowali nas z każdej strony i czekali do końca meczu. Policja widziała co się święci – po meczu przytrzymali nas na sektorze aż stadion został pusty. Wyprowadzili nas na tor, później do parku maszyn i załadowali do „lodówki”. Tak trafiliśmy na PKP. Lech też już tam był. Policja zapakowała nas do pociągu i czekali w dość dużej ilości, aż pociąg ruszy. Lechici też wsiedli do tego pociągu. Pociąg ruszył. Byliśmy osrani ze strachu, ale gotowi do walki. Wybraliśmy miejsce do obrony i czekaliśmy. Pociąg zatrzymywał się kilka razy – Lech zaciągał hamulce. Za każdym razem wybiegali z pociągu, biegli wzdłuż niego, po czym wracali i pociąg ruszał. Za którymś razem wybiegli i już nie wsiedli z powrotem. Nie wiem czemu nie zaatakowali – mieli przewagę pod każdym względem. W Bydgoszczy zauważliśmy, że jeden z tej ekipki wysiadł z innego wagonu – widział, że go zauważyliśmy, ale to już były czasy, gdy zaczynało się rozróżniać akcje honorowe od niehonorowych, dlatego nic nie zrobiliśmy z tym jednym Lechitą (Arkowcem). W Bydgoszczy znowu gotowość na Zawiszę, to samo w Laskowicach, ale było spokojnie. Kolejny wyjazd – kolejna nauka...
Września 100% Lech Poznań!

(S)
Posty: 271
Rejestracja: 29.03.2013, 21:22

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: (S) » 24.01.2017, 22:35

jako że "Zimę" zamkneli tu wstawiam odp
ETaM pisze:
(S) pisze:Nie wpie,rdalamy się w wasze aktualne bzdurne przepychanki i licytacje. Do historycznych wydarzenie oczywiście się odniesiemy, ktoś tam kwestionował pewną walkę. To tak tylko dla przypomnienia:

Pomorzanin Toruń - Polonia Bydgoszcz 06.05.2007.

Łapiemy się na trasie składem samochodowym okolice +- 100 Polonia&Stomil i jedziemy w stronę Torunia. Widząc fury koalicji Elana/Jeziorak/WFCG/Stilon/Ruch zatrzymujemy się i dochodzi z jednej strony do walki na pewno z Jeziorakiem, WFCG oraz częścią innych klubów, postawili się ale są szybko obici. Z drugiej strony do przegonienia bez walki kolejnej większej części koalicji. Walka spontaniczna trasowa nasza wygrana. Elana sygnalizowała, że nie wszyscy od nich dojechali, bo się zablokowali w korku.
Cóż nie nasz problem, biegli nie dobiegli.

Nikt nie zabroni nam się chwalić :)

Obrazek
Biliscie sie wtedy z Jeziorakiem i kilkoma innymi osobami, ktorzy pojechali was tylko obciąć i mieli dac syg glownej ekipie EiR ok 150 , ale nie wytrzymali za co pozniej skonczyli z E sztame, bo narobili sita.Nie chwalił bym sie tym, bo nie bylo zadnej konfrontacji , nie ma czym (akcja zjebana przez Jeziorak)
Pochwal sie moze raczej jak jechaliscie tez na Polonie do Torunia i Elana wjechała wam do pociągu na Torun Miasto :)
Klasyczne zakłamywanie historii, na szczęście strasznie nie udolne.

Po latach można niezłe ciekawostki wyczytać od osób, których tam nie było, a się udzielają. Że Widzewa nie był bo WFCG to nie Widzew. Ze w ogóle to nie było konfrontacji tylko obicie obczajkę, a na koniec to wina Jezioraka i przez to Elana zerwała sztame :) Takie kwiatki tylko zapomniałeś że to rok 2007 maj czyli dopiero początki waszej znajomości możliwe że to była wasza pierwsza wspólna akcja która zaowocowała układem, a następnie mocną sztamą bo jedna i druga strona często się wspierały do 2013roku. Jeziorak/WFCG dobrze zresztą tam się pokazał stanęli na ulicy z innymi stawiając się z nadzieją że ta +- 60 z drugiej strony ich wesprze i również zaatakuje. Oni obici a reszta pogoniona bez walki. Pokazali się dobrze umacniając tym zachowaniem Wasz układ! A Ty ich oczerniasz... Z 3 furki WFCG po akcji wracały w naszą stronę miedzy nami i włos im z głowy nie spadł, milicja wróg numer 1.

Sami podawaliście liczby wspierających Jeziorak/WFCG/Ruchu/Stilonu ( z Gorzowianami po tej akcji się okazało że nic nie wyszło). I żale, że nie wyszło, że część nie dobiegła. Popytaj kolegów lub poszukaj Waszych wpisów.

Toruń Miasto 2002 rok przy okazji meczu Elana - Polonia jeżeli o tym wspominasz to obicie ultrasów od nas sprzętem taki wasz sukces. Tak Wasz plus jak najbardziej.

Na tym samym meczu byliśmy też inną ekipą szukająca wrażeń i z tą grupą były już tylko plecy pierwszy raz pod waszymi kasami i drugi raz na waszej starówce. Było dużo opisów tego wydarzenia również Marka z Częstochowy który był tam gościnnie.

FORZA ZKS
Posty: 134
Rejestracja: 16.11.2014, 10:19

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: FORZA ZKS » 08.02.2017, 10:33

2003.09.27 Chojniczanka Chojnice – Bałtyk Gdynia

W roku 2003 kibicowsko prezentowaliśmy się całkiem nieźle. Tydzień po efektownym ultrasowsko meczu przy światłach z Wisłą Tczew wybraliśmy się do Chojnic. Na ten mecz zmobilizowaliśmy się i do grodu tura wyruszyliśmy w dwa autokary. Wraz z nami jechali przyjaciele z Pogoni Lębork. Wesoła wycieczka wsparta wysokoprocentowymi napojami bez problemów dojechała do granicy Chojnic. Tutaj zatrzymały nas psy i sapały o jakiejś drobnej promocji, którą uskuteczniliśmy po drodze. Czas mijał, już 15 minut staliśmy w miejscu, a głupkowate psy nie chciały nas puścić. W końcu im oznajmiliśmy, że mecz się właśnie rozpoczął i idziemy na piechotę i dopiero teraz będą mieli burdel. Po tych argumentach psy odpuściły i wsiadamy z powrotem do autokarów. Dojeżdżamy pod stadion, na którym widzimy młyn 70-80 miejscowych wspartych drobnymi posiłkami z Bydgoszczy i ze Słupska. Na płocie wisiały ich 3 flagi. Wysypujemy się z autokarów i atakujemy bramę wjazdową. Ta jednak była solidna, dodatkowo z drugiej strony ochrona cały czas psika w nas gazem. Olewamy ta bramę i biegniemy pod główne wejście na stadion. Ta też jest zamknięta, więc zaczynamy ją szturmować. Było ciężko, bo ze strony Chojniczanki mieliśmy gęsty ostrzał. W nasza stronę leciało wszystko – kamienie, butelki, rolki, kawałki płyt chodnikowych. Ekipa z przodu napierdziela w bramę ile wlezie, a ekipa z tyłu odrzuca Chojniczance ich kamienie i inne badziewie. Coś tam psy machają pałkami, ale szczerze mówiąc nikt nie zwraca na nich uwagi. Ktoś potem mówił, że dym pod bramą trwał 4 minuty, wydawało się że dłużej – wiadomo. W końcu brama pęka. Rozwścieczony tłum kibiców Bałtyku wbija się na stadion Chojniczanki. Do bezpośredniego starcia z chojnickimi kibicami nie doszło, bo w tym momencie robią oni w tył zwrot i całą bandą, gremialnie spierdalają! Biegniemy za nimi, doganiamy kilku, których okopujemy. Przebiegamy wzdłuż całej prostej i dobiegamy aż do muru okalającego stadion, przez który skacząc na łeb, na szyję uciekają gospodarze obiektu, aby następnie w panice rozbiec się pomiędzy bloki. Zasiadamy sobie na ich wyludnionym sektorze, ale co to za mecz bez gospodarzy? Udajemy się na swój sektor, dla przyjezdnych, głośnym wołaniem przywołując Chojniczankę, obiecując, że już nie będziemy bić. Dopingujemy trochę naszą drużynę, ale widzimy, że przetrzebiona grupka Chojniczan wraca na swój sektor w około 40 osób, więc po chwili znów wyrusza w ich stronę ekspedycja karna. Urywamy się psom w 19 osób, podbijamy pod te resztki fanów Chojniczanki, znów obrywają. Chłopaki po prostu marzyli, aby ten mecz w końcu już się skończył. Już na spokojnie zasiadamy w swoim sektorze i dopingujemy naszych do końca meczu. Jest nas 101 – 85 z Bałtyku + 16 z Pogoni Lębork. Na płocie wiszą 4 flagi – 3 Bałtyku i 1 Pogoni. Mecz wygrywamy, piłkarze w komplecie dziękują nam za doping. Potem nawet dzwonią do nas w trakcie drogi powrotnej, słyszymy jak się bawią w swoim autokarze. Nic nie zwiastowało nadchodzącej tragedii. Dojechaliśmy do Żukowa, gdzie nasze autokary rozdzieliły się. Za jednym z autokarów ruszyło 7 aut, nazwijmy ich nieznanych sprawców. Jechali sobie cichutko za naszymi i oczekiwali okazji. Ta natrafiła się na parkingu Geanta w Gdańsku Osowej. Autokar tam stanął, gdyż pasażerowie chcieli się odlać. Gdy wysiadło kilka osób, nieznani sprawcy zaatakowali. Zaczęła się bójka, posypały się szyby w autokarze, jak to zdarza się niekiedy kibicom. Gdy jednak wyskakiwały kolejne osoby i ochoczo dołączały do dymu, nieznani sprawcy zorientowali się, że tego dnia z Bałtykiem będzie im bardzo ciężko. Wtedy nagle wyciągnęli broń ostrą, jakiej nie powstydziłyby się wojska Jagiełły w bitwie pod Grunwaldem. To już była szybka akcja… poszło kilkanaście cięć, po czym nieznani sprawcy wskoczyli do aut i zerwali się z pola bitwy. Parking Geanta przypominał pobojowisko. Wszędzie tłuczone szkło, porzucony sprzęt, krew i ranni. Ogółem u nas 6 osób rannych – 5 od noży, 1 od kijów bejsbolowych. Najbardziej ranni byli U i M z Dąbrowy z raną ciętą klatki piersiowej i przeciętymi płucami, Sz z Obłuża miał bodajże 5 ran kłutych w d*** i w plecy. Mało się nie wykrwawił. Psy po tym meczu szalały, zwijały różne osoby, na szczęście brak zeznań uchronił napastników od konsekwencji. Ten mecz to swoista sinusoida nastrojów. Po spektakularnym zwycięstwie w Chojnicach nieomalże ofiary śmiertelne od noży nieznanych napastników. Od siebie dodam, że napastnicy zachowali się jak rury w tym dymie, tak bardzo im zależało aby nas zatrzymać w rozwoju, że aby cel osiągnąć w d**** mieli wszelkie zasady kibicowskie. Należy też przyznać im niestety, że pomimo całej nienawiści do nich zachowali się genialnie strategicznie. Uderzyli na nas w najlepszym momencie. Gdy mieliśmy bandę ponad 50-ciu dobrych ludzi do bicia, gdzie coraz częściej byliśmy z nimi do przodu w różnych potyczkach i bójkach osiedlowych. Poczekali na nasz najlepszy wyjazd, poszli na całość i z ich strony był to strzał w 10—tkę niestety, cokolwiek nie mówić by o środkach dojścia do celu – swoisty makiawelizm tu się kłania. r******** nam psychikę, morale siadło. Wielu ludzi przestało jeździć na mecze od tej pory, z tych co nadal jeżdżą, wielu przestało się udzielać chuligańsko. Atmosfera padła na ryj. Za tydzień był następny wyjazd – na Gryfa Słupsk do Ustki, gdzie wtedy Gryfici rozgrywali mecze. Z zamówionych 3 autokarów dwa odprawiliśmy, pojechało nas w sumie zaledwie 46 osób, na szczęście wsparło nas 30 z Pogoni i 10 z Kotwicy. Ten wyjazd i te noże w naszych dupach to początek końca ekipy Bałtyku, wpadliśmy w dołek z którego generalnie do dziś wydostać się nie możemy. Szkoda, że akurat to było w tak pięknym dniu pogromu chojnickiego, bo nagle rozgonienie Chojnic stało się niezbyt ważnym incydentem.


08.09.1999 Warszawa. Polska – Anglia.

Na ten mecz było bardzo wielu chętnych, tymczasem Legia na stadion mogła wpuścić jedynie 15.000 kibiców, w tym 3.000 z Anglii, więc otrzymanie wejściówki graniczyło z cudem. Ostatecznie nie uzyskaliśmy ani jednego biletu, więc do boju ruszyli fałszerze. Podróbki biletów były naprawdę profesjonalne, nawet hologramy były zrobione ;-). Już przed 10 zbieramy się w okolicy baru „Alcatraz” (był kiedyś taki na Redłowie). Gdy było nas 7 osób, wjeżdża Arka w trzy auta. Trzech z nas obijają, kroją reklamówkę, w której był szalik, komórka i 3 race świetlne. Muszę też przyznać, że jeden z nas był o kulach, bodajże śp. Poldi, i jego Arka nie ruszyła. Teraz takie zachowanie nie dziwi, wtedy taka postawa u Arki była ewenementem. W końcu jedziemy busem i 5 autami w 32 osoby do Warszawy. Już 2 godziny przed meczem jesteśmy pod stadionem, ścisk niemiłosierny, niby sprzedali Polakom 12.000 biletów, a chyba z 50 tysięcy się tłoczy pod stadionem 8-) . Z tymi biletami to były jaja, bo na tych podróbach w pełnym składzie dostaliśmy się na obiekt! Komuś się udało, ktoś dał łapówkę, ktoś uciekł ochronie… jak to w Polsce :roll: . Mecz był w miarę spokojny. Poleciały z płotu flagi „Wronki” i „Września” potraktowane jako tereny Lecha (Triada A – L – C była wtedy poza układem na kadrę). Do Angoli nie szło się dostać, dzielił nas sektor buforowy pełen psów, więc chłopaki strzelali w nich jakimiś świecidełkami 8-) . Angole się wkurzyli, zaczęli wyrywać krzesełka, wskoczyli na płot, takie tam drobne zakłócenia. Zbliża się 80 minuta meczu. Podbiega do nas młody kibic Bałtyku z Rumi i mówi, że jakiś pijany cham skroił go z barw, podając się przy tym za Górnika Wałbrzych. Typ ten wulgarnie się odnosił do Bałtyku. „Rozpoznasz go?”, „Tak”. „No to idziemy”. Czteroosobowa ekspedycja karna ruszyła na poszukiwanie chama. No jest, i ma nasz szal. Na grzeczne zapytanie coś burknął no i była kara. Poszedł strzał z bańki, potem piękny sierp piszącego te słowa, jeszcze jeden strzał, kop i załatwione. Każdy dał panu po razie, pan leży zwinięty na ziemi i mówi tak: „chrrr chhrrr” ;-). Szalik wrócił do właściciela, wróciliśmy na swój sektor. Mija chwila i zaczyna się dziać coś dziwnego. W naszej okolicy robi się pusto, niektórzy z Bałtyku chowają barwy. Nagle z płotu lecą obie nasze flagi. Co jest grane? Umięśnione typy otaczają nas z góry i z dołu, chyba będzie jatka. Okazało się, że ten pijany cham tylko prowokował mówiąc iż jest z Wałbrzycha, w rzeczywistości był to stary Legionista, który między innymi był z Legią na pamiętnym wyjeździe na Hajduka Split, gdzie Legii było ok. 50, zaraz po wojnie domowej. Więc przypadkowy nie był. Czepiał się do wszystkich, ale tamci wiedzieli skąd jest, więc go olali. Opisał to szczegółowo potem Romek Zieliński w „Fan Śląsku” w artykule „Jak warszawski cwaniaczek bicie od Bałtyku zaliczył”. My nie wiedzieliśmy skąd jest na jego nieszczęście a zarazem i nasze :lol: . Chłopaki w nas wjechali z dwóch stron jak w masło. Mnie ciągnęli po krzesełkach za szalik kopiąc jednocześnie, na chwilkę nawet film mi się zerwał. Ja pierdzielę, tak okopany byłem maksymalnie ze dwa razy w życiu, cały spuchłem. Potem już luzik. Powrót spokojny, we wtorek czy środę po tym meczu nie mogłem już wytrzymać z bólu i udałem się do lekarza. Był zdziwiony moim wyglądem 8-) . To były bardzo pamiętne mecze i chyba za mojego życia już tak fajnie na kadrze nie będzie…


Opisy autorstwa Ś.P Łysego

FORZA ZKS
Posty: 134
Rejestracja: 16.11.2014, 10:19

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: FORZA ZKS » 08.02.2017, 10:50

więcej na [link]

PCHLG
Posty: 306
Rejestracja: 05.01.2016, 23:36

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: PCHLG » 08.02.2017, 12:22

Jak widać życie jest przewrotne, i sąsiedzi po podobnej akcji na Grabiszyńskiej też odnotowali "ostry" spadek w dół.

Jak to mówią "Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka"...

wurda1ak
Posty: 165
Rejestracja: 26.11.2012, 23:16

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: wurda1ak » 08.02.2017, 12:32

PCHLG pisze:Jak widać życie jest przewrotne, i sąsiedzi po podobnej akcji na Grabiszyńskiej też odnotowali "ostry" spadek w dół.

Jak to mówią "Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka"...
Blado-zielony propagandzista zawsze musi wpierdolic swoje trzy grosze , zeby szpileczke wbic .

Jakbyś łbie nie zauwazył , to opisywane wydarzenia były po Grabiszyńskiej , wiec z d*** troche twe filozoficzne wynurzenia.
... TO MY JESTEŚMY ARKA' GDYNIA I TO MY DYKTUJEMY WARUNKI ...

PCHLG
Posty: 306
Rejestracja: 05.01.2016, 23:36

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: PCHLG » 08.02.2017, 15:22

wurda1ak pisze:
PCHLG pisze:Jak widać życie jest przewrotne, i sąsiedzi po podobnej akcji na Grabiszyńskiej też odnotowali "ostry" spadek w dół.

Jak to mówią "Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka"...
Blado-zielony propagandzista zawsze musi wpierdolic swoje trzy grosze , zeby szpileczke wbic .

Jakbyś łbie nie zauwazył , to opisywane wydarzenia były po Grabiszyńskiej , wiec z d*** troche twe filozoficzne wynurzenia.
Rozumiem że twierdzisz że przed Grabiszyńską nie używaliście ostrych zabawek?

wurda1ak
Posty: 165
Rejestracja: 26.11.2012, 23:16

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: wurda1ak » 08.02.2017, 16:46

PCHLG pisze:
wurda1ak pisze:
PCHLG pisze:Jak widać życie jest przewrotne, i sąsiedzi po podobnej akcji na Grabiszyńskiej też odnotowali "ostry" spadek w dół.

Jak to mówią "Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka"...
Blado-zielony propagandzista zawsze musi wpierdolic swoje trzy grosze , zeby szpileczke wbic .

Jakbyś łbie nie zauwazył , to opisywane wydarzenia były po Grabiszyńskiej , wiec z d*** troche twe filozoficzne wynurzenia.
Rozumiem że twierdzisz że przed Grabiszyńską nie używaliście ostrych zabawek?
Chujowo rozumiesz , bo ja nigdzie nic takiego nie napisałem , odniosłem sie do twoich z d*** wzietych sentencji, ktore c**** wnosza do tematu.
... TO MY JESTEŚMY ARKA' GDYNIA I TO MY DYKTUJEMY WARUNKI ...

PCHLG
Posty: 306
Rejestracja: 05.01.2016, 23:36

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: PCHLG » 08.02.2017, 17:54

PCHLG pisze:Jak widać życie jest przewrotne, i sąsiedzi po podobnej akcji na Grabiszyńskiej też odnotowali "ostry" spadek w dół.

Jak to mówią "Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka"...
Głównie chodziło mi o to.

wurda1ak
Posty: 165
Rejestracja: 26.11.2012, 23:16

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: wurda1ak » 08.02.2017, 19:00

PCHLG pisze:
PCHLG pisze:Jak widać życie jest przewrotne, i sąsiedzi po podobnej akcji na Grabiszyńskiej też odnotowali "ostry" spadek w dół.

Jak to mówią "Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka"...
Głównie chodziło mi o to.
Tych dwoch sytuacji nie ma co porównywac , bo nie tyle sama wpadka na Grabiszyńskiej , była przyczyna "ostrego spadku" w dół , a to co było po .
A w zasadzie to spadek w dół, zapoczątkował sie już po Świnoujsciu.

Było , mineło ...historia.
... TO MY JESTEŚMY ARKA' GDYNIA I TO MY DYKTUJEMY WARUNKI ...

Adik
Posty: 267
Rejestracja: 30.10.2009, 16:59
Lokalizacja: Kraków

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Adik » 24.02.2017, 19:27

Arka Gdynia - Lechia Gdansk 1997

https://www.youtube.com/watch?v=xUdIBXW_UY0

PKtub
Posty: 133
Rejestracja: 16.05.2016, 21:46

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: PKtub » 10.03.2017, 13:32


KrewNaszejRasy
Posty: 2
Rejestracja: 02.09.2015, 15:00

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: KrewNaszejRasy » 19.03.2017, 12:52

Historia kosy Jeziorak Iława-Stomil Olsztyn

Nie od dziś wiadomo, że fanatycy Jezioraka i Stomilu nie żyli ze sobą w sympatii. Wydaje się, że fanów obu zespołów łączy ze sobą jedynie wspólna nienawiść. Chociaż dziś animozje uległy wyciszeniu, to kilkanaście a nawet kilka lat temu były znacznie silniejsze. Jakie są podstawy tego konfliktu?

Z pewnością do wzajemnej niechęci przyłożyła się rywalizacja na linii Iława - Ostróda, gdyż Ostróda była silnym bastionem Stomilu i animozje na lini Iława-Ostróda były już pod koniec lat 80-tych. Warto w tym miejscu wspomnieć, iż w 1989 roku podczas trzecioligowych derbów na trybunach stadionu przy ul. 3 maja w Ostródzie, większą część widowni stanowili kibice Jezioraka, którzy postanowili dopingować swój zespół również na wyjeździe.

Jeszcze w latach 80-tych oba kluby zacięcie rywalizowały o awans do III ligi. Powiodło się Sokołowi, ale nie wszystko rozegrało się na boisku, generalne decyzje zapadły przy zielonym stoliku. Ostródzianie skorzystali z regulaminu, żal miał Jeziorak, który był lepszy na boisku, a przegrał z paragrafami. Po pewnym czasie nastąpił rozejm, ale w środowiskach stare waśnie pozostały. Iława i Ostróda od zawsze walczyły o prestiż i prymat w regionie. Zresztą lokalnych animozji jest dużo więcej i wszystkie one są widoczne na piłkarskich stadionach. Oba miasta, położone o niecałe 30 kilometrów od siebie, są podobnej wielkości, rywalizowały na tym samym poziomie sportowym i kibicowskim, jednak ich drogi się rozeszły...

1994
W Iławie odbył się mecz Sokoła Pniewy ze Stomilem Olsztyn. Działaczom Sokoła bardziej opłacało się wynająć stadion w naszym mieście głównie ze względów ekonomicznych i finansowych. Z Olsztyna przyjechało około 4000 kibiców z czego ogromna rzesza szalikowców. Już wtedy doszło do kilku utarczek z iławskimi kibicami ale nic nie wskazywało na późniejsze wydarzenia.

1996
Zimą odbył się w Iławie mecz sparingowy, na którym niespodziewanie pojawiło się około 70 Stomilowców. Na mieście pokroili kilka szali Jezioraka. Kilka osób załapało się na bicie, kilka osób salwowało się ucieczką przez lód na jeziorze. Na stadionie od strony aktualnego sektora gości nie było żadnego płotu więc Stomil robił na meczu co chciał. Warto zaznaczyć, że Stomil miał wtedy już doświadczoną starszą ekipę, która sporo jeździła po Polsce, większość fanów z Iławy była wtedy 13-16 letnimi małolatami. Jedno jest pewne od tego momentu można powiedzieć, że na dobre rozpoczyna się kosa między naszymi ekipami.

Stomil pojawił się jeszcze raz w Iławie podczas rundy wiosennej przed meczem (prawdopodobnie był to mecz Jeziorak-Cracovia, z racji czasu było to ciężko ustalić) 2 godziny przed spotkaniem pod stadionem zaatakowali jednego z naszych i skroili mu plecak w którym znajdowała się flaga "ULTRAS" Plecak z tą flagą utopili natomiast w jeziorze w Iławie, ze względu na problemy ze strony policji. Po tej akcji zawinęli się pociągiem powrotnym do Olsztyna

Jesienią jedziemy na mecz Stomil - Polonia. Z Iławy pojechało 20 osób, pierwsze starcie już w Ostródzie gdy dosiedli się miejscowi Stomilowcy. Na dworcu zachodnim kolejne zamieszanie i jeden od nas został "porwany" przed Stomilowców i powędrował z nimi na ich sektor na stadionie. W trakcie meczu dowiadujemy się, że w zamian za gościa z Iławy, chcą flagę Ś.P. Stomil (flaga taka wisiała w tamtym czasie na meczach Jezioraka). Po meczu policja więźniarką zawozi nas na dworzec. Kulminacja zdarzeń w drodze powrotnej w pociągu. W Naterkach Stomil zrywa hamulec i wjeżdża uzbrojony do pociągu . Wymiana ciosów, u nas straty w postaci paru szali. Ktoś stracił także buta, inny pozbył się rękawa od kurtki.

Obrazek

1997
Pojedynczy partyzanci ze Stomilu pojawiali się na meczach 2-ligowego Jezioraka bardzo często. Wiele takich wypraw kończyło się gonitwą nieproszonych gości ze stadionu na dworzec PKP. Głośnym echem odbiła się akcja w której uciekający przez całe miasto stomilowcy zabarykadowali się w przydworcowym barze i dopiero interwencja policji skłoniła ich do opuszczenia lokalu. Tym razem wyjazd na mecz Stomil Olsztyn -Polonia Warszawa, na którym jest 40 osobowa grupa iławian odbył się bez przygód.

1998
108 kibiców Jezioraka jedzie do Olsztyna na mecz z Warmią Olsztyn. Mecz odbył się na stadionie Stomilu.Nic godnego uwagi się nie wydarzyło, Stomil nie pojawił się w żadnej zorganizowanej grupie. Natomiast po meczu zmotoryzowana ekipa Stomilu, pogoniła nasz fan club z Frednowy. W zimowych miesiącach zarówno jedni jak i drudzy jeździli na krojenia szalików. Szaliki zmieniały właścicieli, dużo więcej działo się w okolicach dworców PKP niż na trybunach.

1999
Wizyta czterech Stomilowców z Dobrego Miasta w Iławie na meczu Jeziorak-Hutnik Kraków. Po partyzanckiej akcji atakują po meczu w klatce bloku przy ul. Kościuszki jednego z fanów Jezioraka. Straty to dwie flagi Jezioraka (jedna malutka z napisem IKS, druga flaga barwówka 18 metrowa).Małą flagę jako skrojoną wywiesili tylko raz na meczu z Polonią Warszawa, długa jako że bez napisów przerobiona przez Stomilowców na flagi na kije.

2000
Partyzanckie wyprawy kibiców Stomilu do Iławy, w mniejszym stopniu niż w latach poprzednich nie przyniosły im one żadnych efektów, z ciekawszych wydarzeń wartych odnotowania jest sytuacja po meczu Jeziorak Iława-Polonia Bytom, gdzie rozkminionych zostało 4 Stomilo-partyzantów i musieli salwować się ucieczką przed 5 fanami Jezioraka do baru nad dużym Jeziorakiem.

2001
Na meczu o Puchar Ligi Polonia Warszawa - Stomil Olsztyn, kilkunastoosobowa grupa kibiców Stomilu zostaje zaatakowana na stadionie przez połączone kilku osobowe siły warszawsko-iławskie, niestety próba skrojenia flagi nie powiodła się. Półtora tygodnia później, Polonia gra ligowy mecz w Olsztynie. Wyjazd z Iławy pociągiem połączona grupa 80 fanów Polonii i Jezioraka. W Samborowie do przodu jeden szalik, miejscowi nie będą tego spotkania wspominać za dobrze. W Ostródzie dosiadają się tubylcy ale jesteśmy oddzieleni wagonem policji i nic się nie dzieje. Na meczu spokój, po meczu także.

8 osób z Iławy jedzie do Morąga na mecz z Czarnymi Małdyty. Miejscowego Stomilu dwa razy więcej, zaproponowali nam solówki na które się nie zgodziliśmy.

Jesienny wyjazd do Olsztyna w 30 osób na mecz rezerw Stomilu z Jeziorakiem kończymy w Ostródzie.

2002
Jeziorak - Stomil II Olsztyn. Przyjezdnych ponad 100 osób. Tego dnia zebraliśmy się odpowiednio wcześniej i byliśmy przygotowani na ewentualne atrakcje.Nieprzypadkową ekipą kręciliśmy się sporo przed meczem na mieście.Ktoś z Iławy wyczaił grupę Stomilu w okolicach dworca Iława Miasto. Biliśmy się po około 20 osób i chociaż niektórzy z obu stron wspomagali się różnym sprzętem było honorowo. Był spontan, bez ustaleń, pretensji po awanturze nie miał nikt. W trakcie meczu oddajemy kibolom Stomilu łańcuszek i zegarek, które zgubili w trakcie tego dymu. Z końcem 2 połowy ktoś wyczaił małą grupę opuszczającą sektor gości, zostają zaatakowani przez nas na parkingu lecz udało im się zwiać (potem okazało się że to kibice z Lubawy). Po meczu znowu spontan, ruszamy na kolumnę Stomilu i policji na osiedlu Gajerek. W ruch idzie wszystko co było pod ręką + race oraz świece dymne. Zabawę tego dnia kończy wjazd policji i już nic więcej godnego uwagi tego dnia się nie wydarzyło.

Jeziorak - Sokół Ostróda przyjezdnych 25 osób o dziwo pojawili się na stadionie dopiero 70 minucie meczu, co wielu z nas odebrało jako zabezpieczenie się. Po wejściu przyjezdnych od razu atakujemy sektor gości w około 30 osób, kilku osób od nas odpala race i świece dymne. Nasz atak odparli niebieskomundurowi, w wyniku tego 3 osoby od nas zostają zatrzymane. Później już nic się nie działo, przyjezdni zostają odwiezieni radiowozami do swoich aut. Jeszcze podczas pierwszej połowy (gdy jeszcze sektor gości pustkami) na strzały załapuje się kilku partyzantów z Ostródy.

Na kilka dni przed meczem Jeziorak - Start Nidzica dowiedzieliśmy się, że kibice Startu nie wybierają się do nas, ponieważ wolą jechać na mecz Stomil-Śląsk Wrocław, więc postanowiliśmy zrobić im niespodziankę i odwiedzić ich. W kilka aut zajeżdżamy na nidzicki dworzec, w godzinie której mieli mieć zbiórkę, lecz tam nikogo nie było. Później jeszcze krążymy trochę po ich mieście, parę podejrzanych osób dostaje klapsy, niektórym udało się uciec. Z braku atrakcji wracamy do Iławy. Na meczu sensacja 20 osób w sektorze gości. Chcieliśmy wszystko załatwić po za stadionem ale odmówili nam solówek.

2003
Wiosną mecz Sokół Ostróda- Jeziorak Iława. Z Iławy pociągiem wyruszyło 36 osób bez policji. Na stacji w Samborowie niespodzianka w postaci bardzo dobrej ekipy chuliganów Stomilu około 25-30 osób... Leci grad kamieni, wagon został pozbawiony szyb do tego stopnia że kamienie wlatywały z jednej strony a wylatywały z drugiej. Następnie Stomil próbuje wjechać do pociągu ale drzwi zostały skutecznie zablokowane, Stomilowcy próbują jeszcze nieskutecznego ataku przez wybite szyby. Cała akcja trwa kilka ładnych minut. Gdy dojeżdżamy do Ostródy opuszczamy pociąg i wychodzimy przed dworzec pojawiają się momentalnie psy Na meczu nic się nie dzieje a po meczu jesteśmy wywiezieni radiowozami do Pikusa a tam czeka na nas pociąg powrotny do Iławy.

Do Iławy na mecz Jeziorak - Start Działdowo jedzie połączona ekipa Działdowskich Stomilowców i Legionistów około 30 osób (taki klimat był wtedy w ich mieście, Jeziorak był ich kosą więc zebrali się razem na ten mecz). Dostajemy informacje od fanatyka Jezioraka z Działdowa o tym wszystkim i postanawiamy przywitać odpowiednio gości. W Smolnikach poleciał ręczny hamulec, wbiegamy do pociągu, leci także kilka szyb. Kilka osób od nas miało deski i łańcuchy. Przyjezdni zostają "trochę" obici. Jedna z najlepszych akcji w tamtym czasie.

Jedna z największych kibicowskich porażek Jezioraka miała miejsce na meczu w Iławie z Huraganem Morąg. 18 Stomilowców (z Morąga i Olsztyna) atakuje nas na naszym sektorze. W tym czasie od nas około 35 osób na sektorze przy licku. Mieliśmy odpowiednio dużo czasu aby się przygotować ponieważ przeszli od tyłu przez całe boisko żużlowe i widzieliśmy ich wcześniej. Po krótkim starciu zrywamy się z sektora. Po wszystkim wpada policja i robi pokazową akcję, wszyscy Stomilowcy zostają uwaleni na ziemi i skuci w kajdanki. Nie popisaliśmy się w bezpośrednim starciu i jeszcze jakby mało było to jeden gość z IKS podbija do skutych w kajdanki stomilowców z propozycją późniejszego sparingu 5 na 5... porażka i wstyd po całej linii.

2004
Jeziorak - Sokół Ostróda, przyjezdnych ponad 100 osób, mocna reprezentacja Ostródy plus kilkanaście osób z Olsztyna. W pierwszej połowie opuszczają swój sektor i dochodzi do dobrej awantury
Obrazek

2005
Warto zaznaczyć że w latach 2001-2005 mecze wyjazdowe na tereny Stomilu nie były naszą mocną stroną. Rzekomo, za każdym razem oczekiwała na nasz ekipa powitalna Stomilu. W kolejnych latach ta sytuacja się zmieniła, doszło do głosu nowe pokolenie kibicowskie na Jezioraku i położony został większy nacisk na wyjazdy. Okazało się, że z oczekującą wszędzie ekipą Stomilu wcale nie było tak, jak sami Stomilowcy to głosili. W kolejnych latach młoda ekipa Jezioraka postawiła także większy nacisk na akcje z zaskoczenia (więcej szczegółów kolejnym razem). Jeszcze w 2005 roku mała próbka własnych możliwości i po meczu Motor Lubawa - Stomil Olsztyn rozgrywanym w Kurzętniku ustawiamy się w 17 osób na wracające pojedyncze auta Stomilowców. Atakujemy 2 auta, pierwsze się nie zatrzymuje, drugie zawraca w kierunku Lubawy. Próba pościgu niestety nieudana. Dużo więcej wydarzyło się w kolejnych latach...

2006
Po ostatnim meczu Stomilu kończącym rundę wiosenną jedziemy do Olsztynka aby przywitać wracający miejscowy fc Stomilu. Od nas 3 samochody. Nacinamy się na podobną grupę Stomilu dochodzi do starcia w którym zaliczamy porażkę. Niestety ta akcja się nam nie udała lecz to nie zniechęciło nas do dalszych działań. Na jesieni zaliczamy komplet wyjazdów w tym kilka na tereny Stomilu, w Ostródzie i Morągu gdzie jesteśmy większymi grupami nic się nie dzieje, w Mrągowie 5 Jeziorowców po meczu zostaje zaatakowanych przez Stomil. Ci którzy się postawili zaliczyli oklep. Na jesieni długo oczekiwane derby między naszymi ekipami w Olsztynie. Tydzień przed tym meczem Stomil pojawia się w kilka aut w Iławie i gonią nasze małe grupy po meczu. Parę osób z Iławy załapuje się na bicie. Na derbowy wyjazd do Olsztyna jedziemy w ponad 200 osób. Na meczu Stomil wysypuje się na murawę i biegną w naszym kierunku, od nas wyskakuje kilka osób, ale Stomil skupia się na walce z policją. Warto zaznaczyć że awantura była konkretna i Stomil tego dnia na prawdę dobrze się pokazał.

2007
Zbieramy się razem z Elaną, Widzewem z Grudziądza, Ruchem Chorzów i gościnnie Stilonem Gorzów w około 150 osób i wyjeżdżamy na przywitanie jadącej koalicji do Torunia na meczu Pomorzanin Toruń-Polonia Bydgoszcz (Polonia Bydgoszcz ze Stomilem oraz pojedyncze osoby z GKM Grudziądz i Włókniarz Częstochowa). Przeciwników trochę ponad 100 osób. Niestety zła organizacja logistyczna po naszej stronie doprowadziła do tego, że tylko kilka osób z Elany i Widzewa oraz nasza 20 osobowa grupa z Jezioraka musiała stanąć na przeciwko całej grupy przeciwników. Reszta utknęła w korku z tyłu i próbowała dobiec do nas ale za duża odległość do pokonania między nami oraz interweniująca policja uniemożliwiła im to. Starcie ze względu na proporcję liczbowe w plecy. Część zaprzyjaźnionych zgodowiczów i układowiczów Elany jest zatrzymana przez policję, ekipa przyjezdnych Stomilu i Polonii rezygnuje z dalszej drogi do Torunia (w tym miejscu warto zaznaczyć że Stomil z całą swoją koalicją nie był zainteresowany spotkaniem na neutralnym terenie, stąd nasza próba ataku podczas ich drogi do Torunia). Wiosną odbyły się rewanżowe derby w Iławie. W dniu meczu Stomil wcześnie rano wyjeżdża przed Iławę w około 60 osób autami, aby odebrać i eskortować kiboli Polonii Bydgoszcz których jechało 18 osób. Spodziewali się zasadzki ale my nic nie organizowaliśmy tego dnia. Na mecz przyjeżdżają w jednej grupie. Żadnych ekscesów chuligańskich. Jesienią jesteśmy obecni w 64 osoby w Toruniu na meczu Elana-Rodło. W tym samym czasie Stomil w 30 osób obecny jest w Kowalewie Pomorskim razem z paroma osobami z Polonii Bydgoszcz (ci rozgrywali tam swój mecz). Razem z Elaną oraz Stilonem Gorzów, który w tamtym czasie gościnnie pojawiał na meczach Elany planujemy wyjechać im na przywitanie jednak naszą grupę rozkminiają psy jeszcze w Toruniu i niestety do niczego nie dochodzi. Na jesieni postanawiamy umilić podróż kibicom Stomilu wracającym z Nowego Miasta Lubawskiego. W Rakowicach atakujemy auto Stomilu, które skręciło na znany parking przy którym stoją przydrożne d****. Ta akcja do przodu dla nas, po wszystkim ulatniamy się ze względu na wzmożoną ilość policji. W tym roku jesteśmy na kilku wyjazdach Jezioraka na tereny które są pod wpływem Stomilu ale nic się nie dzieje (Pasłęk, Szczytno, Giżycko, Łukta).

2008
Po meczu Stomil Olsztyn - Radomiak Radom w 40 osób odwiedzamy Ostródę aby przywitać wracający fan club Stomilu z tego meczu. Stomil zostaje przegoniony z dworca, tylko kilka osób załapało się na oklep. Ustawiamy się z Elaną Toruń na Stomil jadący na swój mecz do Piotrkowa Trybunalskiego. Stomil jedzie pociągiem niestety od Iławy jadą z nimi psy w pociągu i akcja przez to nie wypaliła. W Ostródzie pojawiamy się razem z Elaną w około 300 osób. Przed meczem na naszą kolumnę idącą nad jeziorem na mecz próbuje ataku Stomil. Niestety policja wtrąciła się do zabawy i nie doszło do bezpośredniego starcia. Na samym meczu nic się nie dzieje. Po jednym z meczów w Iławie , Stomil małą grupą odwiedza dworzec w Suszu, na oklep załapuje się kilku chłopaków z Fan Clubu Susz, w plecy są także 2 szaliki. Przed jesiennym meczem Stomil Olsztyn - Jeziorak Iława, wybieramy się do Morąga aby przywitać miejscowy fan club Stomilu, który zbierał się na dworcu PKP. Jedziemy w 35 osób w tym 7 chuliganów Elany. Stomilowcy z Morąga tego spotkania nie zaliczą do udanych, w nasze ręce wpadają pojedyncze barwy OKS-u. Na powrocie z meczu w Ostródzie zaciągamy hamulec ręczny i dochodzi do starcia ze Stomilowcami z Ostródy, którzy mimo tego, że na peronie byli w przewadze potracili swoje barwy. Po meczu koalicja Stomil-Petrochemia-Polonia-GKM Grudziądz pojawia się autami w Iławie, gdzie ganiają osoby w barwach Jezioraka, tego wieczoru kilka osób od nas pozbywa się swoich barw.

2009
Na meczu barażowym o 2 ligę w Krakowie nasza 13 osobowa grupa jest zaatakowana pod stadionem przez Hutnik . Po meczu z naszej strony padła propozycja rewanżu w Iławie, bez policji i z daleka od stadionu. W dniu rewanżu w Iławie, jedno auto które wyjeżdża przed Iławę aby odebrać ekipę Elany jest zauważone przez Stomil, który oczekiwał aby dołączyć do Hutnika. Następnie Hutnik ze Stomilem prowadzą swoją dziwną rozgrywkę i do niczego tego dnia między nami nie dochodzi (na samym meczu małe starcie przy sektorze gości, mieszana iławska ekipa, Hutnik ze Stomilem rozwalają jeszcze ogrodzenie i na tym się zakończyło).


źródło : https://www.facebook.com/foto.jeziorak/

nisc
Posty: 1800
Rejestracja: 26.02.2007, 20:26

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: nisc » 19.03.2017, 16:30

K....jak można tak manipulować faktami...Jeziorak definitywnie należy do kategorii "urzekła mnie Twoja historia", czy wy myślicie że jak zamieszczacie "informacje" z lat 90-tych to nikt ich nie zweryfukuje?!

Cytat:

1997
Pojedynczy partyzanci ze Stomilu pojawiali się na meczach 2-ligowego Jezioraka bardzo często. Wiele takich wypraw kończyło się gonitwą nieproszonych gości ze stadionu na dworzec PKP. Głośnym echem odbiła się akcja w której uciekający przez całe miasto stomilowcy zabarykadowali się w przydworcowym barze i dopiero interwencja policji skłoniła ich do opuszczenia lokalu. Tym razem wyjazd na mecz Stomil Olsztyn -Polonia Warszawa, na którym jest 40 osobowa grupa iławian odbył się bez przygód.

Akurat byłem na tym meczu (od nas 4 osoby, z tego dwie z zajebistymi przygodami, ale to inna historia). Jezioraka, zesranego po pachy, może naciągane 20 osób, rozklekotanym autokarem, zostawionym za sektorem gości pod opieką policji. Zawijają się przed końcem meczu, a jeden od nich ten najbardziej nerwowy pięćset dwadześcia cztery razy upewnia się u policji że będą eskortowani do samej Iławy.....

Jeziorak wtedy (szczególnie "ekipa" z Susza) miał bardzo konfidenckie zapędy i ogólnie tendencje do częstych rozmów z policją bez wyraźnej potrzeby...zaobserwowane osobiście na meczu z Cracovią w Iławie.

pierd....pokolenie braci Grimm z fejsbuka.
TYBET JEST SERBSKI

coci
Posty: 111
Rejestracja: 28.10.2009, 23:14

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: coci » 20.03.2017, 14:48

DoZo pisze:"coci" i "nrth",
"dolce" m(i)a(ł) rację, a pierwszy z Was (niezbyt dokładnie ;) opisał PL vs. S.
...nie wiem co dokładnie chciałeś powiedzieć,ale mój opis dotyczył meczu Polska-Anglia na Śląskim w Chorzowie 31.05.1997- na którym byłem.Na Polska- Szwecja nie byłem,wiem co się przy okazji tego meczu działo,ale nie mam w zwyczaju opisywać wydarzeń w których osobiście nie brałem udziału.
Pzdr.
...i ARKA GDYNIA!

nrth
Posty: 876
Rejestracja: 18.11.2010, 13:03

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: nrth » 21.03.2017, 09:37

Na Polska-Anglia 97 na bank było takie starcie za sektorem tak jak pisze "coci"
Na Polska-Szwecja byłem, nie widziałem takiego starcia ani chyba nikt od nas o nim nie wiedział. Najwyraźniej coś nas ominęło jeśli jesteś pewien co do tego meczu. Po meczu to już wiadomo
za kim jestes?

ratujmy trzmiele
Posty: 91
Rejestracja: 06.01.2017, 12:39

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: ratujmy trzmiele » 21.03.2017, 21:42

"a Legii była, jak to na kadrze, garstka -
- Jak widzisz można uczciwie przyznać się do "pleców", a czy Ciebie stać na podobną postawę?"

ta.

wen33
Posty: 180
Rejestracja: 30.08.2016, 10:06

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: wen33 » 23.03.2017, 09:30

Ktoś zapoda jakies starsze relacje jeszcze? Jest jakiś zbiór ich w internecie ?

WileTheBest
Posty: 262
Rejestracja: 30.11.2012, 18:14
Lokalizacja: Września

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: WileTheBest » 24.03.2017, 18:31

wen33 pisze:Ktoś zapoda jakies starsze relacje jeszcze? Jest jakiś zbiór ich w internecie ?
Jest, takie coś znalazłem:
[link]
Września 100% Lech Poznań!

303squadron
Posty: 106
Rejestracja: 22.04.2007, 23:34

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: 303squadron » 26.03.2017, 22:03

[link]

[link]

PKtub
Posty: 133
Rejestracja: 16.05.2016, 21:46

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: PKtub » 29.03.2017, 12:37


Beha
Posty: 663
Rejestracja: 03.10.2009, 11:12

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Beha » 06.04.2017, 17:16

Oglądając skróty starych meczy trafiłem na mecz Lech -Widzew 3-3 z 1996 r, na płocie dwie skrojone fany Widzewa Kalisz.
Ktoś pamięta, czy te fany poszły za jednym strzałem?

[link]
od 7:10


[link]

[link]

WileTheBest
Posty: 262
Rejestracja: 30.11.2012, 18:14
Lokalizacja: Września

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: WileTheBest » 06.04.2017, 17:30

Górnik Konin je zdobył. Miało to miejsce bodaj po meczu sparingowym Widzewa w Koninie w 1995 roku i od tamtej pory jest kosa między Kaliszem a Koninem.
Tu opis KKS Kalisz z TMK:
W zasadzie tamto wydarzenie spowodowało mocną kosę z Koninem i zanim powetowaliśmy sobie tą porażkę zdobyciem wielu konińskich flag, to sami ponieśliśmy straty. Wybraliśmy się wówczas zimą na mecz sparingowy Widzewa do Konina. Była to nasza pierwsza wizyta w Koninie, więc zostawiliśmy autokar w mieście i ruszyliśmy szukać stadionu. Po drodze co chwila w ręce wpadali nam pojedynczy kibice z Konina, a my rozzuchwaleni tymi ganiankami ostatecznie docieramy pod stadion, gdzie wbiegamy na obiekt przy bramie zdobywając kilka kolejnych barw. Niestety miejscowi po naszym długim pobycie w Koninie potrafili się już zebrać i w efekcie ze stadionu ruszyli na nas wszyscy kibice + pałująca milicja. Nie daliśmy rady i poszliśmy w rozsypkę, co skończyło się tragicznie. Duża część wyjazdowiczów zostaje wyłapana, albo przez miejscowych, albo przez niebieskich. Co ciekawe barwy kroją nam nie tylko konińscy kibice Lecha, ale także mundurowi, którzy na komendzie zabierają kilka szali i jedno płótno z napisem, nie kryjąc przy tym sympatii do kibiców Lecha. Fanty te potem w komplecie trafiają do kibiców z Konina… Niestety już pod koniec naszego pobytu w Koninie, do dwóch z naszych kibiców podjechało auto miejscowych, którzy trafili w plecaku kilka naszych flag w barwach Widzewa i KKS-u. Coś tam z barw miejscowych udało się dowieść do Kalisza, ale ogólnie była to dla nas wówczas małolatów bolesna strata. Odbiliśmy ją sobie z nawiązką, ale wtopa była faktem.
Września 100% Lech Poznań!

patriota85
Posty: 551
Rejestracja: 14.09.2009, 14:25

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: patriota85 » 06.04.2017, 17:30

Beha pisze:Oglądając skróty starych meczy trafiłem na mecz Lech -Widzew 3-3 z 1996 r, na płocie dwie skrojone fany Widzewa Kalisz.
Ktoś pamięta, czy te fany poszły za jednym strzałem?
Za jednym strzałem.Są to flagi KKS-u Kalisz zdobyte przez Górnika Konin.Górnik zdobył wtedy 5 flag - 2 w barwach Widzewa, 2 w barwach KKS-u Kalisz i jedna biała z chyba czerwonymi napisami "I love Kalisz".

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: (S), DWD1908, Katun, morlos, PSonTour, PT., slaw1 i 48 gości