CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Moderatorzy: Automoderation, Zorientowany, LechiaCHWM
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
My bylismy zebrani na Arke jadaca na Polar Wroclaw.
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
htsk i bardzo dobra ocena z Twojej strony,jednak zdecydowanie będę obstawiał przy tym że ekipka z którą ja działałem także na terenie Gdańska w erze tak zwanych "wypadów kolejkowych" nigdy nie kreowała się na bezsprzętową, tu podobnie jak PCHLG wypowiadam się w swoim i kolegów imieniu ;-) My tam wzorowaliśmy się najbardziej na Romper Stomper i Clockwork Orange a nie boksie i karate, takie były czasy...brutalne ale jakoś tak weselsze...a propos kiedy udało się Wam raz w końcu przechwycić polujących od nas to też jedynie M. otrzymał złamanie ręki, a przecież mogło się skończyć katowaniem na maksa...A z kolei w Olivii gdzie przed meczem Stoczniowca z Cracovią pod halą wyglądaliście jak wojsko Jagiełły pod Grunwaldem też aż dziwne że nie doszło do ofiar śmiertelnych...Nawet pamiętam jak raz w Sopocie w przejściu podziemnym po meczu Lechii dwie grupki wyrzuciły bez gadania jak na sygnał jakieś tam breszki w krzaczory i ruszyły na siebie z gołymi łapami...respekt gdzie się należy.
Derbowe lata 90-te : kufelboxing i sztachetfajting ;-)
pozdrawiam
Derbowe lata 90-te : kufelboxing i sztachetfajting ;-)
pozdrawiam
-
WafenSS
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Przyjacielu masz racje ale kto rzuca sprzetem?htsk4 pisze:Taka mała dygresja z mojej strony,że czasy były takie takie,iż każda ekipa latała ze sprzętem.Wypominanie jakiś sprzętowych akcji Arce czy Lechii nie ma kompletnie sensu.Absolutnie każda ekipa ma coś za uszami w tym temacie.Natomiast już nie każda ekipa kreowała się na ekipę bezsprzętową,prawda panie nisc?Natomiast w takich typowych walkach ulicznych,gdy jest się w mniejszości sprzęt może nie tylko uratować skórę,ale i zmienić wynik walki.I wie to każdy,kto realnie walczył .Zresztą,kto nigdy nie miał nic w ręku, niech niech pierwszy rzuci kamieniem.I absolutnie nie jest to z mojej strony pochwała używania sprzętu,tylko realna ocena.
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
pamiętam '91 i Polska - Anglia w Poznaniu, gdzie Lech hmmm....powiedzmy sobie szczerze był jeszcze przed transformacją czyli w okresie schyłkowym "panowania" Komandosa, Pogoń zinfiltrowała trybunę naprzeciwko Angoli, z hasłem "dziś wszyscy układ na Lechię", bez problemu łazili sobie w granatowo-bordowych pasiakach, Lech na zwyczajowym młynie, może z 300 osób, Lechia po drugiej stronie na wirażu w dobrą stówę w pomarańczowych flekach + 1 Szcz. z Arki z żólto-niebieskim szalikiem Leeds. W młynie Lecha wyróżniał się zdecydowanie wokal Apatii z biało-niebieskim irokezem...a Anglicy jak przyjechali pociągiem z Berlina tak praktycznie pod Targami Poznańskimi pozamiatali wszystkimi, małe podjazdy pod Merkurym robiła Lechia, podobnie na dworcu w oczekiwanie na kolejny pociąg z Berlina...miodzio, a najbardziej pamiętam jak wszyscy stanęli jak wryci na widok angielskiego czarnego skina w glanach, krowach i białej polówce fred perry na przedzie angielskiej bandy walącego gazem z wielkiego pojemnika...tak czy inaczej wtedy to na dużą skalę po raz drugi (pierwszy raz po lekturze zachodnioniemieckich brukowców z Euro'88) na dużą skalę rozwinęła się fascynacja wyspiarskim stylem kibicowania w naszym kraju, Angole pokazali się przezajebiście....
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Pamiętam ten mecz , pamiętam też mecz w Zabrzu 96 , gdzie było niby dużo hardych band , ale tylko my spróbowaliśmy podjazdu pod niemców ( nieudany zresztą , ale jednak ) strae czasy , ale jednak jest szacunek dla was , Lechi i innych ekip wtedy które się nam postwiły .
-
Polish Power
- Posty: 633
- Rejestracja: 31.05.2016, 00:18
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Polska - Anglia 1997 Stadion Śląski, opisze ktoś ten mecz ?
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Z Gdańska jedziemy specjalem w 300-400 osób z obstawą. Podróż mija więc spokojnie. Wysiadamy na Batorym.Po wyjściu z dworca zauważamy Ruch,biegniemy na nich ale ok 50-100m od nich wbija się między nas policja. Na stadionie siedzimy z Wisłą,Śląskiem oraz około 50 osób z Legii i Pogoni,którzy po meczu wracają na sektor z newsem że pod stadionem czeka KSC. wybiegamy i w parku po ciemku bieganie,latają kamienie ale szybko się uspokaja. Triada siedzi obok sektora Anglików(których ok 2-3tysie). Po meczu na sektorze obok,przy kratach starły się dwie małe ekipy-podobno Widzew ruszł na Jastrzębie(?). Ogólnie spokojnie. Chyba, że inne ekipy na dojazdach i powrotach miałe jakieś atrakcje.Polish Power pisze:Polska - Anglia 1997 Stadion Śląski, opisze ktoś ten mecz ?
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
jedziemy główną grupą przez Poznań, gdzie w środku nocy dosiada się Lech i razem ruszamy przez Wrocław i Opole. Zdaje mi się że był to rok odwiedzin w Polsce piekarza bo zrobiliśmy masom pingwinów na dworcu we Wrocławiu wodę z mózgu, pingwiny do pociągu nie wsiadły...W samych Katowicach dołącza Cracovia i ruszamy na stadion, tak jak napisał przedmówca siedzimy obok Anglików i jako jedyna ekipa w trakcie hymnu Polski odwracamy się plecami do murawy. Tak samo jako jedyna ekipa ch...wie z jakiego powodu klaszczemy w kierunku Angoli w trakcie GSTQ. pod nami przy murawie dochodzi do starcia Lecha z Motorem, który stawia się i broni flagi, szczególnie typ z ręką w gipsie. Po meczu jedziemy do Bytomia, a stamtąd już rozjeżdzamy się samodzielnie do swoich miast.
-
Polish Power
- Posty: 633
- Rejestracja: 31.05.2016, 00:18
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
nisc pisze:jedziemy główną grupą przez Poznań, gdzie w środku nocy dosiada się Lech i razem ruszamy przez Wrocław i Opole. Zdaje mi się że był to rok odwiedzin w Polsce piekarza bo zrobiliśmy masom pingwinów na dworcu we Wrocławiu wodę z mózgu, pingwiny do pociągu nie wsiadły...W samych Katowicach dołącza Cracovia i ruszamy na stadion, tak jak napisał przedmówca siedzimy obok Anglików i jako jedyna ekipa w trakcie hymnu Polski odwracamy się plecami do murawy. Tak samo jako jedyna ekipa ch...wie z jakiego powodu klaszczemy w kierunku Angoli w trakcie GSTQ. pod nami przy murawie dochodzi do starcia Lecha z Motorem, który stawia się i broni flagi, szczególnie typ z ręką w gipsie. Po meczu jedziemy do Bytomia, a stamtąd już rozjeżdzamy się samodzielnie do swoich miast.
no rzeczywiście powód do "dumy" ;) dlaczego tak ?
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
A nie wiem, decydowały osoby decyzyjne
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Stałem kilka metrów od Motoru i zawsze myslałem,ze flaę Motoru zerwała Arka i z nimi własnie Motor walczył...nigdy nie zapomnę typa z Motoru ,który wyrwał zerwaną przez Triadę flagę i zapierniczył salto do 'fosy ,'która była pod sektorem.Każdy kto był na Śląskim wie o czym mowa.Pewnie bolało bardzo. Nie wiadomo czy się nie połamał ale flaga wróciła do Lublinanisc pisze:jedziemy główną grupą przez Poznań, gdzie w środku nocy dosiada się Lech i razem ruszamy przez Wrocław i Opole. Zdaje mi się że był to rok odwiedzin w Polsce piekarza bo zrobiliśmy masom pingwinów na dworcu we Wrocławiu wodę z mózgu, pingwiny do pociągu nie wsiadły...W samych Katowicach dołącza Cracovia i ruszamy na stadion, tak jak napisał przedmówca siedzimy obok Anglików i jako jedyna ekipa w trakcie hymnu Polski odwracamy się plecami do murawy. Tak samo jako jedyna ekipa ch...wie z jakiego powodu klaszczemy w kierunku Angoli w trakcie GSTQ. pod nami przy murawie dochodzi do starcia Lecha z Motorem, który stawia się i broni flagi, szczególnie typ z ręką w gipsie. Po meczu jedziemy do Bytomia, a stamtąd już rozjeżdzamy się samodzielnie do swoich miast.
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
WitamPolish Power pisze:Polska - Anglia 1997 Stadion Śląski, opisze ktoś ten mecz ?
Ja to pamiętam trochę inaczej(chyba że ze względu na wiek wszystko mi się poplątało).Jedziemy w ok.50 przez Poznań.Z Poznania wyjazd po południu lub wieczorem(mecz był chyba ok.godz.20:00),Lecha przynajmniej parę stówek.We Wrocławiu spokój,w Opolu drobne ganianki Lecha za kimś z Odry(jakieś stare porachunki).Droga na stadion spokojna,spotykamy Cracovię-ale ilu,nie pamiętam.Na stadionie szarpanina z Motorem.Przez chwilę w powietrzu fruwała ich flaga,ale po chwili się uspokaja.Z tym odwracaniem się plecami to zupełnie tego nie pamiętam.Pamiętam natomiast jak w przerwie meczu udajemy się składem w kilka dyszek pod sektory koalicji(Legia,Pogoń,Ś-W-L i reszta).Zachodząc od tyłu trybuny atakujemy znienacka.Przeciwnik zupełnie zaskoczony-wyłapują ostre smary.Uciekają na górę po schodach.Tam właśnie na koronie stadionu kończymy atak.Wracamy na swoje sektory.Po meczu wracając na dworzec,przechodząc przez park jeszcze będąc niedaleko stadionu,spotykamy naprzeciw siebie kilkuset osobową grupę.Było cholernie ciemno.Równie dobrze mogła to być procesja kościelna/wycieczka szkolna itd.Na wszelki wypadek zaatakowaliśmy ich(zupełnie nie wiedząc kto to),tamci uciekają.Potem dowiadujemy się ,że to była Legia z innymi-ależ był żal.W drodze na dworzec,tym z przodu,wpadają w ręce pojedyncze szaliki koalicji.Powrót z Lechem był bardzo długi.W pociągu ciągłe szarpaniny z wąsami.Moim zdaniem wyjazd był jednym z tych ciekawszych.
Pozdrawiam
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
[quote="nisc"]to była "dogrywka"za Polska-Rumunia, kiedy to Motor też postawił się Lechowi...a jeszcze co do stania tyłem to zdaje się, że chodziło o pokazanie olewki na kadrę pzp(r)n, a nie o szkalanie barw narodowych..wtedy nie było hipokryzji i mecze kadry polegały na wyj...w kosmos wszystkiego, albo się myle albo pzp(r)n dalej jest tym samym piłkarskim pokerem, no ale teraz są sukcesy i sukcesiki, można się z saszetką przez klatę pokazać zagramanicą i w ogóle wywiesić flagię "LzS Psi Wół on Tour" i my som pany...kto pamięta inne czasy np. vide apel Apostela w Zabrzu na Rumunii..."...drodzy kibice Arki, przyjechaliście oglądać wspólnie mecz reprezentacji..."nadawany w trakcie wypierd....policji z sektora wyrwanymi brechami. Patriotyzm to na co dzień, a mecze pod egidą ostatniej praktycznie instytucji starego systemu to co innego.
Równiez byłem w Zabrzu na Rumunii oj działo się na tym meczu działo,Motor na tym meczu nie tylko się postawił Lechowi(krótkie ale konkretne spięcie)i do tego zerwali flagę BRYGADA BANICI,którą Lech zasłonił flagę Motoru
Równiez byłem w Zabrzu na Rumunii oj działo się na tym meczu działo,Motor na tym meczu nie tylko się postawił Lechowi(krótkie ale konkretne spięcie)i do tego zerwali flagę BRYGADA BANICI,którą Lech zasłonił flagę Motoru
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
grenn tu sie mylisz wyszliście na stacji Chorzów miasto ,my RUCH mieliśmy zawsze zbiórki pod estakadą dlatego pełno psiarni tam było ,powiem tylko tyle że konkretnie sie wtedy prezentowaliście ze Śląskiem ilościowoGREEN2016 pisze:Z Gdańska jedziemy specjalem w 300-400 osób z obstawą. Podróż mija więc spokojnie. Wysiadamy na Batorym.Po wyjściu z dworca zauważamy Ruch,biegniemy na nich ale ok 50-100m od nich wbija się między nas policja. Na stadionie siedzimy z Wisłą,Śląskiem oraz około 50 osób z Legii i Pogoni,którzy po meczu wracają na sektor z newsem że pod stadionem czeka KSC. wybiegamy i w parku po ciemku bieganie,latają kamienie ale szybko się uspokaja. Triada siedzi obok sektora Anglików(których ok 2-3tysie). Po meczu na sektorze obok,przy kratach starły się dwie małe ekipy-podobno Widzew ruszł na Jastrzębie(?). Ogólnie spokojnie. Chyba, że inne ekipy na dojazdach i powrotach miałe jakieś atrakcje.Polish Power pisze:Polska - Anglia 1997 Stadion Śląski, opisze ktoś ten mecz ?
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Dodam tylko że z triadą obecni byliśmy my RUCH i napewno GKS.T .My tego dnia zaopatrujemy triade w bilety na ten mecz kradnąc je konikom pod stadionem ,przed meczem obijamy pod stadionem autokar nie przypadkowych angolicoci pisze:WitamPolish Power pisze:Polska - Anglia 1997 Stadion Śląski, opisze ktoś ten mecz ?
Ja to pamiętam trochę inaczej(chyba że ze względu na wiek wszystko mi się poplątało).Jedziemy w ok.50 przez Poznań.Z Poznania wyjazd po południu lub wieczorem(mecz był chyba ok.godz.20:00),Lecha przynajmniej parę stówek.We Wrocławiu spokój,w Opolu drobne ganianki Lecha za kimś z Odry(jakieś stare porachunki).Droga na stadion spokojna,spotykamy Cracovię-ale ilu,nie pamiętam.Na stadionie szarpanina z Motorem.Przez chwilę w powietrzu fruwała ich flaga,ale po chwili się uspokaja.Z tym odwracaniem się plecami to zupełnie tego nie pamiętam.Pamiętam natomiast jak w przerwie meczu udajemy się składem w kilka dyszek pod sektory koalicji(Legia,Pogoń,Ś-W-L i reszta).Zachodząc od tyłu trybuny atakujemy znienacka.Przeciwnik zupełnie zaskoczony-wyłapują ostre smary.Uciekają na górę po schodach.Tam właśnie na koronie stadionu kończymy atak.Wracamy na swoje sektory.Po meczu wracając na dworzec,przechodząc przez park jeszcze będąc niedaleko stadionu,spotykamy naprzeciw siebie kilkuset osobową grupę.Było cholernie ciemno.Równie dobrze mogła to być procesja kościelna/wycieczka szkolna itd.Na wszelki wypadek zaatakowaliśmy ich(zupełnie nie wiedząc kto to),tamci uciekają.Potem dowiadujemy się ,że to była Legia z innymi-ależ był żal.W drodze na dworzec,tym z przodu,wpadają w ręce pojedyncze szaliki koalicji.Powrót z Lechem był bardzo długi.W pociągu ciągłe szarpaniny z wąsami.Moim zdaniem wyjazd był jednym z tych ciekawszych.
Pozdrawiam
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
wildboy66 może masz racje z tym Chorzów miasto,budynek dworca miał wtedy taką elewcje z elementami blachy falistej.w każdym bądź razie to byliscie wy. Śląsk był już pod stadionem Śląskim jak zaszliśmy.wildboy66 pisze:grenn tu sie mylisz wyszliście na stacji Chorzów miasto ,my RUCH mieliśmy zawsze zbiórki pod estakadą dlatego pełno psiarni tam było ,powiem tylko tyle że konkretnie sie wtedy prezentowaliście ze Śląskiem ilościowoGREEN2016 pisze:Z Gdańska jedziemy specjalem w 300-400 osób z obstawą. Podróż mija więc spokojnie. Wysiadamy na Batorym.Po wyjściu z dworca zauważamy Ruch,biegniemy na nich ale ok 50-100m od nich wbija się między nas policja. Na stadionie siedzimy z Wisłą,Śląskiem oraz około 50 osób z Legii i Pogoni,którzy po meczu wracają na sektor z newsem że pod stadionem czeka KSC. wybiegamy i w parku po ciemku bieganie,latają kamienie ale szybko się uspokaja. Triada siedzi obok sektora Anglików(których ok 2-3tysie). Po meczu na sektorze obok,przy kratach starły się dwie małe ekipy-podobno Widzew ruszł na Jastrzębie(?). Ogólnie spokojnie. Chyba, że inne ekipy na dojazdach i powrotach miałe jakieś atrakcje.Polish Power pisze:Polska - Anglia 1997 Stadion Śląski, opisze ktoś ten mecz ?
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Siemanko. A te wydarzenia o których gaworzycie nie miały czasem miejsca dwa lata później, przy okazji meczu Polska-Szwecja?
Ruch pod estakadą oraz Cracovia po meczu w ciemnościach...
Ruch pod estakadą oraz Cracovia po meczu w ciemnościach...
-
za Ruchem !
- Posty: 138
- Rejestracja: 08.05.2013, 08:50
- Lokalizacja: Katowice
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Akcja z Lechią pod estakadą gdzie z Ruchem była Triada i Tychy miała miejsce przy okazji meczu ze Szwedami w 1999 roku. Na górze naszego sektora swoją obecność zaznacza Górnik i chwilę po tym pali wrotki. Dobre czasy.dolce pisze:Siemanko. A te wydarzenia o których gaworzycie nie miały czasem miejsca dwa lata później, przy okazji meczu Polska-Szwecja?
Ruch pod estakadą oraz Cracovia po meczu w ciemnościach...
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
No właśnie, 99 rok, wiosną bodajże. Dobre i ciekawe czasy.
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Na Polska-Szwecja nie byłem. fakt środa,marzec i z opowiadań wiem że plecy z tą całą koalicją. od nas coś ok 200 osób.za Ruchem ! pisze:Akcja z Lechią pod estakadą gdzie z Ruchem była Triada i Tychy miała miejsce przy okazji meczu ze Szwedami w 1999 roku. Na górze naszego sektora swoją obecność zaznacza Górnik i chwilę po tym pali wrotki. Dobre czasy.dolce pisze:Siemanko. A te wydarzenia o których gaworzycie nie miały czasem miejsca dwa lata później, przy okazji meczu Polska-Szwecja?
Ruch pod estakadą oraz Cracovia po meczu w ciemnościach...
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Korona 06', Jaga 04', 2 lata przerwy było między tymi meczami, gwoli ścisłości.PW2014 pisze: Ten mecz był rozgrywany w ramach Pucharu Polski. W poprzedniej rundzie Legia grała z Koroną. Na meczu w Kielcach też było grubo.
https://www.youtube.com/watch?v=QO9gPbcJaN0
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
To o czym pisze cocci to faktycznie Polska-Anglia, awantura ze sektorem w czasie przerwy bodajżedolce pisze:Siemanko. A te wydarzenia o których gaworzycie nie miały czasem miejsca dwa lata później, przy okazji meczu Polska-Szwecja?
Ruch pod estakadą oraz Cracovia po meczu w ciemnościach...
Przy okazji Polska-Szwecja spotkanie mialo miejsce po meczu
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Akcja z Lechią pod estakadą gdzie z Ruchem była Triada i Tychy miała miejsce przy okazji meczu ze Szwedami w 1999 roku. Na górze naszego sektora swoją obecność zaznacza Górnik i chwilę po tym pali wrotki. Dobre czasy.[/qza Ruchem ! pisze:dolce pisze:Siemanko. A te wydarzenia o których gaworzycie nie miały czasem miejsca dwa lata później, przy okazji meczu Polska-Szwecja?
Ruch pod estakadą oraz Cracovia po meczu w ciemnościach...
Stałem nad Górnikiem.Nagle dziwnym trafem na tym samym sektorze zjawia się Ruch z Tyskimi...Górnik zrywa się od razu ,a wszystko psuje zajebista świeca dymna ,która wszystko zasłoniła.Nic nie było widać .Dodam,że stałem obok kilku gości z Tychów,którzy dopiero na meczu dowiedzieli się od swoich ziomali,że na ten mecz jest układ z Ruchem.Dziwna akcja.Przed meczem widziałem grasującą Triadę pod stadionem.Sam widok kilkudziesięciu mutantów budził podziw i strach u wielu.Prawda jest taka,że w tamtych czasach Triada rozdawała karty.Pamiętam również typów z Cracovii,a raczej pajaców ,którzy latali wokół Śląskiego i proponowali solówki na kosy.Tupeciarze...
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Nie ten sezon. Korona z Legią grała jeszcze w rundzie jesiennej 03'. Legia w następnej rundzie trafiła na Jagiellonie. Grali na wiosnę 04'. Zresztą filmik jest podpisany i jest napisane w tytule 03'.Lari pisze:Korona 06', Jaga 04', 2 lata przerwy było między tymi meczami, gwoli ścisłości.PW2014 pisze: Ten mecz był rozgrywany w ramach Pucharu Polski. W poprzedniej rundzie Legia grała z Koroną. Na meczu w Kielcach też było grubo.
https://www.youtube.com/watch?v=QO9gPbcJaN0
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Emigranci znikaja w chwili gdy Jagiellonia ma jazde z policja.
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Dzien wagarowicza byl chyba wtedy hehGREEN2016 pisze: Na Polska-Szwecja nie byłem. fakt środa,marzec i z opowiadań wiem że plecy z tą całą koalicją. od nas coś ok 200 osób.
-
Polish Power
- Posty: 633
- Rejestracja: 31.05.2016, 00:18
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
w 1994 r w europejskich pucharach odbył się taki dwumecz: Gks Katowice - Aris Saloniki. Może ktoś przypomnieć jakie były wtedy liczby wyjazdowe Greków na Bukowej i GieKSy w Salonikach ?? jakieś atrakcje pozaboiskowe towarzyszyły temu ciekawemu dwumeczowi ?
-
Polish Power
- Posty: 633
- Rejestracja: 31.05.2016, 00:18
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
a tutaj, prawdziwa "perełka" wyłowiona na youtube ;) wizyta Hellas Verona w Szczecinie, Puchar Uefa 1987 rok. Klimatyczny film :)
https://www.youtube.com/watch?v=fO_tB-JLAUg
https://www.youtube.com/watch?v=fO_tB-JLAUg
-
WileTheBest
- Posty: 219
- Rejestracja: 30.11.2012, 17:14
- Lokalizacja: Września
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Opis kibica GKM Grudziądz z meczu Polonia Piła - GKM (1998):
Kilkanaście osób, dość konkretnej ekipy. PKP. W Laskowicach spokój. W Bydgoszczy obczajają nas „zwiadowcy” Zawiszy (ekipa rowerowa). Cały pobyt w grupie, w pełnej gotowości – czekamy na atak Z-ki. Nie nastąpił. Do Piły zajeżdżamy dość wcześniej. Głupota z naszej strony – dwóch z nas się odłącza od grupy (A. miał ciotkę, do której poszedł z jeszcze jednym gościem od nas). My idziemy na stadion „na skróty”, przez jakieś osiedla, podwórka. Na jednym podwórzu wymijamy się z podobną liczebnie ekipą – ogolone głowy, dresy, piwo w rękach, jacyś tacy duzi... Patrzymy wszyscy na siebie i nie wiadomo o co chodzi. Oni ocknęli się z zaskoczenia pierwsi – poczęstowali nas tym swoim piwem, tylko zapomnieli go wcześniej z butelek przelać. A że dzieliło już nas kilka metrów, to te butelki musiały nas w powietrzu gonić. Nasza reakcja to jak u psów Pawłowa – dzida stamtąd jak najdalej i jak najszybciej. Rzut okiem i uchem w kierunku tamtych – głowy w biało-niebieskich kominiarkach wykrzykiwały za nami „Lech, Lech, Kolejorz”... Zanim się ocknęliśmy z tego owczego pędu było za późno na podjęcie walki. Docieramy na stadion, wchodzimy na sektor gości. Czekamy na naszych dwóch kolegów. Ochroniarze zagadują do nas, że są kibicami Lecha, a dorabiają sobie na Polonii jako ochrona. I że ich młodsza ekipa dość mocno szykowała się na nas – a chodziło o to, że kilka lat wcześniej nasi starzy obili mordę komuś w Pile – i teraz był odwet... Pilanie specjalnie nawet na tę okazję ściągnęli kilku Arkowców i to przynajmniej jednego decyzyjnego z Arki. A dowiedzieliśmy się o tym od naszych dwóch kolegów, którzy nieszczęśliwie wpadli w ich ręce na mieście. Do sektora trafili już bez barw. Warto odnotować, że Lechici z Piły chcieli Adiemu skasować koszulkę Polski, ale to właśnie Arkowiec powiedział „z godłem przyjechałeś i z godłem wyjedziesz”. Pytał o tych, których spotkał na meczu Arki z Olimpią w Grudziądzu (o tym później – między innymi pytał o mnie, bo dość charakterystyczne znamię mam pod okiem). Pilski Lech (nie wiem czy już wtedy nazywali się Legion Piła) wzmocniony Arką zasiadł niedaleko naszego sektora. Nie bawili się w żadne kibicowanie Polonii. Chodziło im o nas. Obfotografowali nas z każdej strony i czekali do końca meczu. Policja widziała co się święci – po meczu przytrzymali nas na sektorze aż stadion został pusty. Wyprowadzili nas na tor, później do parku maszyn i załadowali do „lodówki”. Tak trafiliśmy na PKP. Lech też już tam był. Policja zapakowała nas do pociągu i czekali w dość dużej ilości, aż pociąg ruszy. Lechici też wsiedli do tego pociągu. Pociąg ruszył. Byliśmy osrani ze strachu, ale gotowi do walki. Wybraliśmy miejsce do obrony i czekaliśmy. Pociąg zatrzymywał się kilka razy – Lech zaciągał hamulce. Za każdym razem wybiegali z pociągu, biegli wzdłuż niego, po czym wracali i pociąg ruszał. Za którymś razem wybiegli i już nie wsiedli z powrotem. Nie wiem czemu nie zaatakowali – mieli przewagę pod każdym względem. W Bydgoszczy zauważliśmy, że jeden z tej ekipki wysiadł z innego wagonu – widział, że go zauważyliśmy, ale to już były czasy, gdy zaczynało się rozróżniać akcje honorowe od niehonorowych, dlatego nic nie zrobiliśmy z tym jednym Lechitą (Arkowcem). W Bydgoszczy znowu gotowość na Zawiszę, to samo w Laskowicach, ale było spokojnie. Kolejny wyjazd – kolejna nauka...
Kilkanaście osób, dość konkretnej ekipy. PKP. W Laskowicach spokój. W Bydgoszczy obczajają nas „zwiadowcy” Zawiszy (ekipa rowerowa). Cały pobyt w grupie, w pełnej gotowości – czekamy na atak Z-ki. Nie nastąpił. Do Piły zajeżdżamy dość wcześniej. Głupota z naszej strony – dwóch z nas się odłącza od grupy (A. miał ciotkę, do której poszedł z jeszcze jednym gościem od nas). My idziemy na stadion „na skróty”, przez jakieś osiedla, podwórka. Na jednym podwórzu wymijamy się z podobną liczebnie ekipą – ogolone głowy, dresy, piwo w rękach, jacyś tacy duzi... Patrzymy wszyscy na siebie i nie wiadomo o co chodzi. Oni ocknęli się z zaskoczenia pierwsi – poczęstowali nas tym swoim piwem, tylko zapomnieli go wcześniej z butelek przelać. A że dzieliło już nas kilka metrów, to te butelki musiały nas w powietrzu gonić. Nasza reakcja to jak u psów Pawłowa – dzida stamtąd jak najdalej i jak najszybciej. Rzut okiem i uchem w kierunku tamtych – głowy w biało-niebieskich kominiarkach wykrzykiwały za nami „Lech, Lech, Kolejorz”... Zanim się ocknęliśmy z tego owczego pędu było za późno na podjęcie walki. Docieramy na stadion, wchodzimy na sektor gości. Czekamy na naszych dwóch kolegów. Ochroniarze zagadują do nas, że są kibicami Lecha, a dorabiają sobie na Polonii jako ochrona. I że ich młodsza ekipa dość mocno szykowała się na nas – a chodziło o to, że kilka lat wcześniej nasi starzy obili mordę komuś w Pile – i teraz był odwet... Pilanie specjalnie nawet na tę okazję ściągnęli kilku Arkowców i to przynajmniej jednego decyzyjnego z Arki. A dowiedzieliśmy się o tym od naszych dwóch kolegów, którzy nieszczęśliwie wpadli w ich ręce na mieście. Do sektora trafili już bez barw. Warto odnotować, że Lechici z Piły chcieli Adiemu skasować koszulkę Polski, ale to właśnie Arkowiec powiedział „z godłem przyjechałeś i z godłem wyjedziesz”. Pytał o tych, których spotkał na meczu Arki z Olimpią w Grudziądzu (o tym później – między innymi pytał o mnie, bo dość charakterystyczne znamię mam pod okiem). Pilski Lech (nie wiem czy już wtedy nazywali się Legion Piła) wzmocniony Arką zasiadł niedaleko naszego sektora. Nie bawili się w żadne kibicowanie Polonii. Chodziło im o nas. Obfotografowali nas z każdej strony i czekali do końca meczu. Policja widziała co się święci – po meczu przytrzymali nas na sektorze aż stadion został pusty. Wyprowadzili nas na tor, później do parku maszyn i załadowali do „lodówki”. Tak trafiliśmy na PKP. Lech też już tam był. Policja zapakowała nas do pociągu i czekali w dość dużej ilości, aż pociąg ruszy. Lechici też wsiedli do tego pociągu. Pociąg ruszył. Byliśmy osrani ze strachu, ale gotowi do walki. Wybraliśmy miejsce do obrony i czekaliśmy. Pociąg zatrzymywał się kilka razy – Lech zaciągał hamulce. Za każdym razem wybiegali z pociągu, biegli wzdłuż niego, po czym wracali i pociąg ruszał. Za którymś razem wybiegli i już nie wsiedli z powrotem. Nie wiem czemu nie zaatakowali – mieli przewagę pod każdym względem. W Bydgoszczy zauważliśmy, że jeden z tej ekipki wysiadł z innego wagonu – widział, że go zauważyliśmy, ale to już były czasy, gdy zaczynało się rozróżniać akcje honorowe od niehonorowych, dlatego nic nie zrobiliśmy z tym jednym Lechitą (Arkowcem). W Bydgoszczy znowu gotowość na Zawiszę, to samo w Laskowicach, ale było spokojnie. Kolejny wyjazd – kolejna nauka...
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
jako że "Zimę" zamkneli tu wstawiam odp
Po latach można niezłe ciekawostki wyczytać od osób, których tam nie było, a się udzielają. Że Widzewa nie był bo WFCG to nie Widzew. Ze w ogóle to nie było konfrontacji tylko obicie obczajkę, a na koniec to wina Jezioraka i przez to Elana zerwała sztame :) Takie kwiatki tylko zapomniałeś że to rok 2007 maj czyli dopiero początki waszej znajomości możliwe że to była wasza pierwsza wspólna akcja która zaowocowała układem, a następnie mocną sztamą bo jedna i druga strona często się wspierały do 2013roku. Jeziorak/WFCG dobrze zresztą tam się pokazał stanęli na ulicy z innymi stawiając się z nadzieją że ta +- 60 z drugiej strony ich wesprze i również zaatakuje. Oni obici a reszta pogoniona bez walki. Pokazali się dobrze umacniając tym zachowaniem Wasz układ! A Ty ich oczerniasz... Z 3 furki WFCG po akcji wracały w naszą stronę miedzy nami i włos im z głowy nie spadł, milicja wróg numer 1.
Sami podawaliście liczby wspierających Jeziorak/WFCG/Ruchu/Stilonu ( z Gorzowianami po tej akcji się okazało że nic nie wyszło). I żale, że nie wyszło, że część nie dobiegła. Popytaj kolegów lub poszukaj Waszych wpisów.
Toruń Miasto 2002 rok przy okazji meczu Elana - Polonia jeżeli o tym wspominasz to obicie ultrasów od nas sprzętem taki wasz sukces. Tak Wasz plus jak najbardziej.
Na tym samym meczu byliśmy też inną ekipą szukająca wrażeń i z tą grupą były już tylko plecy pierwszy raz pod waszymi kasami i drugi raz na waszej starówce. Było dużo opisów tego wydarzenia również Marka z Częstochowy który był tam gościnnie.
Klasyczne zakłamywanie historii, na szczęście strasznie nie udolne.ETaM pisze:Biliscie sie wtedy z Jeziorakiem i kilkoma innymi osobami, ktorzy pojechali was tylko obciąć i mieli dac syg glownej ekipie EiR ok 150 , ale nie wytrzymali za co pozniej skonczyli z E sztame, bo narobili sita.Nie chwalił bym sie tym, bo nie bylo zadnej konfrontacji , nie ma czym (akcja zjebana przez Jeziorak)(S) pisze:Nie wpie,rdalamy się w wasze aktualne bzdurne przepychanki i licytacje. Do historycznych wydarzenie oczywiście się odniesiemy, ktoś tam kwestionował pewną walkę. To tak tylko dla przypomnienia:
Pomorzanin Toruń - Polonia Bydgoszcz 06.05.2007.
Łapiemy się na trasie składem samochodowym okolice +- 100 Polonia&Stomil i jedziemy w stronę Torunia. Widząc fury koalicji Elana/Jeziorak/WFCG/Stilon/Ruch zatrzymujemy się i dochodzi z jednej strony do walki na pewno z Jeziorakiem, WFCG oraz częścią innych klubów, postawili się ale są szybko obici. Z drugiej strony do przegonienia bez walki kolejnej większej części koalicji. Walka spontaniczna trasowa nasza wygrana. Elana sygnalizowała, że nie wszyscy od nich dojechali, bo się zablokowali w korku.
Cóż nie nasz problem, biegli nie dobiegli.
Nikt nie zabroni nam się chwalić :)
Pochwal sie moze raczej jak jechaliscie tez na Polonie do Torunia i Elana wjechała wam do pociągu na Torun Miasto :)
Po latach można niezłe ciekawostki wyczytać od osób, których tam nie było, a się udzielają. Że Widzewa nie był bo WFCG to nie Widzew. Ze w ogóle to nie było konfrontacji tylko obicie obczajkę, a na koniec to wina Jezioraka i przez to Elana zerwała sztame :) Takie kwiatki tylko zapomniałeś że to rok 2007 maj czyli dopiero początki waszej znajomości możliwe że to była wasza pierwsza wspólna akcja która zaowocowała układem, a następnie mocną sztamą bo jedna i druga strona często się wspierały do 2013roku. Jeziorak/WFCG dobrze zresztą tam się pokazał stanęli na ulicy z innymi stawiając się z nadzieją że ta +- 60 z drugiej strony ich wesprze i również zaatakuje. Oni obici a reszta pogoniona bez walki. Pokazali się dobrze umacniając tym zachowaniem Wasz układ! A Ty ich oczerniasz... Z 3 furki WFCG po akcji wracały w naszą stronę miedzy nami i włos im z głowy nie spadł, milicja wróg numer 1.
Sami podawaliście liczby wspierających Jeziorak/WFCG/Ruchu/Stilonu ( z Gorzowianami po tej akcji się okazało że nic nie wyszło). I żale, że nie wyszło, że część nie dobiegła. Popytaj kolegów lub poszukaj Waszych wpisów.
Toruń Miasto 2002 rok przy okazji meczu Elana - Polonia jeżeli o tym wspominasz to obicie ultrasów od nas sprzętem taki wasz sukces. Tak Wasz plus jak najbardziej.
Na tym samym meczu byliśmy też inną ekipą szukająca wrażeń i z tą grupą były już tylko plecy pierwszy raz pod waszymi kasami i drugi raz na waszej starówce. Było dużo opisów tego wydarzenia również Marka z Częstochowy który był tam gościnnie.
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Jak widać życie jest przewrotne, i sąsiedzi po podobnej akcji na Grabiszyńskiej też odnotowali "ostry" spadek w dół.
Jak to mówią "Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka"...
Jak to mówią "Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka"...
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Głównie chodziło mi o to.PCHLG pisze:Jak widać życie jest przewrotne, i sąsiedzi po podobnej akcji na Grabiszyńskiej też odnotowali "ostry" spadek w dół.
Jak to mówią "Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka"...
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Tych dwoch sytuacji nie ma co porównywac , bo nie tyle sama wpadka na Grabiszyńskiej , była przyczyna "ostrego spadku" w dół , a to co było po .PCHLG pisze:Głównie chodziło mi o to.PCHLG pisze:Jak widać życie jest przewrotne, i sąsiedzi po podobnej akcji na Grabiszyńskiej też odnotowali "ostry" spadek w dół.
Jak to mówią "Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka"...
A w zasadzie to spadek w dół, zapoczątkował sie już po Świnoujsciu.
Było , mineło ...historia.
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
...nie wiem co dokładnie chciałeś powiedzieć,ale mój opis dotyczył meczu Polska-Anglia na Śląskim w Chorzowie 31.05.1997- na którym byłem.Na Polska- Szwecja nie byłem,wiem co się przy okazji tego meczu działo,ale nie mam w zwyczaju opisywać wydarzeń w których osobiście nie brałem udziału.DoZo pisze:"coci" i "nrth",
"dolce" m(i)a(ł) rację, a pierwszy z Was (niezbyt dokładnie ;) opisał PL vs. S.
Pzdr.
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
Na Polska-Anglia 97 na bank było takie starcie za sektorem tak jak pisze "coci"
Na Polska-Szwecja byłem, nie widziałem takiego starcia ani chyba nikt od nas o nim nie wiedział. Najwyraźniej coś nas ominęło jeśli jesteś pewien co do tego meczu. Po meczu to już wiadomo
Na Polska-Szwecja byłem, nie widziałem takiego starcia ani chyba nikt od nas o nim nie wiedział. Najwyraźniej coś nas ominęło jeśli jesteś pewien co do tego meczu. Po meczu to już wiadomo
-
ratujmy trzmiele
- Posty: 102
- Rejestracja: 06.01.2017, 11:39
- Lokalizacja: wieś pod Wrocławiem
Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....
"a Legii była, jak to na kadrze, garstka -
- Jak widzisz można uczciwie przyznać się do "pleców", a czy Ciebie stać na podobną postawę?"
ta.
- Jak widzisz można uczciwie przyznać się do "pleców", a czy Ciebie stać na podobną postawę?"
ta.

