W tym roku pojechałem na szkolenie "jak zakładać własny biznes" dotowany przez UE i kolidujący z meczem ZL - Lech. No i chciałem wybrać coś pożytecznego, a nie zawsze mecze.
Dzień przed nie myślałem o niczym innym, tylko do kogo napiszę jaki wynik, co się dzieje itd. W końcu nie wytrzymałem i poszedłem do kierownictwa imprezy naściemniać, ze muszę być koniecznie jutro w Poznaniu.
A była to miejscowość małe swornegacie koło Chojnic. Udało mi się z rana dojechać do Chojnic, później pkp do Piły. Było tak wcześnie, że postanowiłem jechać dalej do Poznania (wyjazd fc z Piły za kilka godzin). Na peronie w Pile w jednym momencie pociągi do Poznania i Kołobrzegu. Wuchta ludzi to szybko wbiegam, siadam wygodnie i przychodzi kanar, że oddalamy się od Poznania!!
W tym momencie jakby diabeł zapukał w okno to myślę, że mógłby sporo ode mnie dostać za możliwość zobaczenia chociaż 5minut meczu Lecha.
W końcu stacja - Szczecinek. Sprawdzam szybko rozkład i na styk jakoś bym dojechał, tylko już kasy brakowało... No to idę na miasto, a tu śmiga auto na poznańskich blachach,a ulica wygląda na przelotową. Idę kawałek a tu wieża ciśnienie, którą pamiętam z podróży za małolata z rodzicami. Szybkie przeszukiwanie torby i szykuje tabliczkę Piła z dopiskiem Poznań.
Stoję, ktoś chce mnie podrzucić kawałek, ale jak bym tam ugrzązł to nie mam nawet pociągu. Stoję dalej i jedzie auto blachy wolsztynskie. Prawie wjechałem na jezdnie

Dzwonię do ziomka o której wyjazd z Wolsztyna i informacja, że jadę.
Na mecz dotarłem

Ostatecznie certyfikat ze ukończyłem szkolenie dostałem pocztą, czyli tu też nic nie straciłem.