Psiak pisze: 15.10.2024, 18:44
To nie były jedynie "dotychczas nieznane warunki gry", to było złamanie kibicowskich zasad w o wiele szerszym zakresie niż wymieniłeś.
Odpowiedź Dewilsów to nie było "kilka lat", ale kilka naprawę długich lat - naszej bierności w imię zasad, które przyświecały "starej" Wiśle.
Jesli mnie pamiec nie myli, to Cracovia zaczela siac terror mniej wiecej w 93, Devilsi mieli swoja strone internetowa w 97 i na 100% dzialali juz wczesniej, wiec mozna przypuszczac, ze ten okres biernosci trwal ok. 3 lat. Oczywiscie w dalszym ciagu jest to bardzo duzo w obliczu bycia dojezdzanym i zastraszanym.
Dodam, z perspektywy czasu, zasad głupich wręcz idiotycznych z którymi się chyba tylko nieliczni w Polsce liczyli.
Wiesz co robiły inne obecne tuzy kiedy "Cracovia zabijała wyłącznie wiślaków" jak to "pięknie" nazwałeś?
Znowu pamiec moze byc zawodna, ale wydaje mi sie, ze do momentu, kiedy Wisla zaakceptowala nowe warunki gry, to Cracovia miala na koncie glowe tylko chlopaka z Pogoni. Co nie zmienia faktu, ze wjazdy na chaty odbywaly sie z udzialem sprzetu bardziej przypominajacego walki wikingow, niz grup kibicowskich.
Ano robiły i umacniały sobie z nimi zgodę. Arka szczególnie a zaraz za nią Lech, który po słynnym Paryżu 95, niedługo potem zapragnął się do Cracovii przyłączyć.
Coś Ci powiem, ten "styl" podobał się nie tylko Arce i Lechowi, ale wielu kibicom w Polsce... i myślę jest ich na tym forum dużo, ale nieliczni będą mieć odwagę to potwierdzić.
Dziwisz sie? To bylo cos wiecej, praktycznie pierwszy raz w Polsce grupy kibicowskie przejmowaly tez polswiatek. Oczywiscie nikt glosno o tym wtedy nie mowil, ale taka byla prawda. Przejmowane byly bramki, burdele, a w pozniejszym czasie tez inne interesy. Wszedzie indziej byli miastowi, a w Krakowie to sie wszystko laczylo i przenikalo. Przy okazji w pozniejszych latach malolaci biegali tez po to, zeby do tego swiata dolaczyc.
To nie zakłamywanie rzeczywistości, ale fakt Korona, Arka, Lech...
W przypadku Korony - jesli juz, to raczej sporadyczne przypadki, a juz na pewno pojedyncze osoby.
Każda śmierć jest tragedią, tylko pytanie dlaczego wartościujesz śmierć. W przypadku kibica Korony piszesz, że "był niewinnym" a w przypadku Wiślaków niejednoznacznie "Cracovia zabijala tylko i wylacznie Wislakow mniej lub bardziej zwiazanych z kibicowskim swiatem (pare osob bylo lekko przypadkowych, ktore po prostu zle odpowiedzialy na pytanie)"
Nie bylo to moim zamiarem. Zmierzalem do tego, ze zdarzylo sie, ze co najmniej jeden chlopak zostal zabity za "bycie za Wisla", choc nawet na mecze nie chodzil - nie mowiac, o bieganiu (chodzi mi o chlopaka ze Strusia). W przypadku Malpy, chlopak jezdzil na mecze, ale wtedy dostal kose prosto w serce siedzac w samochodzie.
Moze uznales, ze wartosciuje smierc na podstawie tego, ze napisalem, ze Cracovia zabijala tylko i wylacznie w Krakowie. Po latach fascynacji krakowskimi ekipami przyszedl w Polsce czas na otrzezwienie. Za to odpowiedzialna byla Wisla i Widzew (smierc Mariego i Rolika). Dopoki glowy padaly w Krakowie to bawiliscie sie sami, ale jak wyszlo to poza Krakow, to nalezalo cos z tym zrobic. Byl pakt poznanski, ale dwie ekipy do niego sie nie przylaczyly. Zreszta prawda byla taka, ze jakby przylaczyly, to byloby to wypiecie sie na kolegow, ktorzy siedza za kratami za uzywanie sprzetu.
Inna sprawa, ze szczesliwie sie zlozylo, ze Cracovia grala w dzien Grabiszynskiej bardzo istotny mecz z Korona. I wcale nie chodzi tu o wzgledy sportowe (choc jedni i drudzy walczyli wtedy o awans). Zgoda wisiala wtedy na wlosku, bo duzo kibicow Cracovii - w tym paru wazniejszych - chcialo jej zerwania (paradoksalnie - ze wzgledow sportowych), a czolowka JG nie chciala do tego dopuscic i postanowili pilnowac, zeby cos nieoczekiwanego sie nie wydarzylo. W dniu meczu atmosfera byla lekko gesta, a Korona zasiadla w klatce dla gosci, co na tamte lata bylo raczej niespotykane na meczach zgodowych (dzis to standard). Dlaczego o tym pisze? Bo jestem przekonany, ze gdyby JG pojawilo sie wtedy we Wroclawiu ofiar byloby wiecej.
A prowadzisz statystyki na temat tego ile osób okaleczyli? Ile osób "cudem" uszło z życiem?
I tu już nie chodzi o nas, bo tego nie zliczysz, i z tego co widzę jak zdecydowana większość w Polsce masz na to wyjebane
A po co mam takie statystyki prowadzic? Babracie sie we wlasnym gownie. Nie prowadze tez statystyk kto ile lat przesiedzial za sprzet, ani kto ma wiecej 60 i DPK. Wydawalo sie, ze WSH mialo ochote odrzucic sprzet w Polsce, no ale jak widac ci ktorzy dzis przy tej Wisle pozostali nie zamierzaja tego kontynuowac.
Psiak pisze: 15.10.2024, 18:44Problem polega na tym, ze Wisla wciaz zyje przeszloscia. Do smierci Faraona doszlo ponad 30 lat temu to juz historia - wielu kibicow zna to tylko z opowiesci starszych. Wiadomo, ze pamieta o tym Pogon, bo zginal ich brat
A może doświadczeniem?
Mozesz to nazywac jak chcesz. Zmierzam do tego, ze tych co wprowadzali sprzet - czy to na Cracovii czy na Wisle - nie ma juz wsrod osob decyzyjnych. Polska kibicowska dostala nauczke za to, ze nie reagowala zanim sprzet wyszedl poza Krakow i - jak to okresliles - z zafascynowaniem spogladala na krakowskie podworko. Wszystko poszlo do przodu, Wy tez mogliscie, ale postanowiliscie dalej w tym gownie sie babrac. Kibicowska Polska dzis jest juz zupelnie inna - dzis na stadiony powoli wchodzi juz drugie pokolenie po tych, co pamietaja lata 90. Wiekszosc obecnych na trybunach nie pamieta juz czasow, gdzie telefony byly tylko stacjonarne, a na stadiony chodzilo sie, zeby dopingowac, a nie nagrywac tik toki.
Zmartwię Cię, kiedy zaczęło się od pierwszych wspólnych ustaleń kibicowskiej Polski, weszliśmy w to. To były ustalenia odnośnie kadry bodaj w 94r. Pamiętasz kto w to nie wszedł?
Zmartwię Cię po raz drugi, wiesz kto zaproponował bitkę na łapy pewnej ekipie kupę lat przed tą pomorską, którą uznaje się za pierwszą w Polsce? Ekipa zaakceptowała warunki, ale je na swój "styl" złamała. Wiesz co to za ekipa?
Jak wyzej. To juz historia. Tak wiem, Wisla byla w koalicji i walczyla ramie w ramie m.in. z Legia na reprezentacji, ale potem ...
... z bardziej aktualnych wydarzen: Wisla w sposob malo elegancki postanowila odpulic jedna ze zgod, probujac na drugiej wymuszenie podobnego ruchu (paradoksalnie kilka lat wczesniej Wisla probuje byc arbitrem miedzy innymi swoimi zgodami, przez co konczy dlugoletnia przyjazn, ktora wydawala mi sie wowczas byc jedna z najlepszych zgod w Polsce). Wisla robi uklad z ekipa z ktora jeszcze wyzywala sie dwa miesiace wczesniej (choc jestem przekonany, ze WSH z PF juz wtedy mialo wspolne interesy, ktorych zwykle osoby oraz ultrasi nie byli wowczas swiadomi). Wisla z nowymi ukladami jedzie do Marsylii i chce dopasc swoja byla juz zgode i bic sie z innymi Polakami - mimo istniejacego ukladu na repre. Krzywe?
Jak myslisz, ktora sytuacje lepiej pamieta kibicowska Polska?
I ostatnie pytanie. Czy nie wydaje Ci się, że zamykanie dla nas sektora to metody policyjne?
Żeby było jasne, absolutnie nie płaczę, pytam jak Ty to widzisz?
Tak. W odroznieniu od Was potrafie jednak zrozumiec dlaczego te standardy sa lamane w stosunku do Wisly. Tak jak Wy notorycznie lamiecie ogolnie przyjete zasady kibicowskie.
Jednoczesnie jednak smieszy mnie Wasza narracja, ze Legia rozprula sie na transparentach. Bo skoro tak jest, to Wy i Cracovia notorycznie przyznawaliscie sie do swoich "osiagniec" zarowno poprzez sektorowki jak i okczyki, a przeciez przyznawanie sie tez nie jest ok - prawda? Poza tym chyba sam nie wierzysz w to, ze prokuratura czy policja dziala w oparciu o transparenty na stadionach.
Ciekawi mnie, ze decyzyjni na Wisle kontynuuja decyzje podjete przez WSH - czyli chociazby zgody z Widzewem i Ruchem - ale akurat nie te dotyczace uzywania sprzetu. Jak Ty to widzisz?
Ktos wyzej zapytal o to czy uwazam, ze napastnicy z jednej czy drugiej strony chcieli zabic, czy po prostu "troche" ponioslo. Oczywiscie, ze w takich sytuacjach przede wszystkim dziala adrenalina. Raczej nikt przy zdrowych zmyslach nie idzie na jakakolwiek akcje z zamiarem zabicia, ale byly przypadki, gdzie jednak mozemy mowic o morderstwie z zimna krwia. Tak zgineli na pewno Fujin, Malpa i Czlowiek. Pewnie przed akcja nie takie byly intencje, ale w dwoch pierwszych przypadkach kosa w serce, a w ostatnim szlachtowanie i ponad 30 ran klutych nie moglo sie inaczej skonczyc.