WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Moderator: Automoderation
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
A jeszcze co do mediolańskich "konfidentów", @wawelkrakow. Milan wcale nie jest taki klarowny, bo szef Sud - Luca Lucci - poprzyznawał się w procesie zorganizowanej grupy przestępczej i popotwierdzał masę czynów, gdzie nie był sam. Nie było tam co prawda takiej korony jak Beretta, który wziął koronnego po głowie, ale klarownie i czysto też tam tak do końca nie jest.
-
oldies years
- Posty: 55
- Rejestracja: 27.12.2016, 17:55
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
czesc,
mam dwa krotkie pytania do milosnikow/znawcow wloskiej pilki i klubow.
Dlaczego Wlochy?
Dlaczego ten a nie inny klub?
to wybor ze wzgledu na np. miasto, jakies wzgledy "kulturowe", polityczne...?
dzieki.
mam dwa krotkie pytania do milosnikow/znawcow wloskiej pilki i klubow.
Dlaczego Wlochy?
Dlaczego ten a nie inny klub?
to wybor ze wzgledu na np. miasto, jakies wzgledy "kulturowe", polityczne...?
dzieki.
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
W latach '90 Italia, to był top pod każdym względem. Barcelona to mały miki.oldies years pisze: 23.02.2026, 10:44 czesc,
mam dwa krotkie pytania do milosnikow/znawcow wloskiej pilki i klubow.
Dlaczego Wlochy?
Dlaczego ten a nie inny klub?
to wybor ze wzgledu na np. miasto, jakies wzgledy "kulturowe", polityczne...?
dzieki.
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Temat co najmniej na solidną rozprawkę :)oldies years pisze: 23.02.2026, 10:44 czesc,
mam dwa krotkie pytania do milosnikow/znawcow wloskiej pilki i klubow.
Dlaczego Wlochy?
Dlaczego ten a nie inny klub?
to wybor ze wzgledu na np. miasto, jakies wzgledy "kulturowe", polityczne...?
dzieki.
W dużym skrócie - osoby nieinteresujące się trybunami: dziś Zieliński w Interze, niedawno Piątek w Milanie, kiedyś magiczne lata 90' włoskiego calcio i solidne 2000+ oraz legendy: Totti, Ronaldo (Braylijczyk), Del Piero, Maldini, Zanetti, Buffon, i wielu wielu innych.
Osoby interesujące się trybunami: włoski ruch ultras, kolorowe trybuny, potężne wyjazdy, scontri, mnogość ekip, pasja.
Osoby z pierwszej pozycji i drugiej - magiczne połączenie żywiołowości, pasji i dobrej piłki :)
-
oldies years
- Posty: 55
- Rejestracja: 27.12.2016, 17:55
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
yalla pisze: 23.02.2026, 12:50Temat co najmniej na solidną rozprawkę :)oldies years pisze: 23.02.2026, 10:44 czesc,
mam dwa krotkie pytania do milosnikow/znawcow wloskiej pilki i klubow.
Dlaczego Wlochy?
Dlaczego ten a nie inny klub?
to wybor ze wzgledu na np. miasto, jakies wzgledy "kulturowe", polityczne...?
dzieki.
W dużym skrócie - osoby nieinteresujące się trybunami: dziś Zieliński w Interze, niedawno Piątek w Milanie, kiedyś magiczne lata 90' włoskiego calcio i solidne 2000+ oraz legendy: Totti, Ronaldo (Braylijczyk), Del Piero, Maldini, Zanetti, Buffon, i wielu wielu innych.
Osoby interesujące się trybunami: włoski ruch ultras, kolorowe trybuny, potężne wyjazdy, scontri, mnogość ekip, pasja.
Osoby z pierwszej pozycji i drugiej - magiczne połączenie żywiołowości, pasji i dobrej piłki :)
dzieki!
a czym sie kierowales wybierajac ulubiony klub?
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Baggio, Vialli, Zola, stary Chiesa, wczesniej dwoch Mediolanczykow z jednej i drugiej strony miasta stanowiacych filary klubu i wloskiej obrony, Baresi i Bergomi, Mancinu, Donadoni
Temat co najmniej na solidną rozprawkę :)
W dużym skrócie - osoby nieinteresujące się trybunami: dziś Zieliński w Interze, niedawno Piątek w Milanie, kiedyś magiczne lata 90' włoskiego calcio i solidne 2000+ oraz legendy: Totti, Ronaldo (Braylijczyk), Del Piero, Maldini, Zanetti, Buffon, i wielu wielu innych.
Osoby interesujące się trybunami: włoski ruch ultras, kolorowe trybuny, potężne wyjazdy, scontri, mnogość ekip, pasja.
Osoby z pierwszej pozycji i drugiej - magiczne połączenie żywiołowości, pasji i dobrej piłki :)
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Oczywiście, wymieniłem tylko pierwszych z brzegu...B4.. pisze: 24.02.2026, 13:05Baggio, Vialli, Zola, stary Chiesa, wczesniej dwoch Mediolanczykow z jednej i drugiej strony miasta stanowiacych filary klubu i wloskiej obrony, Baresi i Bergomi, Mancinu, Donadoni
Temat co najmniej na solidną rozprawkę :)
W dużym skrócie - osoby nieinteresujące się trybunami: dziś Zieliński w Interze, niedawno Piątek w Milanie, kiedyś magiczne lata 90' włoskiego calcio i solidne 2000+ oraz legendy: Totti, Ronaldo (Braylijczyk), Del Piero, Maldini, Zanetti, Buffon, i wielu wielu innych.
Osoby interesujące się trybunami: włoski ruch ultras, kolorowe trybuny, potężne wyjazdy, scontri, mnogość ekip, pasja.
Osoby z pierwszej pozycji i drugiej - magiczne połączenie żywiołowości, pasji i dobrej piłki :)
Myślę, że resztę użytkowników tego forum niezbyt interesuje czemu "wybrałem" Inter a nie Juve czy Milan :)oldies years pisze: 23.02.2026, 12:57yalla pisze: 23.02.2026, 12:50Temat co najmniej na solidną rozprawkę :)oldies years pisze: 23.02.2026, 10:44 czesc,
mam dwa krotkie pytania do milosnikow/znawcow wloskiej pilki i klubow.
Dlaczego Wlochy?
Dlaczego ten a nie inny klub?
to wybor ze wzgledu na np. miasto, jakies wzgledy "kulturowe", polityczne...?
dzieki.
W dużym skrócie - osoby nieinteresujące się trybunami: dziś Zieliński w Interze, niedawno Piątek w Milanie, kiedyś magiczne lata 90' włoskiego calcio i solidne 2000+ oraz legendy: Totti, Ronaldo (Braylijczyk), Del Piero, Maldini, Zanetti, Buffon, i wielu wielu innych.
Osoby interesujące się trybunami: włoski ruch ultras, kolorowe trybuny, potężne wyjazdy, scontri, mnogość ekip, pasja.
Osoby z pierwszej pozycji i drugiej - magiczne połączenie żywiołowości, pasji i dobrej piłki :)
dzieki!
a czym sie kierowales wybierajac ulubiony klub?
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Lata po ig filmik ze spotkania i ciepłego przywitania dwóch Panów z przeciwnych stron. Samo spotkanie przy okazji derbów, czy była to jakaś szczególna okazja?
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Nino (Inter) i Barone (AC Milan) to koledzy czy nawet przyjaciele od lat. Taki filmik po prostu.pebeka pisze: 11.03.2026, 15:17 Lata po ig filmik ze spotkania i ciepłego przywitania dwóch Panów z przeciwnych stron. Samo spotkanie przy okazji derbów, czy była to jakaś szczególna okazja?
Mediolan to tylko wyzwiska w piosenkach i oprawach i rywalizacja bardziej piłkarska niż na trybunach. Przecież na derbach poza młynami wszyscy są wymieszani. Prywatnie ludzie się kolegują i potrafią razem mecze oglądać, a często po netach latają fotki (Włosi uwielbiają instagramy) jak czołówki obu stron siedzą razem w drogiej knajpie przy gorzale bo któryś ma urodziny. Jeszcze do niedawna grano mecz w okresie derbów Inter vs Milan na San Siro przez dwa składy kibiców. W barach gdzie zbierają się obie ekipy przed meczami są vlepki i jednych i drugich.
Od czasu paktu doszło do kilku lekkich spięć ale to były pojedyncze przypadki, podyktowane emocjami pojedynczych osób, zaraz ogarnianie przez liderów obu stron.
Mediolan to rywalizacja piłkarska a wyzwiska i trybuny to lekkie przytyki. Inna sprawa, że gdyby w Mediolanie doszło do prawdziwej wojny i układ zostałby anulowany, to byłby spokojnie "drugi Kraków".
-
lubię czytać książki
- Posty: 157
- Rejestracja: 22.06.2024, 16:06
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
W ostatniej kolejce ciekawie było w Turynie?
-
Kudryashov
- Posty: 12
- Rejestracja: 06.06.2019, 12:36
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Za to, żeby być jeszcze sprawiedliwym to warto również wspomnieć, że niejacy panowie z Catani, którzy wyglądają jakby byli liderami albo jednymi z liderów tam u nich na młynie bardzo chętnie pozują na TikToku. Najczęściej bez koszulek ukazując swoje "groźne" tatuaże :) Do tego tych tiktoków tworzą naprawdę sporo, więc też jestem ciekawy czy oni też pracują na miano Azjatów Europy jak to określiłeś bo już nawet zostawiając Catanie to innych przykładów z Półwyspu Apenińskiego da się znaleźć naprawdę sporo.Wawelkrakow pisze: 04.10.2025, 16:20 Tego wizerunku nie poprawi już z pewnością Polonia Bytom, która w trakcie pięciu wizyt na Sycylii najebała do internetu więcej fotek niż ludzie jeżdżący tam 10 lat, ale akurat na miano Azjatów Europy wytrwale pracujemy już od dawna.
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
cały czas coś się dzieje tak naprawdę, jak na to że mają coraz większe problemy ze służbami, to i tak wygląda to przyzwoicie.
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Akurat w pajacowaniu na zdjęciach polskie ekipy są w czołówce w Europie, najbardziej komiczna sytuacja to była Jagiellonia, która napinała się do zdjęcia bez koszulek, a później ucieczka autobusami przed chudymi Albańczykami.
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Jagiellonia to na przestrzeni lat zrobiła tyle akcji że głowa mała.Żeby każda ekipa tak działałą to byłoby dobrze.ptkqq pisze: 11.06.2026, 13:22 Akurat w pajacowaniu na zdjęciach polskie ekipy są w czołówce w Europie, najbardziej komiczna sytuacja to była Jagiellonia, która napinała się do zdjęcia bez koszulek, a później ucieczka autobusami przed chudymi Albańczykami.
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Wrzucam tutaj taki ciekawy wpis ultrasa Napoli, który na trybunach był od dziecka i bardzo aktywnie uczestniczył w życiu Curva A i wszystkim co związane z ultrasowaniem (we włoskim, oryginalnym słowa znaczeniu) od dawien dawna. Gość jest "sprawdzony", a z racji różnych zawodowych spraw widział też na własne oczy i podwórka polskie i okoliczne, a także Bałkany. Zaraz pewnie @wawelkrakow stwierdzi, że to jakiś anonim, ale zapewniam, że nim nie jest, rodowity Neapolitańczyk :)
Co ciekawe, wpis jako zdjęcie miał... transparent Legii z meczu z Napoli z hasłem "Napoli=charter hooligans". Szczególnie ciekawy jest ostatni akapit:
Ofiarnictwo i irytacja
Często zdarza się czytać komentarze i prywatne wiadomości, w których oskarża się mnie o krytykowanie innych grup kibicowskich.
Wiecie, co dziś zrobię?
Skrytykuję „moją” grupę kibicowską.
Tak, żeby ktoś, kto mnie nie zna, zrozumiał, że nie ciągnę wody na „swój” młyn i nie interesuje mnie dyskredytowanie kogokolwiek „na komendę”.
Moje krytyczne uwagi dotyczą konkretnych wydarzeń. Nie krytykuję historii ani wszystkiego dobrego, co zostało zrobione. A zresztą historię tworzą ludzie, nie nazwy grup. Mniej błyskotliwe okresy mają wszyscy…
Oto moje TOP 5 błędów / horrorów Curvy A i B.
– Na najniższym stopniu stawiam epizod mało znany — mam nadzieję — i nawet niezwiązany ze światem ultras, ale taki, który wprawił mnie w konsternację. W danym momencie mogę jeszcze zrozumieć entuzjazm, euforię świętowania… Ale ZAWSZE trzeba mieć jasność, kto jest rozmówcą i komu okazuje się szacunek oraz uwagę. Pomijam już rodzaj ironii, która nie jest moja, ale na szczęście wszyscy jesteśmy różni. Mówię o spersonalizowanym pozdrowieniu dla łysego Toskańczyka. Dla tego „profe$$jonalisty”, który przeszedł od tatuażu do odpoczynku na wsi, do naziOnalnej, a potem na ławkę niewymienialnych z nazwy. W parę lat! Zbyt wiele znaczenia nadano marnej postaci. Nawiasem mówiąc, te surrealistyczne minuty były gorsze od „fotki pokoju”, którą w związku z tym umieszczam na szóstym miejscu.
– Wyżej, jeśli chodzi o wagę, stawiam protest przeciwko klubowi. Tutaj sięgnięto dna pod względem wiarygodności — nie tyle wśród ultrasów, którzy łatwo się wzruszają, kiedy widzą i słyszą slogan albo transparent wyglądający na buntowniczy, ile wewnątrz całego środowiska. Przez lata tworzono twardy podział, „wojnę domową” bez żadnych ograniczeń, z ciosami i obelgami między tymi, którzy oskarżali klub, a tymi, którzy go bronili. Wsparcie było słabe i warunkowe; dochodziło nawet do represji i przemocy wobec tych, którzy nie uczestniczyli w przyśpiewkach. Czy to możliwe, że jedno mistrzostwo sprawiło, iż wszystkie oskarżenia i powody tej świętej wojny nagle upadły? Gdyby mam powiedzieć wszystko wprost: gdyby miasto było zjednoczone, można było wygrać już rok wcześniej.
– Na podium trafia transparent przeciwko Dede. Nie ze względów moralnych — to prawda, zmarłych powinno się szanować, ale jeśli ktoś wyrusza na akcję z całym tym sprzętem w rękach, prawdopodobnie brał pod uwagę, że może wyrządzić szkodę… Zwyciężyła zasada mors tua, vita mea. Błąd był strategiczny: wystawił flankę na ordynarną propagandę tych, którzy od zbyt wielu lat nie są ultrasami, którzy nie potrafili dobrze wypaść w terenie, mimo że mieli przewagę zaskoczenia i pojawili się z większą liczbą zaprzyjaźnionych osób niż własnych ludzi. Pod względem komunikacyjnym i strategicznym jesteśmy naprawdę w złym położeniu.
– Na drugim miejscu stawiam brzydkie wejście na scenę na stadionie… na trybunie. Tego pochodu, niemal triumfalnego, na Nisidzie, po utracie dostępu do swojego zwykłego miejsca w Curvie, nie da się ani oglądać, ani komentować. Pozostawia wiele otwartych pytań — na tym poprzestanę.
– Na pierwszym miejscu: niezdolność do przyzwoitego zorganizowania europejskiego wyjazdu. Bez czarteru, bez przyjazdu tuż przed meczem. Tutaj pokazano, że jesteśmy o wiele stopni niżej niż romaniści i viola; nawet garbusy i laziale zaliczyli kilka dobrych wypadów. Przez wiele lat słyszałem najdziwniejsze wymówki, których nawet nie chce mi się powtarzać. To były tylko wymówki. Fakty pozostają faktami: w Europie jesteśmy warci mniej niż garbusy.
Co ciekawe, wpis jako zdjęcie miał... transparent Legii z meczu z Napoli z hasłem "Napoli=charter hooligans". Szczególnie ciekawy jest ostatni akapit:
Ofiarnictwo i irytacja
Często zdarza się czytać komentarze i prywatne wiadomości, w których oskarża się mnie o krytykowanie innych grup kibicowskich.
Wiecie, co dziś zrobię?
Skrytykuję „moją” grupę kibicowską.
Tak, żeby ktoś, kto mnie nie zna, zrozumiał, że nie ciągnę wody na „swój” młyn i nie interesuje mnie dyskredytowanie kogokolwiek „na komendę”.
Moje krytyczne uwagi dotyczą konkretnych wydarzeń. Nie krytykuję historii ani wszystkiego dobrego, co zostało zrobione. A zresztą historię tworzą ludzie, nie nazwy grup. Mniej błyskotliwe okresy mają wszyscy…
Oto moje TOP 5 błędów / horrorów Curvy A i B.
– Na najniższym stopniu stawiam epizod mało znany — mam nadzieję — i nawet niezwiązany ze światem ultras, ale taki, który wprawił mnie w konsternację. W danym momencie mogę jeszcze zrozumieć entuzjazm, euforię świętowania… Ale ZAWSZE trzeba mieć jasność, kto jest rozmówcą i komu okazuje się szacunek oraz uwagę. Pomijam już rodzaj ironii, która nie jest moja, ale na szczęście wszyscy jesteśmy różni. Mówię o spersonalizowanym pozdrowieniu dla łysego Toskańczyka. Dla tego „profe$$jonalisty”, który przeszedł od tatuażu do odpoczynku na wsi, do naziOnalnej, a potem na ławkę niewymienialnych z nazwy. W parę lat! Zbyt wiele znaczenia nadano marnej postaci. Nawiasem mówiąc, te surrealistyczne minuty były gorsze od „fotki pokoju”, którą w związku z tym umieszczam na szóstym miejscu.
– Wyżej, jeśli chodzi o wagę, stawiam protest przeciwko klubowi. Tutaj sięgnięto dna pod względem wiarygodności — nie tyle wśród ultrasów, którzy łatwo się wzruszają, kiedy widzą i słyszą slogan albo transparent wyglądający na buntowniczy, ile wewnątrz całego środowiska. Przez lata tworzono twardy podział, „wojnę domową” bez żadnych ograniczeń, z ciosami i obelgami między tymi, którzy oskarżali klub, a tymi, którzy go bronili. Wsparcie było słabe i warunkowe; dochodziło nawet do represji i przemocy wobec tych, którzy nie uczestniczyli w przyśpiewkach. Czy to możliwe, że jedno mistrzostwo sprawiło, iż wszystkie oskarżenia i powody tej świętej wojny nagle upadły? Gdyby mam powiedzieć wszystko wprost: gdyby miasto było zjednoczone, można było wygrać już rok wcześniej.
– Na podium trafia transparent przeciwko Dede. Nie ze względów moralnych — to prawda, zmarłych powinno się szanować, ale jeśli ktoś wyrusza na akcję z całym tym sprzętem w rękach, prawdopodobnie brał pod uwagę, że może wyrządzić szkodę… Zwyciężyła zasada mors tua, vita mea. Błąd był strategiczny: wystawił flankę na ordynarną propagandę tych, którzy od zbyt wielu lat nie są ultrasami, którzy nie potrafili dobrze wypaść w terenie, mimo że mieli przewagę zaskoczenia i pojawili się z większą liczbą zaprzyjaźnionych osób niż własnych ludzi. Pod względem komunikacyjnym i strategicznym jesteśmy naprawdę w złym położeniu.
– Na drugim miejscu stawiam brzydkie wejście na scenę na stadionie… na trybunie. Tego pochodu, niemal triumfalnego, na Nisidzie, po utracie dostępu do swojego zwykłego miejsca w Curvie, nie da się ani oglądać, ani komentować. Pozostawia wiele otwartych pytań — na tym poprzestanę.
– Na pierwszym miejscu: niezdolność do przyzwoitego zorganizowania europejskiego wyjazdu. Bez czarteru, bez przyjazdu tuż przed meczem. Tutaj pokazano, że jesteśmy o wiele stopni niżej niż romaniści i viola; nawet garbusy i laziale zaliczyli kilka dobrych wypadów. Przez wiele lat słyszałem najdziwniejsze wymówki, których nawet nie chce mi się powtarzać. To były tylko wymówki. Fakty pozostają faktami: w Europie jesteśmy warci mniej niż garbusy.
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Baryła90s pisze: 08.02.2025, 18:49 Lech jeździ czy pojechały 3 osoby, których już nie ma? No właśnie.

Aż mi się przypomnialo
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Dajcie spokój z jakimiś polskimi "sztywnymi" rozkminamy w świecie ultra'.
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
"...nawet garbusy i laziale zaliczyli kilka dobrych wypadów"
Z ciekawosci, kto to garbusy? :)
PS. Jesli chodzi o tlumaczenia Google Translate to radze zawsze sprobowac z oryginalu na angielski i wtedy ten angielski teskt na polski. Angielski jest tam najbardziej dopracowany i z innych jezykow prosto na polski czesto wychodzi jakis belkot.
Z ciekawosci, kto to garbusy? :)
PS. Jesli chodzi o tlumaczenia Google Translate to radze zawsze sprobowac z oryginalu na angielski i wtedy ten angielski teskt na polski. Angielski jest tam najbardziej dopracowany i z innych jezykow prosto na polski czesto wychodzi jakis belkot.
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Juventus.yob pisze: 13.07.2026, 10:11 "...nawet garbusy i laziale zaliczyli kilka dobrych wypadów"
Z ciekawosci, kto to garbusy? :)
PS. Jesli chodzi o tlumaczenia Google Translate to radze zawsze sprobowac z oryginalu na angielski i wtedy ten angielski teskt na polski. Angielski jest tam najbardziej dopracowany i z innych jezykow prosto na polski czesto wychodzi jakis belkot.
-
Wawelkrakow
- Posty: 10
- Rejestracja: 04.10.2021, 13:05
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Wyjazdowy licznik w sezonie 2025/2026 zatrzymał się nam już w styczniu, więc druga runda nie była szczególnie porywająca. Tylko dwa zaliczone wyjazdy ligowe i szesnaście zakazów na przestrzeni całego roku pozwalają jednak dość obiektywnie ocenić która ekipa niezmiennie pozostaje we Włoszech ulubieńcem CASMS, MSW i policji. Towarzystwo koncentrowało się więc na sprawach okołomeczowych, wspieraniu przyjaciół i gościnnych występach na rozmaitych turniejach w kraju i za granicą. Była propozycja wspólnego celebrowania Scudetto złożona świeżo koronowanemu mistrzowi, była wizyta w Rzymie przy okazji kolejnej rocznicy zabójstwa Ciro, ale standardowo tak w jednym, jak i w drugim przypadku zabrakło przeciwnikom odwagi. W czarno-niebieskiej części Mediolanu wciąż rozwojowa jest bezprecedensowa sytuacja z konfidentami, więc zdobycie mistrzostwa w tym roku jest dla nich raczej niewielkim pocieszeniem. Jeśli chodzi o kibicowski Neapol to niestety w minioną niedzielę gruchnęła tragiczna wiadomość, której nadejścia już od jakiegoś czasu wielu się obawiało. Po długiej i nierównej walce z chorobą, odszedł jeden ze współtwórców neapolitańskiego ruchu Ultras, człowiek-legenda, nauczyciel, wzór do naśladowania i bezinteresowny przyjaciel - Antonio „Ndundù”. Mimo, że pogrążone w żałobie miasto pożegnało jednego ze swoich najlepszych synów, to tacy jak on zyskują tu nieśmiertelną chwałę i będą już zawsze żywi i obecni w opowieściach tych, którzy mieli szczęście dzielić z nim lata życia. Trwają starania żeby rozpoczęcie meczu w Genui poprzedziła minuta ciszy, ale jak można się domyślać władze Serie A i FIGC nie ułatwiają sprawy. Generalnie w ostatnim czasie na trybunach zaszły pewne zmiany, a nadchodzący sezon przyniesie reorganizację i wymianę oflagowania na jednej z nich. Pierwsze efekty będą widoczne już na sobotnim wyjeździe. Najbardziej wyczekiwanym momentem wakacji był natomiast pierwszy sierpnia i przygotowywane od kilku miesięcy obchody stulecia klubu. Impreza w całości została zorganizowana przez środowisko jako prezent dla miasta i ludzi a nie wydarzenie komercyjne, stąd hasłem przewodnim towarzyszącym uroczystościom było od początku to najbardziej lubiane przez kolegę Yalla - „No business”. Co za tym idzie - wszystkie wydarzenia, koncerty dj-ów, występy teatralne, pokazy taneczne, tysiące rozdanych pizz, napoje i cała reszta atrakcji - były całkowicie darmowe i dostępne dla ludzi bez żadnych biletów, cegiełek, stref VIP, czy innych ukrytych płatności. Nikt z tego tytułu nie zarobił nawet pół €, a wręcz przeciwnie - całkowite poniesione koszty organizacji były większe niż roczny budżet niejednego mniejszego klubu piłkarskiego. Niemniej, setnych urodzin nie obchodzi się codziennie, a dla ludzi było to najważniejsze wydarzenie w tym roku. Zaproszeni goście i przyjaciele zjechali się w sumie z kilku kontynentów i kilkunastu krajów, a najbardziej wytrwali powrotne samoloty mieli jeszcze w sobotę rano. Teraz w zasadzie wszyscy odliczają już dni do dwudziestego siódmego i losowania fazy ligowej Ligi Mistrzów. Jest w tym roku kilka potencjalnie fajnych kierunków, a listę życzeń otwierają Ateny, Stambuł i Zagrzeb. Wiem, że część ludzi w Polsce chciała żeby los skojarzył Napoli z Lechem - osobiście jednak tego Poznaniakom nie życzyłem i lepiej dla nich, że do tego nie doszło. W przypadku ewentualnego spotkania w przyszłości, pojawi się odpowiedni transparent w stronę tego winiarskiego i reszty kolegów konfidenta, co zamiast od dawna spać trzy metry pod ziemią - są na Bułgarskiej klepani po plecach i radośnie machają z okładki TMK. Przy okazji serdeczne gratulacje od ludzi spod Wezuwiusza dla osoby, która uznała że łamy największego i najważniejszego historycznie pisma o kibicach w naszym kraju to odpowiednie miejsce do promocji takich ludzi i postaw.
W minionym roku odnotowano natomiast dość znaczący wzrost liczby przyjazdów z Polski. Przylatują ludzie całkiem różni, od tych bardziej ogarniętych i na poziomie - do przygłupich raperów z instagrama, z trudem posługujących się językiem polskim. Zdecydowana większość to wizyty typowo wakacyjne i turystyczne więc przebiegają kulturalnie, bezproblemowo i pokornie - niestety jednak nie wszystkie. Trafiło się kilku pastuchów z dużymi mięśniami, chuligańskimi koszulkami i słomą wystającą z butów, którzy nie umieli okazać należytego szacunku - potrafili za to robić groźne miny do zwykłych ludzi, podjąć nieudaną próbę kradzieży na 80-latce, a nawet oszpecić jeden z placów klubowymi bazgrołami. Mimo że swoim zachowaniem przypominali bardziej ukraińskie zwierzęta spod Chersonia niż potomków dumnych Powstańców, to szybko okazało się że niestety była to patologia rodzima - urodzona i zamieszkała na co dzień nad polskim morzem. Po brawurowej, chuligańskiej ucieczce i charakternym bandycko-ulicznym zostawieniu kolegów (w myśl hasła przewodniego ze swojej dwudziestometrowej flagi), ostatecznie zostali wyłapani i nauczeni pokory. Niestety wyjątkowo bez sprzętu - i szkoda bo w tym przypadku akurat bardzo się należało. Gdyby to inna z grup dotarła do nich pierwsza, jest szansa że spadłby przynajmniej jeden pusty łeb i kapitał intelektualny narodu oraz jego tkanka społeczna znacząco by na tym zyskały. Przedstawiciele innego europejskiego składu, którzy miesiąc wcześniej zgubili się podczas zwiedzania, nie mieli tyle szczęścia i musieli wyciągać z siebie śrubokręty - ale oni przynajmniej się postawili, a nie uciekali wołając o pomoc. Są miejsca w Europie, gdzie przyjezdni mogą czuć się zupełnie swobodnie i spacerować po centrum w dni meczowe, a jedyną reakcją gospodarzy będzie bezkompromisowe zaproszenie do lasu. Neapol takim miejscem nie jest, nawet w środku wakacji. Zakładam że bohaterowie nie zdążyli się jeszcze pochwalić i teraz tym bardziej już tego nie zrobią, mogę jednak zapewnić że zafundowali Polsce znakomitą reklamę i zwłaszcza zgodowicze mogą być im wdzięczni.
Nie sądzę, żebym zaglądał tu jeszcze w tym roku, zwłaszcza w obliczu otwartej rejestracji i mnożenia się kont administracji podbijających ruch na stronie, ale najwyraźniej na taki ambitny model biznesowy zdecydowano się postawić. Wszystkim czytającym dużo zdrowia i pomyślności. Kłaniam się :)
W minionym roku odnotowano natomiast dość znaczący wzrost liczby przyjazdów z Polski. Przylatują ludzie całkiem różni, od tych bardziej ogarniętych i na poziomie - do przygłupich raperów z instagrama, z trudem posługujących się językiem polskim. Zdecydowana większość to wizyty typowo wakacyjne i turystyczne więc przebiegają kulturalnie, bezproblemowo i pokornie - niestety jednak nie wszystkie. Trafiło się kilku pastuchów z dużymi mięśniami, chuligańskimi koszulkami i słomą wystającą z butów, którzy nie umieli okazać należytego szacunku - potrafili za to robić groźne miny do zwykłych ludzi, podjąć nieudaną próbę kradzieży na 80-latce, a nawet oszpecić jeden z placów klubowymi bazgrołami. Mimo że swoim zachowaniem przypominali bardziej ukraińskie zwierzęta spod Chersonia niż potomków dumnych Powstańców, to szybko okazało się że niestety była to patologia rodzima - urodzona i zamieszkała na co dzień nad polskim morzem. Po brawurowej, chuligańskiej ucieczce i charakternym bandycko-ulicznym zostawieniu kolegów (w myśl hasła przewodniego ze swojej dwudziestometrowej flagi), ostatecznie zostali wyłapani i nauczeni pokory. Niestety wyjątkowo bez sprzętu - i szkoda bo w tym przypadku akurat bardzo się należało. Gdyby to inna z grup dotarła do nich pierwsza, jest szansa że spadłby przynajmniej jeden pusty łeb i kapitał intelektualny narodu oraz jego tkanka społeczna znacząco by na tym zyskały. Przedstawiciele innego europejskiego składu, którzy miesiąc wcześniej zgubili się podczas zwiedzania, nie mieli tyle szczęścia i musieli wyciągać z siebie śrubokręty - ale oni przynajmniej się postawili, a nie uciekali wołając o pomoc. Są miejsca w Europie, gdzie przyjezdni mogą czuć się zupełnie swobodnie i spacerować po centrum w dni meczowe, a jedyną reakcją gospodarzy będzie bezkompromisowe zaproszenie do lasu. Neapol takim miejscem nie jest, nawet w środku wakacji. Zakładam że bohaterowie nie zdążyli się jeszcze pochwalić i teraz tym bardziej już tego nie zrobią, mogę jednak zapewnić że zafundowali Polsce znakomitą reklamę i zwłaszcza zgodowicze mogą być im wdzięczni.
Nie sądzę, żebym zaglądał tu jeszcze w tym roku, zwłaszcza w obliczu otwartej rejestracji i mnożenia się kont administracji podbijających ruch na stronie, ale najwyraźniej na taki ambitny model biznesowy zdecydowano się postawić. Wszystkim czytającym dużo zdrowia i pomyślności. Kłaniam się :)
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
zaczyna się jakieś wybiórcze kasowanie postów.
trochę się rozpisałem, ale już mi się nie chce drugi raz, więc dla wiedzy forumowiczów - może tym razem mój post przejdzie cenzurę:
- mówienie o tym że topowa europejska banda Lecha ma się bać Lecha to wolne żarty
- Napoli to czarterowcy, więc pewnie w Poznaniu byłaby powtórka z Warszawy, czyli lotnisko->stadion->lotnisko, w przeciwieństwie np. do Violi która hasała po rynku w Poznaniu dzień przed meczem (obecnie Viola ma bardzo wysokie notowania we włoskiej scenie, o ile nie najwyższe)
- Inter i Milan walczą o przetrwanie, mają na sobie digos i setki zakazów, bizmesmeni z obu stron polecieli, wyłapali grube wyroki. Rozjebania i przyznania się, potwierdzanie, poszło z dwóch stron. Inter odciął się od przeszłości i wyklina biznesmenów, jest nowy zarząd, hasło Curva Nord używane jest nadal, ale historycznie, motyw przedni trybuny to Secondo Anello Verde (od nazwy drugiego kręgu zielonej trybuny, gdzie zlokalizowany jest młyn). Milan pozostał wierny swojemu L.L., którego bronią nadal. Mowa o jakichś walkach bandami jest w tej chwili nierealna, gdzie każdy krok kogokolwiek głównego z Interu jest śledzony 24/7, to jak mieli się zebrać w kilkaset osób na Napoli? Wolne żarty.
trochę się rozpisałem, ale już mi się nie chce drugi raz, więc dla wiedzy forumowiczów - może tym razem mój post przejdzie cenzurę:
- mówienie o tym że topowa europejska banda Lecha ma się bać Lecha to wolne żarty
- Napoli to czarterowcy, więc pewnie w Poznaniu byłaby powtórka z Warszawy, czyli lotnisko->stadion->lotnisko, w przeciwieństwie np. do Violi która hasała po rynku w Poznaniu dzień przed meczem (obecnie Viola ma bardzo wysokie notowania we włoskiej scenie, o ile nie najwyższe)
- Inter i Milan walczą o przetrwanie, mają na sobie digos i setki zakazów, bizmesmeni z obu stron polecieli, wyłapali grube wyroki. Rozjebania i przyznania się, potwierdzanie, poszło z dwóch stron. Inter odciął się od przeszłości i wyklina biznesmenów, jest nowy zarząd, hasło Curva Nord używane jest nadal, ale historycznie, motyw przedni trybuny to Secondo Anello Verde (od nazwy drugiego kręgu zielonej trybuny, gdzie zlokalizowany jest młyn). Milan pozostał wierny swojemu L.L., którego bronią nadal. Mowa o jakichś walkach bandami jest w tej chwili nierealna, gdzie każdy krok kogokolwiek głównego z Interu jest śledzony 24/7, to jak mieli się zebrać w kilkaset osób na Napoli? Wolne żarty.
