WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Lata po ig filmik ze spotkania i ciepłego przywitania dwóch Panów z przeciwnych stron. Samo spotkanie przy okazji derbów, czy była to jakaś szczególna okazja?
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Nino (Inter) i Barone (AC Milan) to koledzy czy nawet przyjaciele od lat. Taki filmik po prostu.pebeka pisze: 11.03.2026, 15:17 Lata po ig filmik ze spotkania i ciepłego przywitania dwóch Panów z przeciwnych stron. Samo spotkanie przy okazji derbów, czy była to jakaś szczególna okazja?
Mediolan to tylko wyzwiska w piosenkach i oprawach i rywalizacja bardziej piłkarska niż na trybunach. Przecież na derbach poza młynami wszyscy są wymieszani. Prywatnie ludzie się kolegują i potrafią razem mecze oglądać, a często po netach latają fotki (Włosi uwielbiają instagramy) jak czołówki obu stron siedzą razem w drogiej knajpie przy gorzale bo któryś ma urodziny. Jeszcze do niedawna grano mecz w okresie derbów Inter vs Milan na San Siro przez dwa składy kibiców. W barach gdzie zbierają się obie ekipy przed meczami są vlepki i jednych i drugich.
Od czasu paktu doszło do kilku lekkich spięć ale to były pojedyncze przypadki, podyktowane emocjami pojedynczych osób, zaraz ogarnianie przez liderów obu stron.
Mediolan to rywalizacja piłkarska a wyzwiska i trybuny to lekkie przytyki. Inna sprawa, że gdyby w Mediolanie doszło do prawdziwej wojny i układ zostałby anulowany, to byłby spokojnie "drugi Kraków".
-
lubię czytać książki
- Posty: 196
- Rejestracja: 22.06.2024, 16:06
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
W ostatniej kolejce ciekawie było w Turynie?
-
Kudryashov
- Posty: 13
- Rejestracja: 06.06.2019, 12:36
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Za to, żeby być jeszcze sprawiedliwym to warto również wspomnieć, że niejacy panowie z Catani, którzy wyglądają jakby byli liderami albo jednymi z liderów tam u nich na młynie bardzo chętnie pozują na TikToku. Najczęściej bez koszulek ukazując swoje "groźne" tatuaże :) Do tego tych tiktoków tworzą naprawdę sporo, więc też jestem ciekawy czy oni też pracują na miano Azjatów Europy jak to określiłeś bo już nawet zostawiając Catanie to innych przykładów z Półwyspu Apenińskiego da się znaleźć naprawdę sporo.Wawelkrakow pisze: 04.10.2025, 16:20 Tego wizerunku nie poprawi już z pewnością Polonia Bytom, która w trakcie pięciu wizyt na Sycylii najebała do internetu więcej fotek niż ludzie jeżdżący tam 10 lat, ale akurat na miano Azjatów Europy wytrwale pracujemy już od dawna.
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Włosi jako naród cały, kochają socjale wszelakie. Co nie zmienia faktu że wieśniaki z Bytomia sami robią sobie przypał tymi teledyskami dla troglodytów 17 letnich. Albo współpracują z policją albo są skończonymi idiotami i jeszcze mają szczęście
GŁOS PRAWDY W TWOIM DOMU
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
cały czas coś się dzieje tak naprawdę, jak na to że mają coraz większe problemy ze służbami, to i tak wygląda to przyzwoicie.
-
Kudryashov
- Posty: 13
- Rejestracja: 06.06.2019, 12:36
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
No ja się zgadzam z tym, że ta wszechobecna obecność w mediach społecznościowych jest i nie tylko często zwykłym pozerstwem, ale i może być przypałowe na dłuższą metę. Ja tu bardziej odnoszę się do tego, że zaczęła panować jakaś narracja, że jak Polacy wstawiają zdjęcia do neta to wstyd i Azjaci Europy, a jak robią to czołowe postaci niektórych włoskich ekip, to już jest wytłumaczenie, że "kochają socjale". Tym bardziej, że ci panowie z Catani są w zgodzie z Napoli i na jednym z tiktoków nawet widać jak jeden z nich macha machajką "Curva A", więc to jest ciekawe czy neapolitańczykom tak nie lubiącym mediów społecznościowych to nie przeszkadza?cpcasual pisze: 07.06.2026, 19:37 Włosi jako naród cały, kochają socjale wszelakie. Co nie zmienia faktu że wieśniaki z Bytomia sami robią sobie przypał tymi teledyskami dla troglodytów 17 letnich. Albo współpracują z policją albo są skończonymi idiotami i jeszcze mają szczęście
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
A teraz w tych czasach gdy już liczy się sama kasa to kto ich tam wie. W Neapolu też chcą się lansować na mafię i dupeczki wyrywać 😅
GŁOS PRAWDY W TWOIM DOMU
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Akurat w pajacowaniu na zdjęciach polskie ekipy są w czołówce w Europie, najbardziej komiczna sytuacja to była Jagiellonia, która napinała się do zdjęcia bez koszulek, a później ucieczka autobusami przed chudymi Albańczykami.
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Jagiellonia to na przestrzeni lat zrobiła tyle akcji że głowa mała.Żeby każda ekipa tak działałą to byłoby dobrze.ptkqq pisze: 11.06.2026, 13:22 Akurat w pajacowaniu na zdjęciach polskie ekipy są w czołówce w Europie, najbardziej komiczna sytuacja to była Jagiellonia, która napinała się do zdjęcia bez koszulek, a później ucieczka autobusami przed chudymi Albańczykami.
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Wrzucam tutaj taki ciekawy wpis ultrasa Napoli, który na trybunach był od dziecka i bardzo aktywnie uczestniczył w życiu Curva A i wszystkim co związane z ultrasowaniem (we włoskim, oryginalnym słowa znaczeniu) od dawien dawna. Gość jest "sprawdzony", a z racji różnych zawodowych spraw widział też na własne oczy i podwórka polskie i okoliczne, a także Bałkany. Zaraz pewnie @wawelkrakow stwierdzi, że to jakiś anonim, ale zapewniam, że nim nie jest, rodowity Neapolitańczyk :)
Co ciekawe, wpis jako zdjęcie miał... transparent Legii z meczu z Napoli z hasłem "Napoli=charter hooligans". Szczególnie ciekawy jest ostatni akapit:
Ofiarnictwo i irytacja
Często zdarza się czytać komentarze i prywatne wiadomości, w których oskarża się mnie o krytykowanie innych grup kibicowskich.
Wiecie, co dziś zrobię?
Skrytykuję „moją” grupę kibicowską.
Tak, żeby ktoś, kto mnie nie zna, zrozumiał, że nie ciągnę wody na „swój” młyn i nie interesuje mnie dyskredytowanie kogokolwiek „na komendę”.
Moje krytyczne uwagi dotyczą konkretnych wydarzeń. Nie krytykuję historii ani wszystkiego dobrego, co zostało zrobione. A zresztą historię tworzą ludzie, nie nazwy grup. Mniej błyskotliwe okresy mają wszyscy…
Oto moje TOP 5 błędów / horrorów Curvy A i B.
– Na najniższym stopniu stawiam epizod mało znany — mam nadzieję — i nawet niezwiązany ze światem ultras, ale taki, który wprawił mnie w konsternację. W danym momencie mogę jeszcze zrozumieć entuzjazm, euforię świętowania… Ale ZAWSZE trzeba mieć jasność, kto jest rozmówcą i komu okazuje się szacunek oraz uwagę. Pomijam już rodzaj ironii, która nie jest moja, ale na szczęście wszyscy jesteśmy różni. Mówię o spersonalizowanym pozdrowieniu dla łysego Toskańczyka. Dla tego „profe$$jonalisty”, który przeszedł od tatuażu do odpoczynku na wsi, do naziOnalnej, a potem na ławkę niewymienialnych z nazwy. W parę lat! Zbyt wiele znaczenia nadano marnej postaci. Nawiasem mówiąc, te surrealistyczne minuty były gorsze od „fotki pokoju”, którą w związku z tym umieszczam na szóstym miejscu.
– Wyżej, jeśli chodzi o wagę, stawiam protest przeciwko klubowi. Tutaj sięgnięto dna pod względem wiarygodności — nie tyle wśród ultrasów, którzy łatwo się wzruszają, kiedy widzą i słyszą slogan albo transparent wyglądający na buntowniczy, ile wewnątrz całego środowiska. Przez lata tworzono twardy podział, „wojnę domową” bez żadnych ograniczeń, z ciosami i obelgami między tymi, którzy oskarżali klub, a tymi, którzy go bronili. Wsparcie było słabe i warunkowe; dochodziło nawet do represji i przemocy wobec tych, którzy nie uczestniczyli w przyśpiewkach. Czy to możliwe, że jedno mistrzostwo sprawiło, iż wszystkie oskarżenia i powody tej świętej wojny nagle upadły? Gdyby mam powiedzieć wszystko wprost: gdyby miasto było zjednoczone, można było wygrać już rok wcześniej.
– Na podium trafia transparent przeciwko Dede. Nie ze względów moralnych — to prawda, zmarłych powinno się szanować, ale jeśli ktoś wyrusza na akcję z całym tym sprzętem w rękach, prawdopodobnie brał pod uwagę, że może wyrządzić szkodę… Zwyciężyła zasada mors tua, vita mea. Błąd był strategiczny: wystawił flankę na ordynarną propagandę tych, którzy od zbyt wielu lat nie są ultrasami, którzy nie potrafili dobrze wypaść w terenie, mimo że mieli przewagę zaskoczenia i pojawili się z większą liczbą zaprzyjaźnionych osób niż własnych ludzi. Pod względem komunikacyjnym i strategicznym jesteśmy naprawdę w złym położeniu.
– Na drugim miejscu stawiam brzydkie wejście na scenę na stadionie… na trybunie. Tego pochodu, niemal triumfalnego, na Nisidzie, po utracie dostępu do swojego zwykłego miejsca w Curvie, nie da się ani oglądać, ani komentować. Pozostawia wiele otwartych pytań — na tym poprzestanę.
– Na pierwszym miejscu: niezdolność do przyzwoitego zorganizowania europejskiego wyjazdu. Bez czarteru, bez przyjazdu tuż przed meczem. Tutaj pokazano, że jesteśmy o wiele stopni niżej niż romaniści i viola; nawet garbusy i laziale zaliczyli kilka dobrych wypadów. Przez wiele lat słyszałem najdziwniejsze wymówki, których nawet nie chce mi się powtarzać. To były tylko wymówki. Fakty pozostają faktami: w Europie jesteśmy warci mniej niż garbusy.
Co ciekawe, wpis jako zdjęcie miał... transparent Legii z meczu z Napoli z hasłem "Napoli=charter hooligans". Szczególnie ciekawy jest ostatni akapit:
Ofiarnictwo i irytacja
Często zdarza się czytać komentarze i prywatne wiadomości, w których oskarża się mnie o krytykowanie innych grup kibicowskich.
Wiecie, co dziś zrobię?
Skrytykuję „moją” grupę kibicowską.
Tak, żeby ktoś, kto mnie nie zna, zrozumiał, że nie ciągnę wody na „swój” młyn i nie interesuje mnie dyskredytowanie kogokolwiek „na komendę”.
Moje krytyczne uwagi dotyczą konkretnych wydarzeń. Nie krytykuję historii ani wszystkiego dobrego, co zostało zrobione. A zresztą historię tworzą ludzie, nie nazwy grup. Mniej błyskotliwe okresy mają wszyscy…
Oto moje TOP 5 błędów / horrorów Curvy A i B.
– Na najniższym stopniu stawiam epizod mało znany — mam nadzieję — i nawet niezwiązany ze światem ultras, ale taki, który wprawił mnie w konsternację. W danym momencie mogę jeszcze zrozumieć entuzjazm, euforię świętowania… Ale ZAWSZE trzeba mieć jasność, kto jest rozmówcą i komu okazuje się szacunek oraz uwagę. Pomijam już rodzaj ironii, która nie jest moja, ale na szczęście wszyscy jesteśmy różni. Mówię o spersonalizowanym pozdrowieniu dla łysego Toskańczyka. Dla tego „profe$$jonalisty”, który przeszedł od tatuażu do odpoczynku na wsi, do naziOnalnej, a potem na ławkę niewymienialnych z nazwy. W parę lat! Zbyt wiele znaczenia nadano marnej postaci. Nawiasem mówiąc, te surrealistyczne minuty były gorsze od „fotki pokoju”, którą w związku z tym umieszczam na szóstym miejscu.
– Wyżej, jeśli chodzi o wagę, stawiam protest przeciwko klubowi. Tutaj sięgnięto dna pod względem wiarygodności — nie tyle wśród ultrasów, którzy łatwo się wzruszają, kiedy widzą i słyszą slogan albo transparent wyglądający na buntowniczy, ile wewnątrz całego środowiska. Przez lata tworzono twardy podział, „wojnę domową” bez żadnych ograniczeń, z ciosami i obelgami między tymi, którzy oskarżali klub, a tymi, którzy go bronili. Wsparcie było słabe i warunkowe; dochodziło nawet do represji i przemocy wobec tych, którzy nie uczestniczyli w przyśpiewkach. Czy to możliwe, że jedno mistrzostwo sprawiło, iż wszystkie oskarżenia i powody tej świętej wojny nagle upadły? Gdyby mam powiedzieć wszystko wprost: gdyby miasto było zjednoczone, można było wygrać już rok wcześniej.
– Na podium trafia transparent przeciwko Dede. Nie ze względów moralnych — to prawda, zmarłych powinno się szanować, ale jeśli ktoś wyrusza na akcję z całym tym sprzętem w rękach, prawdopodobnie brał pod uwagę, że może wyrządzić szkodę… Zwyciężyła zasada mors tua, vita mea. Błąd był strategiczny: wystawił flankę na ordynarną propagandę tych, którzy od zbyt wielu lat nie są ultrasami, którzy nie potrafili dobrze wypaść w terenie, mimo że mieli przewagę zaskoczenia i pojawili się z większą liczbą zaprzyjaźnionych osób niż własnych ludzi. Pod względem komunikacyjnym i strategicznym jesteśmy naprawdę w złym położeniu.
– Na drugim miejscu stawiam brzydkie wejście na scenę na stadionie… na trybunie. Tego pochodu, niemal triumfalnego, na Nisidzie, po utracie dostępu do swojego zwykłego miejsca w Curvie, nie da się ani oglądać, ani komentować. Pozostawia wiele otwartych pytań — na tym poprzestanę.
– Na pierwszym miejscu: niezdolność do przyzwoitego zorganizowania europejskiego wyjazdu. Bez czarteru, bez przyjazdu tuż przed meczem. Tutaj pokazano, że jesteśmy o wiele stopni niżej niż romaniści i viola; nawet garbusy i laziale zaliczyli kilka dobrych wypadów. Przez wiele lat słyszałem najdziwniejsze wymówki, których nawet nie chce mi się powtarzać. To były tylko wymówki. Fakty pozostają faktami: w Europie jesteśmy warci mniej niż garbusy.
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Baryła90s pisze: 08.02.2025, 18:49 Lech jeździ czy pojechały 3 osoby, których już nie ma? No właśnie.

Aż mi się przypomnialo
Biały front
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Dajcie spokój z jakimiś polskimi "sztywnymi" rozkminamy w świecie ultra'.
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
"...nawet garbusy i laziale zaliczyli kilka dobrych wypadów"
Z ciekawosci, kto to garbusy? :)
PS. Jesli chodzi o tlumaczenia Google Translate to radze zawsze sprobowac z oryginalu na angielski i wtedy ten angielski teskt na polski. Angielski jest tam najbardziej dopracowany i z innych jezykow prosto na polski czesto wychodzi jakis belkot.
Z ciekawosci, kto to garbusy? :)
PS. Jesli chodzi o tlumaczenia Google Translate to radze zawsze sprobowac z oryginalu na angielski i wtedy ten angielski teskt na polski. Angielski jest tam najbardziej dopracowany i z innych jezykow prosto na polski czesto wychodzi jakis belkot.
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Juventus.yob pisze: 13.07.2026, 10:11 "...nawet garbusy i laziale zaliczyli kilka dobrych wypadów"
Z ciekawosci, kto to garbusy? :)
PS. Jesli chodzi o tlumaczenia Google Translate to radze zawsze sprobowac z oryginalu na angielski i wtedy ten angielski teskt na polski. Angielski jest tam najbardziej dopracowany i z innych jezykow prosto na polski czesto wychodzi jakis belkot.
Re: WŁOSKA SCENA KIBICOWSKA
Większość sam tłumaczyłem z pomocą ChataGPT w zaawansowanej wersji.yob pisze: 13.07.2026, 10:11 "...nawet garbusy i laziale zaliczyli kilka dobrych wypadów"
Z ciekawosci, kto to garbusy? :)
PS. Jesli chodzi o tlumaczenia Google Translate to radze zawsze sprobowac z oryginalu na angielski i wtedy ten angielski teskt na polski. Angielski jest tam najbardziej dopracowany i z innych jezykow prosto na polski czesto wychodzi jakis belkot.
Garbusy - wł. Gobbi - Juventus. W latach 50' piłkarze Juve mieli takie śmieszne koszulki, źle zaprojektowane. Tak się układały podczas gry - nabierały powietrza, nie przylegały do ciała - że wyglądali jakby grali w "balonowych" strojach i z tyłu mieli wielkiego garba. Juve natomiast nawet przyjęło tą nazwę na złość wrogom i sami potrafią się nazwać "Gobbi", coś jak "Jude Gang" Cracovii gdy Wisła wyzywała ich od żydów. Kilka takich przykładów jest, np. większość piosenek anty-Napoli odnosi się do tego, żeby Wezuwiusz miał erupcję i zalał/zniszczył całe miasto. Neapolitańczycy zatem śpiewają czasem, że żyją pod wulkanem i może któregoś dnia faktycznie erupcja zmiecie ich z powierzchni.
