Piro Shop

CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

ultras, hooligans, liczby, ciekawostki, informacje, opisy

Moderatorzy: LechiaCHWM, Zorientowany

ODPOWIEDZ
Kappa
Posty: 329
Rejestracja: 06.01.2012, 20:33

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Kappa » 06.09.2018, 19:04

Hmiel pisze:
06.09.2018, 18:34
Tak zaczynalem w roku 03 dokladnie uscislajac jesien 03 czyli w czasach gdy wiekszosc napinaczy z tego forum przy dobrych wiatrach zaczynala chodzic do przedszkola.Nigdzie nie pisalem o sobie stara gwardia a ze wiem jakie mieli podejscie U i R to swiadczy ze sie po prostu orietuje jak to wygladalo w tamtych czasach.Kolejna osoba probuowala mnie osmieszyc i znowu nie pyklo.
Akurat takim osobom jak nrth czy nisc, z ich wiedzą i przeżyciami, to Ty mógłbyś notes podłożyć żeby Ci autograf strzelili.
Pomyśleć że jak ktoś zaczynał jeździć w 2003 roku to już ma się za omnibusa. I od razu odpierając Twój atak, w tamtym roku byłem już pełnoletni a i gimnazjum mnie ominęło.
Hitler, Stalin, Che Guevara jeden c*** a wiele twarzy.

Piro Shop

Hmiel
Posty: 241
Rejestracja: 10.10.2017, 19:21

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Hmiel » 06.09.2018, 19:15

Akurat doskonale wiem ze nrth i nisc to stara gwardia.Mialem na mysli innych ktorzy opanowali to forum i robia sobie co chca a w d**** byli i gowno jedli.
Jak ktos bez podstawnie jedzie od c**** czy parow to jest zwyklym napinaczem internetowym nie nauczonym podstawowych zasad.
Podtrzymam tu na duchu kazdego ktory zbladzil

Hmiel
Posty: 241
Rejestracja: 10.10.2017, 19:21

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Hmiel » 06.09.2018, 21:14

nrth pisze:
06.09.2018, 19:01
Hmiel pisze:
06.09.2018, 18:34
Tak zaczynalem w roku 03 dokladnie uscislajac jesien 03 czyli w czasach gdy wiekszosc napinaczy z tego forum przy dobrych wiatrach zaczynala chodzic do przedszkola.Nigdzie nie pisalem o sobie stara gwardia a ze wiem jakie mieli podejscie U i R to swiadczy ze sie po prostu orietuje jak to wygladalo w tamtych czasach.Kolejna osoba probuowala mnie osmieszyc i znowu nie pyklo.
No to napisz smialo z jakiego klubu jestes.
Normalna osoba takich rzeczy sie nie wstydzi
Po co mam to pisac?zeby dac pozywke roznym szczurkom by mogli sie znowu ponapinac?
Podtrzymam tu na duchu kazdego ktory zbladzil

Kumatyinaczej
Posty: 453
Rejestracja: 27.10.2016, 13:08

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Kumatyinaczej » 06.09.2018, 22:32

Hmiel pisze:
06.09.2018, 19:15
Akurat doskonale wiem ze nrth i nisc to stara gwardia.Mialem na mysli innych ktorzy opanowali to forum i robia sobie co chca a w d**** byli i gowno jedli.
Jak ktos bez podstawnie jedzie od c**** czy parow to jest zwyklym napinaczem internetowym nie nauczonym podstawowych zasad.
Tylko że z toba cwelu powinno się jechać do spodu, do samego końca. Nie ma tu bezpodstawnych bluzgów, jesteś łbem do tego chorym.
Chcesz mnie uczyć zasad? Ty internetowa niemoto skoro ktoś Cię pyta o klub to się pucujesz, tymbardziej że nie zrobił to anonimowe osoba. Tyle że Ty dobrze wiesz jakby to się dla Ciebie skonczyło, gdybyś powiedział prawdę.

Ortalion
Posty: 79
Rejestracja: 03.05.2013, 13:11
Lokalizacja: Wrocław

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Ortalion » 06.09.2018, 23:08

Hmiel pisze:
06.09.2018, 21:14
nrth pisze:
06.09.2018, 19:01
Hmiel pisze:
06.09.2018, 18:34
Tak zaczynalem w roku 03 dokladnie uscislajac jesien 03 czyli w czasach gdy wiekszosc napinaczy z tego forum przy dobrych wiatrach zaczynala chodzic do przedszkola.Nigdzie nie pisalem o sobie stara gwardia a ze wiem jakie mieli podejscie U i R to swiadczy ze sie po prostu orietuje jak to wygladalo w tamtych czasach.Kolejna osoba probuowala mnie osmieszyc i znowu nie pyklo.
No to napisz smialo z jakiego klubu jestes.
Normalna osoba takich rzeczy sie nie wstydzi
Po co mam to pisac?zeby dac pozywke roznym szczurkom by mogli sie znowu ponapinac?
Zrób coś dla nas wszystkich i odetnij się od internetu na zawsze. Bez pozdrowień "stara gwardio" Urkuburku.
Twardzi i dzicy chuligani z ulicy...

Hmiel
Posty: 241
Rejestracja: 10.10.2017, 19:21

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Hmiel » 07.09.2018, 07:13

Rowniez nie pozdrawiam.Rozjebaliscie kolejny temat,potem nie dziwota ze odchodza z forum ludzie pokroju Old(Z).bez odbioru.
Podtrzymam tu na duchu kazdego ktory zbladzil

WF.
Posty: 255
Rejestracja: 06.09.2014, 18:11

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: WF. » 07.09.2018, 08:35

Hmiel pisze:
06.09.2018, 21:14
Po co mam to pisac?zeby dac pozywke roznym szczurkom by mogli sie znowu ponapinac?
Najgorsze na tym forum są takie łby jak ty. Dużo szczekają a wstydzą się przyznać skąd są. Sczurki :)

htsk4
Posty: 277
Rejestracja: 19.10.2011, 18:47

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: htsk4 » 16.09.2018, 13:06

Było pytanie o mecz Elana -Lechia,nikt nie opowiedział,wiec korzystając z wolnego czasu, skrobnę parę słów z tego co zapamiętałem .Nie jest to żadna oficjalna relacja,ot po prostu moje wspomnienie .Wyjazd do Torunia zapowiadał się bardzo ciekawie,i ze względów sportowych(walka o awans) i pozasportowych,po wcześniejszym dymie z Elaną w Gdańsku .Ja miałem na ten wyjazd nie jechać,ze względu na inne plany(rodzinne) na ten weekend .Ale udało się wszystko pozałatwiać i na ostatnią chwilę pojawiłem się na dworcu. Podróż do Bydgoszczy,gdzie mieliśmy przesiadkę do Torunia minęła bardzo spokojnie. Jechało nas tak na oko jakieś parę stówek,mnóstwo ludzi spożywało różne trunki ,gdzieniegdzie dawało się się zobaczyć zielone liście .Ogólnie atmosfera piknik. Gdy przyjechaliśmy do Torunia parę godzin przed meczem ,część ludzi była mocna zrobiona,psy prowadziły nas przez most i miasto na piechotę,aż doszliśmy na stadion .Tam króciutka walka z paroma ochroniarzami,którzy chcieli sprawdzać bilety(oficjalnie mogło nas wejść tylko 400),pada płotek i wchodzimy na stadion oczywiście wszyscy bez biletów. Zajmujemy miejsca na ich głównej trybunie,skąd później przegania nas policja,kierując nas na właściwe sektory. Do meczu było jeszcze wiele czasu,pogoda piękna ,pić się chce,mnóstwo ludzi wychodzi w poszukiwaniu sklepów, barów, knajp. Niektórzy w ich poszukiwaniu zawędrują na bulwary i starówkę,jak się później okazało. Na stadionie zostają normalni wyjazdowicze,rodziny itp. .Cała reszta w poszukiwaniu alkoholu i atrakcji wyrusza na miasto .Ale wyrusza nie razem ,tylko grupkami znajomych.Taki ówczesny Lechia style,przyzwyczajeni,że wszyscy przed nami uciekają.Ja z grupą znajomych (siedem,osiem osób)kierujemy się do sklepu,gdzie kupujemy dużą ilość browarów. Wychodząc ze sklepu widzimy kierująca się w naszym kierunku podobnie liczną grupkę typków,z których jeden jest w żółto niebieskim dresie. Elana!Zaczynamy biec w ich kierunku,ci zaczynają rzucać w nas czym popadnie,lecą na nas kamienie i butelki. Odpowiadamy tym co mamy pod ręką,czyli zakupionymi browarami .Co ciekawe ani my ani oni nie popisujemy się zbytnią celnością,nikt nikogo nie trafił:)Ale to oni nie wytrzymują ciśnienia ,zaczynają uciekać. Gonimy ich dosyć długo oddalając się od sklepu ,ale nikogo nie łapiemy. Wracając widzimy dwóch typków,którzy na nas widok zaczynają uciekać. Jednego udaje się dorwać,dostaje dosyć mocno,po tym zaraz zwijamy się na stadion zahaczając po drodze o sklep .Na stadionie piknik,różne grupki sobie imprezują.W pewnym momencie ktoś przybiega,że w okolicy jest Elana.W kilkadziesiąt naprędce zebranych osób wypadamy ze stadionu,ale nikogo nie widzimy. Coraz bliżej meczu,zaczyna nas być coraz więcej w sektorze. Niestety nie wszystkie wieści od przychodzących na sektor są dla nas na plus.W jakimś barze pod parasolami torunianie wygrywają starcie z nami,tracimy tam szalik,w innym barze ktoś od nas oberwał dosyć mocno i ma rozbitą głowę. Po prostu wszyscy się porozłazili po wrogim mieście .Dowiadujemy się też,że po stronie Elany jest Widzew i Ruch.W pewnym momencie z lewej strony naszego sektora atakują nas gospodarze. Dochodzi do fajnej,wyrównanej bitki ,która trwa do momentu wjazdu policji. Elana się cofa przed psami i polewaczką ,my podejmujemy walkę z policją,która ostro nas pałuje.Elana ze zgodami po wygonieniu ich przez psy przechodzi stadion dookoła chcąc nas zaatakować z drugiej strony,Biegniemy na prawą stronę ale nie widzę entuzjazmu i zapału wśród nas do bitki.Na prawej stronie T .wtedy chyba jeszcze z Karwin, próbuje zagrzewać do walki.Ze strony E leci na nas co popadnie,w ich rękach widać rympały. Kilka razy próbują szarżować,w końcu wjeżdżają psy ,my i oni oddalmy się od siebie.Do końca pierwszej połowy już nic się nie dzieje ciekawego,do mnie dzwoni zaniepokojona żona,że wydarzenia z Torunia są na pasku w tv, i że policja zatrzymała 16 pseudokibiców Lechii Gdańsk.W przewie dojeżdza do nas autokar z ekipą ( w sumie to cały czas dojeżdzała ekipa samochodowa).W drugiej połowie wysypujemy się na murawę biegnąc w stronę sektora E,od nich kilkanaście osób przeskakuje przez płot dochodzi do króciutkiego starcia,ponownie rozdzielają nas psy,które są na murawie. Do końca meczu już nic się nie dzieje.Zmęczeni ale szczęśliwi wracamy już innym mostem na dworzec.Jeszcze leci nam szyba w pociągu od jakiegoś kamienia. Podsumowując bardzo udany wyjazd. Oczywiście bardzo ciężko go opisać,bo wszystko zależało od tego,gdzie ktoś i z kim był w danej chwili.Sam jestem ciekawy czy ktoś go opisał z naszej strony i ze strony Elany. Gospodarzy było dużo,byli agresywni i pokazali się bardzo fajnie.Nas jednak było więcej,byliśmy agresywniejsi i fajniej się pokazaliśmy:)Wygraliśmy na boisku i trybunach,sporo dobrych walk,takiego ulicznego chuligaństwa.
Good Night Left Side

N'08
Posty: 135
Rejestracja: 27.08.2011, 11:03

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: N'08 » 16.09.2018, 15:59

Pytanie - prośba: jest tu może fanatyk Jagiellonii Białystok, który opisałby Wasz wyjazd do Biskupca w maju 1998 roku (3 liga Tęcza Biskupiec - Jagiellonia Białystok 0:3) i awanturę jaka miała wtedy miejsce na stadionie i w jego okolicach?

PCHLG
Posty: 365
Rejestracja: 05.01.2016, 23:36

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: PCHLG » 17.09.2018, 08:55

htsk4 pisze:
16.09.2018, 13:06
Było pytanie o mecz Elana -Lechia,nikt nie opowiedział,wiec korzystając z wolnego czasu, skrobnę parę słów z tego co zapamiętałem .Nie jest to żadna oficjalna relacja,ot po prostu moje wspomnienie .Wyjazd do Torunia zapowiadał się bardzo ciekawie,i ze względów sportowych(walka o awans) i pozasportowych,po wcześniejszym dymie z Elaną w Gdańsku .Ja miałem na ten wyjazd nie jechać,ze względu na inne plany(rodzinne) na ten weekend .Ale udało się wszystko pozałatwiać i na ostatnią chwilę pojawiłem się na dworcu. Podróż do Bydgoszczy,gdzie mieliśmy przesiadkę do Torunia minęła bardzo spokojnie. Jechało nas tak na oko jakieś parę stówek,mnóstwo ludzi spożywało różne trunki ,gdzieniegdzie dawało się się zobaczyć zielone liście .Ogólnie atmosfera piknik. Gdy przyjechaliśmy do Torunia parę godzin przed meczem ,część ludzi była mocna zrobiona,psy prowadziły nas przez most i miasto na piechotę,aż doszliśmy na stadion .Tam króciutka walka z paroma ochroniarzami,którzy chcieli sprawdzać bilety(oficjalnie mogło nas wejść tylko 400),pada płotek i wchodzimy na stadion oczywiście wszyscy bez biletów. Zajmujemy miejsca na ich głównej trybunie,skąd później przegania nas policja,kierując nas na właściwe sektory. Do meczu było jeszcze wiele czasu,pogoda piękna ,pić się chce,mnóstwo ludzi wychodzi w poszukiwaniu sklepów, barów, knajp. Niektórzy w ich poszukiwaniu zawędrują na bulwary i starówkę,jak się później okazało. Na stadionie zostają normalni wyjazdowicze,rodziny itp. .Cała reszta w poszukiwaniu alkoholu i atrakcji wyrusza na miasto .Ale wyrusza nie razem ,tylko grupkami znajomych.Taki ówczesny Lechia style,przyzwyczajeni,że wszyscy przed nami uciekają.Ja z grupą znajomych (siedem,osiem osób)kierujemy się do sklepu,gdzie kupujemy dużą ilość browarów. Wychodząc ze sklepu widzimy kierująca się w naszym kierunku podobnie liczną grupkę typków,z których jeden jest w żółto niebieskim dresie. Elana!Zaczynamy biec w ich kierunku,ci zaczynają rzucać w nas czym popadnie,lecą na nas kamienie i butelki. Odpowiadamy tym co mamy pod ręką,czyli zakupionymi browarami .Co ciekawe ani my ani oni nie popisujemy się zbytnią celnością,nikt nikogo nie trafił:)Ale to oni nie wytrzymują ciśnienia ,zaczynają uciekać. Gonimy ich dosyć długo oddalając się od sklepu ,ale nikogo nie łapiemy. Wracając widzimy dwóch typków,którzy na nas widok zaczynają uciekać. Jednego udaje się dorwać,dostaje dosyć mocno,po tym zaraz zwijamy się na stadion zahaczając po drodze o sklep .Na stadionie piknik,różne grupki sobie imprezują.W pewnym momencie ktoś przybiega,że w okolicy jest Elana.W kilkadziesiąt naprędce zebranych osób wypadamy ze stadionu,ale nikogo nie widzimy. Coraz bliżej meczu,zaczyna nas być coraz więcej w sektorze. Niestety nie wszystkie wieści od przychodzących na sektor są dla nas na plus.W jakimś barze pod parasolami torunianie wygrywają starcie z nami,tracimy tam szalik,w innym barze ktoś od nas oberwał dosyć mocno i ma rozbitą głowę. Po prostu wszyscy się porozłazili po wrogim mieście .Dowiadujemy się też,że po stronie Elany jest Widzew i Ruch.W pewnym momencie z lewej strony naszego sektora atakują nas gospodarze. Dochodzi do fajnej,wyrównanej bitki ,która trwa do momentu wjazdu policji. Elana się cofa przed psami i polewaczką ,my podejmujemy walkę z policją,która ostro nas pałuje.Elana ze zgodami po wygonieniu ich przez psy przechodzi stadion dookoła chcąc nas zaatakować z drugiej strony,Biegniemy na prawą stronę ale nie widzę entuzjazmu i zapału wśród nas do bitki.Na prawej stronie T .wtedy chyba jeszcze z Karwin, próbuje zagrzewać do walki.Ze strony E leci na nas co popadnie,w ich rękach widać rympały. Kilka razy próbują szarżować,w końcu wjeżdżają psy ,my i oni oddalmy się od siebie.Do końca pierwszej połowy już nic się nie dzieje ciekawego,do mnie dzwoni zaniepokojona żona,że wydarzenia z Torunia są na pasku w tv, i że policja zatrzymała 16 pseudokibiców Lechii Gdańsk.W przewie dojeżdza do nas autokar z ekipą ( w sumie to cały czas dojeżdzała ekipa samochodowa).W drugiej połowie wysypujemy się na murawę biegnąc w stronę sektora E,od nich kilkanaście osób przeskakuje przez płot dochodzi do króciutkiego starcia,ponownie rozdzielają nas psy,które są na murawie. Do końca meczu już nic się nie dzieje.Zmęczeni ale szczęśliwi wracamy już innym mostem na dworzec.Jeszcze leci nam szyba w pociągu od jakiegoś kamienia. Podsumowując bardzo udany wyjazd. Oczywiście bardzo ciężko go opisać,bo wszystko zależało od tego,gdzie ktoś i z kim był w danej chwili.Sam jestem ciekawy czy ktoś go opisał z naszej strony i ze strony Elany. Gospodarzy było dużo,byli agresywni i pokazali się bardzo fajnie.Nas jednak było więcej,byliśmy agresywniejsi i fajniej się pokazaliśmy:)Wygraliśmy na boisku i trybunach,sporo dobrych walk,takiego ulicznego chuligaństwa.
Mała poprawka, autokarem przyjechał Śląsk i weszliśmy razem w przerwie w ok. 170-180 osób. W drodze na mecz dochodziły do nas informacje co się wyprawia na mieście, więc chwile po wejściu wysypujemy się na boisko, tam "wita" nas "grad" kamieni co nas zdecydowanie spowolniło, do tego z łuku po prawej stronie wyjeżdża psiarnia. Reszte widać na zdjęciach i filmach. Dodam jeszcze tylko ze Elana wiedziała o naszej samochodowej wycieczce ale nie chciała się spotkać poza stadionem.

htsk4
Posty: 277
Rejestracja: 19.10.2011, 18:47

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: htsk4 » 17.09.2018, 13:23

Masz oczywiście racje, w przerwie faktycznie przyjechał Śląsk, mea culpa, po prostu zapomniałem.
Good Night Left Side

Zawilina
Posty: 189
Rejestracja: 17.11.2017, 21:32

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Zawilina » 17.09.2018, 14:12

PCHLG ta,Elana nie chciała się spotkac. przecież tego nikt nie łyknie.

Osiedlowy Wataszka
Posty: 104
Rejestracja: 08.06.2018, 13:15

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Osiedlowy Wataszka » 17.09.2018, 14:59

Zawilina pisze:
17.09.2018, 14:12
PCHLG ta,Elana nie chciała się spotkac. przecież tego nikt nie łyknie.
O to to,po takiej relacji to można sie spodziewać ze w przeciągu poł roku Lechia odmówi kilka razy Elanie :D

bez-napinki
Posty: 1269
Rejestracja: 31.05.2011, 14:09

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: bez-napinki » 17.09.2018, 18:28

I na c*** się spinacie jebane pajace? Z Elany nikt nawet nie raczył nic napisać, a już dwóch downów musi się oczywiście dojebać, a jak ten mecz był rozgrywany to mieliście po 12 lat.
Swoją drogą zajebista relacja z meczu "kolego" z Lechii. :)

Tyfus88
Posty: 293
Rejestracja: 25.04.2018, 17:15

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Tyfus88 » 17.09.2018, 20:37

Nie z PL, ale akcja konkretna
[link]

Zawilina
Posty: 189
Rejestracja: 17.11.2017, 21:32

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Zawilina » 17.09.2018, 21:11

bez-napinki pisze:
17.09.2018, 18:28
I na c*** się spinacie jebane pajace? Z Elany nikt nawet nie raczył nic napisać, a już dwóch downów musi się oczywiście dojebać, a jak ten mecz był rozgrywany to mieliście po 12 lat.
Swoją drogą zajebista relacja z meczu "kolego" z Lechii. :)
Po 1 to się nikt nie spina tylko wprowadza nutkę humoru na tym mega poważnym forum
Po 2 kto jest pajacem na tym mega poważnym forum to już chyba akurat ty się nie powinieneś wypowiadać. Bo wyzwala to humor,a jak sam się powyżej określiłeś jesteś poważny sztywniacha. więc albo wte albo wewte.
Po 3 to myślałeś nad zmianą nicku? bo nijak ma się on do twojej podnietki osiąganej w mgnieniu oka,we wszelakich możliwych tematach/powodach. Czy to może tak dla zmyły,żeby skołować służby? Jeżeli tak to sorki,nawet niezły chwyt.

bez-napinki
Posty: 1269
Rejestracja: 31.05.2011, 14:09

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: bez-napinki » 17.09.2018, 22:56

Po 4 - Naucz się pisać, a potem pisz w moją stronę - pajacu.

Zawilina
Posty: 189
Rejestracja: 17.11.2017, 21:32

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Zawilina » 18.09.2018, 09:40

No to żeś zabłysnął poważny sztywniacho.
Miłego rządzenia na forum życzę.

303squadron
Posty: 107
Rejestracja: 22.04.2007, 23:34

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: 303squadron » 10.11.2018, 00:33

Trochę atmosfery z dawnych lat

[link]

DaltonZB
Posty: 19
Rejestracja: 11.07.2016, 21:11

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: DaltonZB » 10.11.2018, 03:41

Fenomenalny link...
Lza sie w oku kreci.... stare reklamy na stadionach,ambulans NYSKA,Jojko,komentarze starych spikerow,flagi oldschool,lata 90te.....
Rzeczy ktorych nigdy bym sobie nie przypomnial
Milo powspominac.
Osobiscie dzieki za tego archiwalnego linka🤗
Zawisza nigdy nie zginie!!!

303squadron
Posty: 107
Rejestracja: 22.04.2007, 23:34

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: 303squadron » 10.11.2018, 07:52

Tutaj także porcja skrótów z lat 90

[link]

rado
Posty: 84
Rejestracja: 27.02.2007, 11:49
Lokalizacja: znienacka

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: rado » 13.11.2018, 21:09

I te flagi wiszące na płotach np. ehhh wspomnienia i młode pokolenie nie pamiętasz studia S13, sportowej niedzieli a potem programu gol.
j**** Tfuska ! "

Hmiel
Posty: 241
Rejestracja: 10.10.2017, 19:21

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Hmiel » 13.11.2018, 21:27

Lezka sie potrafi zakrecic w oku z tych wspomnien.Od najmlodszych lat mnie jaraly oprawy,race i zadymy na stadionach.
Podtrzymam tu na duchu kazdego ktory zbladzil

stary zgred
Posty: 191
Rejestracja: 23.09.2016, 16:12

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: stary zgred » 14.11.2018, 11:10

Taa , każdym mieście masz ziomków i razem z Uwe wymiatacie , poproś swojego lekarza , żeby Ci podwoił dawkę , bo to co bierzesz teraz już nie działa.

Hmiel
Posty: 241
Rejestracja: 10.10.2017, 19:21

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Hmiel » 14.11.2018, 12:36

Uwe,Urabura,lysy i h** wie kto jeszcze a wszyscy oczywiscie powiazani ze mna.I to ja potrzebuje lekarza i podwojnych dawek?
To juz jest szczyt bezczelnosci ku***,galopujacej.
Podtrzymam tu na duchu kazdego ktory zbladzil

Banditosdod
Posty: 241
Rejestracja: 10.12.2017, 17:48

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Banditosdod » 25.11.2018, 10:13

Zawilina pisze:
17.09.2018, 14:12
PCHLG ta,Elana nie chciała się spotkac. przecież tego nikt nie łyknie.
Straszne jak miasto 220 tys nie moglo wystawic tyle ludzi co Gdańsk.Izolator Boguchwala pewno by zebrał 170 os.cóż

Zawilina
Posty: 189
Rejestracja: 17.11.2017, 21:32

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Zawilina » 25.11.2018, 11:48

Banditosdod pisze:
25.11.2018, 10:13
Zawilina pisze:
17.09.2018, 14:12
PCHLG ta,Elana nie chciała się spotkac. przecież tego nikt nie łyknie.
Straszne jak miasto 220 tys nie moglo wystawic tyle ludzi co Gdańsk.Izolator Boguchwala pewno by zebrał 170 os.cóż
Przykro mi,że nie zrozumiałeś ironii. Ale jeżeli pozwolisz to c*** położe i nie będe Ci tłumaczył bo mi się zwyczajnie nie chce.

PCHLG
Posty: 365
Rejestracja: 05.01.2016, 23:36

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: PCHLG » 25.11.2018, 23:06

Banditosdod pisze:
25.11.2018, 10:13
Zawilina pisze:
17.09.2018, 14:12
PCHLG ta,Elana nie chciała się spotkac. przecież tego nikt nie łyknie.
Straszne jak miasto 220 tys nie moglo wystawic tyle ludzi co Gdańsk.Izolator Boguchwala pewno by zebrał 170 os.cóż
Na mieście potrafili latać za naszymi, I "odtrąbić swòj sukces " na całą Polskę, więc nie wiem o co Ci chodzi. Jak by wykazywali odrobinę chę

PCHLG
Posty: 365
Rejestracja: 05.01.2016, 23:36

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: PCHLG » 25.11.2018, 23:34

Odrobinę chęci to na pewno byśmy się dogadali co do liczby...

Banditosdod
Posty: 241
Rejestracja: 10.12.2017, 17:48

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Banditosdod » 28.11.2018, 11:59

PCHLG pisze:
25.11.2018, 23:34
Odrobinę chęci to na pewno byśmy się dogadali co do liczby...
No tak ale troszke wyzszy poziom prezentujecie.Nie sklamie jak powiem top 3 .Nawet 2 ale to tylko moje zdanie.Co nie zmienia faktu ze ma rację.To nie wasz w sumie problem.A dwa z miastami wielkosc tez nie dokonca prawda przyklad Arka ,Zaglebie (grabiszynska)Dobrze wiesz ze nie takie bandy jak Elana.Nie zebrali by sie tego dnia.

Bartek85
Posty: 25
Rejestracja: 03.08.2017, 12:41
Lokalizacja: Kraina deszczowców

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: Bartek85 » 02.12.2018, 15:22

(S) mam pytanie.
Czy wjechaliście kiedyś pod kasy w Bełchatowie?
Lata 96-98

netowy_kibol
Posty: 12
Rejestracja: 04.02.2014, 15:06

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: netowy_kibol » 30.01.2019, 13:34

ŁKS Łomża wspomina, to co działo się u nich 15-20 lat temu. Ma to związek z 20-leciem powstania pierwszej strony internetowej o ŁKS-ie oraz grupy Brigade'99.
[link]
[link]
[link]
[link]
[link]


bednar
Posty: 622
Rejestracja: 12.09.2009, 18:04
Lokalizacja: Kozienice

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: bednar » 30.01.2020, 00:33

netowy_kibol pisze:
30.01.2019, 13:34
ŁKS Łomża wspomina, to co działo się u nich 15-20 lat temu. Ma to związek z 20-leciem powstania pierwszej strony internetowej o ŁKS-ie oraz grupy Brigade'99.
[link]
[link]
[link]
[link]
[link]
pamietam my mieliśmy wyjazd do Łomży w pare osób jakoś w latach 2000, pamietam wtedy Was w młynie było z 3 stówki, jak masz jakieś zdjecia itd to podeślij

pomarańcz
Posty: 143
Rejestracja: 20.08.2013, 12:47

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: pomarańcz » 31.01.2020, 19:22

Witam. Jeszcze nie tak dawno znalazłem bez problemu, teraz chyba coś poznikało. Szukam zdjęć z meczu GKS Katowice - Chrobry Głogów, na którym GieKSa dokonała nieudanej próby skrojenia flagi ChG. Rok 2014-2016 ( wybaczcie, ale mam totalną sklerozę zapamiętywania dat) z góry dziekuję ;)

fluor
Posty: 1596
Rejestracja: 22.09.2009, 20:33

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: fluor » 25.05.2020, 12:12

Wspomnienia, publikowane kiedyś w TMK o kibicach Unii Tarnów w latach 80 zaangażowanych politycznie:

[link]
[link]

ksg_1946
Posty: 124
Rejestracja: 20.03.2007, 00:19
Lokalizacja: z kątowni

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: ksg_1946 » 03.07.2020, 09:42

FF1981 pisze:
19.02.2013, 23:42
30.03.2003 Śląsk Wrocław-Arka Gdynia
Na sektorze gości podczas meczu:150 Arka,120 Lech,45 Górnik Wałbrzych i 2 Gwardia Koszalin.
Awantura:110 Arka,85 Lech i 50 Zagłębie Lubin-wersja Arki.Wg Śląska w sumie 248 osób(ok. 110 Arka,100 Lech,40 Zagłębie L.)
Śląsk wycenił się na ok.180 osób podczas samego starcia(wcześniej było ich więcej)w tym delegacje Motoru,Wisły i Lechii.
Posiada ktoś fotki ze stadionu? (sektor Arki)

mp86
Posty: 40
Rejestracja: 20.12.2011, 20:06

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: mp86 » 31.07.2020, 11:33

KKS Kalisz – Arka Gdynia
Czyli ucieczka z sektora i 2 flagi w plecy …. WIDZÓW: 2 500
Mecz z Arką był jak dotąd naszą największą klęską w historii, ale po kolei. Mecz wypadł jako pierwszy w sezonie i to w najgorszym z możliwych terminie, W środku wakacji. Mimo, że był to dla nas najważniejszy mecz w historii, nie miało jakoś odbicia w atmosferze. Nie czuło się klimatu wokół tego meczu. Było to bardzo dziwne. Mimo wszystko udało nam się załatwić pirotechnikę, były balony i przygotowana flaga na sektor. Kilka dni przed meczem rozważano możliwość nie wpuszczenia Arki, ale nasza szybka reakcja przeszkodziła temu. Był to chory pomysł, żeby zawrócić Arkę, a wpuścić jedyni Lecha z Ostrowa i Krotoszyna ( jako mało groźnych). Wiedzieliśmy o wielkiej mobilizacji w tych miastach, ale nikt nie brał tego poważnie. I w takiej sennej atmosferze nadszedł dzień meczu. Rzutem na taśmę zdecydowaliśmy się na wjazd do Skalmierzyc, chwilę przed przyjazdem pociągu z kibolami z Ostrowa i Krotoszyna. Pojechaliśmy w trzy auta naszej prawie najlepszej załogi, ale nikogo nie spotkaliśmy. Ze Skalmierzyc podjechaliśmy prosto na Kaliski dworzec. Było tylko kilku gliniarzy, którzy dziwnie się śmiali. Stanęliśmy za przejazdem w ciągu samochodów chcąc ruszyć potem za Ostrowem. Kibice Lecha po wyjściu z pociągu, wykorzystali śladową ilość pal i to, że mieli iść przez przejazd, na którym staliśmy, ruszyli na nas zbierając kamienie z torowiska. Trzeba było szybko ewakuować samochody i na szczęście to się udało ( akurat przejechał pociąg). Tak więc ucieczka z konieczności, ale śmiesznie wyglądało jak biegli za naszymi samochodami małolaty z kamieniami. Trzeba było przełknąć gorycz porażki. Jak się okazało nie była to nasza ostatnia ucieczka tego dnia. Mecz zaczął się od niezłego naszego dopingu, wisiało kilkanaście flag, w tym wszystkie największe. Mimo niewielkiej akcji propagandowej zebrało się w młynie ok. 200 fanów. Na stadionie było dalszych kilkudziesięciu, ale czemu nie przyszli do młyna wiedza chyba tylko oni sami. Może się czegoś bali. Jak się okazało mieli dobre przeczucie. Dziwił brak Arki, która ponoć miała wyjechać z Gdyni w 2 autokary. My tymczasem w miarę nieźle dopingowaliśmy piłkarzy. Rozdaliśmy też 200 balonów. Wobec braku Arki młyn zaczął szybko maleć, towarzystwo rozeszło się jak na pikniku. 1 w tym momencie gdy było na nieco ponad 100 w sektor wjechała nam Arka. Śledzie przyjechali busem i samochodem i usiedli wśród widzów na stadionie. Nie mieli żadnych barw, za to pochowany sprzęt, który bez problemu wnieśli na stadion. Arka z okrzykiem wjechała w nas od góry sektora. Odpalili dużą akustyczną racę, którą wycelowali W nasze plecy. Każdy myślał, że to jakaś nasza petarda a zaskoczenie było całkowite. Śledzie zranili poważnie tym ładunkiem 2 naszych fanów, którzy z poparzeniami wylądowali w szpitalu. Potem panika zrobiła swoje, każdy myślał, że atakują nas właśnie te dwa wspomniane autokary, a nie 17 gości. Arka rozpędziła nas lejąc pałami. Kilku z nich w tym czasie zrywało nasze flagi. Udało im się zerwać, a właściwie odbić flagę Ostrowa i jedną naszą. Odbili też kilka szalików Lecha wiszących na flagach. Jeden ze śledzi zdarł też połowę Rycerzy, ale na widok nadbiegającego ochroniarza wyrzucił ją w trybuny ratując się ucieczką. Reszta „ flagowych też przebiegła już do sektora gości ( policja w nic się nie mieszała). Na bieżni pod naszym młynem doszło do krótkiej walki na pasy ze śledziami. Niestety z naszej strony miało Je tylko kilka osób, reszta nie mogła nic zrobić, inna sprawa, że część z jak wydawałoby się chuliganów, albo nie brała udziału w dymie, albo już oddaliła się w bezpieczne miejsce stadionu. Dziwi tez zachowanie tych, którzy siedzieli po przeciwnej stronie i widzieli idących śledzi, ale nie dali żadnego znaku… Po chwili reszta Arki zaczęła uciekać przez murawę, ale za nimi ruszyły tylko..3 osoby, a dobiegi tylko jeden. Rzucił się on sam na 3 śledzi, powalił dwóch z nich, ale za chwilę został okopany przez całą trójkę na murawie. Kilku z Arki rozbiegło się też wśród nas po stadionie. Jeden został zauważony i powalony na glebę, po czym uciekł na policyjny parking, a po chwili udało mu się wbiec do sektora gości.
Wśród przyjezdnych trwał już szal radości ( szczególnie ci z Ostrowa cieszyli się z odbitej przez Arkę flagi). Policja otoczyła przyjezdnych, rozdając parę pał, a ci uciekli w róg sektora ( kilku wystraszonych już z niego wyskoczyło i zaczęło uciekać). Pały jednak nie obiły śledzi. My w tym czasie staraliśmy podnieść się po porażce, kilkakrotnie próbując przejść policję na koronie stadionu. Niestety angażowało się w to tylko kilkadziesiąt osób, w większości młodzieżowców, którzy i tak wypadli nieźle. W sumie to zadymiła Arka, a pały lały nas. Po przerwie, gdy ustalaliśmy akcję po meczu, nagle przyjezdni zaczęli wychodzić ze stadionu. Ruszyła na nich grupa naszych siedzących przyj klatce, ale zabrakło zdecydowania i Arka opuściła po przerwie stadion. Z pewnych źródeł wiemy, że już przed przerwą zaraz po zadymie kibice Lecha i Arki poprosili policje o opuszczenie stadionu ( teraz mówią, że chcieli zdążyć na mecz Lecha z Zagłębiem Sosnowiec, ale zaraz udowodnię, że wcale im się nie śpieszyło) Po wyjściu Arki nie zebraliśmy się już w kupę, każdy przeżywał porażkę. Pod koniec meczu dostaliśmy od jednego z naszych wiadomość, że Arka siedzi pod Teatrem na piwku. Zebraliśmy szybko ok. 20 chętnych i ruszyliśmy przez park pod teatr. W tym czasie jedno auto już tam podjechało. Niestety chłopaki ruszyli na śledzi, zanim zdążyliśmy dobiec. Samochodowi w 3 osoby wyskoczyli na siedzących pod parasolami śledzi, którzy jak się okazało bez sprzętu nie stawili oporu.
Od razu 3-4 z Arki padło na glebę, załapując się na kopy, jeden nawet wydawał z siebie błagalne dźwięki. W tym momencie my wbiegliśmy na most przed teatrem, co wywołało odwrót Arki. Gdynianie dopiero wtedy pokazali, na co ich stać. Gdy zaczęli uciekać, jeden z nich zatrzymał ich – dając do rąk sprzęt wyciągnięty z busa. Nikt z nas nie liczy! się z takim obrotem sprawy , więc za chwilę to Arka wymachując maczetami zaczęła nas gonić. Uciekliśmy kilkanaście metrów, ale 2 z nas zostało na moście. Jeden wskoczył do rzeki, a drugi dostał palą przez łeb i cały się zakrwawił. W tej walce Arka zraniła takie jednego małolata od nas, który przypadkiem znalazł się w tym miejscu. Miał może z 13 – 15 lat, a gość z Arki uderzył go maczeta w rękę. Miody jest inwalidą, maczeta rozcięła mięśnie i ma bezwładną rękę… Po kilkudziesięciu sekundach ruszyliśmy ponownie przez most uzbrojeni w 2 metrowe brechy, ale Arka zdążyła załadować się do busa i uciec. Wszyscy chyba nie zdążyli, bo widzieliśmy gości, którzy, rozbiegli się po okolicy. Zaraz wpadła policja i koniec zadymy. Ustawiliśmy się potem w okolicy zdarzenia , czekając na jakichś zabłąkanych śledzi , ale nic z tego. Jeżeli chodzi o Ostrów i Krotoszyn , to ci odjechali autobusem do Ostrowa. Jak widać wcale nie pojechali do Poznania , jak się tłumaczą tylko do domu. Także Arka wolała siedzieć na piwku, zamiast jechać na Lecha.
Dlaczego chcieli wyjść po przerwie – oceńcie sami. Fakt jednak, że bus z Gdyni dojechał w trakcie II polowy meczu W Poznaniu, Arka powiesiła naszą flagę i odbite barwy Ostrowa. Po meczu okazało się, że rannych jest od nas ok. 15 osób w tym kilka ciężko. Pod szpitalem spotkaliśmy też naszych fanów z Blaszek ( było ich w młynie ok. 15), którzy też mieli rannych kolegów. Na mecz przyjechali też kibice z Gdyni 2 samochodami i to tylko oni zostali do końca w klatce. Niestety potem się nie popisali prosząc policję o obstawę do samochodów, które zresztą były w lekko zmienionym stanie. Podsumowując była to nasza największa klęska w historii, tym gorsza, że zaatakowało nas tylko ok.20 gości. Wiele osób trafiło do szpitala, straciliśmy jedną naszą flagę, odbili szmatę Lecha z Ostrowa, musieliśmy uciekać na przejeździe pod dworcem…. Jednym słowem sprowadzili nas na ziemię, ale z porażki też trzeba wyciągnąć wnioski.
Nas ok. 200 w I połowie Arki: 20-25 + 60 -70 Lecha

Źródło: [link]

FILM:
[link]

tomock
Posty: 29
Rejestracja: 02.04.2019, 10:15

Re: CHULIGAŃSKIE (i nie tylko) WSPOMNIENIA ....

Post autor: tomock » 03.08.2020, 16:55

Takie coś znalazlem:

"W 1987 roku w Białymstoku rozegrano Super Puchar Polski. Z reguły tego typu mecze zawsze ściągały kibiców z różnych stron Polski i tak było i tym razem. Jako że były to wakacje i wolny termin najechała do Białegostoku cała rzesza towarzystwa. Śląsk przyjechał w ok 200 osób, Górnika było blisko 100 osób. Ponieważ mecz odbywał się na terenie Jagiellonii nie mogła zabraknąć też i nas. Na Podlasie przyjechały nasze zgody Widzew – 100 osób, Wisła Kraków, Stal Rzeszów, Lechia Gdańsk (około 20 osób).
Od samego rana w okolicach dworca Głównego i nie tylko dochodzi do wielu strać zwłaszcza z kibicami Śląska Wrocław. Prym w tych potyczkach wiodą Widzewiacy oraz część Jagiellonii. Do największego starcia przedmeczowego dochodzi w jednym z parków gdzie znacznie mniejsza grupa Widzewa + Jaga, rozgoniła wrocławian. Na samym meczu też bardzo gorąco, Jaga już oficjalnie okazała wrogi stosunek do Śląska. Łodzianie korzystając z okazji kroją dwie flagi dla wrocławian. Tego dnia Śląsk zrobili układ z Górnikiem Zabrze licząc, że obie połączone grupy poradzą sobie po meczu z Jaga i Widzewem, którzy czekali na ich wyjście ze stadionu. Po meczu dochodzi do niezłej awantury, gdzie w użyciu były różnego rodzaju kamienie, brechy i inne, następnie do zabawy wkroczyła milicja rozganiając towarzystwo, potem jeszcze dochodziło do wielu drobniejszych starć.

Kibic Stali Rzeszów:
Podroż długa nie ciekawa (męcząca), mimo że miałem fajne miejsce to na przeciw usiadła baba z torbami, które trzymała na podłodze (nie mogłem nóg wyprostować). Co jakiś czas wychodząc na korytarz upominała mnie żebym uważał bo szkło wiezie. Na korytarzu podszedł chłopak i pytał się gdzie jadę itp. później skąd jestem, myślał że jestem z Cracovii. Zapytał czy znam kogoś z Unii T., ja że nie i wtedy z jakiś powodów musiałem wrócić do przedziału ze szklaną babą (gdybym znał siedziałbym w przedziale Wisły i pił). Rano byliśmy już w Białymstoku. Wyszedłem wesoły z pociągu, ale na dworcu już nie miałem tak uśmiechniętej twarzy. Podszedł do mnie wiślak (później się dowiedziałem ze to słynny Kola) i zapytał czy jestem ze Stali Rz. (pewnie ten gostek się wygadał, ale dobrze ze na dworcu bo w pociągu pewnie w biegu zrobiliby mi wysiadkę). Odpowiedziałem, że tak, podeszło jeszcze kilku (pomyślałem sobie no to wpier.. na dzień dobry) ale na szczęście w mojej obronie stanęła Jagiellonia (wielkie dzięki). Śmieszna była sytuacja bo kilka metrów dalej stało dwóch kibiców Ruchu, których Jaga chciała skasować a Wisła stanęła w ich obronie. Po kilku minutach dogadali się i poszła wymiana ja za 2 kolesi z Ruchu. Później sielanka piwko (pamiętam Hetmańskie). Później szybki obiad (dworzec PKS) i wraz z kibicami Jagi i Widzewa włóczyliśmy się po centrum. Siedzieliśmy sobie w parku, gdy nagle przybiegli kibice Jagi i mówią, że pobili kilku gówniarzy ale gdy zobaczyli starszych gości (w tym jeden z kosą) woleli uciec. Śląsk był po drugiej stronie parku (park dzieliła jezdnia). Ja wraz z kilkoma kolesiami siedzieliśmy sobie na ławce a tu nagle wbiegł Śląsk i zaczęła się bitwa. Wystraszyłem się tą kosą (myślałem, że to prawdziwa kosa i jak on z nią przyjechał) pomyślałem, że z gołymi rękami nie pójdę walczyć, chciałem wyrwać deskę z ławki (ch..a nic) w około nie było żadnej belki, wiec złapałem za kosz i zdążyłem jeszcze jednemu w plechy zaj.. Śląsk zaczął uciekać (słyszałem tylko pisk opon samochodów) pobiegliśmy za nimi ale nie mieliśmy takiej determinacji jak oni i nie ryzykowaliśmy z samochodami. Wszyscy byli zdziwieni jak Widzew dzielnie walczył (nie byli jeszcze tak mocni jak dzisiaj). Później meczyk (na meczu Śląsk połączył się z Górnikiem razem było ich może 300, z dużą przewaga Śląska). Po meczu ostro dymiła Jaga. Droga na dworzec przebiegała spokojnie, chociaż widzewiakom podnosiło się ciśnienie na Lechie ( liczna grupa), która szła po drugiej stronie ulicy. Na dworcu niezła mieszanka Wisła, Lechia, Widzew, Motor, Jaga, Arka jeszcze Legii brakowało. Na koniec pogadałem sobie z kibicami Lechii (była z nimi jedna laska mówię wam marzenie), Arki i Motoru (z Motorem graliśmy pierwszy mecz 2 liga). Na koniec pożegnanie z kibicami Jagiellonii i wraz z wiślakami pojechałem do Krakowa (wiślaki zapewnili Jagę, że wrócę cały do Krakowa). W drodze Kola cały czas opowiadał o rozróbach jak to Legia chowała się pod milicyjne suki itp. i o tym jak to nie lubi Rzeszowa bo dwa razy go tam zawinęli (dobrze że nie dostał od kibiców wpier.. pewnie by mi nie popuścił). W Krakowie jeszcze kilka precli i w domu.

Kibic Widzewa:
Na mecz do Białegostoku fani RTSu jechali już dwa dni wcześniej. Pierwsza kilkuosobowa grupa zameldowała się na miejscu w sobotę rano. Kibole RTSu wraz z Wisłą rozbili obozowisko na krańcach miasta w okolicy tzw. Glinianek. Szalikowcy z Krakowa i nasi zamierzali wspólnie przetrwać tam noc. Wieczorem część Widzewiaków wpadła na pomysł, by iść na dworzec i powitać główny „młyn” Widzewa. W czasie przechadzki liczącej kilka kilometrów nastała burza. Nim doszli do celu wędrówki wszyscy byli przemoczeni do ostatniej nitki. Młyn RTSu stawił się w liczbie ponad 100 osób. Oprócz naszych na dworcu byli też fani Unii Oświęcim i witający wszystkich gospodarze. Całe towarzystwo postanowiło przeczekać resztę nocy w dworcowej poczekalni, by wczesnym rankiem wyczesać Górnik Zabrze. Niestety chłopcy ze Śląska nawalili, przyjechało ich tylko kilku. Milicja kolejowa spisała ich dane na pobliskim komisariacie, by po chwili Widzewiacy też spisali Górników, ale na… straty. To była taka mała rozgrzewka. Rozczarowani postawą nowo przyjezdnych łódzcy szalikowcy rozeszli się po ulicach miasta. Cała wiara miała się spotkać za kilka godzin, by z bratnią Jagą sprawdzić Śląsk Wrocław. Wrocławianie dopisali. Przybyli w blisko dwie paczki, same zuchy. Przyjemnie było patrzeć jak ze śpiewem na ustach przemierzali kolejne perony. My oraz najbardziej przychylnii nam jagiellończycy czekaliśmy na wojskowych po przeciwnej stronie dworcowych zabudowań. Nie ruszyliśmy jednak na chłopców ze Śląska, bo było ich więcej, pewni siebie, po prostu w tej chwili lepsi. Może nawet troszkę cykaliśmy się? Nasza paczka bez walki wycofała się na tzw. skwerek – odwieczne miejsce zbiórek fanatyków BKSu. Po drodze doszło trochę miejscowych chłopaków. Wszyscy byliśmy wściekli, iż nie zaczęliśmy dymu z gośćmi z WKSu. Nagle ktoś z naszych zwrócił uwagę, że po przeciwnej stronie ulicy idzie kilku wrocławskich kiboli. Nikt nic nie mówił, tylko wszyscy ruszyli przed siebie. Przeciwników było bardzo mało i w rezultacie goniło ich tylko kilku Widzewiaków oraz dwóch fanów Jagi. Finał pościgu miał miejsce w ubikacji czynszowej kamienicy. Dwaj fani Śląska długo pamiętali te chwile, gdy pierwszy z nich spoczął znużony walką pod klozetem, a drugi nic nie rozumiejąc (myślał, że leje go Lechia Gdańsk) pobierał razy deską wyrwaną z rusztowania. Potem cała brygada ze skwerku udała się szukać innych kibiców z południa. Mieszkańcy Białegostoku byli świadkami licznych pościgów i starć. Właśnie jedna z takich pogoni za grupą wrocławskich fanów zakończyła się wielkim dymem. Oto dobrze już przetrzebione trudami walk grupa łódzkich szalikowców ścigała zielono – biało – czerwonych. Ci zmykali w stronę parku. Jak się okazało w tym ogrodzie było cholernie dużo gości ze Śląska. Nasi dowiedzieli się o tym od fanów z Gdańska (oni mili zgodę ze wszystkimi i z nikim się nie lali), którzy znaleźli się między dwiema wrogimi grupami. Cóż było robić? Drzewa i krzewy parkowe zasłoniły widok przed naszymi, gdańscy wiarusi patrzyli uważnie co zrobią nasi. Uciekać wstyd, obciach, iść naprzód można dostać manto. Nim cokolwiek można było postanowić przed Widzewiakami ukazali się fanatycy z Oporowskiej. Było ich więcej niż łodzian, może czuli się już zwycięzcami? Kibole RTSu biorą, co każdy ma pod ręką i naprzód. Wrocławianie najpierw biegną wprost ku nam, potem tracą pierwotny impet i cofają się! Uskrzydleni tym widokiem Widzewiacy wydają bojowe okrzyki i rwą zelówy do przodu. Próbują dopaść przeciwnika. Szczęście sprzyja mniej liczebnie grupie łódzko – białostockiej. Park jest dwuczęściowy, przedziela go jezdnia tętniąca ruchem. Uciekający wrocławianie wpadają pod jadące samochody, powietrze przeszywa pisk opon. Na maski zatrzymanych w ostatniej chwili pojazdów wpadają dziesiątki ludzi w szalach, zaskoczeni kierowcy są świadkami strasznego lania, jakie spuszczamy gościom z Wrocławia. Częste są przypadki, że jeden z fanów sojuszniczej koalicji goni kilku ogarniętych paniką wojskowych. Ci którzy wpadają w nasze ręce tracą klubowe barwy, dla najbardziej opornych nie ma litości. Całkowity triumf, rewanż za jesienny mecz w Łodzi. Większość z WKSu ucieka, nieliczni będący w szoku stają smutni ze spuszczonymi głowami. Pewnie sami nie rozumieją jak mogli przegrać z garstką zmęczonych kiboli z Łodzi. Jak się okazało przez cały dzień miały miejsce liczne starcia wrogich sobie kibiców. Łagodzące nasze poczynania zabiegi kibiców Wisły i Lechii spowodowały, że Śląsk nie poniósł jeszcze większych strat. Ale i tak na meczu zabraliśmy jeszcze dwie flagi Śląska. Sensacją dnia było to, że Zabrze i Wrocław zrobiły sobie jednodniową zgodę, by tylko wyjechać z Białegostoku! Gdy zakończył się mecz na opuszczających stadion kibiców z południa kraju ruszyli uzbrojeni w elementy wcześniej rozebranego płotu fani Jagi wspomagani przez najwytrwalszych z naszych. Śląsk, Górnik znów „robił tyły” i jak potem mówiono spanikowani kibole przyjezdni mało nie wnieśli na stadion zamykanej przez porządkowych bramy! Na koniec jagiellończycy zrobili zadymę na dworcu. Znów jednodniowi sojusznicy tracili szale, w ich oczach widać było strach. Tak kończyła się niedziela 2 sierpnia 1987r

Wydarzenia tego dnia miały wpływ na relacje Lechii z Widzewem i Jagiellonią. Wprawdzie nie doszło do zerwania zgody, wśród gdańszczan, miłość do Śląska była bardzo duża i raczej mało komu podobało się to, że Widzew i Jagiellonia ganiał wrocławian po Białymstoku. Postawę Lechii tego dnia dość dobrze obrazuje relacja jednego z kibiców Jagiellonii:
Przypominam sobie Waszą postawę na Superpucharze… Siedzieliście nie w naszym młynie osobno ale bardzo blisko Śląska. Nasze flagi oddzielone były Waszymi od flag Śląska… Pamiętam, że mocno nie podobało się Wam jak dochodzi do naszych akcji w trakcie meczu. Śląsk zdjął z siatki swoje flagi, Wy albo swoje zdjęliście albo chcieliście zdjąć, dokładnie nie pamiętam ale do poważnych akcji doszło dopiero po meczu. Na meczu łagodziliście sytuację… Ale widać było, że w razie czego to opowiecie się za Śląskiem (już w Białymstoku).

źródło:
[link]

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 58 gości