widzewiak_z_gor pisze: 04.12.2019, 14:06
Masz na dobrą drogę do Tematu Warszawskiego, wmawiaj tam wszystkim
jaki to twój klub jest czyściutki i jak to odcinacie się od swojej czerwojej historii a za zdobyte sukcesy uznajecie tylko te wywalczone po 89r.
[...]
Odbij raz na dobre od Miasta Łodzi bo jako kibicowskie Miasto w Polsce zjadamy was, czy ci się to podoba czy nie.
Szkoda, że nie ma już sztamy na ten jedeń dzień, kiedy wpadaliście na mecz do Łodzi i zaczynało się wspólne polowanie na wszystko co z Warszawy.
Porównaj sobie stan naszych tytułów z prl-u i tych zdobytych już w IIIRP. Wychodzi na to, że sukcesów przed '89 było relatywnie mało jak na CWKS, który (rzekomo) "kradł wszystkich najlepszych piłkarzy w kraju".
Fakt, nasz kLub (jak inne, związane z podobnymi formacjami) potrafił wyreklamować zdolnych zawodników z obowiązku ZSW, ale ta ostatnia nie była przecież wymysłem Legii. Przypominam, że "armia zacieżna" np. 'hanysów', którym umożliwiono w W-wie kontynuowanie sportowej kariery (zamiast poligonowego "dojazdu"), po okresie spędzonym w stolicy wracała w rodzinne strony (analogicznie do ucieczki DD z 'eRTeeSu') i większy pożytek był chyba tylko z KICIego. Poza tym, inne resorty m.in. górnictwa też praktykowały możliwość odrobienia przez sportowców wojska na fikcyjnych etatach w kopalniach, ale to my jesteśmy "najgorsi", bo jesteśmy ... naj(L)epsi.
Nawiązując do drugiej części twojego komentarza, to chyba nie masz na myśli sytuacji, kiedy eŁKaeSiacy wygonili naszych z trybun na boisko po morederstwie Mariusza Jakubowkiego z rąk widzewskiego "przerzuta" ze Zgierza. W tamtych latach byliście tłem kibicowskiej sceny w PL, z legitymacjami ormo w kieszeni. A tradycja łączenia się w danym regionie paru zantagonizowanych na codzień obozów (obok was m.in. "śląska siła" 'żaboli' i 'rucHOOLi' itp. itd.) przeciwko Legii Warszawa potwierdza tylko, jak silna była/jest ['vide' konfrontacja z koalicją ŚW (+Jx2?), ML(+PŻ), BB-B] nasza ekipa i jak wielka nienawiść do mojego miasta, z którego tzw. towary luksusowe cieszyły się w latach 80-tych na peryferiach ogromnym zainteresowaniem.
PS. Ja wiem, że w górach jest słaby dostęp do książek, ale internet pomoże ci zgłębić poruszane przez ciebie tematy, abyś następnym razem znowu nie wyszedł na głodnego ignoranta.