LegionKing pisze: 22.03.2018, 20:59
LukaszWu pisze: 22.03.2018, 20:55
Nie chciałbym tu robić z advocatus diaboli, ale nawet Artur K. (były wieloletni młynowy na ŁKSie) pisał w części pierwszej swojej książki "Z pamiętnika Galernika - magia lat 90-tych", że za małolata jak grali w piłę na blokowisku (Artur pochodzi z Targówka, a urodził się na Pradze i dopiero będąc już uczniem przeniósł się do Pabianic) to zawsze gdy grali mecze to drużyny nazywały się "Legia" lub "Widzew", a połowa jego klasy "kibicowała" Widzewowi. Twierdzi, że wiele takich klas było wówczas w Warszawie i w związku z tym "nie dziwi go skąd wziął się FC Widzewa w Stolicy".
Ten fragment jest na 13 oraz 14 stronie jego książki.
Legia na Widzew grała cała Polska po blokowiskach ale ja osobiscie nie znałem ze szkoły żadnego Widzewiaka
Mylisz lata 90-te z 80-tymi.
RB Warszawa powstali z tego co wiem na fali sukcesów piłkarskich w latach 80- tych (dwa tytułu plus bardzo udane wojaże po Europie - Boniek, Smolarek itd)
Co do lat 90-tych, to tak było, jak się grało w kosza, to Bulls albo Spurs, czy LA Lakers, jak w piłkę za dzieciaka, to ci bardziej za Widzewem, ci za Legią. Nie wynikało to z kibicowania w dzisiejszym sensie - po prostu świat postrzeganie "nieznanego" świata ograniczało się do TV, a tam pokazywali grającą w pucharach Legię albo Widzew. Kadra, poza IO w Barcelonie w 92 r grała bardzo słabo, więc uwaga skupiała się na tych klubach - co jak dziś dzieciaki kibicuję RL9, Barcelonie, czy Realowi Madryt..
Mało osób wypisujących tu pewnie nie pamięta o zjawisku Citkomanni, który za gola strzelonego na Wembley Anglikom został sportowcem roku ( 96 rok?)
Ilość dzieciaków ganiających na boiskach jako Mięciel, Kowalczyk czy Citko nie przekładała się na ilość fanatyków drużyny Widzewa w Warszawie czy odwrotnie w Łodzi . Ot takie zjawisko, jak dziś "kibice" Messiego czy Krytyny sprzeczający się kto lepszy.