ffp ze tez akurat Ty musiales podjac ta polemike ;-), zapewniam Cie zle nie jest (zawsze mozesz wpasc do kogos w UK kogo znasz jeszcze z Polski i sprawdzic na wlasne oczy ;-) ), wprawdzie w walce "kibicow" w lesie moze 100 na 100 nikt by sobie nie poradzil ale juz w spontanicznych dzialaniach ( bez selekcji, treningu muaithaiboxingmmajudovalewchu.atudo, szczek , bandazy, ochraniaczy, lasu , polany i wszystkich tych "typowo" kibicowskich blazenad ), tylko normalnych band ktore spotkaly sie w pubie/na ulicy/dworcu/kasynie/trasie ( niepotrzebne skreslic ) zle by nie bylo...goraco wierze z w naszym kraju KAZDY, z KAZDEJ ekipy bioracy udzial w walce umawianej zna barwy klubu, jego zgody kosy i uklady, dyscypline sportu klubu ktory "reprezentuje", lige w ktorej gra i mniej wiecej sytuacje sportowa klubu :-)- krotko mowiac JEST TEGO KLUBU KIBICEMffp pisze:Prawda jest taka, że angielska chuliganka to mit nadal funkcjonujący w oczach całego świata kibicowskiego. A raczej tęsknota do tego co było na wyspach w latach 80 i już nie wróci. Bo gdzie dziś na tle europy są najlepsze angielskie ekipy? Idę o zakład, że zarówno ekipa Millwall a także ekipa WHU nie dałaby rady w walce (bez sprzętu) np. po 100 z Zawiszą Bydgoszcz, nie mówiąc o topowych ekipach z Polski czy Rosji.Muipo pisze:Anglią nigdy się nie interesowałem więc mam pytania świeżaka :)
Interesuje mnie Millwall i WHU. A raczej czemu większość tak interesuje się H tych drużyn. Inne ekipy też coś tam trzymają i jakoś mało słyszę by ktoś się interesował nimi. Wynika to z tego że dwie drużyny są najlepsze (coś jak pikniki za MU, Arsenalem, Barcą czy Realem) czy może mają w sobie coś więcej? tzn jakieś powiązanie z ekipami H Poland? Bo sporo osób mówi o zadymach w imię barw WHU i Millwall. I jak zapatrują się kibice angielscy H tych ekip na Polaków wspierających ich przy zadymach?
i na koniec, tu nie chodzi o zadna gloryfikacje tej czy innej sceny, kazda ma swoja specyfike i mieszanie tego nie ma sensu ( kto powiedzial na przyklad ze turasy z Galaty ktore zaszlachtowaly dwoch piknikow z Leeds musialy sie trzymac "zasad"?! - zasady ustala kazdy w domu i nikt nie ma obowiazku przestrzegac tych z innych krajow ) a juz na pewno ruch kibicowski w Polsce gdzie najczesciej w wieku dwudziestu paru/trzydziestu lat konczy sie z aktywnym kibicowaniem nie ma zadnego powodu "uczyc" ludzi z krajow gdzie autentycznie "od kolyski az po grob"...pzdr
