Kibice w UK

Informacje ze światowych trybun

Moderator: Automoderation

ODPOWIEDZ
ax88
Posty: 597
Rejestracja: 11.01.2009, 23:35

Re: Kibice w UK

Post autor: ax88 »

Sylwester89 pisze:A co mam nazywac rozwinieta scena kibicowska? Lige ktora koncentruje sie tylko i wylacznie na ogromnych pieniadzach,komercjii stadionach na ktorych nie ma miejsca dla kibicow którzy chcieliby zajac sie dopingiem, na niektorych stadionach chore zakazy stania, okazywania radosci po zdobytej bramce, pozatym brak zorganizowanego dopingu, choreografii, awantury na Angielskich stadionach to ogromna zadkosc, wieszac flag nie mozna bo zaraz steward przyjedzie i ja zdejmie bo zaslania reklamy sponsora, wogole brak jakiegokolwiek klimatu .
Tak zakaz okazywania radosci ...
http://www.youtube.com/watch?v=C_eYV65ZSSI
http://www.youtube.com/watch?v=lGq3HhZ3v6k

Jak wiecznie bedziecie postrzegac angielskich kibicow poprzez zakodowany pryzmat polskiego fanatyka to nigdy jej nie uznacie za scene. To jest inna kultura. W inny sposob okazuje sie fanatyzm niz siedzenie na hali przez pol tygodnia i malowanie oprawy za kilka tysiecy, zeby ją pokazac przez minute i sfotografowac. Nie ma Ultras, kibicow rządzących, działów kibicowskich na forach, napinki na wyjazdy, barw i tym podobnych rzeczy. Na wyjazd jedzie sie na spontanie, zbierasz znajomych kupujesz bilet i jedziesz samochodem, pociągiem czy czym tam chcesz. W taki sposob zawsze z całej Anglii i nie tylko zjezdza sie na wyjazd sporo kibicow, bo wiele klubow ma swoich kibicow w całej Anglii, wiec czesto jest tak ze z Londynu przyjedzie ktos na meczh Wolves, a z Birmingham na Sheffield United ;) Tak samo jest z dopingiem czy barwami. Nie sadze ze kogos to obchodzi czy zakładasz barwy, czy nie dlatego czesto sektory wyglądają tak :

Obrazek
Obrazek

Pozatym chyba nigdzie w Europie nie ma tylu kibicow lokalnych klubow, szczegolnie patrząc na Londyn. Przykładowo Crystal Palace czy Charlton ma frekwencje na poziomie naszych najlepszych klubow, wiec ciezko to nazwac brakiem jakiejkolwiek sceny kibicowskiej. Jakiego zespołu nie wymienisz przynajmniej do League Two bedzie miał pewnie lepszą srednią wyjazdową niz Real Madryt, Barcelona itd hehe.

Tutaj podam przykładowo liczby wyjazdowe sprzed 1 czy 2 sezonow

Championship

Wolves............2525.7
Sheff Utd........ 2114.4
Nottm Forest....1942.0
Sheff Wed........1922.3
Derby Cty........1629.3
Birmingham C..1557.5
QPR.................1306.7
Cardiff C..........1283.6
Reading...........1256.9
Doncaster R.....1250.3
Bristol C...........1209.3
Norwich C.........1204.0
Barnsley...........1177.3
Burnley............1170.4
Southampton....1160.2
Swansea C.......1134.2
Ipswich T..........1035.0
Crystal Palace.....988.7
Coventry C.........984.7
Blackpool............983.3
Preston...............937.8
Watford..............886.0
Plymouth A.........885.3
Charlton Ath.......699.7

League One
http://i30.tinypic.com/6jjdli.png
League Two
http://i27.tinypic.com/behmbr.jpg

Komercja postepuje we wszystkich dziedzinach zycia, takze w naszej lidze, wiec angielska nie jest jakims wyjątkiem. A co do flag to bym sie spierał, bo w tych słynnych latach 70-80 tez jak popatrzysz sobie na skroty meczow nie dostrzezesz wielu flag na meczach ligowych, za to bardzo duzo zobaczysz na europejskich wojazach, gdyz wielu angielskich kibiców wozi ze sobą prywatne angielki i to nie tylko na reprezentacje, ale takze na mecze klubowe. U nas jeszcze reprezentacja jak reprezentacja, ale jak wiadomo flagi na meczach klubu są swiete i odpowiadają za nie pewne osoby i raczej bez pozwolenia swojej prywatnej nie powiesisz. Tam to nie robi problemu, za to u nas np: z flagą Ally walczy pół Polski. Oczywiscie namalowana sprayem nazwa kumatego klubu na naszej fladze juz problemu nie robi.
Co do dopingu to juz taka tam kultura, zauwaz ze jak Anglicy jezdzą po europie to jakos zakaz stania i spiewania ich nie obowiązuje, a roznie z tym jest. Raczej zalezy to od przeciwnika, wiekszcze cisnienie napewno zrobi wyjazd do Hiszpanii, Włoch czy Niemiec niz do Polski czy na Bałkany, dlatego czesciej cos sie dzieje z udziałem Anglikow na zachodzie Europy. Duzo tez sie dzieje podczas stosunkowo nie waznych rozgrywek z NASZEGO punktu widzenia, jak FA Cup czy nawet Puchar Ligi Angielskiej ( cos jak nasz Puchar Ekstraklasy mocno upraszczając ). Juz nie mowie tutaj o West Ham - Millwall, ale nawet ostatni mecz Birmingham - AV. Podczas meczow ligowych tych druzyn nie ma tylu atrakcji ... To samo Barnsley - Manchester United ponad rok temu, wydaje sie ze dla kibicow Manchesteru przyzwyczajonych do wielkich rywali to zaden przeciwnik, szczegolnie ze w Carling Cup gra rezerwowy skład, a w zimny srodek tygodnia zjawiło sie ich pare tysiecy na Oakwell i zrobili tam niezly "show".


-------------------------------------------------------------------------------------
Jeszcze tak na koniec to znalazłem w necie, chyba było to kiedys wklejane, moze nie jest dokładne i nie mowi o ekipach, ale jakis tam zarys jest :

Londyn

Londyn to jedyne miejsce na świecie gdzie kibic piłkarski może się pogubić. Z polskich podwórek znamy sytuację, że miasto jest podzielone na co najwyżej dwa obozy. Tymczasem w Premiership występuje aż sześć drużyn z Londynu więc prawie w każdej kolejce odbywa się jakiś pojedynek derbowy. W polskich miastach jest to równoznaczne z podziałem na dwa obozy i zapożyczając terminologii krakowskiej ze Świętą Wojną. Łatwo jest się odnaleźć w rzeczywistości podzielonej na dwa kolory jednak jak poznać kto swój, a kto wróg gdy miasto mieni się jak tęcza, bo w każdej dzielnicy jest stadion, a większość drużyn walczy w najwyższej klasie rozgrywkowej.


Dzisiaj w Polsce prawdziwe derby mają miejsce w Krakowie czy Łodzi. Co prawda w Warszawie są też drużyny, które grają na jednym poziomie krajowych rozgrywek, ale garstka sympatyków Polonii jest zdominowana przez rzeszę Legionistów. Istnieją też pary w mniejszych miastach, jednakże grają w różnych ligach lub ten podział kibicowski wygląda nierówno. Nie ma jednak odpowiednika do tego co się dzieje w Londynie. Zresztą nie ma co się dziwić, bo w całej piłkarskiej Europie sytuacja wygląda podobnie. O prawdziwie derbowych spotkaniach możemy mówić w przypadku Rzymu, Mediolanu czy Sewilli, ale w pozostałych przypadkach sytuacja wygląda podobnie jak w Polsce. Do londyńskiego miszmaszu można jedynie przyrównać sytuację na polskim Górnym Śląsku czy niemieckim Zagłębiu Ruhry, ale mnogość klubów wynika z mnogości miast skupionych w aglomeracji.


Londyńska piłka jest podzielona podobnie jak Włochy. O najwyższe laury walczy się na północy. Tam znajdują się siedziby najbardziej zasłużonych klubów. Obecnego mistrza Arsenalu, wicemistrza Chelsea czy dawnej świetności Tottenhamu. Południe jest zdecydowanie biedniejsze i stąd wyrasta największa frustracja, która się przemienia w agresję. Dlatego obecnie najbardziej bandyckich kibiców ma drużyna Millwall. Od zawsze odznaczali się agresywnością, ale od momentu gdy kibice Chelsea z chuligańskich Headhunters przemienili się w turystów i bogatych menedżerów z londyńskiego City to fani Lwów mają najgorszą sławę w stolicy Anglii. Trochę lepiej wypadają kibice West Hamu, ale właśnie obok Millwall chuligańsko są najbardziej aktywni. Choć w Anglii skuteczniej walczy się ze stadionowych chuligaństwem wciąż jeszcze dochodzi do drobnych incydentów, a rozgrywki ligowe, Puchar Anglii i Puchar Ligi nastręczają wiele sytuacji do spotkania zwaśnionych ekip. Poza tym istnieją antagonizmy z drużynami spoza Londynu. Ostatnie zamieszki doszły wszak po przyjeździe Liverpoolu na The New Den. Równie niemile widziana jest drużyna Manchesteru United. Jednak są to wizyty okazjonalne, a kibice londyńskich drużyn spotykają się na co dzień. Gdyby każdy walczył z każdym wtedy faktycznie w mieście byłby prawdziwy ferment. Gdyby kibice odznaczali się takim fanatyzmem jak w Polsce pewnie na porządku dziennym byłyby tragiczne wypadki jak ostatnio w Krakowie. Na szczęście występki bandyckie to margines i kibic Tottenhamu może przejść koło kibica Fulham i to nawet w klubowych koszulkach, a to wcale nie oznacza od razu bójki. Zresztą spotkanie drużyn zwaśnionych nie oznacza od razu wielkiej zadymy. Przenosi się to raczej na wyścig w stadionowych przyśpiewkach. Można by o tym napisać całą opasłą książkę, ale postaram się to ledwie zarysować.


Obecny mistrz Anglii Arsenal Londyn, mimo że w lidze najgoręcej walczy z Manchesterem United, mimo, że wydawałoby się, że najgroźniejszym rywalem na stołecznym podwórku jest depcząca po piętach Chelsea to jednak za wroga numer jeden uzna Tottenham. Co zresztą przyznają kibice obu drużyn, że najważniejsze derby w Londynie to spotkanie Kanonierów z Kogutami.


W przypadku pozostałych drużyn już jest gorzej określić hierarchię niezgody. Na południu Crystal Palace uważa za największego wroga Millwall, ale Lwy większą wrogość okazują West Ham zresztą ze wzajemnością. Obok Lions i Eagles na południu miasta swą siedzibę ma też Charlton, ale w przekonaniu rywali, ten klub nie ma kibiców, tylko gapiów, którzy poszli za klubem gdy ten pod wodzą Alana Curbishleya się wybił. Podobny brak szacunku odnosi się do nowobogackich z Fulham. Gdy skończyły się fundusze klub popadł w bylejakość, a jego nieliczni fani zresztą ze wzajemnością z największą wrogością odnoszą się do Chelsea. Niedługo jednak powrócą chyba do starej animozji z kibicami Queens Park Rangers, bo w tej chwili Cottagers są bliscy spadku do Championship, gdzie właśnie występuje QPR. Ci ostatni w związku z upadkiem drużyny, która ponad 10 lat temu walczyła o najwyższe angielskie trofea znalazła inny obiekt swojej antypatii, mianowicie znajdujący się już prawie poza miastem Brentford. Podobnie marginalnym geograficznie jest klub z Watford. Dopełnieniem londyńskiej mapy jest Leyton Orient, który w tej chwili jest zupełnie nie liczącym się klubem.


Co prawda każde spotkanie derbowe to emocje, ale zupełnie inną wagę będzie miała rywalizacja Arsenalu z Tottenhamem, czy West Ham z Millwall, a spotkanie Chelsea z Charlton czy Fulham z Crystal Palace.

Napisał: Dulipek

Anglia

Drugą największą piłkarską metropolią po Londynie jest północny-zachód, a w niej stolice tego regionu czyli Manchester i Liverpool. Wiele klubów większych i mniejszych, jednak na ogół największą awersję do siebie czują te dwa znajdujące się najbliżej siebie. Manchester City - Manchester Utd , wiadomo kosa ogromna, z tym, że w przypadku City to ich nienawiść do United jest obsesyjna. Dla United większą wagę mają nieraz mecze z Liverpoolem. A w Liverpoolu oczywiście kosa na linii Liverpool - Everton, z tym, że tak jak w Manchesterze czyli ten mniej utytułowany klub (w tym przypadku Everton) czuje większą awersję do swoich lokalnych rywali.
W tym regionie swoją ogromną wagę mają pojedynki Blackburn Rovers - Burnley. Siedziby obu ekip kilka mil od siebie. Niedawno doszło do ich pojedynku w Pucharze Anglii. O dziwo stadion Blackburn był niemal pełny, ale to chyba tylko dlatego, że zjawiło się 7000 kibiców z Burnley. Blackburn Rovers to słaby klub pod względem kibicowskim. Grający w Championship Preston North End za swoich największych rywali ma Blackpool grający jedną ligę niżej, i tak jak gdziekolwiek indziej ten słabszy czuje większą nienawiść. Obok siebie umiejscowione są także Bolton i Wigan. Jeśli Wigan awanusje do Premiership to chyba połowę widowni na ich stadionie podczas meczu obu ekip stanowić będzie Bolton. W Wigan fatalnie z frekwencją, w tym mieście bardziej wolą rugby.
Jest kilka mniejszych klubów, które dla tych największych nic nie znaczą no ale kiedy dojdzie do bezpośredniego meczu to jest to wydarzenie. Taki przypadek mieliśmy w styczniu kiedy to Oldham Athletic pokonał w Pucharze Anglii Manchester City, a kibice Oldhamu byli wręcz posikani ze szczęścia.

Do północno-zachodniego regionu przylega hrabstwo Yorkshire i tam nastąpił w ostatnim czasie wielki kryzys futbolu. Nie mają swojego przedstawiciela w Premiership, największy klub regionu Leeds United jest w ogromnych kłopotach finansowych. W ostatnich latach dłużej lub krócej w Premiership występowali Leeds, Bradford, Sheffield Wed. , Barnsley.
Yorkshire można podzielić jakby na dwie części. W pierwszej trójka Leeds - Bradford - Huddersfield. Leeds nie traktuje poważnie swoich sąsiadów, największą nienawiść czują do Manchester Utd. Bradford i Huddersfield występują teraz w League One i ich mecze to wydarzenie dla sympatyków obu zespołów. W drugiej części Sheffield i wielka nienawiść na linii : United - Wednesday. O dziwo większa obsesja ze strony kibiców United, grających przecież o ligę wyżej. Obok Sheffieldu leży miasteczko Barnsley i mecze miejscowego klubu z którąś z drużyn z Sheffield mają swój smaczek. W poprzednim sezonie w dniu meczu Barnsley - Sheffield Wed. doszło do bitew obu grup kibiców na ulicach, sporo rannych i aresztowanych, w obecnym sezonie już było spokojniej, gdyż obstawa policji już była większa. Z Sheffieldem graniczy też Rotherham ale nie jest traktowany poważnie przez swoich sąsiadów.
W południowym Yorkshire mecze z Sheffield Wed. dla kilku małych klubów to wielkie wydarzenie. Sowy jak wiadomo przez wiele lat występowały w Premiership i Championship.
Zaraz na wschód od Yorkshire skupisko kolejnych małych klubów (Grimsby , Lincoln, Scunthorpe). Mecze między nimi to sporo pracy dla miejscowej policji. Wiekszym od tych "małych" tego regionu jest Hull City mający bardzo liczną rzeszę kibiców i jest on o krok od drugiego pod rząd awansu, tym razem do Championship.

Na północ od Yorkshire, na pólnocy Anglii, blisko granicy ze Szkocją dwaj wielcy , dwaj bardzo nienawidzący się sąsiedzi : Newcastle i Sunderland. Trzecim wielkim tego regionu jest położony minimalnie na południe od nich Middlesbrough. Ale i tak mecze Newcastle - Sunderland to mecze największej rangi w północnej Anglii.

A na południe od Yorkshire kolejne ciekawe skupisko. Najbardziej nielubiany przez resztę sąsiadów Nottingham Forest. W swoim mieście mają oni drugi klub, a jest nim najstarszy klub angielski Notts County, który jednak nie jest traktowany poważnie przez Forest. Może dlatego, że od lat pałętają się po niższych ligach. Największa nienawiść w tym regionie panuje na linii Nottingham Forest - Derby County. Jak już wspomniałem Nottingham nielubiany przez wszystkie okoliczne kluby. Klub ten jak wiadomo kiedyś był piłkarską potęgą, dwa Puchary Europy na przełomie lat 70 i 80-ych.
Trochę na zachód leży miasto Stoke-on-Trent, a w nim kosa na linii między Stoke, a będącym w sporej mniejszości w tym mieście Port Vale. Blisko Stoke mieści się siedziba Crewe Alexandra i również niechęć między nimi, a Stoke choć nie takiego rozmiaru jak między Stoke, a Port Vale.
A na południe od Nottingham leży Leicester City. Do Leicester nie ma jakiejś wielkiej nienawiści zarówno z regionu Nottingham i Derby, jak i środkowego regionu Anglii czyli Midlandów. Owszem nie lubią się bardzo z Nottingham i Coventry ale trudno to nazwać jakąś ogromną nienawiścią.
A we wspomnianymi przed chwilą Midlandami, centralnym punktem na mapie Anglii kilka klubów. Stolica regionu to jedno z największych miast Anglii jakim jest Birmingham, a w nim dwa kluby i wojna na linii Aston Villa - Birmingham. Z tym miastem graniczy też region zwany Black Country, a w nim kolejna wielka wojna między Wolverhampton Wanderers, a West Bromwich Albion.
Piątym klubem tej metropolii jest malutki Walsall, ale jest on pośmiewiskiem swoich sąsiadów. Blisko Birmingham leży Coventry City. U nich jest rzecz podobna jak z Leicester, nie ma jakiejś szczególnej kosy. Coventry najbardziej z całego regionu nienawidzi Aston Villę.

Teraz Wschodnia Anglia, a w niej dwa hrabstwa Suffolk i Norfolk. Region spokojny położony z boku od wielkich metropolii. Obszar ze względu na spore obszary rolnicze czysty i przyjemny w porównaniu do wielu brudnych, przemysłowych miast .W Suffolk mieści się klub którego jestem kibicem czyli Ipswich Town. Troszeczkę na północ we Wschodniej Anglii nasi sąsiedzi z autostrady A-140, przedstawiciele Norfolk czyli Norwich City. Kosa na linii Ipswich - Norwich wielka, z tym, że ze strony Norwich nienawiść do nas wręcz obsesyjna, a to chyba dlatego, że jesteśmy bardziej utytułowanym klubem i nasze osiągnięcia nieporównywalnie większe od nich. W obecnym sezonie mamy odstępstwo od normalności, bo jak mogę nazwać to, że Norwich gra o ligę wyżej niż my. Prawie zawsze byli w naszym cieniu. No ale już wkrótce rzeczy wracają do normalności, czyli Norwich jednoroczna efemeryda nie będzie grał w Premiership.
Zaraz obok Suffolk leży hrabstwo Essex, a w nim klub Colchester United który leży bliżej nas Ipswich niż Norwich. Colchester nienawidzi bardzo Ipswich, głównym powodem jest chyba to, że sporo mieszkańców Essex kibicuje Ipswich, zamiast Colchester. Poza tym Colchester nie lubi się z Southend United i jest to niechęć obopólna. Southend z kolei nie lubi stołecznego West Hamu.
Z angielską stolicą graniczy malutki, ale grający w Championship Gillingham. Kibice tego klubu najbardziej nie lubią najbliżej leżących tej miejscowości stołecznych Charlton, Millwall i West Ham. Sami oni nie są traktowanie poważnie przez londyńczyków.
Tuż na południe od Londynu, na samym południu Anglii klub Brighton. Nienawidzą się z londyńskim Crystal Palace. Minimalnie na zachód od stolicy trzy kluby Reading, Oxford i Swindon. W tym trójkącie największe zacietrzewienie na linii Swindon - Oxford. Z kolei na zachód od tej trójki jedno z większych angielskich miast czyli Bristol, a w nim dwa kluby które od wielu lat nie mogą się wygrzebać z niższych lig czyli Bristol City i Bristol Rovers. Tuż nad północno-zachodnim Londynem graniczący z nim Watford, mający wielką kosę z Luton Town.
Teraz powrót na południe Anglii. Wojna między dwoma sąsiadami, wielka nienawiść na linii Southampton i Portsmouth.
Południowy zachód Anglii to Plymouth Argyle. W tym regionie leżą również Torquay United i Exeter City, ale to Plymouth wiedzie tu prym. Plymouth nie gra w jednej lidze z żadnym ze swoich sąsiadów. Z frekwencjami na ich domowych meczach jest różnie, za to na wyjazdach można uznać ich za jednych z najlepszych, a to dlatego, że jeżdżą w sporych ilościach, pomimo tego, że Plymouth ma wszędzie daleko i muszą pokonywać duże odległości.
Trzy kluby z Walii grają w zawodowych ligach w Anglii. Są to Cardiff City, Swansea City i Wrexham. Wojenka na linii Cardiff - Swansea , powodem chyba bliskość na mapie obu klubów.

Reasumując, największe wojny w Anglii wliczając w to Londyn są pomiędzy następującymi sąsiedami (kolejność przypadkowa):

Arsenal - Tottenham
Manchester City - Manchester Utd
Everton - Liverpool
Newcastle - Sunderland
Aston Villa - Birmingham
Ipswich - Norwich
Wolverhampton - West Bromwich
Sheffield Utd - Sheffield Wed.
Nottingham - Derby
Millwall - West Ham
Crystal Palace - Brighton
Southampton - Portsmouth
Watford - Luton
Blackburn - Burnley
Preston - Blackpool
Swindon - Oxford
Bristol City - Bristol Rovers
Bradford - Huddersfield
Stoke - Port Vale

W całej Anglii największa niechęć jest do Manchester Utd i Leeds, no i w trochę mniejszym stopniu do West Ham. Niechęć rzecz jasna poza kibicami tych ekip.
iparts.pl
nisc
Posty: 1308
Rejestracja: 26.02.2007, 19:26

Re: Kibice w UK

Post autor: nisc »

cytowany przez Ax88 opis Anglii czytalem juz kiedys nie bede sie spieral ale takie teksty jak np. brak kosy Coventry z Leicester, Rotherham niepowaznie traktowany przez reszte klubow z Yorkshire czy Walsall "posmiewiskiem" sasiadow to generalnie o kant d..y rozbic mozna moim prywatnym zdaniem, takze Chelsea w ostatnich latach "wyprzedzila" Leeds w kontekscie najbardziej nienawidzonych klubow a jest bardzo ambitnie goniona przez ManCity i nagla zmiane mentalnosci ich fanow z powszechnie szanowanych do bandy bufonow...

w tym roku powinny ukazac sie dokladne i porzadne kibicowskie opisy wlasnie Yorkshire, Midlands i polnocnego zachodu i wschodu Anglii pisane w oparciu o rozmowy i wywiady bezposrednio u zrodel czyli kolesi z opisywanych ekip, pierwszy z tych artykulow juz w marcu, pzdr
against modern
Posty: 539
Rejestracja: 26.11.2009, 23:00

Re: Kibice w UK

Post autor: against modern »

w weekend była 3 runda FA Cup a tu cisza, panowie z wysp czyżby nie działo się nic wartego uwagi ?? :)

2000 fanów Dover w Huudersfield

http://www.skysports.com/gallery/detail ... l#photo=18 :)


ponoć 8 koła Leeds na Emirates.

działo się coś ciekawego przy okazji wizyty Birmingham na Millwall ??
against modern
Posty: 539
Rejestracja: 26.11.2009, 23:00

Re: Kibice w UK

Post autor: against modern »

na West Hamie grali wczoraj w pucharze ligi. W sobote gościli na The New Den w Pucharze Anglii.
Szefunio
Posty: 105
Rejestracja: 30.12.2008, 22:11
Lokalizacja: Piešťany

Re: Kibice w UK

Post autor: Szefunio »

ma ktos fotki z meczu Millwall - Birmingham i jakas relacje ?
noonelikesus
Posty: 68
Rejestracja: 26.02.2007, 18:07

Re: Kibice w UK

Post autor: noonelikesus »

Krotko co do meczu Millwall-Birmingham bo nic sie nie wydarzylo. Od 9 rano do meczu (13.30) ok 90-100 osob z ekipy Millwall czeka w jednej z knajp w rejonach The Den. Birmingham i Leeds sa poinformowani o tym ale nie pojawia sie zadna z ekip.
Tak samo bylo przed meczem z Crystal Palace ale i Palace nie wyraza ochoty na spotkanie.
Pozdrawiam
cyryl bazgrolarz
Posty: 207
Rejestracja: 26.02.2007, 18:03
Lokalizacja: Okręgówka

Re: Kibice w UK

Post autor: cyryl bazgrolarz »

To Birmingham i Leeds coś łączy?
nisc
Posty: 1308
Rejestracja: 26.02.2007, 19:26

Re: Kibice w UK

Post autor: nisc »

Leeds grali z Arsenalem na Emirates...
against modern
Posty: 539
Rejestracja: 26.11.2009, 23:00

Re: Kibice w UK

Post autor: against modern »

noonelikesus pisze:Krotko co do meczu Millwall-Birmingham bo nic sie nie wydarzylo. Od 9 rano do meczu (13.30) ok 90-100 osob z ekipy Millwall czeka w jednej z knajp w rejonach The Den. Birmingham i Leeds sa poinformowani o tym ale nie pojawia sie zadna z ekip.
Tak samo bylo przed meczem z Crystal Palace ale i Palace nie wyraza ochoty na spotkanie.
Pozdrawiam
do tego tego samego dnia grał West Ham u siebie (z Barnsley).
jakieś polowania na "Młotów"" ?? :)) czy raczej spokój ??
19TSW06
Posty: 173
Rejestracja: 01.07.2010, 14:06

Re: Kibice w UK

Post autor: 19TSW06 »

nie sztuką jest w Anglii jechać bardzo licznie na wyjazd, mając najdalszy wyjazd w granicach 100-200 km plus bardzo dobrze rozwiniętą sieć komunikacyjną
against modern
Posty: 539
Rejestracja: 26.11.2009, 23:00

Re: Kibice w UK

Post autor: against modern »

fakt większość wyjazdów pewnie mają nie dalekich, ale tak z ciekawości ile jest km z Londynu do np Sunderlandu, Newcastle ??
Barnet
Posty: 1169
Rejestracja: 10.01.2010, 21:47

Re: Kibice w UK

Post autor: Barnet »

against modern pisze:fakt większość wyjazdów pewnie mają nie dalekich, ale tak z ciekawości ile jest km z Londynu do np Sunderlandu, Newcastle ??
do Newcastle jest najkrótszą trasą 277 mil, a do Sunderlandu 269, patrząc że to w milach, więc w kilometrach jest odpowiednio 415 i 403 km, co nie wydaje się aż tak bliskimi wyjazdami
mancunian
Posty: 814
Rejestracja: 20.11.2009, 21:12

Re: Kibice w UK

Post autor: mancunian »

a teraz pojedz z newcastle do portsmouth...
kasazanic
Posty: 56
Rejestracja: 06.08.2007, 23:31

Re: Kibice w UK

Post autor: kasazanic »

Barnet pisze:
against modern pisze:fakt większość wyjazdów pewnie mają nie dalekich, ale tak z ciekawości ile jest km z Londynu do np Sunderlandu, Newcastle ??
do Newcastle jest najkrótszą trasą 277 mil, a do Sunderlandu 269, patrząc że to w milach, więc w kilometrach jest odpowiednio 415 i 403 km, co nie wydaje się aż tak bliskimi wyjazdami
Może i nie są to małe odległości, ale zwróć uwagę na to że pociąg z takiego Newcastle do Londynu jedzie niewiele ponad 3 godziny. W Polsce żeby przejechać podobną odległość z Krakowa do Poznania trzeba już minimum 8 godzin, i to przy dobrych wiatrach. Zatem widzisz różnice. W Anglii nawet jak mecz jest rozgrywany w środku tygodnia to możesz spokojnie pojechać na wyjazd i nie musisz martwić się o pracę czy szkołę następnego dnia.
19TSW06
Posty: 173
Rejestracja: 01.07.2010, 14:06

Re: Kibice w UK

Post autor: 19TSW06 »

Barnet pisze:
against modern pisze:fakt większość wyjazdów pewnie mają nie dalekich, ale tak z ciekawości ile jest km z Londynu do np Sunderlandu, Newcastle ??
do Newcastle jest najkrótszą trasą 277 mil, a do Sunderlandu 269, patrząc że to w milach, więc w kilometrach jest odpowiednio 415 i 403 km, co nie wydaje się aż tak bliskimi wyjazdami
skoro to jest daleko to spróbuj jechać na wyjazd Wodzisław Śląski-Białystok lub Gdańsk/Gdynia-Kraków w jedną strone zamknie się minimum 12-14 godzin jazdy
wiesniak84
Posty: 266
Rejestracja: 06.02.2010, 21:00

Re: Kibice w UK

Post autor: wiesniak84 »

19TSW06 pisze:
Barnet pisze:
against modern pisze:fakt większość wyjazdów pewnie mają nie dalekich, ale tak z ciekawości ile jest km z Londynu do np Sunderlandu, Newcastle ??
do Newcastle jest najkrótszą trasą 277 mil, a do Sunderlandu 269, patrząc że to w milach, więc w kilometrach jest odpowiednio 415 i 403 km, co nie wydaje się aż tak bliskimi wyjazdami
skoro to jest daleko to spróbuj jechać na wyjazd Wodzisław Śląski-Białystok lub Gdańsk/Gdynia-Kraków w jedną strone zamknie się minimum 12-14 godzin jazdy
no i nie ma oczywiscie co porownywac srodkow transportu w Uk a w Polsce
Barnet
Posty: 1169
Rejestracja: 10.01.2010, 21:47

Re: Kibice w UK

Post autor: Barnet »

to samo miałem pisać, pretensje do h** wie kogo że mają dobrze rozwinięty transport i mniejsze odległości
noonelikesus
Posty: 68
Rejestracja: 26.02.2007, 18:07

Re: Kibice w UK

Post autor: noonelikesus »

against modern pisze:
noonelikesus pisze:Krotko co do meczu Millwall-Birmingham bo nic sie nie wydarzylo. Od 9 rano do meczu (13.30) ok 90-100 osob z ekipy Millwall czeka w jednej z knajp w rejonach The Den. Birmingham i Leeds sa poinformowani o tym ale nie pojawia sie zadna z ekip.
Tak samo bylo przed meczem z Crystal Palace ale i Palace nie wyraza ochoty na spotkanie.
Pozdrawiam
do tego tego samego dnia grał West Ham u siebie (z Barnsley).
jakieś polowania na "Młotów"" ?? :)) czy raczej spokój ??
nic mi o tym nie wiadomo - raczej spokoj
KadlubBG
Posty: 37
Rejestracja: 14.09.2010, 00:32

Re: Kibice w UK

Post autor: KadlubBG »

noonelikesus jutro jestem na meczu Millwall - Ipswich w sektorze gosci jako, ze jestem kibicem Ipswich. Moja pierwsza wizyta na The New Den, bedzie to moj 42 stadion odwiedzony z Ipswich.

Ja i pare innych osob przyjezdzamy jutro autem, zostawiamy je gdzies daleko przed stadionem, a potem kolejka podmiejska.

Na jakiej trybunie siedzisz?
KadlubBG
Posty: 37
Rejestracja: 14.09.2010, 00:32

Re: Kibice w UK

Post autor: KadlubBG »

ax88 , kopiowales moj tekst , he he .... ten o pilkarskiej mapie Anglii, ktory kilka lat temu zamiescilem na innym forum. Powinienes go byl troche zedytowac , no bo piszac o rywalizacji Ipswich - Norwich, uzylem slowa 'nas' jesli chodzi o Ipswich.
realista23
Posty: 4
Rejestracja: 16.01.2011, 01:00

Re: Kibice w UK

Post autor: realista23 »

jakies przypadki widzewiaków w okolicach leeds?
against modern
Posty: 539
Rejestracja: 26.11.2009, 23:00

Re: Kibice w UK

Post autor: against modern »

KadłubBG zapodaj tutaj jakieś ciekawe wątki związane z Twoimi wyjazdami za Ipswich ... jak długo jeździsz za "Tractor Boys" ??
nisc
Posty: 1308
Rejestracja: 26.02.2007, 19:26

Re: Kibice w UK

Post autor: nisc »

bardzo ciekawe zdarzenie mialo miejsce w Genewie, otoz grupa oficjeli zwiazku pilkarskiego Irlandii Polnocnej wybrala sie na rozmowy z Platinim i jego swita w obronie prawa kibicow z Ulsteru do obejrzenia meczu w Belgradzie ktory po zamieszkach w Genui na Wlochy-Serbia bedzie rozgrywany przy pustych trybunach. Wywalczono:
1. Prawo do obejrzenia meczu przez kazdego kibica z Irlandii Polnocnej na zywo na Marakanie na wyznaczonym sektorze (osoba taka musi byc zarejestrowanym wyjazdowcem) i poniosl koszty zwiazane z podroza, hotelami itp.
2. Kazdy kto z powodu utrudnien spowodowanych decyzja uEFA o meczu przy pustych trybunach zrezygnuje z wyjazdu otrzyma w ramach rekompensaty dwa VIP bilety na final Ligi Europejskiej w Dublinie na koszt uEFA.

pzpn patrzec i sie k.....uczyc jak dzialacze powinni sie zachowywac!!!!!ale co ja mowie przeciez to nierealne.....
noonelikesus
Posty: 68
Rejestracja: 26.02.2007, 18:07

Re: Kibice w UK

Post autor: noonelikesus »

KadlubBG pisze:noonelikesus jutro jestem na meczu Millwall - Ipswich w sektorze gosci jako, ze jestem kibicem Ipswich. Moja pierwsza wizyta na The New Den, bedzie to moj 42 stadion odwiedzony z Ipswich.

Ja i pare innych osob przyjezdzamy jutro autem, zostawiamy je gdzies daleko przed stadionem, a potem kolejka podmiejska.

Na jakiej trybunie siedzisz?
Nie bylem na tym meczu. Ja na domowych meczach Millwall jestem zadko (wybieram najciekawsze kibicowsko). Jak juz sie wybieram to przewaznie siedze na West Lower lub Upper. Blisko sektora przyjezdnych. Glownie zaliczam wyjazdy (tu staram sie byc na kazdym). Pozdrawiam.
Ps. Napisz cos o Twoich wyjazach na Ipswich.
nisc
Posty: 1308
Rejestracja: 26.02.2007, 19:26

Re: Kibice w UK

Post autor: nisc »

Info na temat kibicowskiego wydarzenia wiosny na wyspach czyli Walia-Anglia w Cardiff 26.03.2011, bilety po £25 KAZDY moze nabyc jeden bilet wypelniajac i wysylajac aplikacje do walijskiej federacji ( www.faw.org.uk). Darmowe czlonkostwo w wales supporters club czy jak to sie nazywa upowaznia do nabycia wlasnie jednego tylko biletu, do 5 biletow na osobe mozna nabyc na silver ( £15 ) membership albo gold (£25) membership. Szykuje sie niezla impreza tak czy inaczej heh, na sektor angielski szanse na bilety raczej bliskie zeru.....pzdr
KadlubBG
Posty: 37
Rejestracja: 14.09.2010, 00:32

Re: Kibice w UK

Post autor: KadlubBG »

noonelikesus pisze:
Nie bylem na tym meczu. Ja na domowych meczach Millwall jestem zadko (wybieram najciekawsze kibicowsko). Jak juz sie wybieram to przewaznie siedze na West Lower lub Upper. Blisko sektora przyjezdnych. Glownie zaliczam wyjazdy (tu staram sie byc na kazdym). Pozdrawiam.
Ps. Napisz cos o Twoich wyjazach na Ipswich.

Witam

Na poczatek kilka zdan o sobotniej wizycie na meczu Millwall - Ipswich. Dzien okazal sie zwykly i spokojny. Okolo 1000, moze ciut wiecej kibicow Ipswich. Ja wraz z dwoma innymi typami przyjechalismy autem z Manchesteru, zostawilismy je w polnocnym Londynie, a w dalsza droge na The Den udalismy sie metrem. Wysiedlismy na London Bridge (jeden przystanek przed stacja docelowa), krotka wizyta w jednym z pubow, tam spotkalismy kilku kibicow Millwall, ale poza zartobliwymi okrzykami w obie strony nic sie nie dzialo.
Nastepnie powrot do metra i przystanek pozniej wysiedlismy tam gdzie sie miesci stadion Millwall czyli stacja South Bermondsey. Zaraz po wyjsciu z niej policja skierowala nas na specjalna droge dla kibicow przyjezdnych otoczona ogrodzeniem z obu stron. Droga ta prowadzila na stadion, a wyjscie z niej mialo miejsce tuz przy trybunie dla przyjezdnych. To pierwszy taki przypadek, w ktorym sie spotkalem podczas moich wyjazdow. Niewatpliwie celem takiej sciezki dla kibicow wyjazdowych jest to, by uniknac zetkniecia z miejscowymi.
Na stadionie atmosfera raczej senna. Kibice Millwall ozywiali sie glownie, gdy ich druzyna miala dogodne sytuacje do zdobycia gola, badz stale fragmenty gry. 80% ich spiewow to dlugie, przeciagle : ' Miiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii '.
Blisko naszego sektora na East Stand Upper zebrala sie kilkudziesiecioosobowa grupa Millwall, glownie mlodzi wiekiem kibice, ktora nie tylko dopingowala, ale takze prowokowala nas, ale takie grupki siedzace obok przyjezdnych to nierzadki obrazek na angielskich stadionach.
Mecz opuszczalismy w bardzo zlych nastrojach, porazka 1:2, pierwszy mecz pod wodza nowego managera. Na stacji po meczu obie grupy kibicow wymieszane ze soba, ale do niczego nie doszlo.
The Den byl moim 42 stadionem odwiedzonym z Ipswich i jednym z moich glownych powodow sobotniego wyjazdu bylo zaliczenie tego obiektu, ale niewiele z tego utkwi w mojej pamieci.

Teraz troche o mojej historii. KadlubBG czyli kibic Baltyku Gdynia w Polsce, a na kibicow Baltyku wola sie kadluby. 50% mojego kibicowskiego serca to Baltyk, a druga polowa to Ipswich Town. Tractor Boys kibicuje od malego dziecka, Polske opuscilem w 2005 roku i od sezonu 2005/06 rozpoczely sie moje wypady na Ipswich. Na codzien mieszkam w Manchesterze, 5 minut piechota od stadionu City, ale nie lubie zarowno City jak i United. Naleze do fan klubu Ipswich dla kibicow tego klubu mieszkajacych na polnocy Anglii. Zrzesza on kilkadziesiat osob, ale na mecze regularnie jezdzi 10-20 osob.Jezdzimy samochodami, zrzutki na paliwo i jest fajnie, bo kolej na Wyspach jest droga.
Do tej pory na moim koncie jest 115 meczy Ipswich (100 wyjazdow, 15 domowych). Zaliczam 85-90% wyjazdow w sezonie, oraz 2-3 mecze domowe na sezon. Jest kilka powodow, dlaczego wyjazdy zdecydowanie u mnie przewazaja. Wypady do Ipswich sa dla mnie najbardziej kosztowne, gdyz to 4 godziny jazdy z Manchesteru, czasami zdarza sie, ze moze 1-2 osoby tylko jada, wiec koszta za paliwo, bilet na mecz, jedzenie dosc duze. Jesli jade do Ipswich to rowniez staram sie wybierac mecz pod wzgledem atrakcyjnosci rywala pod wzgledem pilkarskim, jak i kibicowskim. Obowiazkowo jade jak dochodzi do derby Wschodniej Anglii Ipswich - Norwich.

Kocham wyjazdy, z tego wzgledu, ze dzieki temu moge zaliczac kolejne angielskie stadiony, niektore z nich juz mi obrzydly, tak wiele razy na nich bylem. Poza tym na wyjazdy jezdzi zorganizowana grupa kibicow, ktorzy potrafia dopingowac kiedy trzeba. Nie jezdza pikniki, ktorzy chodza na domowe mecze i zamiast dopingowac zespol to marudza.

Kolejny moj wyjazd to za tydzien, na ktorym bedzie 9000 kibicow Ipswich, ale okazja wyjatkowa bo bedzie to rewanzowy mecz polfinalu Pucharu Ligi Angielskiej z Arsenalem. Stadion Emirates bedzie moim nowym stadionem odwiedzonym z moim klubem, czyli 43.
Z kolei najblizszy ligowy moj wypad to za 2 tygodnie do Derby.

Do konca sezonu planuje byc na kazdym wyjezdzie, oprocz Cardiff na poczatku marca. Rowniez w planach 1 lub 2 domowe mecze, jednym z nich na pewno bedzie mecz derbowy Ipswich - Norwich 21 kwietnia.

Kibicow Ipswich zaliczylbym do grupy spokojnych, niespecjalnie szukajacych pozaboiskowych atrakcji. Oczywiscie znajdzie sie grupka oszolomow, ktorzy sa w stanie sie tluc z jakims przeciwnikiem, ale takie sytuacje zdarzaja sie rzadko. Najgorecej jest podczas derbowych rywalizacji z Norwich. Zawsze pelno policji w obu miejscach, gdy dochodzi do tych meczy, od stacji kolejowych az do stadionu. Zazwyczaj kibice Ipswich i Norwich przechodza obok siebie spokojnie w dniu meczy, ale mam tu na mysli tych normalnych, nie szukajacych niczego extra.
Ostatnie derby to nasza porazka 1:4, sromotna porazka na ich stadionie. Kibice Norwich siedzacy obok naszego sektora probowali prowokacji po zdobywanych golach, no i doszlo do przepychanek naszych z policja probujaca odgrodzic obie strony. W szale zlosci po porazce kilka osob zdemolowalo kible pod trybuna dla przyjezdnych, co uwazam za glupie i prymitywne. Po meczu juz wieksze oddzialy policji poza stadionem, bo niewatpliwie gdyby nie one to doszloby do bitwy.
Najblizsze, wspomniane juz powyzej derby (21 kwietnia), beda pierwszymi od 13 lat, ktore odbeda sie o innej porze niz niedziela o 12-ej lub 13-ej. Wczesna pora tych meczy przez tak dlugi okres spowodowana byla tym, ze policja w obu miejscach chciala miec malo roboty z ewentualnymi awanturnikami. Mialo to rowniez ujemny wplyw na atmosfere.
21 kwietnia o godz. 19.45 to bedzie cos nowego. Kibice jednych i drugich od rana beda pewnie przesiadywac w pubach, niektorzy niewatpliwie beda troche wcieci, no i jeszcze pora meczu , na pewno to wszystko wplynie na to, ze atmosfera bedzie na pewno fajna, a i poza stadionem pewnie do czegos tez dojdzie, choc policja juz zapowiedziala surowe sankcje jesli ktos zostanie zlapany.

Nasz przydomek Tractor Boys bierze sie z polozenia geograficznego. Przeciwni kibice z calej Anglii uzywaja go wobec w formie zartobliwej, a niektorzy tez w formie szyderczej typu farmerzy, brudni traktorzysci itp. Wspomniane polozenie geograficzne Ipswich uwazam za bardzo przyjemne. Zarowno oba hrabstwa Wschodniej Anglii, czyli Suffolk (miejsce Ipswich), oraz Norfolk (miejsce Norwich) to piekne pelne zieleni, lasow, jezior. Sypialniane, spokojne miejsca, odciete jakby do wiekszych aglomeracji. Jesli dla przykladu przyrownam sobie te miejsca do brudnych, przemyslowych okropienstw typu Stoke, czy nawet miejscowosci otaczajacych Manchester lub nawet niektorych dzielnic Manchesteru to ciesze sie, ze moj klub jest tam gdzie jest.
I smieszne jest czasami, ze brudne, tepe nieuki z miejsc typu Stoke czy Hull potrafia nas obrazac, to ja sie ciesze, ze nie jestem kibicem takich klubow.

Jezdze szosty sezon na Ipswich. Dwukrotnie doswiadczylem momentow, w ktorych sie balem. Pierwszy raz w 2007 roku w Colchester. Miejsce to jest polozone geograficznie blizej do Ipswich niz Norwich, ale na Colchester to kibice Ipswich mieli zawsze wbite, nie traktowali ich powaznie. Colchester strasznie nienawidzi Ipswich, nie tylko jako sasiada, ale takze nienawidzi nas za to, ze my ich nienawidzimy. Podczas tej wizyty idac ulica wraz z kilkoma innymi osobami, zostalismy obrzucani fala wyzwisk, kiedy mijalismy pub kibicow Colchester. Probowali sie wydostac z niego, pelni wscieklosci i nienawisci, butelki mieli w rekach, gotowi do ataku na nas. Uratowalo nasza grupke to, ze policja otaczala ten pub, bo inaczej nie watpie, ze leb mialbym rozwalony i pewnie bylbym polamany jakby kilku sie rzucilo na mnie.
Drugi problem mial miejsce w tym samym sezonie w Leeds, kiedy w przedostatnim meczu sezonu gol dla nas na dwie minuty przed koncem spowodowal degradacje Leeds do League One. Nastapila inwazja ich rozwscieczonych kibicow na stadion, atak na nasz sektor i rzucanie czym sie dalo. Gdyby caly tlum ruszyl na nas to tez pewnie nie mielibysmy szans.

Podsumowajac moje opowiadanie moge podkreslic jeszcze raz, jak bardzo kocham mecze wyjazdowe i bede na nie tak dlugo jezdzil, jak dlugo jeszcze bede w Anglii. Wrazenia z wizyt na angielskich stadionach pozostana na cale zycie. Swiat w ktorym kiedys pragnalem uczestniczyc, gdyz fanem angielskiego futbolu jestem od dziecinstwa.

noonelikesus, a jak Ty jezdzisz? I jak dlugo? Jakie stadiony lubisz odwiedzac?
Zreszta moze kto inny z forumowiczow rowniez jezdzi i ma cos ciekawego do opowiadania. Super byloby jakby ktos cos napisal.

Pozdrawiam
noonelikesus
Posty: 68
Rejestracja: 26.02.2007, 18:07

Re: Kibice w UK

Post autor: noonelikesus »

KadlubBG pisze:
noonelikesus pisze:
Nie bylem na tym meczu. Ja na domowych meczach Millwall jestem zadko (wybieram najciekawsze kibicowsko). Jak juz sie wybieram to przewaznie siedze na West Lower lub Upper. Blisko sektora przyjezdnych. Glownie zaliczam wyjazdy (tu staram sie byc na kazdym). Pozdrawiam.
Ps. Napisz cos o Twoich wyjazach na Ipswich.

Witam

Na poczatek kilka zdan o sobotniej wizycie na meczu Millwall - Ipswich. Dzien okazal sie zwykly i spokojny. Okolo 1000, moze ciut wiecej kibicow Ipswich. Ja wraz z dwoma innymi typami przyjechalismy autem z Manchesteru, zostawilismy je w polnocnym Londynie, a w dalsza droge na The Den udalismy sie metrem. Wysiedlismy na London Bridge (jeden przystanek przed stacja docelowa), krotka wizyta w jednym z pubow, tam spotkalismy kilku kibicow Millwall, ale poza zartobliwymi okrzykami w obie strony nic sie nie dzialo.
Nastepnie powrot do metra i przystanek pozniej wysiedlismy tam gdzie sie miesci stadion Millwall czyli stacja South Bermondsey. Zaraz po wyjsciu z niej policja skierowala nas na specjalna droge dla kibicow przyjezdnych otoczona ogrodzeniem z obu stron. Droga ta prowadzila na stadion, a wyjscie z niej mialo miejsce tuz przy trybunie dla przyjezdnych. To pierwszy taki przypadek, w ktorym sie spotkalem podczas moich wyjazdow. Niewatpliwie celem takiej sciezki dla kibicow wyjazdowych jest to, by uniknac zetkniecia z miejscowymi.
Na stadionie atmosfera raczej senna. Kibice Millwall ozywiali sie glownie, gdy ich druzyna miala dogodne sytuacje do zdobycia gola, badz stale fragmenty gry. 80% ich spiewow to dlugie, przeciagle : ' Miiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii '.
Blisko naszego sektora na East Stand Upper zebrala sie kilkudziesiecioosobowa grupa Millwall, glownie mlodzi wiekiem kibice, ktora nie tylko dopingowala, ale takze prowokowala nas, ale takie grupki siedzace obok przyjezdnych to nierzadki obrazek na angielskich stadionach.
Mecz opuszczalismy w bardzo zlych nastrojach, porazka 1:2, pierwszy mecz pod wodza nowego managera. Na stacji po meczu obie grupy kibicow wymieszane ze soba, ale do niczego nie doszlo.
The Den byl moim 42 stadionem odwiedzonym z Ipswich i jednym z moich glownych powodow sobotniego wyjazdu bylo zaliczenie tego obiektu, ale niewiele z tego utkwi w mojej pamieci.

Teraz troche o mojej historii. KadlubBG czyli kibic Baltyku Gdynia w Polsce, a na kibicow Baltyku wola sie kadluby. 50% mojego kibicowskiego serca to Baltyk, a druga polowa to Ipswich Town. Tractor Boys kibicuje od malego dziecka, Polske opuscilem w 2005 roku i od sezonu 2005/06 rozpoczely sie moje wypady na Ipswich. Na codzien mieszkam w Manchesterze, 5 minut piechota od stadionu City, ale nie lubie zarowno City jak i United. Naleze do fan klubu Ipswich dla kibicow tego klubu mieszkajacych na polnocy Anglii. Zrzesza on kilkadziesiat osob, ale na mecze regularnie jezdzi 10-20 osob.Jezdzimy samochodami, zrzutki na paliwo i jest fajnie, bo kolej na Wyspach jest droga.
Do tej pory na moim koncie jest 115 meczy Ipswich (100 wyjazdow, 15 domowych). Zaliczam 85-90% wyjazdow w sezonie, oraz 2-3 mecze domowe na sezon. Jest kilka powodow, dlaczego wyjazdy zdecydowanie u mnie przewazaja. Wypady do Ipswich sa dla mnie najbardziej kosztowne, gdyz to 4 godziny jazdy z Manchesteru, czasami zdarza sie, ze moze 1-2 osoby tylko jada, wiec koszta za paliwo, bilet na mecz, jedzenie dosc duze. Jesli jade do Ipswich to rowniez staram sie wybierac mecz pod wzgledem atrakcyjnosci rywala pod wzgledem pilkarskim, jak i kibicowskim. Obowiazkowo jade jak dochodzi do derby Wschodniej Anglii Ipswich - Norwich.

Kocham wyjazdy, z tego wzgledu, ze dzieki temu moge zaliczac kolejne angielskie stadiony, niektore z nich juz mi obrzydly, tak wiele razy na nich bylem. Poza tym na wyjazdy jezdzi zorganizowana grupa kibicow, ktorzy potrafia dopingowac kiedy trzeba. Nie jezdza pikniki, ktorzy chodza na domowe mecze i zamiast dopingowac zespol to marudza.

Kolejny moj wyjazd to za tydzien, na ktorym bedzie 9000 kibicow Ipswich, ale okazja wyjatkowa bo bedzie to rewanzowy mecz polfinalu Pucharu Ligi Angielskiej z Arsenalem. Stadion Emirates bedzie moim nowym stadionem odwiedzonym z moim klubem, czyli 43.
Z kolei najblizszy ligowy moj wypad to za 2 tygodnie do Derby.

Do konca sezonu planuje byc na kazdym wyjezdzie, oprocz Cardiff na poczatku marca. Rowniez w planach 1 lub 2 domowe mecze, jednym z nich na pewno bedzie mecz derbowy Ipswich - Norwich 21 kwietnia.

Kibicow Ipswich zaliczylbym do grupy spokojnych, niespecjalnie szukajacych pozaboiskowych atrakcji. Oczywiscie znajdzie sie grupka oszolomow, ktorzy sa w stanie sie tluc z jakims przeciwnikiem, ale takie sytuacje zdarzaja sie rzadko. Najgorecej jest podczas derbowych rywalizacji z Norwich. Zawsze pelno policji w obu miejscach, gdy dochodzi do tych meczy, od stacji kolejowych az do stadionu. Zazwyczaj kibice Ipswich i Norwich przechodza obok siebie spokojnie w dniu meczy, ale mam tu na mysli tych normalnych, nie szukajacych niczego extra.
Ostatnie derby to nasza porazka 1:4, sromotna porazka na ich stadionie. Kibice Norwich siedzacy obok naszego sektora probowali prowokacji po zdobywanych golach, no i doszlo do przepychanek naszych z policja probujaca odgrodzic obie strony. W szale zlosci po porazce kilka osob zdemolowalo kible pod trybuna dla przyjezdnych, co uwazam za glupie i prymitywne. Po meczu juz wieksze oddzialy policji poza stadionem, bo niewatpliwie gdyby nie one to doszloby do bitwy.
Najblizsze, wspomniane juz powyzej derby (21 kwietnia), beda pierwszymi od 13 lat, ktore odbeda sie o innej porze niz niedziela o 12-ej lub 13-ej. Wczesna pora tych meczy przez tak dlugi okres spowodowana byla tym, ze policja w obu miejscach chciala miec malo roboty z ewentualnymi awanturnikami. Mialo to rowniez ujemny wplyw na atmosfere.
21 kwietnia o godz. 19.45 to bedzie cos nowego. Kibice jednych i drugich od rana beda pewnie przesiadywac w pubach, niektorzy niewatpliwie beda troche wcieci, no i jeszcze pora meczu , na pewno to wszystko wplynie na to, ze atmosfera bedzie na pewno fajna, a i poza stadionem pewnie do czegos tez dojdzie, choc policja juz zapowiedziala surowe sankcje jesli ktos zostanie zlapany.

Nasz przydomek Tractor Boys bierze sie z polozenia geograficznego. Przeciwni kibice z calej Anglii uzywaja go wobec w formie zartobliwej, a niektorzy tez w formie szyderczej typu farmerzy, brudni traktorzysci itp. Wspomniane polozenie geograficzne Ipswich uwazam za bardzo przyjemne. Zarowno oba hrabstwa Wschodniej Anglii, czyli Suffolk (miejsce Ipswich), oraz Norfolk (miejsce Norwich) to piekne pelne zieleni, lasow, jezior. Sypialniane, spokojne miejsca, odciete jakby do wiekszych aglomeracji. Jesli dla przykladu przyrownam sobie te miejsca do brudnych, przemyslowych okropienstw typu Stoke, czy nawet miejscowosci otaczajacych Manchester lub nawet niektorych dzielnic Manchesteru to ciesze sie, ze moj klub jest tam gdzie jest.
I smieszne jest czasami, ze brudne, tepe nieuki z miejsc typu Stoke czy Hull potrafia nas obrazac, to ja sie ciesze, ze nie jestem kibicem takich klubow.

Jezdze szosty sezon na Ipswich. Dwukrotnie doswiadczylem momentow, w ktorych sie balem. Pierwszy raz w 2007 roku w Colchester. Miejsce to jest polozone geograficznie blizej do Ipswich niz Norwich, ale na Colchester to kibice Ipswich mieli zawsze wbite, nie traktowali ich powaznie. Colchester strasznie nienawidzi Ipswich, nie tylko jako sasiada, ale takze nienawidzi nas za to, ze my ich nienawidzimy. Podczas tej wizyty idac ulica wraz z kilkoma innymi osobami, zostalismy obrzucani fala wyzwisk, kiedy mijalismy pub kibicow Colchester. Probowali sie wydostac z niego, pelni wscieklosci i nienawisci, butelki mieli w rekach, gotowi do ataku na nas. Uratowalo nasza grupke to, ze policja otaczala ten pub, bo inaczej nie watpie, ze leb mialbym rozwalony i pewnie bylbym polamany jakby kilku sie rzucilo na mnie.
Drugi problem mial miejsce w tym samym sezonie w Leeds, kiedy w przedostatnim meczu sezonu gol dla nas na dwie minuty przed koncem spowodowal degradacje Leeds do League One. Nastapila inwazja ich rozwscieczonych kibicow na stadion, atak na nasz sektor i rzucanie czym sie dalo. Gdyby caly tlum ruszyl na nas to tez pewnie nie mielibysmy szans.

Podsumowajac moje opowiadanie moge podkreslic jeszcze raz, jak bardzo kocham mecze wyjazdowe i bede na nie tak dlugo jezdzil, jak dlugo jeszcze bede w Anglii. Wrazenia z wizyt na angielskich stadionach pozostana na cale zycie. Swiat w ktorym kiedys pragnalem uczestniczyc, gdyz fanem angielskiego futbolu jestem od dziecinstwa.

noonelikesus, a jak Ty jezdzisz? I jak dlugo? Jakie stadiony lubisz odwiedzac?
Zreszta moze kto inny z forumowiczow rowniez jezdzi i ma cos ciekawego do opowiadania. Super byloby jakby ktos cos napisal.

Pozdrawiam
Witam!!!
Ladna historia ;)
Ja tak na szybko bo zmeczony jestem a jutro zas robota na rano.
Ja jezdze roznie. Przewaznie z ekipa Millwall minibusem (15 osob) :)) wesole minibusy haha zawsze imprezka jest przednia :) lub pociagami. Przewaznie jedziemy wczesnie rano liczac na pozaboiskowe atrakcje. Jak na razie 78 wyjazdow - 53 rozne stadiony (72 ligowe i 6 pucharowych). Pierwszy wyjazd mialem 12.03.2005 (Wigan).
Gratuluje 100-ki. Ja spodziewam sie 100-ki w przyszlym sezonie i z tego powodu grubej imprezki haha. A juz w sobote czas na Leicester (3 raz).
Ps. W Ipswich bylem 11.03.2006. W tym sezonie ten wyjazd mi odpadl bo bylem wtedy w Polsce.
Hutnik_Pany
Posty: 95
Rejestracja: 20.07.2007, 19:53

Re: Kibice w UK

Post autor: Hutnik_Pany »

Ja tez cos dorzuce od siebie.

Moja relacja zamieszczona na hutniczym forum z wyjazdu Charltonu do Southand.

Tak wogole KadlubBG to dlaczego, chyba jako jedyny Polak, kibicujesz Ipswich Town? Podziwiam Ciebie, ze kibicujesz im, a nie zadnym Manchesterom czy Liverpoolom, a takze za to, ze nie jest problemem duza ilosc kilometrow do pokonania na kazdy mecz.

SOUTHEND UNITED - CHARLTON 26 II 2010

Kolejnym meczem na ktory sie udalismy, bylo piatkowe spotkanie Charltonu w Southend-on-Sea, miasta lezacego nad morzem, jakies 1,5 h jazdy samochodem od Londynu. Juz na samym poczatku musze przyznac, ze byl to zajebisty wyjazd, ktory zajal nam w dwie strony okolo 11 godzin liczac od zbiorki na londyskiej stacji Victoria, a 21 godzin od wyjscia z domu, gdyz po drodze bylem jeszcze w pracy, a Majlech na spotkaniu z Kevinem Rye z organizacji Supporters Direct. Jest to brytyjska organizacja od dziesięciu lat zajmująca się m.in. pomocą w ratowaniu klubów przez kibiców. Podczas spotkania ustalili wstępne ramy współpracy SD z Nowym Hutnikiem 2010.

W trakcie tego wyjazdu do Southend podrozowalismy prawie wszystkim czym sie da, bo zaczelismy od pociagu, potem byl samochod, taksowka w towarzystwie Chinki i mlodego Angola, a prowadzona przez Irakijczyka, metro i jaki ostatni nocny autobus. Ale bylo naprawde warto. Tak wogole to wybralismy ten mecz z kilku powodow: 1) byl to jedyny mecz w piatek w UK, 2) aby poczuc dawny klimat brytyjskiej pilki trzeba pojechac na wyjazd, 3) za sprawa Vita zajebistego kolegi z Charltonu, ktory jest pol Wlochem z korzeniami z Neapolu. Choc bylismy zdziwieni, ze Vito prawie wogole nie zna wloskiego.

Przed meczem chcielismy jeszcze zobaczyc i porobic zdjecia na najdluzszym (ponad 2 kilometry) molo na swiecie, po ktorym jezdzi nawet pociag. Powodem tego byla chec dorzucenia kolejnych zdjec do dzialu Aktywni. Pomyslelismy, ze fotki z tak nietypowego miejsca fajnie by komponowaly sie z innymi zrobionymi przez hutnicza brac w trakcie zdobywania Mont Everestu, plywania w Rowie Marianskim, czy pieszej wedrowki przez amazonska dzungle. Niestety nie bylo nam dane wejsc na molo, gdyz bylo ono juz zamkniete z powodu zmroku. Jednak udalo sie nam porobic zdjecia z flagami w jego otoczeniu, co musialo wywolac mala sensacje, gdyz po paru minutach przyjechala policja aby sie nam przygladnac .

Na meczu w Southend zjawilo sie 9724 kibicow, z czego Charltonu bylo ponad 2000 (nadkomplet, bilety wyprzedane dlugo przed spotkaniem) w przedziale wiekowym 20-50 lat. Goscie przyjechali naprawde bardzo dobra wizualnie banda, ktora co dziwne nie dazyla do awantury z miejscowymi, lecz przyjechala po prostu ogladnac mecz. Ale potencjal maja wielki.

Doping byl nieprzerwany i urozmaicony. Nam szczegolnie podobala sie przyspiewka na nute "Can’t take my eyes of you": "O Nicky Bailey you are the love of my love, O Nicky Bailey I would let you shag my wife, O Nicky Bailey I wish I had ginger hair too", co w wolnym tlumaczeniu brzmi: "O Nicku Bailey, jestes moja najwieksza miloscia, O Nicku Bailey pozwolilbym ci nawet przeleciec moja zone, O Nicku Bailey, chcialbym miec tak rude wlosy jak Ty" (w filmiku, ktory jest ponizej ta piosenka leci od 2:51). Zawodnik ten jest kapitanem Charltonu kupionym kiedys wlasnie z Southend. Chcac go wspomoc wielu kibicow pojawilo sie na tym meczu w rudych perukach.

Druga fajna przyspiewka bylo "We forgot you are here" ktora to byla odpowiedzia na piosenki miejscowych zaczete dopiero po strzeleniu gola. Oprocz tego podobaly sie nam krotkie ale dobitnie na miejscu huralne okrzyki gosci: "Your ground is too big for you" oraz "Your ground is too small for us". Ten pierwszy byl przenosnia do tego, ze kibicow miejscowych bylo malo, a ten drugi, ze kibicow przyjezdnych bylo tak duzo.
Wiecej piosenek kibicow Charltonu mozna znalesc na stronie: http://www.fanchants.com/football-team/ ... _athletic/ - a niektore mozna nawet posluchac.

Sam mecz byl bardzo ciekawy, bo gospodarze objeli prowadzenie po fatalnym bledzie bramkarza, potem ich jeden zawodnik dostal czerwona kartke, a goscie prawie nie wychodzili z ich pola karnego, marnujac akcje, ktore z zamknietymi oczami powinni byli wykorzystac. Mecz wygral jednak ostatecznie Charlton 2-1 po bramce zdobytej w ostatniej minucie. Zapanowala wtedy wsrod nas ogromna, trudna do opisania euforia.

Sektor kibicow miejscowych byl ulokowany zaraz obok naszego (tak jest bardzo czesto na stadionach w UK). Dzielily nas tylko puste krzeselka na okolo 10 metrow. Kiedy padaly bramki to zarowno Southend jak i Charlton ostro sie napinaly i byly momenty kiedy wydawalo sie, ze cala wiara ruszy na siebie. Coz wydawalo sie tylko. Szkoda, bo moglo byc ciekawie. Ale dobrze ich rozumiem, bo kary za bojke na stadionie sa bardzo wysokie + zakaz do konca zycia w calym UK. Zatem najwiekszym aktem chuliganskiem na stadionie byla sytuacja przed meczem, kiedy to plazowa pilka niechcaco wypadla z naszego sektora na boisko i zostala w trybie bardzo powolnym skrojona nam przez dwie miejscowe pilkarskie maskotki, ktore przedstawialy jakies stworzenia morskie (na marginesie to chyba najbardziej obciachowe maskotki, jakie widzielismy na stadionach swiata). Caly Charlton odebral te strate bardzo osobiscie i ich bojowki poszukuja sprawcow, ktorych zdjecia zamieszczamy ponizej.

W ogole co do pilek plazowych to sa one bardzo modne ostatnio na brytyjskich stadionach i wiara je sobie odbija na trybunach dla zabawy. Nawet kilka miesiacy temu na meczu Sunderland - Liverpool jedna z takich pilek odbita przez kibica gosci, wpadla na pole karne bramkarza The Reds Pepe Reiny, ktory wsadzil ja do bramki do rogu, tam gdzie mial swoj napoj. Ale za chwile wiatr ja wywial z powrotem w pole karne i w tym momencie Darren Bent napastnik gospodarzy oddal strzal na bramke, footballowka trafila w plazowke, plazowka poszla w lewo, za nia bramkarz, a footballowka w prawo i padl GOL . Uznano go bramka miesiaca, wystep pilki plazowej za debiut roku, a ona sama trafila do jedenastki kolejki . Dziennikarze pisali potem w gazetach, ze powinna ona zostac powolana do kadry Anglii, zamiast Emila Heskeya (partnera Rooneya w ataku), ktory do tej pory w lidze nie strzelil ani jednego gola. Co wiecej niektorzy wrozyli tej plazowce wielka kariere i transfer do Manchesteru City za 25 mln funtow, klubu slynacego ostatnio z szastania pieniedzmi. A na pewno ta plazowka byla lepsza od naszego Ebi Smolarka, ktory przez rok gry w lidze angielskiej w Boltonie, z tego co pamietam, nie strzeli ani jednego gola. No chyba, ze go nabili.

Razem z Majlechem zabralismy na ten wyjazd najnowszy baner NOWY Hutnik 2010 obecny juz na neczu z Brighton oraz flaga Hutnik KRAKOW w barwach Polski. Chcielismy je powiescic gdziekolwiek na stadionie, ale naprawde nie bylo na czym. Potem byl pomysl trzymania jej w rekach lub jako sektorowke, ale na naszym sektorze byl taki scisk i tlok, ze naprawde nie byslismy w stanie ja wyciagnac i rozciagnac na dlugosc, gdyz mala nie jest. Pozostalismy na zrobieniu sobie z nia pamiatkowych zdjec pomeczowych. Chociaz szkoda ze jej nie pokazalismy ogolowi, bo zarowno fani Charltonu, jak i Southend mieliby nie lada problem z rozszyfrowaniem co jest na niej napisane i w jakim to jezyku. Co prawda brytyjscy Apacze utrzymuja coraz lepsze kontakty z Charltonem, ale jeszcze nie wszyscy tam o nas wiedza.

Kolejnym faktem, ktory mnie dosyc zaciekawil byly stadionowe toalety dla przyjezdnych, ktore z wygladu niewiele sie roznily od tych na Estadio Suche Stawy. Kibice Charltonu w 10-cio szeregu sikali pod scianka scisnieci do siebie (bo bylo ciasno jak jasna cholera) i w bardzo plynny sposob sie wymieniali po skonczeniu tej czynnosci. Zgranie jak w wojsku. Musieli to nieraz cwiczyc .

W necie znalezlismy filmik z wyjazdu na ten mecz – swietnie oddaje atmosfere przed i w trakcie meczu, wiec chociaz trwa prawie 10 min., to warto go zobaczyc: http://www.youtube.com/watch?v=BB7439H6QsU To samo przezylismy my!

A to jeszcze jeden film z trybun: http://www.youtube.com/watch?v=TRrXDp-GpIM – kibice.
nisc
Posty: 1308
Rejestracja: 26.02.2007, 19:26

Re: Kibice w UK

Post autor: nisc »

Charlton bardzo dobre chopy :-)



http://web.archive.org/web/200304070426 ... epage.html

na pohybel co niektorym hehe
ax88
Posty: 597
Rejestracja: 11.01.2009, 23:35

Re: Kibice w UK

Post autor: ax88 »

Te angielskie wyjazdy to rzeczywiscie fajna sprawa. Nawet w nizszych ligach jezdzi sie w grubych liczbach, niezaleznie czy to liga, puchar anglii, puchar ligi, zimny wtorek, sroda itd ;)

http://www.youtube.com/watch?v=lGq3HhZ3v6k
http://www.youtube.com/watch?v=bY4HkMfI_gk

;)
ax88
Posty: 597
Rejestracja: 11.01.2009, 23:35

Re: Kibice w UK

Post autor: ax88 »

Jeszcze tutaj dorzucam zajebisty filmik, koncowka lat 80
http://www.youtube.com/watch?v=BDyQFSA10T0
Na poczatku jak mi sie wydaje sektor gosci z Birmingham, chwile pozniej chyba Crystal Palace. Jak znajdziecie fajne filmiki z tamtych lat i nie tylko wrzucajcie
maliniok
Posty: 76
Rejestracja: 27.09.2009, 20:01

Re: Kibice w UK

Post autor: maliniok »

Wczoraj ledwie 150 Wimbledonu na Fleetwood. Ale po pierwsze "zimny wtorek", po drugie ciężki miesiąc dla portfela, raz że po Świętach i sylwestrze, dwa że w styczniu Wimbledon ma wyjazdy do Newport, Darlington, Bath, Fleetwood, Gateshead i York City 1 lutego. Biorąc to pod uwagę liczba całkiem niezła.

Sam mam około 10 wyjazdów za Wimbledonem, nie jest to żadna imponująca liczba i szybko mi nie wzrośnie bo mam noworodka w domu i czasem nawet na mecz u siebie nie ma czasu iść.

Ogólnie na tym poziomie można wyjazdy podzielić na dwie grupy:
- "duże" - przeciw w miarę znanym klubom, tak jak Luton, Oxford, Millwall w FA Cup, gdzie czuć, pewne napięcie, obie grupy kibiców trzymają się od siebie z daleka, dookoła pełno szkiełów (taaa... to już wiecie skąd jestem z Polski ;)) i każdy kibic Wimbledonu za punkt honoru ma zdzierać gardło przez cały mecz bo trzeba się pokazać i podopingować zespół przeciw teoretycznie lepszemu rywalowi.

- "małe" - przeciw tym wszystkim klubom, które nigdy się nie wybiły ponad Konferencję - Forest Green Rovers, Ebbsfleet, Kidderminster (choć oni kiedyś grali wyżej), Basingstoke, Crawley Town, Rushden and Diamonds, Godalming Town - gdzie atmosfera jest kompletnie inna. Przed meczem wpuszczą nas do swojego baru klubowego, kibice obu klubów niekoniecznie się "bratają", ale stojąc blisko siebie nie ma napięcia, policja jeśli się znajdzie w okolicy to raczej po to by przysłowiową starą babcię przez pasy przeprowadzić a i na trybunie większy luz. Mniej śpiewów a większe zainteresowanie wydarzeniami boiskowymi.

Najlepiej z wymienionych wspominam wszystkie "duże" wyjazdy a z małych Forest Green Rovers - mały ale elegancki stadion w angielskiej wiosce, malowniczo położony na wzgórzu z dość fajną, wysoką trybuną stojącą.

Najgorzej - Crawley Town. Na przyjazd "wielkiego Wimbledonu" podwyższyli ceny biletów, ceny programów, (ceny piwa w barze pewnie też ;) ), wprowadzili opłatę za parking a by uczcić strzelonego przez swój zespolik gola, zrobili coś czego nienawidzę, co chyba najbardziej wkurwia mnie w modern football - puścili muzyczkę przez głośniki. Taką głupkowato radosną, wkurwiającą, nakazującą miejscowym ubogim fanom Chelsea właśnie teraz się cieszyć.

Pozdro!
realista23
Posty: 4
Rejestracja: 16.01.2011, 01:00

Re: Kibice w UK

Post autor: realista23 »

dla kibiców zamieszkujacych uk specjalna edycja koszulek tzw'narodówek'
zainteresowanych zapraszam na priva lub meila [email protected]

http://ultraspolska.ovh.org/koszulki/Fanatyzm.jpg

http://www.speedyshare.com/files/263603 ... polsk6.png poprawiony wzór przdu zainteresowanych prosze o zglozenia na priv do 15 lutego wlacznie,pozdrawiam









rozmiary od s do xxl
KadlubBG
Posty: 37
Rejestracja: 14.09.2010, 00:32

Re: Kibice w UK

Post autor: KadlubBG »

Poprawka do mojego dlugiego tekstu, gdyz wkradl sie tam blad. Mowiac o Colchester, mialem na mysli na to, ze oni nas nienawidza, za to, ze my ich NIE NIENAWIDZIMY. Strasznie chca byc traktowani jako nasz rywal.


noonelikesus pisze:
Witam!!!
Ladna historia ;)
Ja tak na szybko bo zmeczony jestem a jutro zas robota na rano.
Ja jezdze roznie. Przewaznie z ekipa Millwall minibusem (15 osob) :)) wesole minibusy haha zawsze imprezka jest przednia :) lub pociagami. Przewaznie jedziemy wczesnie rano liczac na pozaboiskowe atrakcje. Jak na razie 78 wyjazdow - 53 rozne stadiony (72 ligowe i 6 pucharowych). Pierwszy wyjazd mialem 12.03.2005 (Wigan).
Gratuluje 100-ki. Ja spodziewam sie 100-ki w przyszlym sezonie i z tego powodu grubej imprezki haha. A juz w sobote czas na Leicester (3 raz).
Ps. W Ipswich bylem 11.03.2006. W tym sezonie ten wyjazd mi odpadl bo bylem wtedy w Polsce.
No tak sie zlozylo, ze The Den byl moim setnym wyjazdem. Ale musialem jechac, bo wczesniej nie udalo mi sie przyjechac, mam na mysli mecz z Wami w Pucharze Ligi we wrzesniu.

Leicester bylem tam 3 razy. Nawet nienajgorsze miejsce. Siedzacy blisko sektora przyjezdnych miejscowi krzykacze probuja podgrzewac atmosfere.

Po sobotniej wizycie na Millwall mam juz odwiedzone wszystkie trzy stadiony z poludniowego badz poludniowo-wschodniego Londynu , czyli Millwall, Charlton i Crystal Palace. Nie znosze stadionu wlasnie Palace. Selhurst Park to nie dosc, ze okropna stara trybuna dla przyjezdnych, to jeszcze dostac sie na ten stadion zabiera duzo czasu. Ponoc maja plany opuscic niedlugo to miejsce.

Zawsze ciekawilo mnie jak to jest, ze Millwall i Charlton, mimo ze dzieli ich okolo 4 mil to jak rozne grupy kibicow. Millwall zdolny robic jakies zamieszki, podczas gdy Charlton postrzegany jest jako mily, osiedlowy, familijny klub z grzecznymi kibicami.

Teraz pewnie pragniesz spadku West Hamu. Ja tez, bo najbardziej z Anglii nie lubie wlasnie ich, ze wzgledu na potyczki na linii Ipswich - West Ham z przeszlosci.

Pozdro
KadlubBG
Posty: 37
Rejestracja: 14.09.2010, 00:32

Re: Kibice w UK

Post autor: KadlubBG »

maliniok pisze:Wczoraj ledwie 150 Wimbledonu na Fleetwood. Ale po pierwsze "zimny wtorek", po drugie ciężki miesiąc dla portfela, raz że po Świętach i sylwestrze, dwa że w styczniu Wimbledon ma wyjazdy do Newport, Darlington, Bath, Fleetwood, Gateshead i York City 1 lutego. Biorąc to pod uwagę liczba całkiem niezła.

Sam mam około 10 wyjazdów za Wimbledonem, nie jest to żadna imponująca liczba i szybko mi nie wzrośnie bo mam noworodka w domu i czasem nawet na mecz u siebie nie ma czasu iść.

Ogólnie na tym poziomie można wyjazdy podzielić na dwie grupy:
- "duże" - przeciw w miarę znanym klubom, tak jak Luton, Oxford, Millwall w FA Cup, gdzie czuć, pewne napięcie, obie grupy kibiców trzymają się od siebie z daleka, dookoła pełno szkiełów (taaa... to już wiecie skąd jestem z Polski ;)) i każdy kibic Wimbledonu za punkt honoru ma zdzierać gardło przez cały mecz bo trzeba się pokazać i podopingować zespół przeciw teoretycznie lepszemu rywalowi.

- "małe" - przeciw tym wszystkim klubom, które nigdy się nie wybiły ponad Konferencję - Forest Green Rovers, Ebbsfleet, Kidderminster (choć oni kiedyś grali wyżej), Basingstoke, Crawley Town, Rushden and Diamonds, Godalming Town - gdzie atmosfera jest kompletnie inna. Przed meczem wpuszczą nas do swojego baru klubowego, kibice obu klubów niekoniecznie się "bratają", ale stojąc blisko siebie nie ma napięcia, policja jeśli się znajdzie w okolicy to raczej po to by przysłowiową starą babcię przez pasy przeprowadzić a i na trybunie większy luz. Mniej śpiewów a większe zainteresowanie wydarzeniami boiskowymi.

Najlepiej z wymienionych wspominam wszystkie "duże" wyjazdy a z małych Forest Green Rovers - mały ale elegancki stadion w angielskiej wiosce, malowniczo położony na wzgórzu z dość fajną, wysoką trybuną stojącą.

Najgorzej - Crawley Town. Na przyjazd "wielkiego Wimbledonu" podwyższyli ceny biletów, ceny programów, (ceny piwa w barze pewnie też ;) ), wprowadzili opłatę za parking a by uczcić strzelonego przez swój zespolik gola, zrobili coś czego nienawidzę, co chyba najbardziej wkurwia mnie w modern football - puścili muzyczkę przez głośniki. Taką głupkowato radosną, wkurwiającą, nakazującą miejscowym ubogim fanom Chelsea właśnie teraz się cieszyć.

Pozdro!
A jak kibice Wimbledonu sie nastawiali na pucharowy mecz, ktory byl bliski rozegrania czyli przeciwko zlodziejom z MK Dons?
KadlubBG
Posty: 37
Rejestracja: 14.09.2010, 00:32

Re: Kibice w UK

Post autor: KadlubBG »

ax88 pisze:Te angielskie wyjazdy to rzeczywiscie fajna sprawa. Nawet w nizszych ligach jezdzi sie w grubych liczbach, niezaleznie czy to liga, puchar anglii, puchar ligi, zimny wtorek, sroda itd ;)

;)
Ma to swoj urok, ale uwierz mi, ze czasami w dniu meczu nie jest to mile. Zimowe wieczorne, wtorkowe wypady do miejsc typu Barnsley, Scunthorpe czy Burnley nie naleza do milych, jak nie ubierzesz grubych kaleson, szalika, grubej kurtki
;) Bo doswiadczylem takowych miejsc w zimowej aurze.
Ale nic, obowiazek jezdzic tak jak terminarz rozgrywek narzuca ;)
KadlubBG
Posty: 37
Rejestracja: 14.09.2010, 00:32

Re: Kibice w UK

Post autor: KadlubBG »

Hutnik_Pany pisze:Ja tez cos dorzuce od siebie.

Tak wogole KadlubBG to dlaczego, chyba jako jedyny Polak, kibicujesz Ipswich Town? Podziwiam Ciebie, ze kibicujesz im, a nie zadnym Manchesterom czy Liverpoolom, a takze za to, ze nie jest problemem duza ilosc kilometrow do pokonania na kazdy mecz.
Ciekawe opowiadanie z Southend.

A co do Twojego pytania, to znam jeszcze dwoch Polakow, ktorzy sa wielkimi kibicami Ipswich, ale mieszkaja w Polsce i na meczu Ipswich nie mieli okazji jeszcze byc.
Pytasz, czemu Ipswich? Zaczelo sie to wszystko od tego jak grali z Widzewem w Pucharze UEFA. Pamietam, bylem wtedy bardzo maly, ale zwyciestwo Ipswich 5:0 zrobilo na mnie wrazenie. W rewanzu Widzew wygral 1:0, bylo to 30 lat temu.

Od tamtej pory wraz z dorastaniem zaczalem na biezaco sledzic wyniki Ipswich w gazetach lub informacjach z Totalizatora Sportowego. Lata 80-te, wiec nie bylo jeszcze telewizji satelitarnej w Polsce, wiec nie bylo szans na ogladanie meczy angielskich. Obserwacje wynikow Ipswich, a takze wzrastajace moje zainteresowanie tym klubem przerodzilo sie w kibicowanie i calkowite oddanie. Tak samo jak w Polsce moje serce jest z Baltykiem Gdynia.

Co do wspomnianych przez Ciebie odleglosci to nic takiego. W Polsce jak w latach 90-ych jezdzilem z Baltykiem po Polsce to odleglosci byly nieraz wieksze, jak chociazby w Twoje strony do Krakowa (Wisla - Baltyk w 2 lidze kwiecien 1995).

Jak kochasz swoj klub to pokonywanie odleglosci nic takiego. Czasami moga przeszkodzic wyjazdom problemy typu praca. Nie moge sie juz doczekac wtorku. Dlugi wyjazd do Londynu na mecz pucharowy z Arsenalem, a w pracy juz powiedzialem, ze biore wolne ;)

Pozdro
noonelikesus
Posty: 68
Rejestracja: 26.02.2007, 18:07

Re: Kibice w UK

Post autor: noonelikesus »

KadlubBG pisze:Poprawka do mojego dlugiego tekstu, gdyz wkradl sie tam blad. Mowiac o Colchester, mialem na mysli na to, ze oni nas nienawidza, za to, ze my ich NIE NIENAWIDZIMY. Strasznie chca byc traktowani jako nasz rywal.


noonelikesus pisze:
Witam!!!
Ladna historia ;)
Ja tak na szybko bo zmeczony jestem a jutro zas robota na rano.
Ja jezdze roznie. Przewaznie z ekipa Millwall minibusem (15 osob) :)) wesole minibusy haha zawsze imprezka jest przednia :) lub pociagami. Przewaznie jedziemy wczesnie rano liczac na pozaboiskowe atrakcje. Jak na razie 78 wyjazdow - 53 rozne stadiony (72 ligowe i 6 pucharowych). Pierwszy wyjazd mialem 12.03.2005 (Wigan).
Gratuluje 100-ki. Ja spodziewam sie 100-ki w przyszlym sezonie i z tego powodu grubej imprezki haha. A juz w sobote czas na Leicester (3 raz).
Ps. W Ipswich bylem 11.03.2006. W tym sezonie ten wyjazd mi odpadl bo bylem wtedy w Polsce.
No tak sie zlozylo, ze The Den byl moim setnym wyjazdem. Ale musialem jechac, bo wczesniej nie udalo mi sie przyjechac, mam na mysli mecz z Wami w Pucharze Ligi we wrzesniu.

Leicester bylem tam 3 razy. Nawet nienajgorsze miejsce. Siedzacy blisko sektora przyjezdnych miejscowi krzykacze probuja podgrzewac atmosfere.

Po sobotniej wizycie na Millwall mam juz odwiedzone wszystkie trzy stadiony z poludniowego badz poludniowo-wschodniego Londynu , czyli Millwall, Charlton i Crystal Palace. Nie znosze stadionu wlasnie Palace. Selhurst Park to nie dosc, ze okropna stara trybuna dla przyjezdnych, to jeszcze dostac sie na ten stadion zabiera duzo czasu. Ponoc maja plany opuscic niedlugo to miejsce.

Zawsze ciekawilo mnie jak to jest, ze Millwall i Charlton, mimo ze dzieli ich okolo 4 mil to jak rozne grupy kibicow. Millwall zdolny robic jakies zamieszki, podczas gdy Charlton postrzegany jest jako mily, osiedlowy, familijny klub z grzecznymi kibicami.

Teraz pewnie pragniesz spadku West Hamu. Ja tez, bo najbardziej z Anglii nie lubie wlasnie ich, ze wzgledu na potyczki na linii Ipswich - West Ham z przeszlosci.

Pozdro
Oczywiscie ze pragne spadku Whu albo... niech my awansujemy na choc jeden sezon :) wtedy juz pewnie nie bedzie nikt mowil ze nuda w Premiership ;) hahahaha
Jutro kierunek Leicester wyruszamy 7.30 rano a mecz na 15-ta. Duzo czasu zeby sie cos wydarzylo :)

Pozdrawiam

Ps. Cytuje:
"Millwall zdolny robic jakies zamieszki, podczas gdy Charlton postrzegany jest jako mily, osiedlowy, familijny klub z grzecznymi kibicami."

Mysle ze Millwall jest zdolny do duzo wiekszych akcji niz "jakies zamieszki".
mancunian
Posty: 814
Rejestracja: 20.11.2009, 21:12

Re: Kibice w UK

Post autor: mancunian »

Na OT moze i ciapatych i chonczykow znajdziesz, choc najwiecej to niczym nie rozniacy sie irole... Choc ten mit zostal obalony gdy ludnosc z manchesteru olala karnety (a powiem tylko ze grubo ponad 80 procent sprzedawanych karnetow, ktorych bylo 67 tys wczesniej, obecnie 55 to postcody greater manchester).

Ale wyjazdowo United to jest absolutny top na wyspach. Nie mowie tutaj o samej ekipie sportowej, ale ogolnie o liczby plus doping. Choc w tym sezonie wlasnie przez olanie karnetow widac roznice (szczegolnie klub utrudnia takim ludziom wyjazdy w LM).

Duzo by pisac, ale Arsenal nawet nie jest blisko... City zreszta tez moim zdaniem.
michasmanchester
Posty: 3
Rejestracja: 03.02.2010, 20:37

Re: Kibice w UK

Post autor: michasmanchester »

Chyba nie wiesz o czym gadasz albo zyjesz w innym miescie .... kibice United to 70 procent ludzie z innych miejscowosci niz Manchester . Mozna to zobaczyc a mieszakm rzut kamieniem od United kiedy parkuja samochdy prawie wszystkie z nawigacjami na szybach . Sami anglicy gadaja ze United ma wiekszosc kibicow poza Manchester tuz taki Polski Widzew ... Ekipe zbieraja tylko na Liverpool i nic wiecej ... City hmm teraz okolo pol stadionu to kibice sukcesu ich normalna srednia przed przejeciem przez szejow to 28-30 tysi ... wiekszosc z Manchesteru oczywiscie jak zaczeli wygrywac to kazda ekipa dostanie kibicow sukcesu ....
Leeds , Millwall , Wolves , Koguty , Chelsea , WHU , i Cardiff to najlepsze ekipy na dzien dzisiejszy w kraju ... ostatnimi czasu odnotowalem kilka umawianych walk ... pzdr
ODPOWIEDZ